Reklama

Po stronie ofiar

Po stronie ofiar

13.05.2019
Czyta się kilka minut
Kościelnych przełożonych oskarża się o niepodejmowanie odpowiednich działań wobec księży krzywdzących nieletnich. Niewiedza? Naiwna troska o wizerunek Kościoła? Może, lecz nie tylko.
Fot. Maciej Zienkiewicz dla "TP"
Fot. Maciej Zienkiewicz dla "TP"
C

Co chwila ktoś pyta: „Widziałeś film Sekielskich?”. Tak, byłem wśród pierwszych pięciu i pół miliona widzów.

Smutek, wstyd. I żal. Koszmarne relacje ofiar, żałosne postacie winnych, blade w tym kontekście fragmenty wypowiedzi biskupów – i ta informacja o nieprzyjętych przez nich zaproszeniach do wypowiedzenia się w filmie, bo... słyszeli o braku bezstronności autorów. Żaden nie zaryzykował.


Po stronie ofiar: o wykorzystywaniu seksualnym nieletnich, zmowie milczenia i innych grzechach polskiego Kościoła piszemy konsekwentnie od lat. Wybór najważniejszych tekstów „TP” z ostatniego dwudziestolecia na temat, który wstrząsa dziś Polską, w bezpłatnym i aktualizowanym, internetowym wydaniu specjalnym.


Po obejrzeniu „Tylko nie mów nikomu” prymas abp Wojciech Polak i przewodniczący KEP abp Stanisław Gądecki zmienili zdanie. Ksiądz prymas: „Jestem głęboko poruszony tym, co zobaczyłem w filmie pana Tomasza Sekielskiego. Ogromne cierpienie osób skrzywdzonych budzi ból i wstyd”. Abp Gądecki nawet za film dziękuje: „Ze wzruszeniem i smutkiem obejrzałem dzisiaj film pana Sekielskiego, za który pragnę podziękować reżyserowi. (...) Jestem przekonany, że także ten film przyczyni się do jeszcze dokładniejszego przestrzegania wytycznych dotyczących ochrony dzieci i młodzieży w Kościele, jak i do wprowadzenia w życie zasad prewencji w każdej diecezji przez wszystkich księży biskupów oraz do przestrzegania wczoraj ogłoszonego motu proprio papieża Franciszka”.

Internetowe komentarze pod tymi oświadczeniami to niewiara w ich szczerość. Mimo gigantycznej ofensywy papieża Franciszka, mimo uporczywej pracy o. Adama Żaka, koordynatora ds. ochrony dzieci i młodzieży przy Konferencji Episkopatu Polski, mimo ogłoszenia wytycznych i procedur. To wciąż za mało, żeby Kościół odzyskał wiarygodność.


Czytaj także: Kościelna morfina - ks. Jacek Prusak po filmie "Tylko nie mów nikomu"


Kościelnych przełożonych oskarża się o niepodejmowanie odpowiednich działań wobec księży krzywdzących nieletnich. Niewiedza? Naiwna troska o wizerunek Kościoła? Może, lecz nie tylko. W filmie pojawia się też wątek ks. Eugeniusza M., byłego kustosza Lichenia. Z mojego zgromadzenia. Ofiara opowiada, że była przez niego molestowana prawie 40 lat temu, „jakoś zaraz po ogłoszeniu stanu wojennego”. Nie byłem wtedy jeszcze przełożonym generalnym, pracowałem w Rzymie, jako redaktor naczelny polskiego wydania „L’Osservatore Romano”.  Takimi przypadkami z natury rzeczy zajmuje się przełożony prowincji w danym kraju, nie generał, jednak przełożony generalny dwukrotnie w ciągu sześciu lat wizytuje wszystkie prowincje. Ja też, gdy pełniłem tę funkcję w latach 1993-99, wizytowałem. Sprawdziłem teraz: kiedy byłem generałem zakonu, ani do mnie, ani do prowincjała nie wpłynęła żadna informacja o nadużyciach księdza kustosza wobec nieletnich. Wpłynęło inne oskarżenie, które nie dotyczyło nieletnich – chodziło o molestowanie dorosłego mężczyzny, co oczywiście także wymagało interwencji. Jednak pokrzywdzony kategorycznie odmówił wniesienia formalnego oskarżenia. Dramatyczne rozmowy nie dały rezultatu. W żaden sposób nie można było kustoszowi winy udowodnić. Rozmawiałem z nim. Zdecydowanie wszystkiemu zaprzeczył. Żalił się, że jest ofiarą oszczerstw, nawet wskazywał ich autora, kogoś od lat pracującego za granicą. Postępowanie trwało dłużej niż urzędowanie moje i ówczesnego prowincjała, kontynuowali je nasi następcy. Ostatecznie kustosz najpierw został zdjęty z urzędu i wycofany z duszpasterstwa, potem – co w filmie oświadczył rzecznik obecnego prowincjała – został poddany wymaganym procedurom prawnym.


Czytaj także: Za zamkniętymi drzwiami Kościoła - Artur Sporniak po filmie "Tylko nie mów nikomu"


Doświadczyłem wówczas, jak trudno było w tego rodzaju sprawach udowodnić winę. Wtedy. Dziś to się zmienia. Ofiara, której zeznanie przytoczono w filmie, dopiero niedawno zdobyła się na mówienie o sprawach sprzed wielu lat.

To bardzo smutne, że musiał powstać taki dokument, żeby – jak przekonuje abp Gądecki – przyczynić się do „przestrzegania wytycznych dotyczących ochrony dzieci i młodzieży w Kościele”.

A czy film jest bezstronny? Bez wątpienia nie jest – i całe szczęście. Bo jest po stronie ofiar.

Czytaj także: Kościół a pedofilia - specjalny serwis "Tygodnika Powszechnego"


ogłoszenie społeczne

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Urodził się 25 lipca 1934 r. w Warszawie. Gdy miał osiemnaście lat, wstąpił do Zgromadzenia Księży Marianów. Po kilku latach otrzymał święcenia kapłańskie. Studiował filozofię na Katolickim...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Nie chcę ryzykować zbyt dalekich wycieczek intelektualnych i szukac powiązań między Moskwą a Watykanem ______ Ale nie mogę nie zauważyć dość zdumiewającego zjawiska: Przede wszystkimi innym, wyraźny interes w obronie kleru przed lustracją miały same służby, i to się doskonale tłumaczy. Gracze, np. szachiści znają starą prawdę: "GROŹBA JEST SILNIEJSZA NIŻ JEJ WYKONANIE". Broń, choćby z 1 nabojem, pozwala kontrolować kilka osób. Zapobiegać działaniom niepożądanym dla posiadacza tej broni, ale też wymuszać zachowania dla niego pożądane. To działa, póki pocisk jest gotowy do wystrzału. Po wystrzale tej kontroli już nie ma. Jeden ktoś jest trupem (albo i nie), za to reszta może już się nam dobrać do skóry. Tak więc amunicji warto i należy oszczędzać. _______ Ładnie ze strony Kiszczaka, że oszczędził kler i nie ujawnił jego teczek (a TW było, jak się ocenia, ok. 1/3 kleru, co daje też wyobrażenie o nagminności pewnych "haków")). Być może nawet przekazał te akta biskupom. Ale nie bądźmy aż tacy "wierzący", żeby zakładać, że był to jedyny egzemplarz, a generał nie pozostawił ani sobie, ani kremlowskim pryncypałom, tzw. nomen omen "kopii Bezpieczeństwa" (dużej litery proszę nie poprawiać). _______ Tak więc możemy być pewni, że ten pocisk ciągle nie został wystrzelony i nadal jest świetnym narzędziem do przerabiania kleru na własne narzędzie. Może to znacznie przyczynić się do zrozumienia obecnych działań całej masy księży i biskupów - sojuszu z partią ludzi o wyjątkowo szemranych życiorysach, a także kariery i znaczenia pewnego mniemanego księdza o podobnie szemranym życiorysie, z antenami w jeszcze bardziej szemranym miejscu. Działań stricte politycznych, z których zadowoleni są przywódcy niektórych państw niedaleko stąd, w których pisze się innym alfabetem, ale też niektórych transakcji na rynku nieruchomości miejskich (to normalka, że przy "hodowli" poważnego agenta wpływu pomaga mu się zwykle uzyskać odpowiednie środki i pozycję sprawczą, również w sferze majątkowej, a to z pomocą ludzi "życzliwych sprawie", zwykle też jakoś powiązanych z agenturą). To tak żeby rzucić trochę dodatkowego światełka na sprawy opisywane w nowej książce Tomasza Piątka...

Strony

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]