Reklama

Komorowski, anatomia klęski

Komorowski, anatomia klęski

25.05.2015
Czyta się kilka minut
Platforma miała dotąd bonus – rozgrywała animozje między przeciwnikami i ich negatywne stereotypy. Korzystała też z „euromanny” i wynikającego stąd rozwoju kraju. Jak widać, taka wygoda może być rozleniwiająca i degenerująca.
Bronisław Komorowski
Bronisław Komorowski przegrywa wybory. Warszawa, 24 maja 2015 r. / fot. Bartosz Krupa / East News
J

Jeszcze kilka tygodni temu mało kto wierzył w taki wynik. Przewaga, którą dysponował Bronisław Komorowski, wydawała się przytłaczająca: składało się na nią i osobiste zaufanie wyborców, i oparcie w partii, która przez osiem lat mocno zagnieździła się we wszelkich instytucjach publicznych – od telewizji po władzę lokalną. Żadna przewaga nie jest jednak w stanie zniwelować błędów, które obóz władzy popełnił na przestrzeni dwóch kadencji – te popełnione przez Bronisława Komorowskiego i jego sztab były już tylko wisienką na torcie. Ostatnia szansa została pogrzebana, gdy zlekceważono sygnał, którym były wyniki I tury. Rządzącym przyszła najwyraźniej do głowy tylko jedna diagnoza – demobilizacja własnych zwolenników, których Andrzej Duda nie straszył tak jak przed pięcioma laty Jarosław Kaczyński. Doprowadziło to do gwałtownego zwrotu w przekazie. Hasło „zgoda i bezpieczeństwo” zostało zastąpione przez „zgroza i bezeceństwo”. Wojownicze okrzyki i oskarżenia zaprzeczały wyobrażeniom, które przez pięć lat budował Bronisław Komorowski, wpasowując się w rolę, którą przewidywała dlań konstytucja.

Wybory służą zmianie władzy. Rozstrzygają: zostawić czy odstawić tych, którzy ją sprawują. W tym sensie ostatnie głosowanie nie było żadnym wyborem arbitra (a takim widzi prezydenta ustawa zasadnicza) – arbitra nie wybiera się w pojedynkach, w których liczą się celne uderzenia w czułe punkty. Te wybory były więc rozliczeniem rządu i oceną nadziei ucieleśnianych przez opozycję. Prezydent Komorowski i PO najpierw nie chcieli tego uznać, potem zaś było za późno, by znaleźć spójną strategię. Próba jednoczesnego lekceważenia i demonizowania nie mogła się udać.

Wybrany w ten sposób prezydent nie będzie uznawany za arbitra przez pokonanych. Zawsze było to niezwykle trudne, ale tym razem jest po prostu niemożliwe. Niezależnie od pojawiających się raz za razem deklaracji o „byciu ponad podziałami” niczego takiego nie zobaczyliśmy, w szczególności w ostatnich tygodniach. Kampania podziały podgrzała i po niej one nie opadną – zwłaszcza że jesienią czeka nas trzecia runda.

Kandydat PO przegrał, bo przez lata ta partia też uzbierała swój „bagaż obciachu” i nie ma już – szczególnie w oczach młodego pokolenia – cienia świeżości i nadziei, którą miała w 2007 r. Sięganie po niechęć do PiS zawiodło i może zawodzić dalej – nic nie wskazuje, by nowy prezydent był skłonny do popełniania takich niezręczności i miał tyle słabości, co bracia Kaczyńscy. Platforma miała dotąd bonus – wygodne umiejscowienie na scenie politycznej, pozwalające rozgrywać animozje pomiędzy swoimi przeciwnikami i ich negatywne stereotypy. Korzystała też z napływu „euromanny” i wynikającego stąd rozwoju kraju. Jak widać, taka wygoda może być rozleniwiająca i degenerująca: nawet w tak sprzyjających okolicznościach można spektakularnie przegrać wybory. Nic nie jest dane na zawsze.

Swoje wystąpienie w wieczór wyborczy prezydent Bronisław Komorowski rozpoczął w sposób budujący – wzywając do uszanowania werdyktu wyborców. Dobrze byłoby, gdyby na tym skończył, jednak chwilę później sam sobie zaprzeczył, wzywając do powstrzymania „fali nienawiści i agresji”. Chyba że mówił o swojej strategii z ostatniego tygodnia kampanii.  Niewybredne ataki na konkurenta, które przyczyniły się do porażki Komorowskiego, były najwyraźniej strzałami samobójczymi. PO przejęło wiele znanych aż za dobrze cech PiS – nazywanie Dudy „kandydatem zastępczym” było powtórzeniem nieskutecznych ataków na Komorowskiego w 2010 r., zaś określanie Tuska „marketingową wydmuszką” nie powstrzymało szeregu jego zwycięstw. Czy ten strumień zimnej wody z kranu przyniesie otrzeźwienie? W każdym razie wynik stanowi potwierdzenie realności naszej demokracji. Możemy być jej pewni, jeśli partie przegrywają wybory, nie zaś wtedy, gdy myślą, że nie mają z kim przegrać.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Socjolog, publicysta, komentator polityczny, bloger („Zygzaki władzy”). Stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego”. Pracuje na Wydziale Zarządzania i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Stało się to co miało się stać. Ci których lekceważono dali władzy czerwoną kartkę. (Zarówno ci co pozostają bez pracy i zmuszani są do emigracji, jak i ci którym kazano dłużej pracować). PO albo spodziewało się takiego wyniku albo wykazało się totalnym brakiem wyobraźni - bo działaniem swoich przedstawicieli tylko pomagało PIS w zwycięstwie. Podobno jak Pan Bóg chce kogoś ukarać to mu rozum odbiera. Poziom arogancji po stronie przegranych i ich doradców przyniósł owoce. Był wyraźny sygnał oderwania się niektórych od sytuacji ekonomicznej wielu wyborców w Polsce. Przykładem pewna osoba wywodząca się z PO – która zarabiając obecnie ponad 80 tys. miesięcznie podobno twierdziła, że za 6 tys. zł może pracować - złodziej albo idiota. TO BYŁ DLA WIELU SZOK I… CI CO JESZCZE SIĘ WAHALI POWIEDZIELI - DOSYĆ! Podobnie szereg wypowiedzi ekipy obecnego Prezydenta świadczyło, iż nie mają żadnej propozycji dla ludzi którzy za pracą opuszczają Polskę. Jeżeli PO nie wyciągnie z tego wniosków (PRAWDOPODOBNIE JEST JUŻ NA TO ZA PÓŹNO) to do powtórki wyborczej dojdzie w październiku 2015 r w wyborach parlamentarnych. Jedynym ratunkiem dla opozycji jest obecnie budowa nowej formacji politycznej (CENTROWO-LEWICOWEJ), która będzie wstanie utworzyć z PO (ugrupowaniem CENTROWO-PRAWICOWYM) i PSL mocnej koalicji. Należy także punktować nową ekipę słowem - SPRAWDZAM. (Obawiam się tylko, że aby umożliwić PIS’owi zwycięstwo w wyborach parlamentarnych to do ogłoszenia ich wyników będzie koncert kolejnych obietnic - co może skutkować wzrostem inflacji). Po raz kolejny okazało się, że wszystkie oficjalne sondaże były mało warte! Kto u Was to robi? Jest wiele obaw co do nowego Prezydenta - prawie 48% wyborców mu nie zaufało – nie oznaczało to jednak, że ufało obecnemu Prezydentowi – wybierali w swoim przekonaniu mniejsze zło! Pytanie podstawowe jakie zadaje sobie teraz wiele ludzi to to czy Prezydent elekt A. Duda będzie Prezydentem wszystkich Polaków, czy tylko Prezydentem jednej partii (w krótce okaże się czy wystąpi z PIS tak jak zapowiedział i kim będą jego doradcy i współpracownicy? Należy także pamiętać, że skoro PIS wydał sporo pieniędzy to będzie chciało mieć z tego profity). Jest wiele do zyskanie i wielka okazja do zakopania istniejących już głębokich podziałów w polskim społeczeństwie. Czas pokaże jak będzie… .

W ostatnich wyborach samorządowych dało się zaobserwować pewne jaskółki nadziei dla PO - np. w Poznaniu wystawili Jacka Jaśkowiaka, wywodzącego się z ruchów miejskich, który przekonał mieszkańców, że weźmie się za załatwianie się ich rzeczywistych problemów. Połączenie świeżości i wiarygodności Jaśkowiaka z partyjną machiną Platformy dało mu zwycięstwo nad "wiecznym" prezydentem Grobelnym. Można zestawić to z sytuacją w Krakowie, gdzie PO wystawiła figurantkę na prezydenta i tych samych co zawsze do rady miasta, w rezultacie tracąc kluczowe 7% wyborców na rzecz inicjatywy Kraków Przeciw Igrzyskom i przegrywając o mniej więcej tyle wybory lokalne z PiS. Niestety najwyraźniej ogólnokrajowe władze PO nie potrafiły wyciągnąć wniosku z porównania krakowskiej i poznańskiej lekcji w wyborach samorządowych. W Krakowie było to widać szczególnie dobitnie. Dla mnie symboliczną sceną wskazującą na to, że Platforma niczego się nie nauczyła, był widok Jagny Marczułajtis rozdającej w Krakowie ulotki Komorowskiego przed II turą. Krakowska PO nie potrafiła się zdobyć nawet na to, żeby odsunąć osobę skompromitowaną wciskaniem krakowianom igrzysk olimpijskich, mimo że zaledwie rok temu zostały odrzucone w referendum większością 70%. Toń Platformo na własne życzenie!

polegał na tym, że po powtórnym logowaniu (druga tura) usunął pliki Cookies :-[]

Prezydent Komorowski przegrał TYLKO 3 pkt.%,Polska podzielona w elektoracie pół na pół.To nieprawda że elektorat Prezydenta głosował na niego jako na "mniejsze zło"- elektorat dokładnie PAMIĘTA wybór innego prezydenta PIS-u- kłótnie o stołki,krzesła,samoloty,blokady ustaw- naprawdę wstyd nieraz było na to patrzeć.Trudno o tym pisać ale nie wolno zapominać!Uważam,że po 5 latach wyborcy,elektorat ugruntowany politycznie ocenił bardzo dobrze prezydenturę Pana Komorowskiego.Dziękuję Panie Prezydencie właśnie za tą powagę i spokój i że nie przyniosła nam Polakom wstydu w Europie i świecie. Obyśmy za tym jeszcze nie zatęsknili...

to jednak byłbym bardziej powściągliwy w opiniach. Pan Donald Tusk wystawił na prezydenta w swoim czasie BK z tych samych powodów dla których dziś pan Kaczyński wystawił pana Dudę. Obaj długo szukali kogoś kto mentalnie i zdolnościami nie będzie w stanie zagrozić ich pozycji po ewentualnym wyborze na prezydenta. Pan Donald Tusk raczej się nie pomylił, mam nadzieję, że pan Kaczyński mniej zna się na ludziach.

Tym razem cudu nie było, gdyby wtedy PiS na prezydenta wystawiły do wyborów prezydenckich panią Zytę Gilowską (jak głosiły plotki) to już wtedy byśmy się przekonali jak niemożliwym jest przeprowadzić zwycięską kampanię wyborczą panu BK. Swoją wysoką pozycję wyjściową zawdzięczał milczeniu, ale milczeniem prezydentury dla siebie wygrać nie sposób.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]