Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Kopiuj, wklej, zrezygnuj

Kopiuj, wklej, zrezygnuj

13.09.2018
Czyta się kilka minut
Po publikacjach „Tygodnika Powszechnego” Sabina Zalewska przestała być kandydatką na stanowisko Rzecznika Praw Dziecka.
Artykuł Anny Golus "Kopiuj, wklej, przylej" w "TP" nr 35/2018
Artykuł Anny Golus "Kopiuj, wklej, przylej" w "TP" nr 35/2018
J

Jak twierdzą źródła Polskiej Agencji Prasowej w PiS, we środę wieczorem Zalewska przesłała do marszałka Sejmu pismo, w którym zrezygnowała z ubiegania się o funkcję Rzecznika Praw Dziecka. Wcześniej odbyło się wysłuchanie kandydatów na to stanowisko przez sejmowe komisje polityki społecznej i rodziny oraz edukacji, nauki i młodzieży, zakończone nieudzieleniem poparcia żadnemu z nich (oprócz zgłoszonej przez PiS Zalewskiej byli to, popierana przez PO, Nowoczesną, PSL i liczne organizacje pozarządowe Ewa Jarosz, oraz kandydat Kukiz'15 Paweł Kukiz-Szczuciński).

Przypomnijmy, że w sierpniu na łamach „Tygodnika Powszechnego” ukazał się artykuł Anny Golus „Kopiuj, wklej, przylej”, w którym oprócz analizy poglądów Sabiny Zalewskiej na temat wychowania dzieci i samego urzędu Rzecznika znalazły się także świadectwa licznych plagiatów, popełnianych przez nią w publikacjach naukowych (pewien artykuł byłej już kandydatki na RPD skonstruowany był w następujący sposób: pierwsze trzy linijki pochodziły z tekstu jednej autorki, kolejne trzy napisała sama Zalewska, dalej szły ok. 4 strony z tekstu drugiej autorki, ok. 4 strony z tekstu autorki trzeciej, jeden akapit Zalewskiej, półtorej strony pierwszej autorki i na koniec 4,5 linijki Zalewskiej, która podpisała się pod całością; na 10,5 strony w formacie PDF, 10 było plagiatem).

Na trop stosowanych przez Sabinę Zalewską zabiegów z tekstami innych autorów wpadł korektor „TP” Grzegorz Bogdał, który w pierwotnej wersji artykułu Anny Golus – chcąc sprawdzić, czy błąd w cytacie z Zalewskiej został wprowadzony niechcący, czy znajduje się w oryginale – znalazł ów cytat w internecie, tyle że w pracy podpisanej innym nazwiskiem. Analiza kolejnych publikacji kandydatki PiS na RPD doprowadziła do miażdżących konkluzji: Zalewska kopiowała nawet teksty z przeznaczonych dla rozleniwionych uczniów szkół średnich stron Bryk.pl i Ściąga.pl.

Późniejsze tłumaczenia Zalewskiej (powtarzane również wczoraj na wysłuchaniu przez komisje sejmowe) nie były wiarygodne: twierdziła, że autorzy „TP” analizowali zamieszczone na jej stronie internetowej szkice tekstów, a nie oryginały (co nie było prawdą – redakcja „Tygodnika” sprawdzała również oryginały), a także że wszystkie jej artykuły w czasopismach naukowych były recenzowane. Tłumaczenia te – jak pisała w kolejnym tekście, „Błędy plagiatorskie”, Anna Golus – kompromitowały ją jeszcze bardziej i w efekcie podczas wczorajszego sejmowego głosowania otrzymała najmniejsze poparcie: „za” głosowało zaledwie dwóch posłów. Na macierzystej uczelni Sabiny Zalewskiej, UKSW, rzecznik dyscyplinarny po publikacjach „TP” rozpoczął postępowanie wyjaśniające.

Czytaj także:

Anna Golus: Kopiuj, wklej, przylej

Anna Golus: Błędy plagiatorskie

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

szkoda tylko, że właściwie i tak nie ma szans, by RPD z powołania PiS została osoba uczciwa i przyzwoita, o innych kompetencjach nie wspominam

dobrze, że największą szansę ma obecnie kandydat, którego koalicja rządząca poprzeć musi (na to w każdym razie wygląda), a koalicja opozycyjna nie ma jak zakwestionować jego osoby ani deklarowanych poglądów bez popadania w sprzeczność z własnymi deklaracjami i bez narażania się swoim protektorom. Idealna sytuacja, by mógł być w pełni niezależny od jednych i drugich.

[no cóż, zdarza się]

Zacytuje wieszcza: "Cesarz ma u nas liczne psiarnie. Cóż, ze ten zdechnie pies?"

W nawiązaniu, bardziej i mniej bezpośrednim, do tematu artykułów oraz do niektórych prostolinijnych i naiwnych komentarzy o „porządnych uczelniach” nietolerujących przestępców, jak i o tym, że plagiat jakoby podlega pod paragraf. Jesienią 2014 roku Rada Naukowa Instytutu Filozofii Uniwersytetu im. A. Mickiewicza w Poznaniu, dawnym rytem - po kolokwium nadała stopień dra habilitowanego Dariuszowi D. na podstawie książki „Zasada solidarności”. Wkrótce okazało się, w sposób detalicznie udokumentowany, że praca w istotnych fragmentach została przepisana, z różnych miejsc, często obcojęzycznych. Rzecz stała się znana kilku tysiącom osób ze środowisk akademickich i daleko poza nimi. Dr habil. Dariusz D. wystosował list, indywidualnie do członków Rady Naukowej Instytutu Filozofii UAM, gdzie nie zaprzeczając faktom znacząco zwrócił uwagę, że „o ile mi wiadomo, jest to powszechna praktyka”. Od tej pory zaczął być szczególniej doceniany, m. in. niedawno jako jedna z czterech osób został wydelegowany na Światowy Kongres Filozoficzny w Pekinie. Wcześniej wszedł w skład Rady Programowej projektu „Archiwa Przełomu 1989-1991” [http://www.archiwaprzelomu.pl/RadaProgramowa,22], wspólnego przedsięwzięcia Kancelarii Prezydenta RP oraz Kancelarii Senatu. Przewodniczący Rady Senator Prof. Jan Żaryn (znów UKSW) po zapoznaniu się z dokumentacją wyraził przykrość w związku z niemocą wobec plagiatorów i na tym poprzestał. Mimo wyczerpującej wiedzy ze strony zainteresowanych, dr habil. Dariusz D. pozostaje również autorytetem Europejskiego Centrum Solidarności w Gdańsku. W przypadku dysertacji naukowej przewija się tu niejedna ciemna sprawa – przecież recenzenci wyrazili pozytywne, nieraz entuzjastyczne opinie. Mógłby ktoś zapytać o sposoby motywowania. Niebezpieczne tematy... Tak się sprawy mają odnośnie uczelni porządnych i nieporządnych, zakończenia bądź przyspieszenia kariery ostentacyjnego plagiatora, wreszcie plagiatu jako – rzekomo - przestępstwa. „O ile mi wiadomo, jest to powszechna praktyka”.

dopóki dr hab. Dariusz D. nie pcha się do polityki? Może jedynie osoby, które osobiście ucierpiały z powodu jego nierzetelności lub ludzi tropiących takie przypadki z pasji albo poczucia misji. Od kilku dni z pierwszych stron hiszpańskich gazet nie schodzi temat pracy magisterskiej (!) premiera Sancheza, analizowanej wczoraj w El Pais rozdział po rozdziale dla odparcia ataków prawicowych tropicieli oszustw, zachęconych dymisją minister zdrowia też na tle plagiatu naukowego. Zamieszany w sprawę tego i innych lewych tytułów Instytut Prawa (!) Publicznego Uniwersytetu im. Króla Juana Carlosa zareagował przede wszystkim usunięciem 5400 maili z lat 2008-2014, zanim mógł dobrać się do nich nowo mianowany dyrektor. Jeśli chodzi o zainteresowanie prasy, afera przyćmiła nawet ekshumację El Caudillo. Czy ktoś wierzy, że proceder ogranicza się tylko do nielubianych polityków? Można zastawiać się nad tym zjawiskiem w szerszym kontekście współczesnego świata, ale to chyba nie na tym forum. Co powiedziawszy, jeszcze raz podkreślę, że nic a nic mi nie żal pani Sabiny, a zapoznawszy się bliżej z biografią dra Kukiza uważam, że obiektywnie jest on najlepszym kandydatem na rzecznika.

Ciekawe kto następny na "krótkiej ławce" ?
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]