Reklama

Paraliżująca jasność

Paraliżująca jasność

05.11.2018
Czyta się kilka minut
Cień to fenomen mediacji, która stała się widzialna i rozbija iluzje niewinnej bezpośredniości. Medium rodzi się więc z cienia.
G

Gdy Nietzscheański Zaratustra patrzył w słońce, widział w nim twórczość niewinną. Pod słonecznym niebem ujawnia się niewinność, która nie potrzebuje języka – tworzy bez zapośredniczeń niosących ryzyko deformacji. Słońce to mit nadziei na świat uobecnionego sensu – doświadczanego wprost, bez zakłóceń. Przeciwieństwem słonecznej niewinności jest cień – zniekształcająca przesłona, która zaburza czyste oko i wypacza mowę. Cień to fenomen mediacji, która sama stała się widzialna i swoją widzialnością rozbija iluzje niewinnej bezpośredniości. Medium rodzi się więc z cienia.

Hasłem tegorocznej edycji festiwalu Ars Cameralis jest „Cień słońca”, którym dla Guillaume’a Apollinaire’a, patrona 27. odsłony śląskiego wydarzenia, jest fotografia. Ambiwalencja sztuki fotograficznej polega, zdaniem francuskiego poety, na jej podwójności. Zdjęcie to fragment, wycinek rzeczywistości, ale i narzędzie jej ustanawiania: świat na fotografii jest ograniczony ramą medium – bez niej jednak pozostałby niewidzialny.

Widmowy charakter obrazu fotograficznego, jego zdolność zaburzania czasowego kontinuum (przeszłość nawiedzana przez teraźniejszość) czynią z niego medium na wskroś nowoczesne. Jego paradoksalna istota polega przecież na tym, że proklamując radykalną zmianę, wciąż grzęźnie w starych formach. To właśnie ten aspekt fotografii zwrócił uwagę ­Apollinaire’a próbującego uchwycić pęd modernizującego się świata, który go tyleż fascynował, co przerażał. Snujący fantazje o postępie i prognozujący nadejście nowych wynalazków, francuski poeta nierzadko uginał się pod własnymi wizjami – wtedy, przerażony, szukał bezpiecznego schronienia w intymności własnej pamięci.

Fotografię i nowoczesność łączy szczególny stosunek do czasu, którego linearny upływ okazuje się wcale nie tak oczywisty. Przeszłość aktualizuje się w teraźniejszości, podszywa ją, przez co sama ulega zniekształceniu. Chodzi o ten rodzaj szoku, którego doświadczamy na widok zdjęcia dawno zmarłej, ale wciąż bliskiej nam osoby.

Podczas tegorocznej edycji Ars Cameralis ta osobliwa natura czasu ujawni się na kilku poziomach. W przestrzeniach Muzeum Zamkowego w Pszczynie troje artystów: Alex Grein, Fabien Marques i Dominik Ritszel będą ingerować w naznaczone przeszłością wnętrza. Artyści dokonają więc wykolejenia czasu, wytrącenia go ze sztywnych kategorii, a ich interwencje ujawnią problematyczny status zamkowej przestrzeni. Zamek jako obiekt materialny i symboliczny przynależy do zamkniętej przeszłości. Jednak tę oczywistość można podważyć poprzez zderzenie różnych mediów – dzięki cieniowi słońca, który zaburza iluzję czystego oka.

O czasie, który nie daje się łatwo i bezpiecznie okiełznać, przypomni także koncert Daniela Blumberga, brytyjskiego muzyka, który przywraca teraźniejszości tradycję anglosaskiego songwritingu. Podobne zawirowania wprowadzi rozbudowany blok punkowy, którego częścią będzie spotkanie z Gillian McCain, współautorką książki „Please Kill Me”. Towarzyszyć jej będzie Danny Fields, jeden z bohaterów tej opowieści o genezie amerykańskiej kontrkultury. Uzupełnieniem rozmowy o jednym z najważniejszych buntów w dziejach zachodniej kultury będzie koncert Siksy, która w przewrotny sposób reaktywuje i ożywia spetryfikowane tradycje punka. To, co robi, rzuca na pozornie przejrzyste i oczywiste obszary dzisiejszego społeczeństwa tak bardzo potrzebny cień. W ten sposób Siksa rozbija pozorną neutralność opresyjnych sensów – osłabia ich słoneczną jasność, która paraliżuje krytyczny wymiar komunikacji.

Apollinaire’owski cień słońca jako centralny obraz 27. edycji festiwalu Ars Cameralis nie jest więc ciemną plamą w plamie światła. To raczej zakłócenie w procesie niewinnego tworzenia, zawsze już zależnego od medium i uwikłanego w czas. Jeśli bowiem słońce łudzi obietnicą czystego przekazu bez zapośredniczeń, to cień wymusza konieczność mediatyzacji. A gdy pojawia się medium, pojawia się też szansa na rozmowę. Ta ostatnia jest w końcu możliwa tylko wówczas, gdy rzeczywistość przestaje być domeną oczywistości i przejrzystości. Mówiąc inaczej, cień słońca to niezbędny moment krytyki.©

Zapraszamy na Festiwal Ars Cameralis (w tym roku pod hasłem „Cień słońca”) między 8 a 23 listopada.

Więcej informacji na stronie arscameralisfestiwal.pl

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]