Reklama

Skandal w Fundacji Czartoryskich: to nie jest opera mydlana

Skandal w Fundacji Czartoryskich: to nie jest opera mydlana

17.04.2018
Czyta się kilka minut
Najnowsze oświadczenia Tamary Czartoryskiej zdają się potwierdzać wątpliwości wyrażane w tekście z kolejnego numeru „TP”, który jutro trafi do kiosków.
„Dama z gronostajem”, Muzeum Narodowe w Krakowie, maj 2017 r. / Fot. Waclaw Klag/REPORTER
„Dama z gronostajem”, Muzeum Narodowe w Krakowie, maj 2017 r. / Fot. Waclaw Klag/REPORTER
R

Realizujemy plan, w ramach którego powstanie nowa fundacja z siedzibą w Liechtensteinie. Będzie to fundacja rodzinna, której statut będzie zawierał kilka celów dotyczących dziedzictwa rodziny Czartoryskich. Tak naprawdę wszystkie pieniądze przekazane na rzecz tego podmiotu mogą zostać wykorzystane na rzecz beneficjentów, którymi są: Twój ojciec i Josette” – mail o takiej treści, otrzymany od prezesa Fundacji Czartoryskich, zacytowała wczoraj Tamara Czartoryska w kolejnym oświadczeniu w sprawie przeniesienia pieniędzy Fundacji do Liechtensteinu. Wbrew temu, co sugeruje większość polskich mediów, sprawa nie sprowadza się do obyczajowej awanturki pomiędzy dziedzicami starego rodu. Czas powiedzieć wprost: możemy mieć do czynienia z przestępstwem popełnionym na szkodę Fundacji Czartoryskich.

Przypomnijmy: w grudniu ub. roku do sądu trafił wniosek zarządu Fundacji Czartoryskich o jej likwidację z uwagi na brak pieniędzy na dalszą działalność. Większa część z 441 mln złotych pochodzących ze sprzedaży kolekcji Czartoryskich odnalazła się następnie w Liechtensteinie, na rachunku nowej fundacji Adama Czartoryskiego Le Jour Viendra (z fr. Nadejdzie Dzień).

Kilka dni temu córka założyciela, Tamara Czartoryska oświadczyła jednak, że jej zdaniem przeniesienie portfela Fundacji Czartoryskich za granicę było „niemoralną i potencjalnie bezprawną” operacją, która doprowadzić miała do oddania pieniędzy instytucji do wyłącznej dyspozycji Adama Czartoryskiego i jego żony Josette Calil. Polskie prawo wyraźnie stanowi, że majątek fundacji nie jest własnością fundatora i może służyć tylko do realizacji celów wyznaczonych w statucie. Wyklucza też dopuszczalny m.in. w Liechtensteinie scenariusz, w którym jedynym celem fundacji jest zaspokajanie potrzeb materialnych określonej grupy kręgu osób fizycznych, np. rodziny fundatora. 

Dama z suspensem

W artykule „Dama z suspensem”, który publikujemy w kolejnym wydaniu „Tygodnika Powszechnego”, przyjrzeliśmy się bliżej konstrukcji statutu Le Jour Viendra oraz przedziwnej ewolucji celów statutowych Fundacji Czartoryskich, która z instytucji skoncentrowanej na ochronie i udostępnianiu kolekcji Czartoryskich zmieniła się w fundację zajmującą się m.in. kształceniem studentów za granicą. Oto fragment:

„Zatrzymajmy się na chwilę przy tajemniczych beneficjentach, o których wspominają dokumenty Le Jour Viendra. To wymienione zapewne z nazwiska osoby, uprawnione do korzystania z pomocy fundacji. W statucie polskiej fundacji Czartoryskich podobnego zapisu brak, gdyż w świetle rodzimego prawa działalność fundacji musi mieć charakter społecznie użyteczny, a co za tym idzie - nie może faworyzować konkretnych osób, zwłaszcza z rodziny fundatora. Nie wiadomo, czy właśnie to miał na myśli zarząd Fundacji Czartoryskich mówiąc o „mankamentach" prawnych, które skutecznie blokują nad Wisłą rozwój fundacji o dużych zasobach finansowych, nie ulega jednak wątpliwości, że statut polskiej fundacji Czartoryskich i polskie otoczenie prawne praktycznie wyłączały tę rodzinę z grona jej potencjalnych beneficjentów. Statut Le Jour Viendra już tego nie wyklucza, choć trzeba zaznaczyć, że nie skazuje też fundacji w Liechtensteinie na działalność skoncentrowaną na jej beneficjentach i rodzinie samego fundatora.”   

W kontekście wiadomości, którą cytuje Tamara Czartoryska, o realizacji planu, „w ramach którego powstanie nowa fundacja z siedzibą w Liechtensteinie” i która za fasadą działalności społeczno-kulturalnej ma służyć wyłącznie rodzinie Adama Czartoryskiego, nie da się brać dłużej za dobrą monetę zapewnień członków władz Fundacji Czartoryskich o kontynuacji jej dotychczasowej działalności kulturalnej w nowym, lepszym otoczeniu prawnym Liechtensteinu. Maciej Radziwiłł, rzekomy autor tej wiadomości, powinien zaś teraz udowodnić Tamarze Czartoryskiej kłamstwo, jej słowa de facto obciążają go bowiem odpowiedzialnością za działanie z premedytacją na niekorzyść Fundacji Czartoryskich.

Artykuł 296 Kodeksu Karnego w paragrafie 1. stwierdza, że „kto, będąc obowiązany na podstawie przepisu ustawy, decyzji właściwego organu lub umowy do zajmowania się sprawami majątkowymi lub działalnością gospodarczą osoby fizycznej, prawnej albo jednostki organizacyjnej nie mającej osobowości prawnej, przez nadużycie udzielonych mu uprawnień lub niedopełnienie ciążącego na nim obowiązku, wyrządza jej znaczną szkodę majątkową, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.” W kolejnych podpunktach ustawodawca precyzuje, że kto dopuszcza się tego czynu „w celu osiągnięcia korzyści majątkowej, podlega karze pozbawienia wolności od 6 miesięcy do lat 8”, a jeśli „wyrządza szkodę majątkową w wielkich rozmiarach, podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10”.


CZYTAJ WIĘCEJ O FUNDACJI CZARTORYSKICH >>>

Autor artykułu

Historyk starożytności, który od badań nad dziejami społeczno-gospodarczymi miast południa Italii przeszedł do studiów nad mechanizmami globalizacji. Interesuje się zwłaszcza relacjami...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

pazerne dranie herbu Chciwość i Bezwstyd - jednak ta tragifarsa musi się znaleźć swe zakończenie w sądzie, z ministrem Glińskim w roli głównej

Pan minister znalazł sobie nowy sposób na lans. Jacht regatowy, zakupiony za grube pieniądze we Francji, przemaluje się na biało - czerwono, obsadzi Panem Kusznierewiczem i będzie reklamował Polskę (w rozumieniu Pana Ministra). Kasa poszła z mojej / twojej / Pani / Pana kieszeni i nie jest to koniec wypływu. Jeszcze niejeden milionik sobie popłynie. jak na razie nie powiedziano kto obsadzi to cudo w rejsie dookoła kuli ziemskiej, ale na podstawie dotychczasowych działań, domyślać się można, że miejsca dla krewnych i znajomych Królika będą na pewniaka. Po kilka dni, ale zawsze to radość. Najbardziej mnie ubawiła wizja przedstawiana przez któregoś z genialnie wymyślających projekt, jak to w RPA załoga, z długimi brodami, pójdzie do tamtejszej szkoły opowiadać uczniom o Polsce i jej genialnym Ministrze. Rozumiem, że sztormiaki będą na nich w barwach narodowych, z orłem. Jak peleryna na Panu Prezesie w górach. Dalszy ciąg zabawy Pana Ministra za moje pieniądze.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]