Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Polskie korzenie Izraela

Polskie korzenie Izraela

04.06.2018
Czyta się kilka minut
O tym, że państwo Izrael musi powstać, zadecydowano w Katowicach.
Ben Gurion, jeszcze jako przewodniczący Agencji Żydowskiej, Tel Awiw, 29 marca 1948 r. BETTMANN / GETTY IMAGES
T

Twarda, ascetyczna barwa głosu Dawida Ben Guriona idealnie komponowała się z trzeszczącymi radioodbiornikami, w które wsłuchiwały się tysiące Żydów w Erec Israel.

Był piątek, 14 maja 1948 r., chwilę po szesnastej, jeszcze przed szabasem. Zebrani w Muzeum Sztuki Tel Awiwu członkowie Tymczasowej Rady Państwa właśnie odśpiewali Hatikwę (hebr. Nadzieja), która stała się hymnem. Następnie przy centralnie ustawionym mikrofonie stanął Ben Gurion. Deklarację Niepodległości odczytał, a w zasadzie wygłosił z wielką stanowczością. Wiedział, że jego słowa zmienią bieg historii.

Faktycznie, tego dnia dokonały się głębokie przeobrażenia w światowej konstelacji geopolitycznej. Ale nie odbyło się to z niczego, jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki.

Ostre zasady, miękkie serce

Ben Gurion nie był Sabrą (tj. Żydem urodzonym w Ziemi Izraela). Jeden z twórców Izraela i jego pierwszy premier urodził się w 1886 r. w Płońsku na Mazowszu, pod zaborem rosyjskim. Do Erec Israel, wtedy części Imperium Osmańskiego, wyemigrował w 1906 r. Mimo to pasują do niego te cechy, które przypisuje się Sabrom: twarda powierzchowność i słodkie wnętrze. Trochę jak jadalny owoc kaktusów z rodziny opuncji (hebr. cabar).

Portret Ben Guriona tworzy zresztą więcej paradoksów. Był oschły, ale jego przyjaciele wspominają, że niejeden raz „płakało jego serce”. Nie miał za grosz poczucia humoru, ale zapamiętano jego delikatny uśmiech. Był niski, ale wielu postrzegało go jako wysokiego. Wraz z wiekiem stracił większość włosów, ale te, które zostały, były zawsze rozwichrzone i sprawiały wrażenie bujnej czupryny. Był zachowawczy i nieufny wobec nowinek – to przez jego uprzedzenia w Izraelu z opóźnieniem wystartowała telewizja (bał się, że oderwie Żydów od pracy). Zarazem odwiedzając kiedyś uniwersytet, zapytał młodzież, jakich języków się uczy. Gdy zaczęli wymieniać angielski, francuski i inne, powiedział: „Świetnie, ale uczcie się też chińskiego!”.

Żył skromnie, o czym świadczą do dziś jego ascetycznie urządzone domy w Tel Awiwie i kibucu Sede Boker, w którym zamieszkał w 1953 r. (w obu miejscach są dziś muzea). Ale ten skromny styl życia szedł w parze z wysoką samooceną.

Nie stronił od rywalizacji politycznej. W ostatnich latach przed proklamowaniem niepodległości jego głównym konkurentem był Chaim Weizmann, urodzony w 1874 r. na Polesiu (dziś Białoruś). Wytworny i wykształcony, wykładowca chemii na University of Manchester, Weizmann przez pewien czas dystansował Ben Guriona. Miał świetne kontakty w Londynie i do końca stawiał na Brytyjczyków. To go zgubiło.

Natomiast Ben Gurion wcześnie postawił na USA, przewidując, że wyrosną na potęgę i przejmą inicjatywę na Bliskim Wschodzie. Dzięki temu po 1945 r. mógł wybić się na pozycję lidera. Ale nie dążył do wyparcia Weizmanna z polityki – zaoferował mu prestiżową, choć honorową, funkcję prezydenta. Dziwnym trafem bieg wydarzeń 14 maja 1948 r. ułożono tak, że pod Deklaracją Niepodległości zabrakło podpisu Weizmanna...

Noblista z Warszawy

Będąc przywódcą nurtu lewicowego w syjonizmie, Ben Gurion zwalczał izraelską prawicę. W ciągu pierwszych lat istnienia państwa działacze prawicowi mieli prawo czuć się spychanymi na margines życia społecznego, kulturalnego i politycznego. Partie lewicowe (do połowy lat 60. XX w. głównie Mapai) wespół z ogólnoizraelskim związkiem zawodowym Histadrut zapewniły sobie monopol w wielu dziedzinach.

Ben Gurion do tego stopnia nie tolerował prawicy, że nie wymieniał nazwiska jej przywódcy Menachema Begina. Gdy musiał odnieść się do niego, mówił: „Pan, który siedzi obok posła Badera”. Chodziło o Jochanana Badera, który w Knesecie, izraelskim parlamencie, zajmował miejsce obok Begina. Bader urodził się w 1901 r. w Krakowie. Ukończył prawo na UJ i uzyskał stopień doktora. Współtworzył prawicową partię Herut i odpowiadał za jej program.

Z kolei Begin był absolwentem prawa na Uniwersytecie Warszawskim. Do Erec Israel dotarł wraz z polską armią gen. Władysława Andersa.

W 1977 r. Begin został pierwszym prawicowym premierem Izraela. Wniósł do izraelskiej polityki klasę oraz zasady i zwyczaje rodem znad Wisły – Izraelczycy (niektórzy ze zdumieniem) mogli zobaczyć, jak ich premier całuje panie w rękę. Tego gestu prawie już nie pamiętano (ci, którzy przybyli z innych kontynentów, w ogóle go nie znali). Begin został laureatem pokojowego Nobla w 1978 r., wraz z prezydentem Egiptu Anwarem as-Sadatem – za pokój, który obaj podpisali (do dziś Begin jest jedynym noblistą Uniwersytetu Warszawskiego).

Miał surową powierzchowność i nie był wolny od politycznych namiętności, tym razem skierowanych przeciw lewicy. Np. jego rząd zlikwidował szereg przywilejów, którymi cieszyły się kibuce, co przyczyniło się do ich chwilowego załamania.

Te indywidualne cechy charakteru, nie zawsze pozytywne, nie umniejszają dokonań zarówno Ben Guriona, jak i Begina. Dziś upamiętniają ich nazwy ulic i placów, patronują uczelniom, instytutom naukowo-badawczym. Ben Gurion również największemu portowi lotniczemu Izraela: Tel Aviv Ben Gurion Airport.

Ale polskie korzenie Izraela wynikają nie tylko z miejsc, gdzie rodzili się i kształtowali jego ojcowie założyciele.

Pinsker i jego dzieło

Do narodzin ruchu syjonistycznego – stawiającego sobie za cel utworzenie państwa żydowskiego – doszło pod koniec XIX w. (termin „syjonizm” pojawił się w 1892 r.).

Przyczyniło się do tego wiele czynników. Można wskazać na przemiany cywilizacyjne w Europie i towarzyszącą im emancypację Żydów, ale też serię pogromów w Europie Środkowo-Wschodniej i formowanie się nowoczesnego, agresywnego antysemityzmu. Jego symbolem stała się głośna sprawa Dreyfusa we Francji. Przypomnijmy: chodziło o oficera armii francuskiej, niesłusznie oskarżonego o szpiegostwo dla Niemców tylko dlatego, że był Żydem.

Sprawa Dreyfusa podzieliła Francję i była szeroko komentowana w Europie. Wśród obserwatorów jego procesu był Teodor Herzl – prawnik i dziennikarz. Było to dla niego doświadczenie przełomowe: troska o los Żydów spowodowała, że Herzl – wtopiony w kulturę niemiecką i częściowo zasymilowany – stał się twórcą i ideologiem ruchu syjonistycznego. To on w 1897 r. zwołał słynny Pierwszy Kongres Syjonistyczny, w szwajcarskiej Bazylei.

Ale zanim do tego doszło, milowym krokiem na drodze do odbudowy państwa okazała się konferencja działaczy, których możemy określić mianem przedsyjonistycznych. Na ich czele stał Leon Pinsker (Jehuda Lejb).

Przyszedł na świat w 1821 r., na obszarze dawnej I Rzeczypospolitej. Przyglądając się niedoli Żydów pod panowaniem rosyjskim, Pinsker doszedł do przekonania, że należy odbudować siedzibę narodową Żydów. Skreślił swój manifest, który wydał w 1882 r. w postaci broszury pt. „Samowyzwolenie. Apel do Żydów”.

Następnie przystąpił do organizowania międzynarodowego zgromadzenia liderów społeczności żydowskich. Odbyło się ono w Katowicach, w dniach 6–11 listopada 1884 r.

Wybór Katowic nie był dziełem przypadku. W Rosji syjoniści nie mogli się gromadzić (z powodu zakazu prawnego), zresztą przetoczyła się tam fala antyżydowskich pogromów. Katowice leżały na terenie Niemiec, ale w pobliżu granic Rosji – w sercu Europy, co umożliwiało wszystkim chętnym dogodny dojazd.

Katowicki kongres był pierwszym w dziejach nowożytnych zgromadzeniem liderów żydowskich z różnych państw świata, podczas którego podjęto decyzję o odbudowie siedziby narodowej Żydów w Erec Israel. Wówczas też zgłoszono wiele innych pomysłów, które miały zostać rozwinięte i zrealizowane już przez środowisko skupione wokół Herzla, Pinsker zmarł bowiem w 1891 r. Warto tu wymienić np. pomysł utworzenia funduszu narodowego, który miał zająć się skupem ziemi i finansowaniem osadnictwa w Erec Israel. Powstał w 1901 r., jako Żydowski Fundusz Narodowy (Keren Kajemet le-Israel).

Kibuce z Galicji

Zorganizowane fale migracyjne Żydów do Erec Israel (a potem do niepodległego już Izraela) nazywamy alijami. Hebrajskie słowo „alija” oznacza „wstępowanie”, „wznoszenie się”. Właściwie była to alija la-Arec – „wstępowanie do Ziemi”, tj. do Ziemi Izraela.

Pierwsze alije miały miejsce już pod koniec XIX i na początku XX w. O wiele większe odnotowano w dwudziestoleciu międzywojennym. Przy czym nie wszyscy Żydzi migrujący do Erec Israel byli zainspirowani ideą syjonistyczną: wielu do emigracji skłoniła niedola lub narastający w całej Europie antysemityzm.

Duże grupy Żydów polskich zaczęły napływać do Erec Israel po I wojnie światowej. Na lata 1924-28 datujemy tzw. aliję Grabskiego: tworzyli ją w dużej mierze Żydzi z klasy średniej, których z Polski wypchnęły przykre skutki reformy walutowej, jaką wprowadził Władysław Grabski.

Po 1918 r. stowarzyszenia syjonistyczne należały do wiodących ugrupowań żydowskich w II Rzeczypospolitej. Każde starało się jak najlepiej przygotować swych członków do migracji i życia w Erec Israel. Działacze prawicowi kładli nacisk na naukę hebrajskiego i organizację kursów samoobrony. Z kolei na lewicy dużą wagę przywiązywano do kształcenia wśród Żydów umiejętności pracy kolektywnej, zwłaszcza fizycznej, oraz uprawy roli. W tym celu zaczęto zawiązywać kibuce (hebr. „zbiorowość”, „siedziba”), w których Żydzi – dzieląc środki produkcji i dochody – mieli wspólnie zajmować się rolnictwem.

W 1910 r. na południowym brzegu Jeziora Tyberiadzkiego w Dolnej Galilei kilku­nastoosobowa grupa z Europy Środkowej i Wschodniej założyła pierwszy w Erec Israel kibuc, który przyjął nazwę Degania (hebr. „ziarno”). Dziś Degania uchodzi za „Matkę wszystkich kibuców w Izraelu”.

Znane nam źródła historyczne nie pozwalają określić daty powstania pierwszego kibucu w Polsce, wiemy jednak, że przed 1939 r. było ich tu więcej niż w Erec Israel. Te polskie miały jednak charakter eksperymentalny i były niewielkie, nieraz mieściły się po prostu w podwórzach kamienic Krakowa, Warszawy, Łodzi czy innych miast. Najwięcej kibuców było w dawnej Galicji.

Budowniczowie Izraela

Już przed II wojną światową Żydzi polscy zaczęli odgrywać wiodącą rolę w kulturze, sztuce, nauce i gospodarce Erec Israel.

Poprzestając tylko na muzyce, wskazać trzeba na Bronisława Hubermana, który zainicjował powołanie narodowej orkiestry symfonicznej Izraela. Jej inauguracyjny koncert odbył się 26 grudnia 1936 r. w Tel Awiwie, pod dyrekcją Artura Toscaniniego. W dziedzinie muzyki rozrywkowej wyjątkowe miejsce zajął Mosze Wileński, który wyemigrował do Erec ­Israel w 1932 r. Uznaniem widowni cieszył się współtworzony przez niego kabaret Li La Lo. Później został jednym z najwybitniejszych kompozytorów izraelskich.

Kolejne duże fale migracyjne Żydów polskich dotarły do Erec Israel po II wojnie światowej. Powodów do opuszczenia Polski było wiele: poczucie osamotnienia po Zagładzie, przekonanie o potrzebie budowy niepodległego państwa żydowskiego, a także atmosfera powojennego bezprawia i przemocy. Szeroki oddźwięk wywołał pogrom w Kielcach 4 lipca 1946 r.

Należy też pamiętać, że przed wojną duży odsetek Żydów pracował w handlu i rzemiośle, wielu uprawiało też wolne zawody, np. prawnicze. W państwie komunistycznym nie mogli oni liczyć na normalną kontynuację przedwojennych zajęć.

Wśród tysięcy Żydów polskich, którzy zdecydowali się na wyjazd, znalazła się rodzina Goldmanów, do 1939 r. prowadząca sklep galanteryjny w Krakowie. Udało im się przeżyć, ale po 1945 r. rychło dały im się we znaki nowe realia: władze komunistyczne zwalczały wszelką inicjatywę prywatną, zwłaszcza handlową (tzw. bitwa o handel).

W tej sytuacji w 1948 r. dojrzała u nich myśl o emigracji. Marcel Goldman (rocznik 1926) usłyszał od ojca słowa: „Nie chcę żyć w państwie w którym »dają«, lecz w takim, w którym kupuje się za pieniądze”. Do Izraela wyjechali najpierw rodzice z dwiema córkami (w tym jedną dla Marcela przybraną), a rok później dołączył Marcel.

Przykład Goldmanów jest tutaj znamienny: Żydzi polscy migrowali do Izraela pozbawieni jakichkolwiek majątków. Ich dorobek zwykle mieścił się w kilku paczkach i walizkach, które można było unieść (jak na zdjęciu poniżej).

Kultura, nauka, gospodarka

Przywozili jednak ze sobą wiele: Żydzi polscy byli w dużej mierze świetnie wykształceni i zdeterminowani. Ci, którzy migrowali po 1945 r., chcieli odzyskać „sześć lat, które wojna wyrwała z życiorysu”. Choć większość nie znała hebrajskiego, szybko uczyli się języka i integrowali w głównym nurcie społeczeństwa. W Izraelu chcieli cieszyć się życiem, założyć rodzinę i odnieść sukces.

Przykładem takiej postawy może być znów Marcel Goldman: po ukończeniu studiów powierzono mu misję zorganizowania nowej filii banku w Hajfie (miał wtedy 30 lat). Wkrótce został wicedyrektorem banku. W latach 1987-97 szefował bankowi izraelskiemu w Szwajcarii.

W latach 1956-60 do Izraela przybyła alija gomułkowska. Wedle różnych szacunków wyemigrowało wtedy od 48 do 51 tys. osób, z czego do Izraela dotarło ok. 43 tys. osób (blisko jedną trzecią stanowiły dzieci). W ślad za tak dużą grupą osób z PRL, w Izraelu pojawiły się nowe tytuły prasy polskojęzycznej, a także książki. Otwarto nowe księgarnie, wyspecjalizowane w sprzedaży książek polskojęzycznych (wydawanych nie tylko w Izraelu, ale też w Polsce i innych krajach). Do rangi najlepiej zaopatrzonej urosła księgarnia prowadzona przez Edmunda i Adę Neusteinów w Tel Awiwie.

W ramach aliji gomułkowskiej przybyło wiele osób, które odegrały ważną rolę w życiu naukowym, kulturalnym, politycznym i gospodarczym Izraela. Przykładem obecna prezes Banku Izraela Karnit Flug albo pisarka Ida Fink. Duży dorobek w zakresie dialogu polsko-izraelskiego przynależny jest przewodnikowi z Muzeum Yad Vashem i współtwórcy raportu na temat obrazu Polski w podręcznikach izraelskich szkół średnich, Alexowi Danzigowi.

Po wydarzeniach Marca ’68 z PRL do Izraela przybyło przeszło 3 tys. Żydów. Później masowe wyjazdy ustały – w Polsce pozostała już tylko garstka Żydów.

Dziedzictwo

Polskie dziedzictwo Izraela to temat wciąż żywy.

Dowodem trwałej aktywności Żydów polskich jest działalność takich organizacji jak np. Związek Krakowian w Izraelu. Na jego czele stoi energiczna i pełna pasji krakowianka Lili Haber, która odpowiada za szereg inicjatyw kulturalnych i wydaje magazyn „Nowiny Krakowskie”. Wielkim i zaangażowanym przyjacielem Polski jest niezmordowany Ryszard Löw – literat i społecznik. W zakresie kształcenia młodzieży szkolnej i akademickiej poważną rolę odgrywa Nili Amit – pisarka i edukatorka. W dziedzinie polityki i dyplomacji obfity plon przyniosła międzynarodowa aktywność Szewacha Weissa. A do Polski przyjeżdżają tysiące młodych Żydów, którzy szukają tutaj również swoich korzeni.

Tak są pisane kolejne rozdziały polskiej historii Izraela. ©

Dr hab. ŁUKASZ TOMASZ SROKA jest profesorem Uniwersytetu Pedagogicznego w Krakowie, dyrektorem Instytutu Historii i Archiwistyki UP. Zajmuje się badanie historii Żydów w XIX i XX w., historii Izraela i Galicji. Autor książki (wspólnie z Mateuszem Sroką) „Polskie korzenie Izraela”, redaktor (wspólnie z Batyą Brutin) tomu studiów „Polish-Israeli Cooperation Experience from Zionism to Israel”.

Galeria zdjęć

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Cieszy mnie, że wspomniano moje rodzime miasto Katowice jako to od którego zaczęła się myśl o powstaniu dzisiejszego Izraela, jakby wspomniano jeszcze Edwarda Etlera (to już nie Katowice, ale za to postać niezwykła, ktoś kogo straciliśmy po 1968, choć może nie do końca straciliśmy he, he he), byłbym już zachwycony :))) :P
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]