Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Proces kardynała Hlonda

Proces kardynała Hlonda

11.06.2018
Czyta się kilka minut
Według mojej wiedzy procesy kanonizacyjne prowadzone są z niezwykłą ostrożnością.
GRAŻYNA MAKARA
A

André Frossard, autor znakomitej książki o św. ojcu Kolbe (wyd. polskie „Pamiętajcie o miłości”), pisząc ją odkrył, że nawet jeśli w wyniku procesu nie dojdzie do beatyfikacji, to zebrane materiały (tzw. ­Positio) są kopalnią rzetelnych informacji o osobie, której dotyczą, i czasach, w których żyła. W procesy beatyfikacyjne i kanonizacyjne Stolica Apostolska angażuje swój prestiż i wiarygodność. Pamiętam, jak w 1985 r. zakwestionowano rzetelność procesu kanonizacyjnego Marii Goretti, dopatrując się w nim manipulacji. Wtedy Watykan podjął precyzyjną rewizję procesu i ostatecznie zarzut został odparty. Dlatego zgłaszane do Kongregacji zarzuty zawsze są traktowane poważnie. W przypadku wątpliwości odstępuje się od postępowania procesowego, w końcu nikt nie musi być beatyfikowany, bo świętość nie jest wynikiem beatyfikacji ani kanonizacji. Kościół wierzy w świętych niekanonizowanych i...

3795

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Dobrze by było jednak, gdyby "polityczny" język Kościoła(w sensie przekazujący prawdę ewangeliczną w sposób respektujący godność i odczucia pouczanego człowieka), nie skutkował zniesieniem prawdy ewangelicznej i zastąpienia jej "prawdą polityczną". Na dobrą sprawę "politycznie niepoprawni" są święci, którzy stanowią fundament nauki Kościoła-Doktorzy Kościoła, a konkretnie choćby i Bernard z Clairvaux, który odegrał ogromną rolę w kształtowaniu duchowości Kościoła w średniowieczu, a jego wpływ na dzisiejszy Kościół, jest wciąż wyraźny. Jednak przez fakt nawoływania do krucjaty przeciw muzułmanom, z dzisiejszej perspektywy można by mu zarzucić "ksenofobię" zaprzeczającą jakiejkolwiek świętości. Mam nadzieję, że Kościół na taką "politykę" nie pójdzie, bo przez to da się ostatecznie wprowadzić w ślepy zaułek politycznie poprawnego relatywizmu(i z odniesieniem wszelkich relacji do interesów finansowego lobby...)

Fundament nauki Kościoła stanowi Ewangelia. Czyżby wskazywała na /zalecała/ jakiekolwiek "rozwiązania siłowe"?

a w tym sensie, że stosuje siłę racjonalnego argumentu, a przede wszystkim siłę świadectwa wiary swoim życiem. Czasem jednak i użycie siły w obronie tego co słuszne, staje się niezbędne wobec przemocy ze strony sił zła. Dlatego chrześcijanie mieli prawo siłą się bronić przed inwazją islamską w VII i VIII wieku. Także i późniejsza chrześcijańska inwazja na islam w ramach krucjaty, może być ewangelicznie uzasadniona (w kontekście historycznych uwarunkowań), w katogorii "rekonkwisty"-obrony Grobu Pańskiego i odzyskania Ziemi Świętej dla chrześcijaństwa

to się proszę Pana fachowo nazywa o k s y m o r o n

Nie piszę o "racjonalnym argumencie świadectwa wiary", tylko o "racjonalnym argumencie" i "świadectwie wiary", jako o dwóch różnych kategoriach "siły perswazji" na rzecz wiary chrześcijańskiej. Pańska diagnoza użycia przeze mnie oksymoronu, jest albo błędną interpretacją mojej wypowiedzi, albo imputacją ze złej woli.

diagnoza nr 1 jest efektem pokrętnie stosowanej przez Pana składni sugerującej, a ta z kolei wynika z błędnej interpretacji Biblii LUB złej woli

pisząc "ewangelizacja posługuje się..." popełnia Pan równiez co najmniej dużą niezręczność stylistyczną - personifikacja ewangelizacji jest w tym przypadku tak nieuzasadniona w formie, jak fałszywa w treści - no chyba, że trzyma Pan w zanadrzu przekonywujące wyjaśnienie tej cudacznej frazy

i "fałszywa w treści", bowiem jest dokonywana za pośrednictwem persony-osoby głoszącej Ewangelię. Poza biblijnym przekazem, że "Słowo stało się Ciałem", nie podam innego argumentu przemawiajacym za realizacją(urzeczywistnieniem) ideowego abstraktu(pochodzącego od Boga) w konstrukcję duchowo-cielesnej istoty człowieka: fizycznego osobnika mającego "tożsamość kształtu", a zarazem świadomość (intuicję)swej "bezkształtnej" hipostazy odniesionej do Boga. Przekazaniu tej intuicji, żadna słowna "zręczna stylistyka", niewiele pomoże. Stąd też potrzeba wspomnianego "świadectwa swym życiem"

to dokładnie tak, jakby napisać "bicie piany posługuje się rozwiązaniem siłowym" i uzasadniać, że dokonuje się owo bicie za pośrednictwem osoby trzymającej trzepaczkę.... no Panie Jarosławie, trochę więcej powagi i pokory

Bicia piany? Respondenta "eddiepolo"? Czy bicia piany przez rzeczonego respodenta? Zaczynam mieć wrażenie zabawy w głuchy telefon...

Panie Jarosławie, ale i PT Czytelników oczywiście

obiektywnej racjonalności, przekraczającej rozum indywidualny, związany z konkretną osobą(?) To jak najbardziej odpowiada formule obiektywnego Logosu-Boga, do jakiego nawiązuje chrześcijaństwo. Choć np. w czasie Wielkiej Rewolucji we Francji, rolę Rozumu odgrywała kobieta-aktorka, przebrana w konfekcję stylizowaną na strój starozytnej bogini greckiej; co miało być manifestacją przekonania ówczesnych ludzi(pewnej grupy), że Rozum jest jedynie pewną konwencją, odniesioną do indywidualnego rozumu człowieka (choć posiadającego dostęp do depozytu wiedzy nagromadzonej przez poprzednie pokolenia). Obiektywny Rozum i r(R)ozum konwencjonalny, to dwie różne kategorie

i tyle w tym filozofii - a co do odgrywania ról, u nas w Cieszynie od lat elżbietanki wystawiają jasełka, i tam też przeróżne okazy się załapują, Jezusiczkowi na trombicie przygrywa góral w stroju istebniańskim (a może i koniakowskim...?), anioły latają nad żłobkiem na huśtawkach - ta forma też z pewnością ma coś wyrażać, ale nie podejmę się analizy

którą Pan tu w tak kwiecistym opisie uskutecznił-nie sposób mi się oprzeć. No i jak tu nie przyklasnąć temu, że warto rozmawiać-nawet gdy jest to rozmowa "gęsi z prosięciem"?

https://www.radioem.pl/gal/pokaz/3678875.Jaselka-Tradycyjne-w-Cieszynie-2017/26#gt

Nie mówię, że to wskazówka czy zalecenie. Ale jest to bez wątpienia pozytywne rozwiązanie siłowe - symboliczne, ale na całość, aż do użycia siły: "Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powypędzał wszystkich ze świątyni, także baranki i woły, porozrzucał monety bankierów, a stoły powywracał".

wszystkie kościelne "cuda" polegają na tym, że najpierw kogoś coś bolało - potem przestało; najpierw siedział - a potem wstał; miał guza - nie miał guza; nie widział - widział - itede, itepe ✚✚✚ stety-niestety nie wydarzył się jeszcze i nie został przez szacowne gremia watykańskich magików udokumentowany ani jeden cud najprostszego typu, na przykład urwało mu nogę - a ona po tygodniu modlitw odrosła; obciął sobie palec - na drugi dzień był na swoim miejscu i jeszcze ładniejszy, chętnym podam więcej moich ulubionych typów ✚✚✚ proszę Państwa, mamy XXI wiek, pora najwyższa, by kościół zaprzestał tych pożałowania godnych prestidigitatorskich sztuczek o szamańskim charakterze przy kanonizacjach - nich sobie dalej ogłasza, nic w tym zdrożnego nie widzę, ale po co robić sobie i innym wodę z mózgu przy tej okazji?

abp Muszyński nie pierwszy tak obłudnie tłumaczy - kościół tak ma, usprawiedliwia "kontekstem historycznym" wszystkie popełnione przez siebie i w swoim imieniu zbrodnie i niegodziwości - wojny religijne, niewolnictwo, rzezie współbraci i innowierców, ofiary Świętej Inkwizycji, antysemityzm - lista bardzo długa jeszcze - i jest znakiem perfidii i skrajnej obłudy nie wspominać przy tym, że właśnie ten kościół cały ten kontekst historyczny tworzył, był przez wieki, już od pójścia na diabelski układ z cesarzami Rzymu, jego głównym reżyserem, scenarzystą, aktorem - a jeszcze większyn przejawen kompletnego już załgania i hipokryzji jest pomijanie w takich przypadkach jasnego i klarownego przesłania Ewangelii, wzorca Jezusowej nauki - który nie musiał się kontekstami tłumaczyć, głosił miłość bliźniego i pochwałę ubóstwa a konketsty miał w nosie - ale cóż, dziś pogoda jest doskonała dla kanonizacji antysemickiego kardynała, po światowej skali blamażu związanym z ustawą o IPN jest okazja, by 'żydkom' dokopać choćby w ten symboliczny sposób - więc śpiewajmy, 'Polska, biało-czcerwoni', pod dyrekcją jegoekscelencji

A jak się ma przykazanie "Nie będziesz miał Bogów cudzych przede mną" do sprawy świętych ? Często widzi się, że "wierni" większą czcią obdarzają obrazki świętych,których jest cała armia, od Tego Jedynego Boga. Tego nie potrafię zrozumieć (niesprzeczności z tym przykazaniem) i chyba tu zgadzam się z protestantami. A może jestem w błędzie ? Poza tym, jeśli dobrze rozumiem świętość, to jest to przykład życia, który wart jest naśladowania i ktoś chciałby naśladować, i na przykład dla mnie takim wzorcem osobowym był Jan Paweł II bez względu na te mecyje, które się wyprawiały wokół Jego prywatnej korespondencji. Wartość Jego osobistego przykładu była ponad te bzdury i ponad politykę, choć nie można zbyć zarzutów o niezbyt twarde traktowanie winy pedofilii, ale też wszystkiego na ten temat nie wiemy. Mimo to, JPII jest dla mnie pewnym wzorcem etycznym, choć daleki jestem od dziamolenia przed Jego obrazkiem.

Ja tam widzę, że nawet Syn Boży miał problem z dochowaniem drugiego przykazania, mówiąc żartobliwie. Mam na myśli jego rozmowę z Eliaszem na oczach św. Piotra. Naśladuj Chrystusa, a na pewno w błędy nie popadniesz. Wszystkiego dobrego!

kościół katolicki wybrał drogę budowania swej systemowej struktury w oparciu o drzemiący w nas archetypowy politeizm - z mnogości kapliczek i świątków dodatkowo uczynił źródło swych dochodów, no i tak to działa, wszystkim pasuje, święty Błażej przy pomocy świecy leczy ból gardła i chorych na raka krtani, chwała Bogu lekarze póki co nie protestują

Warto było się wtrącić! Gratuluję "eddiepolo". Jarosławowi Nejno proponuję przejście na pięściarstwo. Pozdrawiam Panów.

to miłe

Choć, jak widać ze sparingów na tym Forum, to w konfrontacji na errystyczne chwyty i sofizmackie lewe sierpowe, to raczej jestem piórkowo-muszej wagi i z tysonami paralogizmu trudno mi się mierzyć. Ale nawet nokautów nie trzeba unikać, bo jak mówi św. Paweł o chrześcijanach(parafrazując): w prześladowaniach-cierpliwi, pobici-wstajemy, choćby i w smutku-nigdy zrozpaczeni...Pozdrawiam również

bo przypadkiem można oberwać. Lewy sierpowy ma długi zamach i łukowy tor uderzenia. Pewnie o tym wiesz, skoro wywołujesz temat boksu...

zwykłe chamstwo to czy wyrafinowana piskultura?

przed intelektualnym "lewym sierpowym" Pana Nejmo. Trzeźwy i dogłębny osąd jest jak cios, na który nie każdy jest przygotowany. "Chamstwo" mam zarezerwowane dla Ciebie i Melchiora:) Pamiętaj!

Pan na pewno się dobrze czuje na forum TP?

dla mnie, Ciebie i Innych :) Ale wariatem nie jestem, choć może ktoś zaczyna coś podejrzewać...

Po przejrzeniu edytorialu - pomyślałam sobie nie znam bliżej osoby, no ale przecież może być np. patronem dobrych rządów czy czegoś takiego. Niestety dzisiaj przyszedł mi do głowy pomysł: czemu Żydzi nam będą dyktować jakich mamy mieć świętych. Co oni mają do naszej wiary? Czy to ich święty? Tylko że jak czuję, takie myślenie prowadzi do nikąd. I pewnie powinnam zrobić to, co się nazywa "czynić pokutę".

na Pani wątpliwości przypomina się polskie poradnictwo dla Ukrainy w kwestii czy i jak honorować Banderę - to pierwszy z brzegu przykład, takie postawy są raczej powszechne

Trudno jest posądzać o logikę /zwł. matematyczną/ Jarosława Nejno skoro ignoruje konsekwencje własnych dowodów. Pięściarstwo zaproponowałem w celu zastosowania rozwiązań siłowych /zamiast np. kolejnych krucjat/. Na trening próbuje się wprosić Robert Forysiak ale musi poprawić terminologię - nie dogada się z Innymi.

, podkreślam - "INNYMI" - nie próbuję się nawet dogadywać. Zwłaszcza z Pańskimi Innymi:)

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]