Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Po literackim Noblu

Po literackim Noblu

17.10.2016
Czyta się kilka minut
Jestem wyznawcą Boba Dylana. Wyznawcą, a nie znawcą jego muzyki czy poezji, którą zdecydował się śpiewać, a nie zamykać w twardych okładkach książek.
Fot. Adam Kozak dla „TP”
D

Dlatego wieść, że przyznano mu Nagrodę Nobla w dziedzinie literatury, niezmiernie mnie ucieszyła, choć nie uważam, żeby była mu do czegokolwiek potrzebna. Nie zdziwi mnie też, jeśli postanowi jej nie przyjąć, jak przed pół wiekiem francuski pisarz Jean-Paul Sartre. Wydaje mi się, że Dylanowi, który przez całe życie robił, co mógł, by nie dać się zaszufladkować, bliska jest myśl, iż sztuka nie powinna być przedmiotem konkursów i rankingów, a przyznawane za nią nagrody upokarzają jedynie artystów i odbierają wolność tworzenia. 

Sartre’a, mimo oficjalnej odmowy przyjęcia nagrody, i tak zaliczono w poczet noblistów. Zaliczą doń również Dylana. Czy będzie tego chciał, czy nie. Ale i tym też się pewnie zbytnio nie przejmie. Nigdy nie przywiązywał większego znaczenia do tego, jak postrzegają go nawet najzagorzalsi zwolennicy. Zwłaszcza oni. „Za kogokolwiek mnie uważacie, tym kimś nie jestem” – mawiał. A kiedy ogłaszano go prorokiem, przewodnikiem i głosem pokolenia, odpowiadał, że nikogo nigdy nie chciał zbawiać i przemawia w swoim jedynie imieniu. „Nie jestem wam nic winien” – powtarzał. Nie oglądał się na innych, za to inni byli w niego wpatrzeni. 

Jedną z moich ulubionych koncertowych płyt Dylana jest ta nagrana podczas występu w Manchesterze w 1966 r. Jego najwierniejsi wielbiciele, nie mogąc pogodzić się, że zarzucił akustyczną gitarę, ballady i pieśni protestu, wyzwiskami i gwizdami próbowali zagłuszyć dźwięk jego elektrycznej gitary. „Judasz!” – krzyknął ktoś z widowni. „Nie wierzę ci. Kłamiesz” – odpowiedział Dylan. A potem rzucił towarzyszącym mu muzykom: „Zagrajmy to, kur..., głośno”. Zagrali najsławniejszy chyba jego utwór, „Like a Rolling Stone”, uznany potem za jeden z najważniejszych w historii rocka. Słowa „kiedy nie masz nic, nie masz też niczego do stracenia” potrafią zabrzmieć jako otucha, ale i jak gorzka przestroga. 

Jego pieśni są śpiewaną poezją, a niektóre – jak opowieść o farmerze Hollisie Brownie, który popadłszy w bankructwo, zabija własną rodzinę i samego siebie, czy ta o Rubinie „Huraganie” Carterze, czarnoskórym pięściarskim mistrzu wrobionym przez policję w morderstwo i skazanym na dożywocie – przypominają bliską mi literaturę faktu. Towarzyszył mi zresztą zawsze we wszystkich podróżach. I tych dziennikarskich, i zwykłych włóczęgach po kraju i świecie. A pieśń „All Along The Watchtower” stała się ścieżką dźwiękową jednego z najtrudniejszych momentów mojego życia, gdy podczas wojny rosyjsko-gruzińskiej z 2008 r., pod południowoosetyjską stolicą Cchinwali, wpakowałem się pod ostrzał żołnierzy strzegących miasta. Skulony, siedziałem pod płotem, sam jeden, nie mogąc nawet oszukiwać się, że nie ja jestem celem strzelających. Ciężką ciszę pomiędzy kolejnymi seriami przerywał Dylan, zawodząc z wciśniętego do kieszeni telefonu. „Stąd musi dać się uciec – do Łotra Głupiec rzekł” (przeł. Filip Łobodziński) – brzmiały pierwsze słowa pieśni. © 

O Bobie Dylanie więcej w kolejnym numerze "Tygodnika Powszechnego".

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Reporter, pisarz, były korespondent wojenny. Specjalista od spraw Afryki, Kaukazu i Azji Środkowej. Ponad 20 lat pracował w GW, przez dziesięć - w PAP. Razem z wybitnym fotografem...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]