Sposób ojca Ludwika

Kiedy w gdańskim kościele Mariackim na pogrzebie Pawła Adamowicza o. Ludwik Wiśniewski po wygłoszeniu przemówienia wrócił na swoje miejsce (siedziałem obok niego), postawiłem mu najgłupsze z ...

Reklama

Sposób ojca Ludwika

Sposób ojca Ludwika

28.01.2019
Czyta się kilka minut
Kiedy w gdańskim kościele Mariackim na pogrzebie Pawła Adamowicza o. Ludwik Wiśniewski po wygłoszeniu przemówienia wrócił na swoje miejsce (siedziałem obok niego), postawiłem mu najgłupsze z możliwych pytanie: „Jak ojciec to robi?”.
Fot. Grażyna Makara
Fot. Grażyna Makara
P

Przy urnie z prochami prezydenta Gdańska przemawiało wiele osób. Mówili przyjaciele i mówili ci, których piastowany urząd obligował do zabrania głosu. Jedni mieli tekst starannie przygotowany, nawet napisany, inni raczej improwizowali. Słuchaliśmy w skupieniu. Było to obcowanie z tym, którego postać była w tych dniach obecna w myślach wszystkich Polaków: wszyscy chcieliśmy zrozumieć znaczenie tej śmierci. Kiedy, jako kolejny mówca, stanął przed zgromadzonymi o. Ludwik Wiśniewski, w kościele zrobiło się jednak zupełnie cicho. Rodzina Pawła Adamowicza wcześniej poprosiła go o homilię, jednak tę chciał wygłosić gdański arcybiskup, co z racji pełnionego urzędu było całkiem zrozumiałe. O. Ludwik, jak przypuszczam, w przemówieniu podzielił się tym, co zamierzał powiedzieć w homilii.


O. LUDWIK WIŚNIEWSKI: OSTRZEGAM
...

3675

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Tojak zwykle trafne i piękne, mądre słowa, refleksje, komentarz Ks. A. Bonieckiego

....nie widze powodu porownywania kochanego ksiedza Kaczkowskiego z politykiem Adamowiczem ,ktorego niezawistne spoleczenstwo wybralo prezydentem po raz kolejny. .Napisal Pan ,ze ksiadz Kaczkowski to skromna osoba sluszna uwaga nie potrzebowal rozglosu Jego czyn mowil sam za siebie . Chory ,a jakze silny czlowiek..Pan Adamowicz pisze pan " o takich sobie zaslugach " tu powinien Pan zapytac zyjacych w Gdansku dlaczego wybrali Go po raz kolejny?a nie wybrali bohatera PiSowskiego ?Kosciol i polityka rzadza sie innym prawem. Co p.Adamowicz zrobil dla Kosciola ....nie przeszkadzal ...

widać małoś zorientowany...ksiądz Jan na zawsze zostanie w naszych sercach i mówi sie o nim nieustająco.. A kto leży w Bazylice- nie mnie oceniać. Podobnie jak na Wawelu.

W katedrach i bazylikach nie chowa się świętych (bo ich życie jest na ogół ciche i nieznane szerszym kręgom - przynajmniej w chwili pochówku) ale chowa się ludzi, którzy wywarli w jakiś sposób swoje piętno na miejscowej (albo i nie tylko miejscowej) społeczności. 20 lat gospodarzenia (w końcu z woli mieszkańców) to chyba dobry powód.

Gdy wracając z nabożeństwa ekumenicznego, jakie w ramach Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan odbyło się z w ewangelickim kościele w Toruniu, przejeżdżałem(po zmroku) koło rozświetlonego kościoła Maryi Gwiazdy Nowej Ewangelizacji i oświetlonych zabudowań WSKSiM; zadałem sobie pytanie: "Ojcze Tadeuszu,jak ty to robisz?". I dostałem odpowiedż (rzymsko)katolickim głosem: "divide et impera"-na dzieleniu, nawet tego co uniwersalne i powszechne, można wybudować imperium-swoje własne. I wciągnąć w to nawet Kościół katolicki-powszechny(choćby z samej nazwy)...Swego czasu o. Ludwik podejmował publicystyczną polemikę z retoryką Ojca Dyrektora, spór chyba już o samą istotę katolickiego charakteru Kościoła Chrystusowego. Ale teraz chyba nastał czas dojrzewania "dzieł" i niebawem owoce będą widocznym świadectwem. Przychodzi czas żniw, gdy kąkol od pszenicy będzie łatwy do oddzielenia...

zobaczymy...

,,człowiek widzący otchłań zła, które się kryje w każdej z wymienionych jego postaci. I człowiek, który wierzy, że nazywając zło po imieniu, poruszy sumienia i zmieni bieg historii." A jednak czy w dzisiejszym spolaryzowanym społeczeństwie, w niespokojnym czasie politycznym, w medialnym zalewie mowy nienawiści, nie byłoby lepiej przynajmniej w kościele odpuścić wskazywanie czy choćby sugerowanie winnych. Rozumiem intencje, szczerość uczuć oraz słuszność przekonania co do faktów. Cóż jednak osiągniemy, wskazując konkretnych winnych, poza kolejnym odbijaniem piłeczki wzajemnego wykluczania, pogłębianiem podziałów oraz daniem pożywki do kolejnych ostrej dyskusji w internecie i manipulowania informacjami w mediach. (TVP1 nie omieszkało pokazać konkretnego polityka w najgorętszym kawałku przemówienia.) A wszystko pod tytułem kto winny, kto bardziej winny, kto najbardziej winny. Rodzina i bliscy mają pełne prawo myśleć, czuć i mówić co chcą, mają prawo dane im przez cierpienie. Jednak co do osoby mówcy, niewątpliwie wyjątkowego, najbardziej wyjątkowym byłoby, gdyby w przemówieniu (bardzo publicznym)nie padły żadne słowa o sądu kogo potępiać czy nawet komu co można by wybaczać.

To co uderzyło mnie, słuchając większości wypowiedzi w trakcie tej mszy, to że większość mówców była chrześcijanami, w tym co wyrażała. Coś niesamowitego i niestety rzadkiego, przynajmniej w tzw. środkach masowego przekazu. Słyszałem ludzi co do których, słuchając ich słów, nie było cienia wątpliwości że wierzą. W ten sposób śmierć Pawła Adamowicza dziwnie podniosła mnie na duchu. Usłyszałem że wciąż są ludzie którzy wierzą, zgromadzeni razem.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]