Reklama

TP Historia - 85.Boniecki

Ofiary znów przestają być ważne

Ofiary znów przestają być ważne

18.06.2019
Czyta się kilka minut
Oświadczenie arcybiskupa Gądeckiego może oznaczać koniec krótkiego okresu uwagi skierowanej po filmie Sekielskich na ofiary. Rozpoczyna zapewne nową erę intensywnej obrony atakowanego zewsząd Kościoła.
Abp Stanisław Gądecki podczas zebrania plenarnego KEP, Warszawa, 4 marca 2019 r. / FOT. JACEK DOMINSKI/REPORTER
Abp Stanisław Gądecki podczas zebrania plenarnego KEP, Warszawa, 4 marca 2019 r. / FOT. JACEK DOMINSKI/REPORTER
P

Próba zohydzenia chrześcijaństwa i Kościoła – tak nierozerwalnie związanego w dziejach z Polską i polskością – ma na celu nie tylko osłabienie jego pozycji w społeczeństwie, ale także osłabienie ducha narodu” – napisał abp Stanisław Gądecki w „Oświadczeniu Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski w sprawie aktów nienawiści wobec katolików w Polsce”. Metropolita poznański wylicza w nim ataki na Kościół. Mówi o „profanacji jasnogórskiego wizerunku Najświętszej Maryi Panny, Królowej Polski” (czyli happening z tęczową Matką Boską), którą zestawia z próbą zniszczenia obrazu Matki Boskiej Częstochowskiej przez husytów w 1430 r. Wymienia też „profanacje i akty bluźnierstwa, do jakich dochodzi podczas tzw. marszów środowisk gejów, lesbijek, biseksualistów i transseksualistów”, w tym – parodiowanie liturgii eucharystycznej. Wspomina także o ataku nożownika na ks. Ireneusza Bakalarczyka. I choć nie mamy precyzyjnej wiedzy na temat motywów napastnika (być może osoby niepoczytalnej), abp Gądecki ten akt agresji zestawia ze zorganizowaną z premedytacją egzekucją ks. Jacques’a Hamela podczas mszy w Normandii w 2016 r. (islamscy terroryści przymusili wówczas uczestnika mszy, by nagrywał moment mordu).

 Odpowiedzią biskupów na te akty profanacji jest zorganizowanie „publicznego przebłagania Boga za popełnione świętokradztwa” w postaci odśpiewania suplikacji „Święty Boże, Święty Mocny” podczas każdej mszy w najbliższą niedzielę 23 czerwca. Pomysł ten zrodził się podczas niedawnego zebrania plenarnego Konferencji Episkopatu Polski w Świdnicy. Zwyczajowo informacja o takich modlitwach powinna znaleźć się w komunikacie Episkopatu. Jak się można domyślać, przewodniczący Episkopatu chciał wykorzystać okazję i sam skomentować sytuację po filmie Sekielskich, aby narzucić ton dyskusji o reformie Kościoła. Jest to wyraźnie obrona instytucji i dotychczasowego status quo.


ZOBACZ SERWIS SPECJALNY PO STRONIE OFIAR”:

O wykorzystywaniu seksualnym nieletnich, o zmowie milczenia i innych grzechach polskiego Kościoła piszemy konsekwentnie od lat. Wybór najważniejszych tekstów „TP” z ostatniego dwudziestolecia na temat, który wstrząsa dziś Polską, w bezpłatnym i aktualizowanym internetowym wydaniu specjalnym. Czytaj na TygodnikPowszechny.pl/postronieofiar >>>


Abp Gądecki próbuje narzucić sposób pisania o wykorzystywaniu seksualnym nieletnich w Kościele. Zacytujmy ten fragment w całości: „Sytuacja wymaga postawienia pytania, jak w odpowiedzialny sposób relacjonować kwestię nadużyć seksualnych wśród duchownych i w innych grupach społecznych, aby nie kreować fałszywego, jednostronnego wizerunku Kościoła i nie prowokować kolejnych aktów słownej i fizycznej przemocy oraz aktów profanacji. Nie chodzi o samo informowanie o tych nadużyciach, gdyż to, że przez wiele lat panowało w tej sferze milczenie, jest powodem naszego zawstydzenia i bólu. Ujawnienie zaś tego problemu traktujemy jako okazję do oczyszczenia Kościoła. Jednak trudno zlekceważyć fakt, że w ostatnim czasie – w kontekście niektórych przekazów medialnych – zwiększyła się agresja wobec księży i wzrosła liczba profanacji”. 

Wygląda na to, że pisząc o przestępcach, obok sytuacji krzywdzonych osób należy stawiać także krzywdzoną instytucję Kościoła, bo wówczas nie będzie się prowokować antyklerykalizmu. Słychać tu echo głośnej konferencji z 11 marca, podczas której Episkopat zaprezentował długo zbierane statystyki dotyczące wykorzystywania nieletnich w polskim Kościele. Abp Gądecki mówił wówczas m.in., że hasło „pedofilia w Kościele” jest ideologiczne i ma na celu podważyć zaufanie wiernych do hierarchii. Wtedy także pokazywał źródło nadużyć w Kościele w „ogromnym przemyśle, który pompuje stronę seksualną”.

Tym razem również mamy próbę sprowadzenia problemu pedofilii w Kościele do łamania VI przykazania. „Rozmaite grzechy przeciwko czystości są wzajemnie ze sobą powiązane. Jedne rodzą drugie – zauważa dzisiaj przewodniczący Episkopatu. – Lekarstwem na przestępstwa seksualne jest zachowanie VI przykazania Dekalogu. Komu zatem jest bliski los ofiar różnych nadużyć seksualnych, powinien – w ramach holistycznego podejścia – zaangażować się w promowanie kultury czystości”. Nie ma mowy o takich źródłach przestępstw seksualnych, jak z jednej strony nadużycie władzy, wykorzystanie podległości, panującej wszechobecnie mentalności klerykalnej, braku transparentności i skutecznej kontroli, a więc wyraźnie „grzechach strukturalnych” instytucji, a z drugiej strony w niedojrzałości kleru spowodowanej rygoryzmem nauczania, czynieniem z seksualności tabu, lękiem w Kościele przed cielesnością.

Znamienne, że w „Oświadczeniu Przewodniczącego” nie znajdziemy cytatów z Franciszka, natomiast autor obficie odwołuje się do przemówień Jana Pawła II, a przede wszystkim do wypowiedzi Benedykta XVI „Kościół a skandal wykorzystywania seksualnego” uznanej przez media jako konkurencyjna względem reform urzędującego papieża diagnoza kryzysu.  

Wygląda na to, że skończył się ten krótki moment uwagi skierowanej na ofiary po filmie Sekielskich, a rozpoczęła się era obrony atakowanego z wszystkich stron Kościoła. Dla osób dostrzegających ratunek w pracy nad zmianą świadomości i reformą kościelnych struktur nastał trudny czas.

Wicedyrektor krakowskiego Centrum Ochrony Dziecka Ewa Kusz zwraca uwagę, że przełom nastąpił na ostatnim zebraniu Episkopatu, na którym gościł abp Charles Scicluna, sekretarz pomocniczy Kongregacji Nauki Wiary. Obawiano się tej wizyty; spekulowano, czy aby papieski specjalista od ścigania pedofilii w Kościele nie dostał specjalnych prerogatyw od Franciszka do skarcenia polskiego Episkopatu. Ponieważ nic takiego nie nastąpiło, biskupi powrócili do dawnej rutyny. „Z komunikatu Konferencji Episkopatu Polski można wnioskować, że abp Scicluna przyjechał po to, aby pochwalić polski episkopat za opracowanie świetnych wytycznych i dokumentu o prewencji. (...) Po prostu: jesteśmy najlepsi. Nic nam tego samopoczucia nie odbierze” – ironizowała Kusz na portalu „Więzi”.

Ta obrona jest wołaniem o klęskę.


CZYTAJ TAKŻE: Niespełnione nadzieje – tak można podsumować wizytę w Polsce abp Charlesa Scicluny, watykańskiego specjalisty od tropienia pedofilii w Kościele.


ogłoszenie społeczne

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Kierownik działu Wiara w „Tygodniku Powszechnym”. Ur. 1966 r., absolwent Wydziału Mechanicznego AGH, studiował filozofię na Papieskiej Akademii Teologicznej w Krakowie i teologię w Kolegium...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

że mnie z tej kompanii dętych pychą obrzydliwych obłudników, cwanych kombinatorów wyzwolił - pełnię satysfakcji mąci fakt, że wciąż jest ona finansowana także i z moich podatków

Współczuć należy wszystkim optymistom wierzącym, że coś się zmieni. Osobiście, jako zagorzały pesymista, nigdy takiej nadziei nie miałem. Nie zawiodłem się. C.B.D.O. (ukłon w stronę Pani Kaliny).

to można się już przestać bać.

Lecz czego by biskupi w Polsce nie powiedzieli, w tle slychac krzyki gwalconych dzieci i gromki smiech bezkarnych ksiezy-pedofilow, ktorym episkopat zapewnial i zapewnia nadal ochrone... Upadek moralnosci? , bo wierni nie reaguja.

Proszę poczytać jak to Gądecki, z całą otwartością, wypełniając instrukcje i zalecenia, odmawia udostępnienia kwitów pedofila w sutannie. Pedofilia - to jest jedynie jeden z wątków obciążających tę zorganizowaną grupę, a co Pani powie na temat przekrętów z ziemią? Poczynając oczywiście od sławetnej Komisji majątkowej, a kończąc na machlojach podobnych do tej z naszym prawym premierem? Przed tem były zagrywki z samochodami - co poniektórzy nauczyciele moralności w sutannach niezłą kaskę na nich zbili. Niczego, nikomu, złego nie uczyniono w tamtych sprawach, dlaczego dziwimy się, że pedofilia toczy się tym samym nurtem.

musze przyznac, ze mnie juz nic nie dziwi, co dzieje sie w Polsce. Zastanawiam sie tylko, dlaczego tak latwo udalo podzielic sie rodakow. To jest tragedia narodowa Polski !!! Co do KK, zgadzam sie ze slowami prawdopodobnie Blaise Pascal - „Ludzie nigdy z takim przekonaniem i z taką radością nie angażują się w czynienie zła jak wówczas, gdy czynią to z pobudek religijnych".

Pani Stanisławo. Poczytać Gombrowicza, postudiować historię, na koniec obejrzeć "Dzień Świra" Koterskiego i ma Pani obraz " naszego wybranego Narodu. Centrum , Serca Europy, zdolnego do Rechristianizacji, broniącego granic Europy różańcami i czerwonymi płaszczami". Gorzkie, ale prawdziwy obraz. Książęta Kościoła zawsze, no prawie, byli na wierzchu.

Ja bym przeczekał ten czas zwęszonej krwi. Taki Melchior może zgłosić się do kurii lub gadzinowej gazetki i "wyjawić" że kiedy był mały i poszedł do nieżyjącego proboszcza z kopertą od mamy, ten położył mu rękę na kroczu. I jak udowodnić, że to kłamstwo? Albo "wyzna", że żyjący proboszcz, który w rzeczywistości prywatnie poklepał po plecach, pogłaskał tyłek. I jak pleban miałby udowodnić że to nieprawda? Dzisiaj tylu ludzi obłędnie nienawidzących Kościół lub szukających prywatnego odwetu, że nie da się tego normalnie odsiać. Skoro typki są w stanie się dzisiaj podpalać, to tym bardziej są skłonni by łgać nienawistnie. Sądzę że warto przeczekać ten hienowaty okres, by w większym zaciszu i dyskrecji zacząć przeprowadzać skuteczne działania antypedofilskie dla prawdziwego dobra, a nie na pokaz ku uciesze kościołożerców...

Kościół jest atakowany nie tylko z powodu skandali pedofilskich. Dla wielu atakujących głównym przedmiotem zgorszenia nie są nadużycia seksualne księży, a główną troską dobro molestowanych dzieci. Część oskarżycieli traktuje pedofilię jako dobry pretekst do wojny ideologicznej i próby osłabienia wpływu religii na postawy, wzorce życiowe i wybory polityczne Polaków. To pewnie miał na myśli arcybiskup. Trzeba walczyć z pedofilią w Kościele, trzeba wyjaśnić przypadki ukrywania winnych, ale nie można równocześnie nie starać się bronić przed fałszywymi oskarżeniami. Łatwo narazić się na śmieszność nadstawiając oszustowi drugi policzek i prosząc go o wybaczenie za nie popełnione grzechy. Profanacje, szyderstwa, ataki na księży nie są wymysłami. To że arcybiskup oddelegowany przez Franciszka pochwalił polski episkopat to chyba dobrze?

Skoro wizyta wysłannika papieskiego miała dużo wcześniej ustalony i wiadomy oficjalnie cel, nie należałoby wiązać z tym żadnych nadziei, ani in minus, ani in plus w kontekście bieżącym. Myślę, że zbytni polski optymizm co do tej wizyty może być nawet źle widziany w kurii papieskiej. Mnie mniej martwi głośniejsze szczekanie nieprzyjaciół lub "judaszy" Kościoła od poglądów naszego papieża, który nierozważnie ślizga się po tafli antyklerykalizmu światowego i wydaje się nie dostrzegać, co dla innych jest oczywiste i o czym ostatnio powiedział papież-emeryt. O tej powodzi grzechu nieczystości, w której z taką lubością tonie świat i która jest udziałem prawie każdego ludzkiego domu. Pornografia, w tym dziecięca, zalewa internet i tak łatwo osiągalna ma niebagatelny wpływ na rozwój pedofilii, która stanowi nierozerwalną, organiczną część całej struktury grzechu nieczystości. O tym tarzający się w błocie "świat" woli milczeć...

A to ciekawe ... https://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1796854,1,bunt-ksiezy-w-plockim-kosciele.read?src=mt

W moim osobistym mikroświecie ta klęska (Kościoła - nie moja) właśnie nastąpiła. Mam 55 lat. Nigdy bez istotnego powodu nie opuściłem niedzielnej mszy św. I właśnie przestałem chodzić do kościoła. Nie straciłem wiary, ale nie mogę już patrzeć i słuchać tych obłudników z ustami pełnymi frazesów, oddalonymi od źródeł Chrześcijaństwa tak daleko, jak tylko można. Książkowy przykład krzywdy "tych najmniejszych", wyrządzonej przez tych, którzy innych pouczają (i spowiadają) - to jeszcze może bym zrozumiał - oni też są tylko ludźmi. Ale pycha, brak skruchy, obojętność na krzywdę tych dzieci, nastawienie na obronę instytucji/korporacji, zamykanie oczu na to, co się na świecie dzieje, uporczywie tkwienie w jakichś średniowiecznych obrzędach bez otwarcia się na człowieka - tego już za wiele. Nikt mi nie wmówi, że jedyną drogą do Boga jest pośrednictwo takich ludzi i takiej instytucji.

...ognia piekielnego za grzech ciężki nieuczestniczenia - a to jest tylko taki mały pstryczek w głowie, raz go ktoś nam ustawił na "musisz', i teraz wystarczy wyłączyć, i wraca spokój ducha i trzeźwy ogląd sytuacji, nawet Ewangelia zaczyna nabierać sensu... gratuluję decyzji, rozum to zbyt cenny wynalazek by go nie używać

Inicjatywa „publicznego przebłagania Boga za popełnione świętokradztwa” nie dotyczy bynajmniej najstraszniejszego świętokradztwa - podeptania Boga w dziecku, ofierze księdza-pedofila. Przewodniczący KEP konsekwentnie nie widzi w tym nic zdrożnego. Dla niego sytuacja ta wymaga tylko "postawienia pytania, jak w odpowiedzialny sposób relacjonować kwestię nadużyć seksualnych". A więc kwestia wizerunku. Bardziej oburzają go niegroźne w gruncie rzeczy happeningi, które nikogo nie krzywdzą, i tym "świętym oburzeniem" chce zakryć potworne grzechy kleru, odwrócić od nich uwagę. I ciemny lud to kupi.

Prawdziwymi seansami pogardy i nienawisci jest dopuszczenie do odprawiania obrzedow religijnych ksiezy na ktorych ciazy grzech pedofilii wobec dzieci. Pogarda dla ludzi jest, kiedy biskupi wiedzacy o zbrodniach ksiezy na dzieciach wypowiadaja sie na temat moralnosci. Przepraszam ale dla mnie to szczyt obludy i napawa obrzydzeniem. Najbardziej dziwi mnie, ze wiekszosc wiernych to akceptuje. R. Pirsig napisal takie madre zdanie: „Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywa się to szaleństwem. Gdy wiele osób cierpi na urojenia, nazywa się to religią.” Czy o taka religie chodzi ???

Księża stanowią jakiś procent sprawców pedofilii (czy szerzej: molestowania). Raczej niewielki. Czyli: ich ofiary stanowią proporcjonalnie niewielki procent wszystkich ofiar molestowania. Czyli: gdzieś istnieje jeszcze ta większość ofiar. Pedofilii NIE-kościelnej. Raczej duża większość. Nad którą nikt nie załamuje rąk, nie wyrywa sobie włosów z głowy i szat nie rozdziera (nie wspominając o odszkodowaniach, bo przecież nikt sobie nie życzy bankructw szpitali czy szkół). To ta sama większość o której wspomnienie zawsze wywołuje reakcję alergiczną u redaktorów TP. Bo przeczy tezie, że takie przyczyny jak "wykorzystywanie podległości" czy "nadużycia władzy" to cecha właściwa tylko (czy nawet: przede wszystkim) Kościołowi Katolickiemu. Jeśli winny miałby być "lęk przed cielesnością" to skąd się biorą ofiary lekarzy, a jeśli "tabu seksualności, to skąd ofiary "troskliwych" mężów i ojców. Księża są tacy jak społeczeństwo w którym żyją (ostatecznie: wychowani przez to społeczeństwo).Pokazywanie ich jako bagna na tle szlachetnego ogrodu (ha ha ha) całej reszty ludzkości jest zwyczajnym mijaniem się z prawdą Szanowna Redakcjo.

szanowna Redakcja i jej laudacyjne forum uprawiają użyteczny idiotyzm. "Ktoś nie śpi, aby spać mógł ktoś". Chyba najwięcej przypadków molestowania dzieci zachodzi w rodzinach, a więc w instytucji w której nie ma celibatu rzekomo generującego pedofilię, cha, cha. Hektolitry hipokryzji. Większość pedofilów ze świata nie-kościelnego może zacierać tylko swoje tłuste, obślizgłe rączki....

Drogi Robercie Forysiaku, nie udawaj, że nie widzisz problemu. Instytucja, która uważa samą siebie za autorytet moralny, która rości sobie prawo do pouczania i kierowania innymi, w osobach swych najwyższych "pasterzy" przez stulecia dopuszczała się systemowo tuszowania i chronienia najobrzydliwszych zboczeńców, ułatwiając im ten proceder. Czyż to właśnie nie są "hektolitry hipokryzji"? "Lekarze i murarze" nie uważają się za "następców Chrystusa" na ziemi, nie gromią ani nie straszą ogniem piekielnym. Jeśli jest wieczne piekło (w co wątpię), to dla takich właśnie jak bp Gądecki, którzy obrzydliwie manipulują ciemnym ludkiem, skierowując ich gniew nie na tych, którzy na to zasługują (biskupi), ale na "tęczowe" happeningi.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]