Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Wydanie specjalne "Polska Żydowska"

Kurs na górę lodową

Kurs na górę lodową

15.03.2019
Czyta się kilka minut
Seria brexitowych głosowań w parlamencie przekonała Brytyjczyków o jednym: z Unii Europejskiej nie da się wyjść po angielsku.
Premier Theresa May przemawia podczas głosowania nad tzw. twardym brexitem, czyli opuszczeniem Unii bez porozumienia, Londyn, 13 marca 2019 r. / Fot. Mark Duffy/Xinhua News/East News
Premier Theresa May przemawia podczas głosowania nad tzw. twardym brexitem, czyli opuszczeniem Unii bez porozumienia, Londyn, 13 marca 2019 r. / Fot. Mark Duffy/Xinhua News/East News
T

Theresa May ostatecznie utraciła kontrolę nad brexitem, którego sprawne przeprowadzenie było najważniejszym zadaniem jej rządów. Przez ostatnie tygodnie brytyjska premier prezentowała wyjątkową wytrwałość i determinację, jednak prawdopodobnie nie dotrzyma obietnicy wyprowadzenia kraju z Unii 29 marca i Zjednoczone Królestwo pozostanie członkiem Wspólnoty jeszcze co najmniej przez trzy miesiące.

Trzy wieczory pod rząd – kiedy w Izbie Gmin głosowano nad wynegocjowaną przez May „umową rozwodową” z Brukselą (wtorek; drugi raz ją odrzucono), tzw. twardym brexitem, czyli opuszczeniem Unii bez porozumienia (środa; posłowie wykluczyli taką możliwość) i przedłużeniem brexitu (czwartek; tylko na to zgodził się parlament) – uświadomiły Brytyjczykom skalę politycznego bałaganu. Zostawiły też kraj – a także sam rząd, którego niektórzy członkowie głosowali przeciw propozycjom premier – jeszcze bardziej podzielonym. 

Brexit: co dalej?

May zapowiedziała, że poprosi w Brukseli o zgodę na przedłużenie brexitu. Na jak długo – to zależy od wyniku planowanego na przyszły tydzień trzeciego już głosowania nad umową z Unią. Jeśli tym razem przejdzie, kolejny planowy termin brexitu to 30 czerwca. Jeśli posłowie znów ją odrzucą, Londyn będzie się starał o dłuższe odroczenie. 

Teraz wszystko będzie zależeć od decyzji Brukseli, bo, cytując zastępczynię głównego negocjatora unijnego Sabine Weyand, wydarzenia w Izbie Gmin rzeczywiście można porównać do głosowania pasażerów „Titanica”, aby góra lodowa sama zeszła z kursu okrętu – nie zobowiązują one Unii do niczego. Jednak mimo twardego stanowiska Francji, która domaga się od Brytyjczyków przekonującego usprawiedliwienia, przewodniczący Rady Europejskiej Donald Tusk zasugerował już, że w Londynie mogą potrzebować dłuższego czasu na refleksję – i Unia raczej na pewno zgodzi się na przedłużenie brexitu.

Im dłużej będzie ono trwało, tym więcej możliwych scenariuszy, z ponownym referendum włącznie. Wielka Brytania może wycofać się z brexitu (w referendum prawdopodobnie zwyciężyliby zwolennicy członkostwa) i nie jest do tego konieczna zgoda pozostałych państw. W czwartek w Izbie Gmin dużą większością głosów odrzucono wprawdzie poprawkę w sprawie drugiego referendum, ale sam fakt, że nad nią głosowano, jest znaczący. 

Świetnie wiedzą o tym zwolennicy twardego brexitu, którzy w ostatnich dniach lobbowali w Polsce, na Węgrzech i we Włoszech za tym, aby przynajmniej jedno z tych państw zawetowało przedłużenie procedury – i Wielka Brytania mogła wyjść z Unii bez umowy już za dwa tygodnie. Ale podzieleni w wielu innych sprawach dyplomaci z 27 państw członkowskich od miesięcy prezentują wspólny front. 

Wygląda na to, że z Unii nie da się wyjść po angielsku – po cichu i nie zwracając uwagi wszystkich wokół.


CZYTAJ TAKŻE:

ŻYCIE PO BREXICIE: To wielka niewiadoma nie tylko dla Brytyjczyków, ale również dla obywateli państw Unii, którzy żyją na Wyspach. Powody do obaw mają także Polacy. Odwiedziliśmy ich.

BREXIT BOX: Puste półki w sklepach, żołnierze pilnujący porządku, leki z przemytu kupowane na czarnym rynku. Wizja z katastroficznego filmu? Dla Brytyjczyków coraz bardziej realna.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Marcin Żyła jest dziennikarzem, a od stycznia 2016 r. również zastępcą redaktora naczelnego „Tygodnika Powszechnego”. Do zespołu pisma dołączył przed ośmioma laty. Od początku europejskiego...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Najciekawsze jest to, ze nie bardzo probuje sie wyjasnic powody pata jaki ma miejsce w brytyjskim parlamencie. Rzecz nie w samym wyniku referendum lecz systemie wyborczym Wielkiej Brytanii. Warto sie tym zainteresowac.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]