Reklama

Ludzie 2

Ludzie 2

11.02.2019
Czyta się kilka minut
Mieszkał na końcu wsi. Może nie jest to najlepsze określenie, bo w istocie wybudował sobie tam wieś oddzielną.
Z

Za ostatnim mostem, za cerkwią na wzgórzu, przed pierwszym brodem. Dalej ciągnęły się łąki z paroma kamiennymi krzyżami i zdziczałymi jabłoniami. Aż do stóp Uherca, gdzie właśnie teraz, na początku lutego, wilki zaczynają swoje gody. „Piętnaście dachów” – mówił z dumą. Stodoła, stajnie, dwa domy, jeden piętrowy, wiata dla bydła, gdzie zimą wykładał siano. I jeszcze mniejsze domki, altanki, trochę takie lalczyno-babcine, wyślicznione, ale każda z kominem, z piecem w środku. Czasem pomieszkiwali tam letnicy. Nie miałem pojęcia, kiedy to wszystko zbudował. Z tymi szczególikami, ozdobami z korzeni, gontowymi daszkami, kwietnikami wydłubanymi w pniakach.

Żył sam. Miał kilkadziesiąt sztuk bydła, a kiedyś jeszcze stado owiec. To wszystko w dzikiej, pustej dolinie na skraju lasu, i czasem musiał wypuszczać się na długie godziny, by odnaleźć stado. Towarzyszyły mu cztery czarne psy....

4750

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Uważam jednak, że we wszystkim potrzebny jest umiar, nawet w pracy. Czasem trzeba zwolnić, a czasem się na dłużej zatrzymać, tylko po to, żeby zobaczyć nasze "dzieła" z dystansu. Tylko wtedy człowiek może się nacieszyć tym co zrobił, albo wyciągnąć jakąś naukę dla siebie. W innym wypadku życie nam przecieka przez palce i ciężko je uchwycić. Piszę to z biura, w którym często spędzam ponad 12 godzin dziennie...

no nie wiem, podatny się chyba urodziłem - w pewnym momencie zrozumiałem, że w tym jednym Biblia może mieć rację: praca, im cięższa tym lepiej, to kara boska za "grzech pierworodny", cokolwiek by ta fraza nie znaczyła - po prostu K A R A... kiedy ludziom tłumaczę, a wydaje mi się że tylko kompletny głupek nie zrozumie, kręcą nosem, nawet całą głową, kombinują jak koń pod górę - a że oni lubią pracować, że trzeba itepe - wtedy łopatologicznie znów wykładam, że chodzi o pracę z przymusu, ekonomicznego czy jakiegokolwiek, budzik dzwoni chcesz czy nie chcesz, kierat regularny i nieodwołalny, krew pot i łzy a na koniec zdechła parówka i burger z całkiem prawdziwie zdechłego wołu - do mało kogo dociera, nie widzą ludziska sensu w życiu poza pracą i poza kieratem, ba wyobraźni im nie starcza nawet na taką teoretyczną możliwość - a ja sam od ładnych paru lat bezrobotny i z tego powodu najszczęśliwszy w życiu, nie mam przy tym chwili czasu na nudę, codziennie coś tam grzebię i drepczę po zagrodzie, bywa nieraz pot ciurkiem po plecach spływa a szalonego tętna nawet bisocard nie poskramia - no ale to wszystko m o g ę, ale nie m u s z ę, i to jest ta różnica - jak ci goście spod Wołowca mieli nie wiem, ale u nas po okolicy też się takich spotyka, choć coraz rzadziej, kontemplacyjnych pijoków i rentierskich nierobów o niebo więcej

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]