Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Quo vadis Zjeździe?

Quo vadis Zjeździe?

z Gniezna
24.09.2018
Czyta się kilka minut
W historycznej stolicy Polski w dniach od 21 do 23 września odbył się XI Zjazd Gnieźnieński. Idea tego wydarzenia ewoluuje.
Prymas Wojciech Polak podczas XI Zjazdu Gnieźnieńskiego / Fot. Episkopat News
Prymas Wojciech Polak podczas XI Zjazdu Gnieźnieńskiego / Fot. Episkopat News
N

Nawiązanie ponad 20 lat temu do Zjazdu Gnieźnieńskiego z 1000 r., podczas którego symbolicznie narodziła się polska państwowość i całkiem realnie pierwsze na tych ziemiach kościelne struktury, zdradzało duże aspiracje. Choć organizatorzy współczesnych Zjazdów Gnieźnieńskich skromnie mówią o „chęci tworzenia kultury spotkania”, od II Zjazdu Gnieźnieńskiego, zorganizowanego przez abp. Henryka Muszyńskiego w 1997 r, widać było, że te wyjątkowe kongresy mają być bezpiecznym miejscem spotkania świata wielkiej polityki (wtedy siedmiu prezydentów państw i Jana Pawła II) z żywym Kościołem przy nieukrywanej nadziei, iż uda się nienachalnie zainspirować politykę bogactwem myśli chrześcijański. Z czasem ta wielka polityka stawała się coraz bardziej lokalna: pięciu prezydentów na III Zjeździe w 2000 r. i prezydent Polski na kolejnych – z raczej kurtuazyjnym wystąpieniem, co powoli staje się regułą (dotyczy to także tegorocznego przemówienia prezydenta Andrzeja Dudy). Zawsze jednak przyjeżdżał jakiś czynny polityk oraz polityczni weterani. W tym roku był to sekretarz stanu w ministerstwie spraw zagranicznych Konrad Szymański, który przekonywał, że nikt w Polsce na poważnie nie chce występować z Unii Europejskiej, a proces toczący się przeciwko Polsce oskarżanej o niepraworządność jest mało ważny – „Jest jednym z kilku tysięcy badanych przez Trybunał Europejski spraw – zatem znajmy proporcje!”. „Proporcje są takie – odpowiadał premier Jerzy Buzek – że w historii Unii tylko kilka razy padł zarzut o odstępstwo od zasad”. Wtórowała mu Hanna Suchocka.

Dobrze, że pod auspicjami Kościoła jest miejsce spokojnej wymiany argumentów. Czy jednak takie potyczki polityczne do czegoś prowadzą? Sądząc po dotychczasowych rezultatach, raczej nie. Pytanie zatem, na czym Zjazd Gnieźnieński powinien się dzisiaj skupiać?

Myślę, że na wnikliwej diagnozie społeczno-religijnej i wypracowaniu konkretnych oraz odważnych propozycjach i idei. W tym roku takich konkretów zabrakło. Przesłanie wzywa do oczywistości: „Chrześcijaństwo nie może stać się zakładnikiem politycznych korzyści”. Choć kilka idei jest wartych zapamiętania: wolność jest jak tango, do którego trzeba co najmniej dwojga oraz dobrej muzyki, którą gwarantuje Objawienie (Rocco Buttiglione) oraz prawdziwą wolność wymyśliło chrześcijaństwo, bo to ono odkryło „osobę” – dziś coraz częściej zamienianą na „jednostkę” (referat nieobecnej z powodu choroby Chantal Delsol).

Jeden konkretny problem udało się zdiagnozować w sposób niezamierzony: w panelu o osobach z niepełnosprawnościami w Kościele i społeczeństwie uczestniczyły same kobiety, a w panelu o patriotyzmie i nacjonalizmie sami mężczyźni (gdy ktoś z widowni na to zwrócił uwagę, panowie zaczęli usprawiedliwiać się posiadaniem licznych córek). Gdyby natomiast wzorem gdyńskiego Festiwalu Filmowego na Zjeździe Gnieźnieńskim przyznawana była nagroda klakiera, trafiłaby ona właśnie do panelistek, które bardzo konkretnie mówiły, z czym się zmagają matki osób niepełnosprawnych – otrzymały długie brawa.

Stałym punktem zjazdu jest obecność przedstawiciela Watykanu – w tym roku był nim prefekt watykańskiej Dykasterii ds. Integralnego Rozwoju Człowieka kard. Peter Turkson z dość oczywistym referatem stwierdzającym, że ból świata jest też bólem Kościoła. W mniej oczywisty sposób kardynał odpowiadał na pytanie dziennikarzy: czy Kościół wyjdzie z kryzysu pedofilskiego? Wyjdzie, bo nie raz zdarzało mu się długo dojrzewać do świadomości, że popełnia błędy. Hierarcha podał dwa przykłady. Kiedyś nie miał nic przeciwko niewolnictwu – sam miał niewolników i nimi handlował. „Gdy w latach 70. byłem studentem teologii w USA, wszystkie podręczniki psychologii uważały homoseksualizm za coś nienormalnego – opowiadał kard. Turkson. – Jeżeli jakiś duchowny miał kłopot z homoseksualizmem, wówczas biskup wysyłał go na terapię na okres kilku lat. I dopiero gdy taki ksiądz odbył terapię i otrzymał świadectwo od dyrektora placówki, w której przebywał, że jest już wyleczony, wówczas biskup przesuwał go do innej parafii. Można by zarzucić, że przez takie postępowanie biskupi rozsiewali problem. 20 lat później całkowicie została zmieniona percepcja homoseksualizmu. Jest obecnie bardziej wnikliwa. I podejście Kościoła do tej kwestii jest zupełnie inne”.

Niezmiennie tematem Zjazdów pozostaje Europa i chrześcijaństwo („Quo vadis Europo?” – 2003 r; „Europa ducha” – 2004 r; „Europa dialogu” – 2005 r.; „Człowiek drogą Europy” – 2007 r.; „Rodzina nadzieją Europy” – 2010 r. aż do obecnego zjazdu pod hasłem „Europa ludzi wolnych. Inspirująca moc chrześcijaństwa” odnoszącego się do 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości). Zawsze też z ekumenicznym odniesieniem – w tym roku w przygotowanie zjazdu zaangażowanych było dziesięć Kościołów chrześcijańskich. Tradycją staje się też „wyjście na miasto” (czyli ekumeniczne nabożeństwa drogi – światła w 2007 r.; życia w 2010 r.; nabożeństwo dziękczynno-pokutne w 2016 r. oraz Ekumeniczna Droga Wolności w tym roku).

Podsumowujmy tegoroczne statystyki: ponad 500 uczestników z 13 krajów, blisko 60 prelegentów, 7 paneli dyskusyjnych i 22 warsztaty tematyczne, w tym na tak intrygujące tematy: jak rozmawiać o polityce przy rodzinnym stole i się nie pokłócić czy jak budować dziś Kościół równych sobie kobiet i mężczyzn?

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Kierownik działu Wiara w „Tygodniku Powszechnym”. Ur. 1966 r., absolwent Wydziału Mechanicznego AGH, studiował filozofię na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie i teologię w Kolegium...

Dodaj komentarz

Uwaga! Przypominamy o ciszy wyborczej. Trwa ona od północy z 19 na 20 października do momentu zakończenia głosowania w wyborach samorządowych 21 października. W tym czasie nie wolno prowadzić agitacji wyborczej - czyli publicznie nakłaniać lub zachęcać do głosowania w określony sposób, również w internecie. Za złamanie zakazu agitacji grozi kara grzywny od 500 tys. do miliona zł.  

 

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]