Reklama

Zwierzę to jest ktoś

Zwierzę to jest ktoś

08.03.2021
Czyta się kilka minut
DOROTA SUMIŃSKA, lekarka weterynarii, publicystka: Nie ma drugiego gatunku, który najpierw się zaprzyjaźni, a potem zabije i zje.
ALBERT ZAWADA / WYDAWNICTWO LITERACKIE
B

BARTEK DOBROCH: Zwierzęta zaczynają mówić ludzkim głosem?

DOROTA SUMIŃSKA: Myślę, że nawet krzyczą, tylko my nie chcemy słuchać. Gdyby zaczęły mówić ludzkim głosem, usłyszelibyśmy przerażające historie, które starałam się opisać w książce dając głos zwierzętom.

Czy powiedzenie tytułowego „dość” musi się równać niejedzeniu mięsa?

Tak, nie można powiedzieć komuś: zabiję cię humanitarnie. Tymczasem ludzie, którzy są waleczni w boju o zaniechanie uboju rytualnego, bez problemu przyjmują ten normalny. Droga do rzeźni to piekło, ale ludzie wolą nie wiedzieć, bo przecież tak lubią schabowego. Rozczulają się nad swoim psem i kotem, kochają je naprawdę, a przecież tamte zwierzęta się niczym nie różnią.

Nasza empatia jednak się rozwija. Kiedyś nikt nie protestował przeciw łowiectwu. Pani też pochodzi z myśliwskiej rodziny.

To było...

15858

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Skoro wilk ogranicza się i średnio zjada 5 kilogramów mięsa dziennie, to człowiekowi też przyznajmy jakiś sensowny limit. Proponuję przyznać człowiekowi 10 procent tego co dostaje wilk.

Ale tylko w takiej postaci: Niech cały ludzki gatunek zjada 10 procent tego, co dostają wszystkie wilki na świecie. Inaczej to jest oszustwo, nieudolnie ukryte pod postacią chytrości, podłej cechy rodu ludzkiego, u nas niesłusznie przypisywanej lisom. Człowiek jednak rzeczywiście nie jest nikomu w przyrodzie potrzebny, a im mniej jest potrzebny, tym większe przypisuje sobie zasługi światozbawcze.

to przynajmniej nie ten gatunek, który najpierw się przyjaźni, a potem zjada padlinę swego przyjaciela, choć w przeszłości i takie rzeczy i nawet gorsze się zdarzały. Ciekawe, czy Pani psiaki zjadły by Pani trupa, gdyby nie miały wyjścia. Ale może na tym powinna polegać nowa wiara i miłość człowieka, który umierając, mówi do swych psów-braci i przyjaciół - bierzcie i jedzcie z tego wszyscy. Oto jest ciało moje... Pani ludzka wiara na razie zatrzymała się na jakiej formie neototemizmu. Niech Pani nie oczekuje pogaństwa od Chrystusa jak ten zagubiony Jaschke. A przy okazji mam pytanie. Właśnie planujemy rodzinną wyprowadzkę z najmowanego mieszkania do własnego. W dotychczasowej łazience zadomowił się kosarz, którego nazwaliśmy z sympatii Sydney. Pytanie, czy lepiej zabrać ze sobą Sydneya do nowego łazienki i środowiska, czy zostawić go w spokoju, pozostając w obawie, że właściciel mieszkania lub nowy lokator po prostu Sydneya zgniecie szmatką?

" a mam tu 6 psów i 15 kotów" W zasadzie cytat ten powinien starczyć za komentarz. Rzeczywiście jesteśmy hipokrytami, wszyscy. Raz jeden zdarzyło mi się zabrać psa ze schroniska, dziękuję więcej nie skorzystam, Okazało się wkrótce, że był on tresowany biciem i głodzeniem. Mam go prawie dziesięć lat, ciągle trzymany jest w kojcu, oprócz mnie nikt do niego nie podchodzi, jest zwyczajnie niezrównoważony emocjonalnie. Uważam, że wszystkie schroniska powinny zostać zlikwidowane, a przebywające tam zwierzęta, jak i te zabierane popapranym właścicielom, bezpańskie, oraz te dzikie wchodzące na terytoria miejskie jak dziki, powinny zostać odławiane i uśmiercane. Podoba mi się pomysł zakazu trzymania w domu gatunków egzotycznych, poprzestałbym na kotach i psach. To jednak nie jest takie proste. Problemów jakie sobie sami tworzymy, nie rozwiąże weganizm, ani żadna inna fanaberia. Powinno być nas mniej i powinniśmy się samoograniczyć. Nic podobnego jednak nie nastąpi. Taka jest nasza natura, z coraz większym impetem pędzimy w przepaść. Wszystko ma swój początek i koniec, całkowitym nonsensem Jest usprawiedliwianie się religią, głupotą, krótkowzrocznością. Jesteśmy tacy jakimi nas "stworzono" i żadne chciejstwo tego nie zmieni. Wydaje mi się, że było by super, gdybyśmy nauczyli się sortować śmieci i racjonalnie gospodarować zasobami, ale i to chyba przekracza nasze możliwości. " Ciekawe, czy Pani psiaki zjadły by Pani trupa" Pisze kolega Forysiak, ot takie człowiecze zadumanie nad lidzką egzystencją. Światełka w tunelu nie widać.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]