Reklama

Ks. Adam Boniecki: Kotlet szpitalny

Ks. Adam Boniecki: Kotlet szpitalny

23.02.2015
Czyta się kilka minut
Czy ma sens pisanie o żywieniu chorych w szpitalach?
Na zdjęciu ks. Adam Boniecki
Ks. Adam Boniecki
I

Internet roi się przecież od zdjęć nieapetycznych szpitalnych dań i złośliwych doń komentarzy. Lepsze jadło w szpitalu to wyjątki potwierdzające regułę.

Zresztą zwykle tam, gdzie posiłki są lepsze, są one za to zbyt skąpe. Wszyscy to znamy, aż za dobrze. I nie możemy się z tym pogodzić.

„Badania prowadzone na świecie, w tym również w Polsce, wykazują, że niedożywienie pogłębia się lub rozwija u wielu chorych w trakcie hospitalizacji, co negatywnie wpływa na przebieg choroby i rekonwalescencję, wydłuża pobyt chorego w szpitalu, w konsekwencji zaś zwiększa koszty leczenia. Temu negatywnemu zjawisku może zapobiec odpowiednio zorganizowane żywienie w szpitalach”. Przepisałem to z opracowania pt. „Zasady prawidłowego żywienia chorych w szpitalach” pod redakcją prof. dr. hab. n. med. Mirosława Jarosza. Publikację sfinansowało ministerstwo zdrowia. Takich opracowań jest więcej...

3760

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, trzymiesięczny lub roczny.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Pamiętam czasy kiedy, żeby w Szpitalach zatrudnić księży na etatach, zwalniano Lekrzy lub obniżano im pensje. NFZ nie zwiększył płacy żeby można było dać księdzu. Jeśli więc klerze troskasz się o pieniądze na leczenie i karmienie Chorych to zwolnij etaty w całej Polsce a Szpitale odwiedzaj nie dość , że za darmo to z rękami pełnymi darów dla potrzebujących.

to jedzenie w styropianowym opakowaniu jest niestrawne, choćby były w nim same rarytasy. Gdy się 'zapoci' naciąga tekstyliami, eterem naftowym, rozpuszczalnikami. Chorzy do których najszybciej dotrze, z pierwszych pięter najczęściej jeszcze nie odczuwają przykrych wyziewów...

Zastanawiające jest, że są placówki, w których zarówno posiłki, jak i jakość obsługi są na prawdę dobre. Przez ostatnie dwa tygodnie odwiedzałam chorą ciocię w jednym ze szpitali krakowskich. Moja 91-letnia ciocia tak powiedziała: byłam numerem na Majdanku i w Ravensbruck, tu też jestem numerem... Ona ma nas, swoją rodzinę, ale były tam też kobiety, zdane na humory pielęgniarek. A swoją drogą, my nie szanujemy jedzenia. Chorzy przechowują ogromne ilości jedzenia w szpitalnych lodówkach, a jedzenie szpitalne jest wylewane z pomyjami. Może należy wprowadzić choćby minimalną opłatę za posiłki - gdyby pacjenci byli w domu, też musieliby kupić sobie coś do jedzenia. Masz jedzenie w lodówce, nie chcesz szpitalnego, zgłoś i nie wykupuj go.

Otóż to, zawsze narzekania, nawet osób zamożnych na "szpitalne jedzenie" a może by tak lepsza organizacja i ergonomia w szpitalach? Darmowe leczenie w ramach składek zdrowotnych, a jak kogoś stać, możliwość wykupienia dietetycznego cateringu. Ale nie, u nas nawet zamożni chętnie po darmochę wyciągają rękę...

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]