Reklama

Piekielny news

Piekielny news

10.04.2018
Czyta się kilka minut
W rozmowie z 94-letnim nestorem włoskich dziennikarzy Eugenio Scalfarim papież Franciszek miał powiedzieć, że piekła nie ma.
GRAŻYNA MAKARA
C

Choć Scalfari wyznał, że z papieżem rozmawiał bez dyktafonu, bo posiada znakomitą pamięć, a Watykan dementował prawdziwość cytatu, wypowiedź okazała się świetnym newsem. Niektórzy uznali papieża za heretyka, inni bombardowali go cytatami z Biblii i samego Jezusa z prywatnych objawień (fatimskich, św. siostry Faustyny itp.). Wielu uznało, że albo papież zmienił dogmat o piekle (choć nie ma takiej władzy!), albo się przyznał, że sam w istnienie piekła nie wierzy. Tymczasem Franciszek swoją wiarę w tej materii wielokrotnie wyznawał publicznie. Cokolwiek powiedział, to wiary Kościoła w istnienie piekła nie zmienił. Ale jakiej wiary i w jakie piekło?

O piekle dzisiaj mówimy rzadko. Jego średniowieczne wyobrażenia konstruowane z opisów tortur i cierpień, jakie tylko autorzy opisów byli w stanie sobie wyobrazić, przestały pełnić dydaktyczną rolę. Z czasem opowieści o kotłach ze smołą...

4474

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

„Widząc jej cierpienia i innych potępionych Jezus płakał, ale pomóc im nie mógł” Lubię wychwytywać takie rodzynki, wiem to paskudna cecha i moich bliskich też to denerwuje. Otóż wymyślamy sobie różne niestworzone rzeczy, potem dorabiamy do nich ideologię, a nastempnie w nie zaczynamy na serio wierzyć. Za nic mamy odwoływanie się do logiki i pewnych oczywistości. No bo jakże Jezus nic nie mógł poradzić na cierpienie potępionej istoty. Bo jeśli jednak rzeczywiście nic nie był w stanie poradzić, to co z jego boskością i nieskończonym miłosierdziem? A ta ofiara męczarni, czyż nie była kiedyś stworzeniem bożym, ułomnym co prawda, ale taką w zasadzie owieczką, co to niewielki wpływ ma na swój los. Odnoszę się do własnych przeżyć, bo jakiż ze mnie potwór wyrosnąć może, skoro okoliczności mi na to nie pozwolą. A co z kapłanami dopuszczającymi się niegodziwości w stosunku do swych braci najbardziej bezbronnych, którzy potrafią swe postępowanie pogodzić z udzielaniem sakramentów i sprawowaniem posługi? Jakie czeka ich piekło jak sobie to w głowach poukładali? Wydaje mi się, że im więcej się nad tym zagadnieniem deliberuje, tym większe głupoty nam wychodzą. Właściwe może się okazać rozumienie dobra i zła przez dziecko. Za grzeczność jest nagroda, zaś za psoty kara. Jaka będzie nagroda czy kara po naszej śmierci, jest wielką niewiadomą i niech tak zostanie bo nic sensownego nie jesteśmy w stanie wymyślić. Tak czy inaczej Papierz nam się udał i jest najlepszym dowodem na to, że gdyby nas znowu nawiedził na tym łez padole Chrystus, nasi uczeni w piśmie nie odpuścili by mu.

gromkim głosem nauczał nas kiedyś pewien papież - a co każdy z osobna z tą nauką zrobi, to już jego sprawa

...punktu wyjścia-apokatastazy Orygenesa. Jak widać, już na samym początku chrześcijańskiej teologii, pojawiła się "wpadka" z "herezją" miłosierdzia Bożego; co dla rzymskiej legalistyki kanonów wiary, stało się z czasem, opcją nie do przyjęcia. Dydaktyka strachu i uczynkowego haraczu, wzięła górę(po paru stuleciach) nad dydaktyką łaski i eucharystycznej wdzięczności. Na tym tle(m.in.), przed 500 laty doszło w Kościele do kontrowersji i rozdziału Reformacji od Tradycji. Jaką mądrością kierował i zamierza się kierować Kościół Chrystusowy-Wodza Narodu Wybranego, czy Baranka Ofiarnego za grzechy świata?

Średniowieczne wizje piekła (zapewne nie każda) sugerujące wieczną karę, kaźń i męki - najlepiej w postaci wymyślnych tortur - to najbardziej jarmarczne i najtandetniejsze pojecie i uzmysłowienie piekła, jakie spłodziły wyobraźnia i rozum. Ludzka wyobraźnia jakoś do dzisiaj nie dorosła do przenośni Pana Jezusa o ogniu. To co przemawia do mnie, to jest taka zasłyszana wizja (skrót myślowy) o piekle - spróbujmy sobie wyobrazić lustro zewsząd, które nie ma początku ani końca i nie zna czasu, a w tym lustrze widać tylko odbicie naszego ego. Powinniśmy ćwiczyć naszą wyobraźnię w ciągłym rozwijaniu obrazów piekła...

wyniki obserwacji i matematycznej analizy świata fizycznego-choćby względność w czasu i przestrzeni (wobec grawitacji). Czy choćby próby wyobrażenia sobie osobliwości czarnej dziury-np. rzeczywistość poza tzw. horyzontem zdarzeń- rozciągnięty w nieskończoność punkt czasoprzestrzenii...Już od ponad 100 lat, za sprawą p. Einsteina i jego teorii względności, mamy możliwość ćwiczyć się w "przyrodniczej" metafizyce, która jest czymś wiecej, niż czystym spekulacyjnym abstraktem. Bo też czy jest nam ta zbawienno-potępieńcza "fizyka" potrzebna, skoro i tak co najważniejsze dla nas, zawiera się w sferze uczuć? Jest napisane: "ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, co Ojciec(Bóg) zgotował swym sługom w niebie". Wg mnie, istotą kwestii tzw. zbawienia, jest zdolność uchwycenia sensu rzeczywistości w odpowiedzi na pytanie "po co to wszystko". Bowiem to, co przeżywamy fizycznie, to "wieczne" cykle istnienia, które "kręcą się bez celu"-może to być diabelski krąg reinkarnacyjny, albo Syzyf bez końca wtaczający kamień na górę. To piekło daremności i bezsensu działania(istnienia). Tymczasem jest dana obietnica(iluminacja), że "staniemy przed Bogiem twarzą w twarz"-jak dla mnie, to starczy, bym się nie denerwował perspektywą wiecznej karuzeli(lub wiecznego niebytu)

Wizja piekła z całą jego gotycką oprawą była przez wieki na tyle skutecznym narzędziem pomagającym utrzymać w ryzach owieczki, że kościół z niej łatwo nie zrezygnuje, a już na pewno nie szybko i nie w sytuacji poważnego kryzysu w jakim się znajduje. O wiele bardziej prawdopodobny wydaje się postępujący rozpad instytucji kościoła, krystalizowanie się twardego, surowo dogmatycznego ośrodka w 'starym stylu' i powstawanie wokół niego odłamów bardziej cywilizowanych, kładących nacisk na Boże miłosierdzie i powszechne zbawienie raczej niż na surowość i nieuchronność kary - co zreszta juz ma miejsce.

Czy piekło istnieje ? Czasem go doświadczam w sobie, gdy oglądam wydarzenia w Syrii z tv.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]