Reklama

Opozycja jeszcze bardziej podzielona

Opozycja jeszcze bardziej podzielona

16.01.2017
Czyta się kilka minut
Gdy tuż przed południem w czwartek szef PO Grzegorz Schetyna skrzykiwał na salę plenarną Sejmu wszystkich swych posłów, niewielu wiedziało, jak się to skończy.
Konferencja prasowa prezesa PiS Jarosława Kaczyńskiego na temat kryzysu parlamentarnego, Sejm RP, 11 stycznia 2017 r. Fot. Jerzy Dudek / FORUM

​Postali chwilę w milczeniu, okupując mównicę, po czym na komendę wyszli, kończąc tym samym trwający niemal miesiąc protest. Towarzyszyły im śmiechy i triumfalne krzyki posłów PiS.
Jarosław Kaczyński rzeczywiście triumfuje. Postawił na swoim, przepychając przez parlament budżet mimo okupacji Sejmu przez opozycję. Pokazał Platformie i Nowoczesnej, że tego typu metody nie robią na nim wrażenia. Że niezbyt eleganckie – a może i niezbyt legalne – przyjęcie najważniejszej ustawy w roku to dla niego żaden kłopot i żadne ryzyko. A skoro tak, to kolejnych tego typu protestów okupacyjnych nie będzie, bo nie ma sensu ich robić – i to był jasny cel Kaczyńskiego od początku tego konfliktu. Swoją drogą ta historia pokazuje wyraźnie, po co Kaczyńskiemu kontrola nad Trybunałem Konstytucyjnym. Może spać spokojnie, jeśli ktokolwiek zaskarży tryb przyjęcia budżetu – sprzeciw ów pozostanie wyłącznie estetycznym problemem skarżącego.

Kaczyński może się cieszyć z jednego jeszcze skutku protestów – opozycja antypisowska jest dziś podzielona, jak nigdy dotąd. Przesadą byłoby jednak przyznawanie za to punktów właśnie jemu. Opozycjoniści sami wzięli się za łby, on tylko umiejętnie podsycał ich konflikt.
W Platformie bardzo częste są opinie, że Schetyna źle poprowadził protest. Że nie nadał mu sensu i dynamiki, nie miał pomysłu na happy end. W tej sytuacji nie dziwią głosy frustracji, rozgoryczenia, a nawet wściekłości. W piątek podczas nadzwyczajnego posiedzenia klubu PO wylały się one szerokim strumieniem.

Pamiętać jednak należy – co nader późno dotarło do najbardziej krewkich buntowników – że w finale sejmowej rozgrywki Schetyna wcale nie potykał się z Kaczyńskim. Jego głównym, a może wręcz jedynym przeciwnikiem był Ryszard Petru. Schetyna chciał wyraźnie pokazać, że to on – a nie szef Nowoczesnej – jest liderem antypisowskiej opozycji. Gdy Petru obnosił się ze swymi negocjacjami z PiS w sprawie zakończenia okupacji, Schetyna twardo odmawiał spotkań z Kaczyńskim. Gdy w środę Petru zadeklarował, że kończy protest, Schetyna kazał swoim ludziom tym obficiej zapełnić sejmową salę. Ostatecznie dzień później lider PO zakończył protest na gorszych warunkach, niż mógł uzyskać od Kaczyńskiego. Ale wszak nie chodziło o porozumienie z Kaczyńskim, tylko o odebranie antypisowskiej wiarygodności Nowoczesnej.

Dziś między Schetyną a Petru nie ma ani krzty zaufania. Posłowie Nowoczesnej zarzucają Schetynie potajemne kontakty z Kaczyńskim i wspólną reżyserię sejmowego spektaklu, jako że ostry konflikt jest im obu na rękę. Oczywiście, ludzie Schetyny twardo zaprzeczają. Ale nie zmienia to faktu, że dla opozycji jedynym konkretnym rezultatem wspólnej miesięcznej okupacji Sejmu są właśnie wzajemne oskarżenia o konszachty z Kaczyńskim. ©

Autor jest dziennikarzem onet.pl.

Autor artykułu

Dziennikarz Onetu, stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego”, wcześniej związany z redakcjami „Rzeczpospolitej”, „Newsweeka” i „Wprost”. Zdobywca Nagrody Dziennikarskiej Grand Press...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]