Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Struktury zła

Struktury zła

07.01.2019
Czyta się kilka minut
FOT. GRAŻYNA MAKARA
N

Najbardziej dramatyczna w publikowanej przez nas rozmowie z ordynariuszem diecezji Hildesheim, bp. Heinerem Wilmerem, jest konstatacja, że nie można już, jak dawniej, powiedzieć: „w Kościele są pojedynczy grzeszni ludzie, ale Kościół jako taki jest czysty i bez skazy”. Okazało się, że taki nie jest. „Musimy się pożegnać z takim przekonaniem i przyjąć do wiadomości, że w Kościele jako wspólnocie istnieją »struktury zła«” – mówi biskup. Mówi wręcz, że są one „wpisane w DNA Kościoła”.

Oczywiście Kościół jako tajemnica wiary jest święty świętością Chrystusa, jest widzialnym znakiem, sakramentem Jego obecności i narzędziem Ducha Świętego w jednoczeniu człowieka z Bogiem przez Słowo i sakramenty. Chociaż w swym ziemskim wymiarze, jako wspólnota ludzi, będąc świętym Kościołem, w który wierzymy, jest jednocześnie świętym...

4059

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Ksiądz także zaskoczony? Bo ja, moi znajomi, a nawet proste baby z naszej wioski wiedzieliśmy to od dawna.

że akurat Autor nie zasłużył sobie na ironiczną krytykę w tym i kolejnym komentarzu Szanownego Pana. Lata temu zacząłem czytać teksty Autora właśnie dlatego, że odważnie poruszał bardzo niewygodne tematy dla stanu duchownego. A to, że kościelne młyny mielą wolno, wiemy nie od dzisiaj :) Po prostu teraz nadeszła chwila, kiedy krople kończą drążyć skałę a świeckim kończy się cierpliwość :) Pozdrawiam serdecznie Szanownego Pana.

.

jeśli ks. AB pisze "okazało się...", to jedynie jego własny zamysł ironizowania na ten temat dyskredytowłby moją opinię - takiego zamysłu jednak nie zauważyłem w tym tekście +++ p.s. postać ks. AB i jego wypowiedzi publiczne również znam od dawna, w niczym nie zmienia to mojego stosunku do meritum komentowanego tekstu, swą myśl rozwinąłem w drugim komentarzu - szacunek to ja autentyczny żywię w stosunku do tych, co im się znacznie wcześniej "okazało", potrafili z tego bagna się wyrwać i swoim nazwiskiem go dłużej nie firmować

że Autorowi obojętny jest los jego nazwiska :) A porzucenie kapłaństwa już nie. Tu widzę istotę trwania Autora przy swoim powołaniu. Czy z powodu sprzeniewierzenia się przysiędze Hipokratesa jakiegoś lekarza pozostali porzucają profesję? Pozdrawiam serdecznie Szanownego Pana.

a ja się nie zastanawiam nad tym, co kto myśli, w szczególności x. AB o swoim nazwisku, ale co czyni i co z tego wynika - ale nawet idąc za tą sugestią, jeśli dla kogokolwiek kapłaństwo i śluby złożone w organizacji, która "okazała się", byłyby ważniejsze niż uczciwość, także wobec siebie, i zdrowy rozsądek w końcu, no to jego problem, najpierw, że błędnie oceniał, potem, że w błędzie trwał, błąd ten firmował i de facto wzmacniał itede - pomijam przy tym trywialne przypadki kapłanów pozostających kapłanami, tyle, że w o wiele mniej podejrzanych i kontrowersyjnych wspólnotach, to a propos porzucania profesji [nb przykład z przysięgą Hipokratesa uważam za mocno naciągany i nie na temat - izby lekarskie tak się mają do instytucji kościoła jak piernik do wiatraka]

Pan jako ateista (?) uważa najwyraźniej powołanie kapłańskie za bzdury, w odróżnieniu od powołania lekarskiego. Wartościowi są tylko eks księża, bo zerwali z zabobonami. A czy z powodu nader częstej pedofilii ojców mamy uznać rodzinę za związek z natury toksyczny? Więc może konkubinat? Ale tu jeszcze gorzej ...

nie księży, a instytucję której służą uważam za toksyczną, trzymając się Pańskiego porównania - i nie o wartości księży piszę, ale o moim szacunku do nich albo jego braku - dalej, nie o 'zerwanie z zabobonami tu chodzi, ale o owo "okazało się", o otwieranie oczu na prawdziwą naturę i istotę kościoła i reakcję na ten fakt [p.s. skoro Pan wspomniał, rodziny bardzo często bywają toksyczne, Pan sam z racji wieku na pewno nieraz się o tym przekonał - jednak trudno porównywać tę najmniejszą strukturę społeczną z globalną instytucją o wielkiej władzy, korporacyjnym charakterze, średniowiecznych obyczajach i monopolistycznych ambicjach - co te dwa podmioty łączy, szczególnie u nas, to mity zbudowane wokół ich rzekomych ekskluzywnych zalet i [od jakiegoś czasu chwała Bogu przełamywane] tabu w kwestii negatywnych o nich opinii]

o księżach, których niepotrzebnie przede mną Pan stara się bronić, ciekawe zdanie ma s. M. Borkowska OSB, warto przeczytać i przemyśleć +++ https://wiadomosci.onet.pl/religia/opinie/zakonnica-w-oczach-kaznodziei-komentarz/0nnxy6w

co Szanowny Pan piszę, wnoszę, choć temu nie dowierzam, że popiera Szanowny Pan zasadę odpowiedzialności zbiorowej :) Nie dowierzam, ponieważ inne Pańskie komentarze charakteryzuje rozsądny realizm, który bardzo sobie cenię. Nie będę już kontynuował tego wątku dyskusji. Pozdrawiam serdecznie Szanownego Pana.

mało tego, nie pojmuję, jak m a t e m a t y k się mógł doszukać w moim tekście aprobaty dla odpowiedzialności zbiorowej? powtórzę, kto składał śluby w organizacji, która o k a z a ł a się nie być taką, jak uważał, winien gruntownie i konsekwentnie zrewidować swe stanowisko wobec niej - tyle

ale słówko dopowiem :) Otóż, śluby kapłańskie to jednak wyższa półka :) Bo ślubuje się Bogu a nie ludziom. Zatem kapłan nie ślubuje organizacji kościelnej, a wobec tego jego w niej obecność ma inny charakter, niż Szanowny Pan uważa. Natomiast w sprawie odpowiedzialności zbiorowej wyjaśniam, że przyjąłem tutaj, z powyższych powodów, szerszą definicję. Bowiem uważam, że porzucenie kapłaństwa, ponieważ organizacja nawala, jest formą odpowiedzialności zbiorowej. Bo porzuca się służbę Bogu, której kapłan przecież pragnie najbardziej. Pozdrawiam serdecznie Szanownego Pana.

nie byłoby żadnego problemu z opuszczeniem instytucji, nieprawdaż?... Bóg Bogiem, ale w całych tych ślubach wszak nie on, [nie słyszałem, by kiedykolwiek zgłaszał pretensje] a kościół jest w tej układance najważniejszy, to za odejście od kościoła grożą najsroższe kary - iluż księży przez Rzym wyklętych, choć przy Bogu zostali, tyle że w innym kościele?... B O G U ślubujemy, że w K O Ś C I E L E do śmierci zostaniemy?... M E G A H U M B U G, proszę Pana, ewidentna obraza nie tylko ewentualnego Boga, ale przede wszystkim ludzkiego rozumu, nawet jeśli w realu się odbywa +++ i co do zasady, nie uważam instytucji za 'zbiór tworzących ją ludzi', to przede wszystkim jej struktura, organizacja, zasady działania itepe - wszak ludzie się nieustannie zmieniają, instytucja trwa +++ i teraz rada dla rozczarowanych: skoro śluby małżeńskie [ta sama półka] z wielu powodów mogą być i są unieważniane, może dla tych, co czują się oszukani i rozczarowani kościołem, który "okazał się", warto by taką ścieżkę przetestować?.. [oczywiście, że żartuję, jaki sens miałoby z oszustem się układać]

przyszło ks. dożyć? Oj jakich ..

Oj proszę Szanownego Autora. Szanowny Autor wykazuje dokładnie taką samą naiwność jaką wykazał ś.p. Premier Mazowiecki wprowadzając tylnymi drzwiami naukę religii do szkół. Zaufał w zapewnienia kleru że: będzie tylko godzina tygodniowo, na pierwszej lub ostatniej lekcji, a "katecheci" wynagradzani będą z kasy arcywielebnych. Miało nie być wliczania ocen z religii do średniej. No i co z tych zapewnień wyszło? Dokładnie to samo co z zapewnień, że weźmiemy się ostro za pedofilię w kościele. Jasne, że w tym wszystkim pomogli tym panom cwani świeccy. Chociażby prokurator stanu wojennego - pisowski aparatczyk obecnie, tak chętnie broniący pedofila w sutannie z Tylawy. Tym obrzydliwsze jest to wszystko.

tym wszystkim w sutannach, co im nie brakuje rozumu, a zachowują się tak, jakby wczoraj z Księżyca spadli, albo jak te trzy małpki w jednej, co to nie widzi, nie słyszy, nie mówi - i dlatego szacunku dla nich mam tyle, co brudu za paznokciem, a autorytetami przestali być dla mnie już dawno - bo ksiądz, proszę Państwa, powinien także być uczciwy i odważny

Po prostu tylko granica jest trochę w innym miejscu niż wszyscy dotychczas sądzili, reszta jest tak samo. No i dotyczy ona tylko świeckich. Dziwne to, bo całe życie starałam się szukać prawdy, a dziś widzę, że chyba nie było warto. Zostało mi tylko to okropne ssanie i zimno w żoładku.

wyznanie Szanownej Pani. Proszę zauważyć, że człowiek, który szuka prawdy, musi być dobry. Złym ludziom z prawdą nie jest po drodze. Dlatego na dolegliwość "okropnego ssania i zimna w żołądku" proszę zażyć Gasec mojego szacunku dla poszukujących prawdy :) Pozdrawiam serdecznie Szanowną Panią.

Można sobie robić jaja. Kwestia prawdy nie ma żadnego związku z tym czy jest się dobrym czy niedobrym. Z tonu wynoszę, że Panu wydaje się, jakoby ją posiadł.

urazić Szanownej Pani. Ani jaj sobie robić. Jasne jest, że sama prawda nie ma żadnego związku z tym, czy jest się dobrym czy złym. Tutaj jednak idzie o to, że człowiek, który bezinteresownie docieka prawdy, czyli dla niej samej, moim zdaniem, jest dobry. Aluzji do leku na dolegliwości żołądkowe użyłem wyłącznie po to, żeby nieco Panią rozweselić :) Czytam, że poległem na tym polu :) Bardzo serdecznie pozdrawiam Szanowną Panią i przepraszam za powstałe nieporozumienie.

Tu się z p. Elżbietą nie zgodzę. Prawda jest ściśle z dobrem związana. Bo inaczej po co jej szukać?

tak jak zbawienie z kościołem, bo inaczej po co do kościoła chodzić? - amen

Zapewne w odróżnieniu od Was jestem starym człowiekiem (77), wychowanym na TP, w młodości śledzącym z nadzieją wiosnę soborową, patrzącym z aprobatą na niezłomną postawę większości duchowieństwa wobec komuny. Z żalem patrzę dziś na małość polskiej hierarchii kościelnej, na sojusz ołtarza z tronem, na próby krycia przestępstw seksualnych księży. Ale ludzie tacy, jak Boniecki czy Pieronek dają nadzieję i zawsze będę po ich stronie.

Zapewne w odróżnieniu od Was jestem starym człowiekiem (77), wychowanym na TP, w młodości śledzącym z nadzieją wiosnę soborową, patrzącym z aprobatą na niezłomną postawę większości duchowieństwa wobec komuny. Z żalem patrzę dziś na małość polskiej hierarchii kościelnej, na sojusz ołtarza z tronem, na próby krycia przestępstw seksualnych księży. Ale ludzie tacy, jak Boniecki czy Pieronek dają nadzieję i zawsze będę po ich stronie.

że hasło "Robert Wojtowicz" kojarzy mi się nieodwołalnie z choroba psychiczną i upierdliwym spamerem z TP - a może o to chodziło?

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]