Reklama

Śladem rękopisów

Śladem rękopisów

05.12.2004
Czyta się kilka minut
Tekst pana Marka Rapackiego nawiązuje do stale aktualnych, a zastarzałych dyskusji na temat lokalizacji polskich zbiorów bibliotecznych.
J

Jeszcze niedawno można było obejrzeć wystawę “Skarby kultury polskiej ze zbiorów Biblioteki Polskiej w Paryżu", która po tłumnych odwiedzinach w Muzeum Literatury im. A. Mickiewicza w Warszawie, cieszyła się zainteresowaniem także w Krakowie. Wypada też przypomnieć istnienie “Przewodnika po zespołach rękopisów Towarzystwa Historyczno-Literackiego i Biblioteki Polskiej w Paryżu" (Paryż-Warszawa, 2000), opracowanego przez rękopiśmienników Biblioteki Narodowej w Warszawie i Biblioteki Polskiej w Paryżu. Oba przykłady świadczą o jedności kultury tworzonej przez Polaków, mimo niesprzyjających warunków politycznych. Pan Rapacki zastanawia się m.in., czym byłyby zbiory Biblioteki Polskiej w Paryżu, gdyby je przenieść do Warszawy. Okazyjnie przypomina losy Biblioteki Rapperswilskiej i nie dopowiada skrywanej, ale powszechnie wiadomej myśli, że zbiorom bibliotecznym nieraz byłoby bezpieczniej za granicą niż w Polsce. Nie sposób jednak zaprzeczyć, że do tej refleksji wkradł się błąd, sugerujący całopalenie rapperswilianów podczas Powstania 1944 r. Otóż część tych zbiorów (sprowadzonych w całości do Warszawy w związku z trwającym organizowaniem BN) umieszczono w Inspektoracie Sił Zbrojnych w Alejach Ujazdowskich (w budynkach wzniesionych na koszary Korpusu Kadetów im. A. Suworowa). Ta część istotnie spłonęła, lecz w czasie wojny obronnej 1939 r. Przy tym inne, znaczne części Biblioteki Rapperswilu umieszczono w kilku innych, warszawskich instytucjach. A jakie ich losy? Kuriozum stanowi fakt, że po II wojnie światowej BN otrzymała w darze od ZSRR kilka cennych obiektów ze zbiorów rapperswilskich (szczegóły katalogowe znajdują się w zakładzie rękopisów BN).

Zgadzam się z autorem, że rękopiśmienne zbiory biblioteczne są domeną pracy specjalistów. Jednak z każdym obiektem rękopiśmiennym wiąże się historia, w której lokalizacja biblioteczna też ma znaczenie. Przykład stanowi historia rękopisu zesłańca i podróżnika, Adolfa Januszkiewicza (1803-57), przechowywanego w Bibliotece Polskiej w Paryżu. Czy Księgę zabezpieczył jego brat, Eustachy, znany we Francji księgarz? Z powodu tego brata właśnie car Mikołaj I skazał Adolfa na 24 lata zesłania! Księga, znana, i to jak, za granicą, nawet w Kazachstanie, czeka na druk w Polsce.

Dzieje rękopisów znacznie przedłużają indywidualne życie ich twórców. Wymownym tego świadectwem są dokonania Juliusza Wiktora Gomulickiego, który pracując nad dorobkiem C. K. Norwida znacznie przedłużył osiągnięcia badawcze śp. Zenona Przesmyckiego. W swoim pomnikowym wydawnictwie “Pism" twórcy “Vade Mecum" solennie odwoływał się do zbiorów BN, przechowującej cudem ocalone archiwa: norwidowskie i edytorskie, utworzone przez Przesmyckiego - Miriama.

BARBARA KOC (Warszawa)

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]