Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Państwo dla wszystkich

Czy nam się to podoba, czy nie – program 500 plus to polski prototyp bezwarunkowego dochodu podstawowego i zapowiedź państwa dobrobytu na miarę wyzwań XXI wieku. W tym roku rozstrzygnie się jego...

Reklama

Państwo dla wszystkich

Państwo dla wszystkich

14.01.2019
Czyta się kilka minut
Czy nam się to podoba, czy nie – program 500 plus to polski prototyp bezwarunkowego dochodu podstawowego i zapowiedź państwa dobrobytu na miarę wyzwań XXI wieku. W tym roku rozstrzygnie się jego przyszłość.
Sejm, Warszawa, 14 grudnia 2018 r. SŁAWOMIR KAMIŃSKI / AGENCJA GAZETA
P

Po jesiennych wyborach żaden z polityków nie ogłosi „Drodzy wyborcy, rezygnujemy z 500 plus, bo nas na to nie stać”. Od momentu wprowadzenia programu w 2016 r. propozycja jego likwidacji padała tylko ze strony tak niszowych ugrupowań jak korwinowscy libertarianie.

Dla opozycji „pięćsetka” jest jednak solą w oku. Nie tylko dlatego, że została wdrożona przez Prawo i Sprawiedliwość. Zadała też kłam przepowiedniom, że budżet od tych 24,5 mld zł wydawanych rocznie się zawali. W dodatku jest dość lubiana przez ludzi i choćby z tego ostatniego powodu nikt przy zdrowych zmysłach nie przypuści na nią frontalnego ataku.

Platforma Obywatelska kluczy wokół tej kwestii. „Rozbudujemy 500 plus o wszystkie samotne matki. Mówienie, że zlikwidujemy program, to pisowska propaganda i straszenie ludzi” – deklaruje jeden z liderów PO, Sławomir Neumann. Dopytywany o szczegóły zapowiada jednak...

15773

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

zasiłki rodzinne funkcjonowały już w PRL-u, a na świecie podobne rozwiązania są często i od dawna stosowane; ich wpływ na wygraną PiS-u w wyborach jest horrendalnie przereklamowany, o wiele większy miała np. decyzja SLD o stworzeniu koalicji czy poparcie udzielone przez kościół katolicki - podobnie uważam z wpływem na wyniki bieżących sondaży, to raczej łatwy i prosty temat dla publicystów i polityków, tymczasem w Polsce jest naprawdę znacznie więcej tych, co z zasiłków tych nie korzystają i mają uzasadnione powody by być im przeciwni - wyciąganie zaś wniosków, że 500+ to "polski wkład w bezwarunkowy dochód", zwłaszcza w sytuacji potężnej i rosnącej fiskalizacji naszego życia - to już kpina z czytelników [red. Wosia zdrowy rozsądek niech sam przed nim się broni]

Dyskusja o takiej czy innej formie minimalnego dochodu gwarantowanego jest pilnie potrzebna, i toczy się już w wielkim świecie. I Polska, zajęta swoimi lokalnymi problemami i problemikami, nie powinna pozostawać z boku w tej, jak w wielu innych gorących debatach. Rozumiem, że powyższy artykuł jest zaproszeniem do takiej debaty, czy też przyczynkiem do niej, w środowisku skupionym wokół TP. Za to należy Autorowi podziękować. Zachęcam więc Autora, by kuł to żelazo, bo temat jest nie tylko dość pilny, ale i złożony. Są różne pomysły na podstawowe zabezpieczenie bytu ludzi w czasach coraz bardziej pod wieloma względami niepewnych. I większość pomysłów ma silne, ale i słabe strony. Są np. koncepcje "gwarantowanej (czy też podstawowej) dywidendy", które mają zalety w porównaniu do prawnie należnego dochodu minimalnego. Warto byłoby przedstawić różne opcje i poddać je szerszej dyskusji.

Pomimo nawiązywania do politycznych i ekonomicznych teorii tzw. państwa dobrobytu, wyczuć można, że Autor jest motywowany troską o ludzi, o to, aby w Polsce nie trzeba było oglądać biedy, frustracji, upokorzenia. Czego do tego potrzeba? Więcej pieniędzy! Nieważne, czy z podatków, czy z "bardziej kreatywnej polityki monetarnej". Autor zapomina jednak o dwóch zjawiskach: 1) W XV wiecznej Hiszpanii brakowało tylko jednego, aby to państwo i społeczeństwo mogło sié dalej rozwijać: złota (czyli pieniędzy). W XVI wieku już złota nie brakowało, ale... odkryto coś takiego, jak inflacja: więcej pieniędzy spowodował wzrost cen, co w finale doprowadziło do... niebotycznego zadłużenia, zarówno monarchii, jak i społeczeństwa! Finał był taki, że to, czym dysponowano nie wystarczało! Znowu... 2) Ludzie o najniższych dochodach mają dzisiaj w Polsce więcej, niż przedwojenna klasa średnia. Ale co z tego, skoro tzw. "dochód", "poziom życia", itp. ludzie nie oceniają (doceniają?) przez proste wyliczenie, ale... przez porównanie do innych ludzi. Dzisiaj szcególnie do tych, oglądanych na ekranach TV, internetu, bulwarówek. A więc nigdy nie będzie czegoś takiego jak "bezwarunkowy dochód gwarantowany". Chyba, że będzie to "gwarantowany dochód bezwarunkowo zmieniany". A w sukurs coraz większym oczekiwaniom - psychologicznie uwarunkowanymi i zrozumiałym - pójdzie wzrost cen, który pożerał będzie zwiększone kwoty. Podobnie jak przy tzw. płacy minimalnej. Dobrze znane powinny być skutki działania władzy dla "tzw. dobra obywateli": cesarze rzymscy zabraniali podnoszenia cen zbóż, a potem także oliwy i wina. Robili to dla obywateli. Skutek był taki, że zajmujący sié działalnością rolniczą rezygnowali z inwestycji (które nie przynosiły im zysków). To cofało gospodarkę, ograniczało ilość zbieranych podatków, osłabiało państwo i jego armię. Ale, czy naprawdę jest to dobrze znane...?

Witam, Moim zdaniem 500+ nie zbliża się nawet do roli dochodu gwarantowanego. Wyobraźmy sobie np. rodzinę z trójką dzieci w Warszawie. 1000 miesięcznie nie starczy nawet na ratę kredytu/wynajem mieszkania, nie mówiąc już o jakimkolwiek jedzeniu. Jaka jest więc rola 500+? Polityczna - na pewno. Prorodzinna? Oby, bo tego Polsce potrzeba. Jeśli jednak 500+ ma działać prorodzinnie (a nie socjalne), to (uwaga, już słyszę oburzenie) powinien być w pierwszym rzędzie kierowany do klasy średniej, przyzwoicie zarabiających. Dlaczego? Dla dobra przyszłości naszej ojczyzny. Bo dziecko z biednej rodziny raczej nie będzie chodziło na dodatkowy angielski czy inne zajęcia dodatkowe. Statystycznie, nie będzie miało dobrych wzorców w rodzinie czy choćby pomocy rodziny w edukacji, pracach domowych. Pewnie uzyska dyplom wyższej uczelni, ale niekoniecznie takiej renomowanej... Oczywiście, te mechanizmy to stygmatyzacja. Oczywiście dzieci są takimi samymi dziećmi niezależnie od dochodu swoich rodziców. Bardzo bym chciał, by polska szkoła mogła zapewnić wszystkim dzieciom edukację na tym samym, wysokim poziomie. Ale niestety jeszcze tak nie jest (i jako rodzic nie widzę żadnych działań w tym kierunku). I czy jest 500+ czy go nie ma, czy jest 300 we wrześniu czy nie -- dla poziomu naszej edukacji to nie ma znaczenia, bardzo wiele pozostaje właśnie w rękach rodziców. Naturalnie nie proponuję odbierać 500+ ludziom, dla których ma ten program znaczenie zapomogi socjalnej, z której nie muszą się tłumaczyć, o którą nie muszą prosić. Jeśli jednak program 500+ jest z nami na dłużej i jeśli nazywamy go programem prorodzinnym (a nie socjalnym), to powinien obejmować wszystkich. Z milionerami włącznie (przy ich liczbie i przy podatkach jakie płacą, to chyba wszystko jedno, prawda?)

omamił was ten propagandowy wynalazek jak nie przymierzając wódka alkoholika

Ostatnie zdanie trafia w sedno.Ja mam takie poczucie, albo kosztem czasu i energii haruję aby utrzymać rodzinę i dać przyszłość dziecku, albo zdecyduję się na chwilę wytchnienia i nic mojej rodzinie nie zapewnię...Bo umowa zlecenie na kilkaset złotych wyklucza np. z zasiłku dla bezrobotnych na jakiś czas, ale życie z odsetek lokat bankowych już nie...O dziwny kraju...

Opinie powyższe najlepiej świadczą o trafności wniosku autora, że problem jest w mentalności. Dla mnie pocieszające jest to, co wynika z moich doświadczeń (chociaż próbka pewnie nie jest reprezentatywna:) czyli, że w grupie tych którzy mają dzisiaj lat 25 do ok.35, nawet samotnych i bezdzietnych, jest wiele osób rozumiejących potrzebę kreowania rozwiązań dających jak najszerszej grupie naszego społeczeństwa (można powiedzieć całemu społeczeństwu) szansę na coraz wyższy dobrostan. Oczywiście, że stanowisko to będzie, w imię indywidualnie pojmowanej sprawiedliwości, konfrontowane z poglądami tych, którzy w jakimś "mentalnym sensie" są doświadczeni bezpardonową walką o swój status społeczny i finansowy, właściwą dla polskiego kapitalizmu czasu transformacji. Pewnie wiele z „ofiar” tej walki, uczestników „wyścigu szczurów” tych, którzy za lata swojej niezaprzeczalnie ciężkiej orki, wyrzeczeń itp oczekują, że będą się plasowali wyżej na drabinie dobrobytu społecznego. Benchmarkingi, w tym przypadku, mogą inicjować daremne żale i sugerować rozwiązania dalekie od pro publico bono. Dobrze że została zainicjowana dyskusja ale ważne jest żeby jej temat nie zginął w gąszczu emocji dotyczących programu 500+ , bo to przecież rozmowa o modelu państwa a nie o jakimś jednym szczególnym rozwiązaniu. Rozmowa o świecie w jakim chcielibyśmy aby żyły kolejne pokolenia - nasze dzieci, wnuki.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]