Reklama

Stadion Narodowy straszy

Stadion Narodowy straszy

07.05.2018
Czyta się kilka minut
Podczas finału Pucharu Polski na Stadionie Narodowym, Warszawa, 2 maja 2018 r. KRZYSZTOF RADZKI / EAST NEWS
T

Trudno powiedzieć, co bardziej przeraża: czy kibolska pirotechniczna orgia podczas rozgrywanego 2 maja finału piłkarskiego Pucharu Polski, w efekcie której zagrożone było życie ludzi, czy sposób, w jaki tłumaczył się po incydencie gospodarz imprezy. Na początku drugiej połowy meczu Legia Warszawa–Arka Gdynia sędzia przerwał mecz, bo obiekt został zadymiony. Potem jedna z rac wystrzelonych przez kiboli Arki spadła na boisko, a inna spowodowała zapłon kawałka dachu. Zniszczone telebimy, powyrywane krzesełka – to tylko niektóre pomeczowe szkody.

Organizatorem rozgrywek jest Polski Związek Piłki Nożnej, ale to PGE Narodowemu powierzył on finał wraz z logistycznym „pakietem”, w tym ochroną. Tymczasem rzeczniczka PGEN tłumaczyła w wywiadach, że niszczycielski plon nie jest tak wielki: zdemolowano „tylko” kilkadziesiąt krzesełek, kibice wnieśli na stadion „tylko 400 rac z 2,5 tys., które zamierzali wnieść”, a było to możliwe, bo zorganizowane grupy kibiców „nie dotrzymały umowy”, gdyż „ich oprawa miała wjechać pod skaner, a wjechała tylko w części” (czytaj: pojedynczy kibole wtopili się w „zwykły” tłum).

Te tłumaczenia będą teraz odstraszać od podobnych imprez tzw. zwykłych kibiców z dziećmi równie skutecznie jak świstające nad głowami race. Ostała się na szczęście konstrukcja najbardziej reprezentacyjnego polskiego obiektu. Ale pracowicie od lat budowany mit „bezpiecznych stadionów” runął z hukiem. ©℗

Autor artykułu

Przemysław Wilczyński / Fot. Grażyna Makara
Dziennikarz działu krajowego „Tygodnika Powszechnego”, specjalizuje się w tematyce społecznej i edukacyjnej. Jest laureatem Nagrody im. Barbary N. Łopieńskiej i – wraz z Bartkiem Dobrochem...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]