Reklama

Wydanie specjalne TP "Smak wolności"

Kiszczak: tamte śmierci to głupota

Kiszczak: tamte śmierci to głupota

04.02.2009
Czyta się kilka minut
- Chciałem pytać generała Kiszczaka o jego odpowiedzialność, wewnętrzny rachunek sumienia - mówi dziennikarz TVN24 Bogdan Rymanowski, który prowadził wywiad przerwany przez byłego szefa MSW. - Uznałem, że nie może być rozmowy z Kiszczakiem bez pytań o księży, którzy zginęli w tle obrad Okrągłego Stołu.
Czesław Kiszczak /fot. TVN24 | Księża Sylwester Zych, Stanisław Suchowolec i Stefan Niedzielak /fot. Archiwum rodzinne / Sławomir Łętowski / Tomasz Wesołowski
C

Czesław Kiszczak, szef Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w latach 1981-90, przerwał wywiad prowadzony przez Bogdana Rymanowskiego dla telewizji TVN 24 po pytaniach o niewyjaśnione zgony księży Niedzielaka i Suchowolca. Rozmowa miała dotyczyć Okrągłego Stołu, a obaj księża zginęli krótko przed rozpoczęciem obrad.

Powołując się na publikację "Tygodnika Powszechnego" i dołączony do niego film Piotra Litki pt. "Kroniki zapowiedzianej śmierci", Bogdan Rymanowski zapytał gen. Kiszczaka o udział osób trzecich w śmierci księży. Kiszczak zareagował gwałtownie: "Niech Pan będzie poważny" - mówił. Zaraz później, dopytywany przez Rymanowskiego, mówił o podejrzeniach: "to są plotki". Ostatecznie przerwał rozmowę, komentując, że jest pytany "o głupoty" i żądając wyłączenia kamer.

Przerwany wywiad Kiszczaka - zobacz w tvn24.pl

PSt

BOGDAN RYMANOWSKI dla serwisu "Tygodnika Powszechnego":

MICHAŁ KUŹMIŃSKI: Jak Pan odebrał zachowanie Czesława Kiszczaka? Zamiast odpowiedzieć na pytanie o zamordowanych księży, zaczął opowiadać o Pyjasie. Potem mówił o tej sprawie jako o plotkach i głupotach, wreszcie - zerwał rozmowę.

BOGDAN RYMANOWSKI: Od początku do końca byłem zaskoczony zachowaniem generała Kiszczaka - człowiek, który był szefem MSW, godzący się dziś na rozmowę o Okrągłym Stole, powinien być przygotowany również na pytania dotyczące śmierci duchownych, którzy tuż przedtem zginęli. Zupełnie nie rozumiem też, skąd w jego ustach znalazła się odpowiedź dotycząca Stanisława Pyjasa. Początkowo sądziłem, że to kwestia pomyłki. Ale nie - było to drugie czy trzecie pytanie dotyczące księży Suchowolca i Niedzielaka. Dlatego sądzę, że sprawa Pyjasa została tu wrzucona świadomie. Nie była to pomyłka w sensie niezrozumienia mojego pytania, lecz raczej próba powiedzenia, że nie warto wracać do tych spraw i sprawdzać tego, weryfikować, doprowadzać do weryfikacji dawnych informacji. To też jest dla mnie szokiem o tyle, że dwie godziny później generał Wojciech Jaruzelski, pytany o to samo przez Monikę Olejnik, mówił na ten temat bardzo spokojnie i bez emocji. Powiedział mniej więcej, że były to morderstwa wymierzone w Okrągły Stół.

Przy czym Jaruzelski chciał chyba dać do zrozumienia, że były one wymierzone w przedstawicieli władzy dążących do porozumienia. Sądzi Pan, że Kiszczak się z tym identyfikuje?

Trudno powiedzieć, bo przerwał on tę rozmowę natychmiast, gdy tylko zacząłem go pytać o jego odpowiedzialność jako szefa MSW. A był on szefem tego resortu do lipca 1990 r., a więc ponad półtora roku od tamtych wydarzeń. Sprawował pełen nadzór nad służbami, które miały wyjaśnić tę sprawę. Pytałem także o akcję dezinformacyjną, powołując się na film Piotra Litki opublikowany jako dodatek do "Tygodnika Powszechnego". Jest tam po pierwsze informacja dotycząca wypowiedzi majora Garstki [rzecznika MSW w 1989 r.], który zaprzeczał wtedy udziałowi osób trzecich w tej zbrodni, przedstawiając wersję, że były to nieszczęśliwe wypadki. Po drugie, poruszona jest tam kwestia wycięcia z transmisji telewizyjnej obrad Okrągłego Stołu słynnej minuty ciszy ku czci tych duchownych, do której wezwał Władysław Siła-Nowicki.

Mam wrażenie, że generał Kiszczak był przygotowany na kolejną jeśli nie sympatyczną, to przynajmniej uładzoną rozmowę o tym, jak to się stało, że został architektem nowej polskiej rzeczywistości... Tymczasem ja uznałem, że nie może być rozmowy z Kiszczakiem bez tych pytań. A zabiegaliśmy o ten wywiad bardzo długo, bo kilka miesięcy. Moja producentka rozmawiała i z adwokatem broniącym Kiszczaka, i z samym generałem, który się na rozmowę zgodził. Oczywiście, hasłem wywoławczym rozmowy był Okrągły Stół, ale po pierwsze z zasady nie przedstawiam rozmówcom szczegółowych pytań, a po drugie zbrodnie, które zdarzyły się w tle Okrągłego Stołu, są w tym temacie sprawą tak fundamentalną, że gdybym o to nie zapytał, popełniłbym kardynalny dziennikarski błąd.

Jestem więc zupełnie zaskoczony i nie wiem, jak to interpretować: czy jako efekt zdenerwowania, które wynikałoby z tego, że generał nie chce o tym rozmawiać, bo ma coś na sumieniu? Czy zdenerwowania z powodu tego, że nie spodziewał się trudnych pytań dotyczących spraw, za które odpowiadał? Bo kogo miałbym pytać o tamte wydarzenia, kto jest właściwym adresatem, jeśli nie generał Kiszczak? Przecież to w jego ręku jeszcze za czasów rządu Mazowieckiego znajdowało się Ministerstwo Spraw Wewnętrznych. Sądzę, że było to oczywiste i naturalne.

O co nie zdążył Pan zapytać Kiszczaka?

Przede wszystkim o ks. Jerzego Popiełuszkę - czy wszystko w tej sprawie zostało powiedziane? Chciałem też pytać o odpowiedzialność, wewnętrzny rachunek sumienia generała Kiszczaka. Wywiad był dopiero na początku drogi, która zakończyła się bardzo niespodziewanie.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]