Reklama

Kosmiczna zajezdnia

Kosmiczna zajezdnia

30.05.2016
Czyta się kilka minut
Kiedyś stanęliśmy na chwilę w Aralsku. Wszyscy tam stawali i szukali okrętów zarytych w piasku. Jeziora, które wyschło. Nawet na mapie było zaznaczone: „Ship cemetery”.
Andrzej Stasiuk / Fot. Grażyna Makara
Andrzej Stasiuk
P

Pięćdziesiąt kilometrów przez pustkowia. Wszyscy tam już byli i porobili zdjęcia. Dzięki. My szukaliśmy tylko bankomatu, bo nam się kazachskie tenge skończyło. Zera nam się wciąż myliły i nie chcieliśmy wziąć za dużo, żeby z tymi pięknymi banknotami nie zostać. Bo co robić z tenge? Stanęliśmy na placu w środku wszechświatowej stolicy klęsk ekologicznych i odpowiadaliśmy na nieustanne „heloł” dzieciarni i młodzieży w ciemnych okularach. Gdyby oni wiedzieli, że ich zapiaszczony plac z kręgiem baracznego parteru wokół przypomina mi mój dziecięcy Sokołów Podlaski, tyle że gorący i pustynny. Gdyby tylko wiedzieli. Pomnik na środku stał. Z jeźdźcem, a jakże. Jeździec napinał łuk. U podnóża siedzieli pozłacani mędrcy, poeci, w każdym razie jakaś inteligencja. Ale jak tylko wzięliśmy kasę, pojechaliśmy dalej. Nie dało się z gorąca wytrzymać pod tym niebem, które nawet nie było błękitne,...

4748

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Ech, puchnijmy z narodowej dumy. Bo być może zaczęło się o nas ? W Polsce znaczy ... Ok. że ojciec Ciołkowskiego był polskim szlachcicem to może jeszcze niczego nie dowodzić. Ale że Ary Sternfeld przyjął radzieckie obywatelstwo żeby móc realizować to o czym marzył w Sieradzu już trochę tak. A Jerzy Żuławski, który w roku pańskim 1903 opisał w powieści "Na srebrnym globie" z grubsza misję Apollo ? Poza tym będąc na uboczu głównego nurtu wyznaczania trajektori i odrzucania członów rakiet conieco do powiedzenia nt. etyki w kosmosie miał Stanisław Lem. A w każdym razie Agencję Kosmiczną ustanowiła niedawno nawet partia chłopska :)

A być może samochód słabo nadaje się do doświadczania pustki/przestrzeni. Jak już to rower albo motocykl. A jeszcze bardziej koń. W każdym razie pozwalają na zjechanie z utartych dróg. A jeszcze bardziej statek. Daawno temu ludzie bali się opuszczać wszak wybrzeża, bo tracili punkty obserwacyjne. A potem nauczyli się nawigować obserwując ruchy ciał niebieskich (gdzie wszystko się permanentnie przetegesza, poza wybranymi ciałami stałymi), prądów, wiatrów i tym podobnych. I tak sobie płynąc nocą bez świateł i bez kontaktu radiowego jednocześnie zacierała się granica pomiędzy ziemią a uniwersum jako całością. A stercząc na masztach można było powoli knuć nad tym co zrobić z tą grawitacją. A B-g to wszak słońce które oświetla słońce (Mistrz Erckhard), więc jego emanacją będzą autobusy ruszające o piątej nad ranem na miasto choćby :)

??? p.s. u autora zawsze jest pod jego komentarzem link "edytuj" - radzę wypróbować...

Ach, Erckhard brzmi bardziej po niemiecku (und ich kann ja deutsch) niż nieco ugrzecznione (być może lekko zlatynizowane) Eckhart. Stąd to i jakoś nie przepadam za zbytnią dokładnością :) Ale zgoda - ważna osoba. Za to Bajkonur brzmi w sumie fajnie, nawet fajniej niż Cape Canaveral :)

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]