Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

[LIST] W odpowiedzi Tamarze Czartoryskiej

[LIST] W odpowiedzi Tamarze Czartoryskiej

20.04.2018
Czyta się kilka minut
W powstałym szumie medialnym materia sporu wokół Fundacji Czartoryskich jawi się jako tajemnicza i wyjątkowo zawiła. Mam nadzieję, że niniejszy list pozwoli rozwiać wątpliwości.
Książę Adam Karol Czartoryski z córką Tamarą Czartoryską i żoną Josette Calil. Kraków, Wawel, 11 maja 2012 r. / fot. Marek Lasyk / Reporter
Książę Adam Karol Czartoryski z córką Tamarą Czartoryską i żoną Josette Calil. Kraków, Wawel, 11 maja 2012 r. / fot. Marek Lasyk / Reporter
T

Tezy stawiane przez Pana Redaktora Marka Rabija w artykułach: „Skandal w Fundacji Czartoryskich: to nie jest opera mydlana”, opublikowanym na stronie internetowej „Tygodnika Powszechnego” w dniu 17 kwietnia 2018 r., „Dama z Suspensem”, opublikowanym w wydaniu „Tygodnika Powszechnego” z dnia 18 kwietnia 2018 r. oraz „Muszę potępić to, co zostało zrobione”, zawierającym wywiad z Tamarą Czartoryską, opublikowanym na stronie internetowej „Tygodnika Powszechnego” w dniu 19 kwietnia 2018 r., wymagają odpowiedzi. Niestety, w powstałym szumie medialnym materia jawi się jako tajemnicza i wyjątkowo zawiła. Mam nadzieję, że niniejszy list pozwoli rozwiać powstające wątpliwości.

W pierwszym z powyżej przywołanych tekstów Pan Redaktor Marek Rabij odnosi się do maila wysłanego przeze mnie do Tamary Czartoryskiej. Pan Redaktor stwierdza, że oświadczenia Tamary Czartoryskiej zdają się potwierdzać wątpliwości wyrażane w „Tygodniku Powszechnym” co do działalności Fundacji XX. Czartoryskich. O enuncjacjach Tamary Czartoryskiej w sprawie Fundacji oraz motywach jej działania władze Fundacji XX. Czartoryskich powiedziały już dosyć. Chciałoby się do tego już nie wracać, jednak z uwagi na opublikowany wywiad nie jest to niestety jeszcze możliwe. Do wywiadu i zawartych tam wywodów odniosę się na koniec niniejszego listu. W tym miejscu muszę zaznaczyć, że przywołany mail nie dotyczy fundacji pożytku publicznego Le Jour Viendra, która otrzymała środki tytułem darowizny od Fundacji XX. Czartoryskich, ale zawiązanej wcześniej The Czartoryski Foundation. The Czartoryski Foundation jest fundacją o charakterze mieszanym: pożytku publicznego oraz rodzinną, a jej beneficjenci mogą otrzymać z niej świadczenia, przy czym bezwzględnie większą część tych świadczeń muszą przeznaczyć na realizacje celów statutowych, o charakterze pożytku publicznego. Istotnie, przelanie niewielkiej ilości środków do tej fundacji było rozważane, czego wyrazem jest choćby przywołany mail. Tamara Czartoryska nie informuje, że ona sama znajduje się w gronie beneficjentów tej fundacji. Nie mówi też, że ja sam jako członek Zarządu Fundacji XX. Czartoryskich, byłem przeciwny darowiźnie dla tego typu fundacji. Między innymi dlatego do takiej darowizny nie doszło.

Wymaga jasnego i dobitnego podkreślenia, że fundacja The Czartoryski Foundation nie otrzymała żadnych środków z Fundacji XX. Czartoryskich. Jedynym natomiast podmiotem zarejestrowanym za granicą, który otrzymał darowiznę od Fundacji XX. Czartoryskich jest Fundacja Le Jour Viendra. Jest to w pełni fundacja pożytku publicznego, która nie ma możliwości wypłacania pieniędzy osobom fizycznym na pokrywanie ich wydatków prywatnych. Pan Redaktor Rabij słusznie więc zauważa, że Le Jour Viendra nie jest skazana na działalność skoncentrowaną na rodzinie fundatora. Byłoby to poważnym naruszeniem prawa.


Czytaj także: Marek Rabij: Dama z suspensem


Fundacja Le Jour Viendra, jako fundacja pożytku publicznego (common benefit), podlega ścisłej kontroli niezależnego audytora oraz organów nadzoru administracyjnego w Liechtensteinie, zarówno co do sposobu realizacji celów, jak i zgodności jej działań ze statutem. Pełną świadomość powyższych ograniczeń mają przede wszystkim lokalni członkowie zarządu. Są to dyrektorzy wyspecjalizowanych firm, które świadczą usługi zarządzania. Jednym z powodów przeniesienia działalności fundacji z Krakowa do Liechtensteinu była właśnie możliwość sprawnego zarządzania fundacją przez fundatora, Adama Karola Czartoryskiego, który realizuje też regulowaną ustawowo funkcję protektora fundacji, a więc osoby, która decyduje o wszystkich zasadniczych kwestiach. Zarząd wykonuje polecenia protektora, pod warunkiem, że są zgodne z prawem i statutem. Jest to tak jakby odwrócenie ról w stosunku do polskiego prawa. W polskich fundacjach to zarząd zarządza, a rada, czy jej prezydent, wydaje zgodę. W Liechtensteinie to protektor wydaje polecenia. Dla Adama Karola Czartoryskiego ważne jest także to, że można wyznaczyć dla protektora następcę, co było trudne w warunkach polskich. Regulacje funkcjonowania fundacji w Liechtensteinie wydały się nam choćby z tego powodu korzystniejsze od regulacji polskich.

Omówienia wymagają też cele fundacji Le Jour Viendra. Są one odwzorowaniem celów Fundacji XX. Czartoryskich, przy czym ich brzmienie wynika z dostosowania do regulacji prawnych i ugruntowanej praktyki w Liechtensteinie. Istotnie, jak podnosi Pan Redaktor Rabij, fundacja Le Jour Viendra ma dbać m.in. o konserwację zabytków historycznie związanych z rodziną Czartoryskich i rodzinami spokrewnionymi, realizować programy edukacyjne oraz fundować stypendia osobom wywodzącym się z Polski oraz dawnych Kresów Wschodnich. Fundacja Le Jour Viendra została założona dla realizacji tych celów i na te cele pozyskane przez nią środki zostaną przeznaczone.

Spekulacje, że środki Le Jour Viendra trafią do „tajemniczych” beneficjentów, którzy mieliby korzystać z pomocy fundacji, są nieuzasadnione. Należy zaznaczyć, że prawo Liechtensteinu wymaga, by fundacja – nawet pożytku publicznego – miała beneficjentów. Beneficjentami w rozumieniu tego prawa są wszelkie osoby, fizyczne czy prawne, które otrzymają środki z fundacji. Jednoznacznie oświadczam, że w Le Jour Viendra nie ma listy wymienionych z imienia i nazwiska beneficjentów, a beneficjentem w rozumieniu dokumentacji tej fundacji może teoretycznie być każdy. Z uwagi na fakt, iż fundacja Le Jour Viendra jest fundacją pożytku publicznego, taka osoba musi przeznaczyć otrzymane środki na cele tożsame z celami fundacji. Taki jest wymóg prawa Liechtensteinu i organy fundacji Le Jour Viendra będą ponosić odpowiedzialność w razie jego naruszenia.

Pan Redaktor Rabij zastanawia się, czy przekazanie darowizny do organizacji o podobnych celach statutowych jest realizacją celu statutowego. W tym przypadku odesłać muszę do statutu Fundacji XX. Czartoryskich, który został zaakceptowany przez sąd rejestrowy jako zgodny z przepisami prawa, i z którego wynika, że fundacja ta realizuje swoje cele przez współdziałanie z innymi instytucjami, organizacjami oraz osobami dla osiągania wspólnych celów statutowych, zarówno poprzez wsparcie organizacyjne, jak i częściowe lub całkowite finansowanie przedsięwzięć lub pomoc w organizacji funduszy z innych źródeł (art. 7 ust. 11 statutu fundacji). Należy dobitnie stwierdzić, że Zarząd Fundacji XX. Czartoryskich, zawierając umowy darowizny ze wskazanymi przez Pana Redaktora Rabija fundacjami, działał w zgodzie z powyżej przywołanym postanowieniem statutu oraz w poszanowaniu przepisów polskiego prawa.

Tym samym przywołanie w publikacji internetowej art. 296 kodeksu karnego (niegospodarności menedżerskiej) w kontekście dokonanych darowizn jest co najmniej chybione. Argumenty, a właściwie zarzuty, dotyczące działania na szkodę fundacji są wyjątkowo nierzetelne. Według rozumowania Pana Redaktora Rabija każda darowizna z jakiejkolwiek fundacji jest działaniem na jej szkodę, bo uszczupla jej majątek. Przecież często powołuje się fundacje właśnie i wyłącznie po to, aby dokonywały darowizn. Autor tekstu przytacza treść paragrafu pierwszego artykułu 296 kodeksu karnego, w którym mowa jest o nadużyciu zaufania czy szkodzie spowodowanej bezprawnym działaniem zarządu fundacji. Bezprawnym, czyli niezgodnym z celami statutowymi lub przekraczającym np. dozwoloną wielkość wydatku, o którym może decydować zarząd bez zgody innych organów fundacji. Takie działania nie miały i nie będą mieć miejsca. Przekazanie darowizny na rzecz Le Jour Viendra nastąpiło zgodnie z postanowieniami statutu. Le Jour Viendra ma identyczne cele jak fundacja krakowska. Przywołanie w tym kontekście dyspozycji art. 296 kodeksu karnego jest zatem błędem Autora.

W tym miejscu chciałbym odnieść się do wywiadu przeprowadzonego przez Pana Redaktora Rabija z Tamarą Czartoryską. Czynię to z pewnym żalem, bowiem zamiarem władz Fundacji XX. Czartoryskich było, by z uwagi na konflikt rodzinny nie wchodzić w dyskusję z miejscami wręcz absurdalnymi zarzutami tej osoby i nie dostarczać tym samym pożywki tabloidom. Skoro jednak tak opiniotwórcze pismo, jak „Tygodnik Powszechny”, postanowiło udzielić jej miejsca na swoich łamach, nie można pozostawić bez odpowiedzi oczywistej nieprawdy, która pada w jej stwierdzeniach.


Czytaj także: Tamara Czartoryska: Muszę potępić to, co zostało zrobione


Po pierwsze, Tamara Czartoryska mija się z prawdą, mówiąc, że nie wiedziała nic o planach sprzedaży kolekcji. Podpisała (jako członek Rady Fundacji, głosujący „za”) m.in. uchwałę Rady Fundacji XX. Czartoryskich w sprawie zmiany jej statutu, by umożliwić sprzedaż kolekcji na rzecz Skarbu Państwa.

Tamara Czartoryska ponownie mija się z prawdą, gdy twierdzi że darowizny na rzecz fundacji związanych z osobami zasiadającymi we władzach Fundacji XX. Czartoryskich miały zagwarantować przychylność tych osób wobec przelewu „dla prywatnych korzyści” Adama Karola Czartoryskiego. O tym, że do żadnego przelewu dla prywatnych korzyści nie doszło i dojść nie mogło, była już mowa powyżej. Fundacja XX. Czartoryskich, za wymaganą statutem zgodą Prezydenta Rady Fundacji Adama Karola Czartoryskiego, wsparła darowiznami cztery polskie fundacje w związku z ich działalnością na rzecz kultury polskiej. Co ciekawe, Tamara Czartoryska w zupełności pomija fakt, że w dniu 26 stycznia 2017 roku jako członek Rady Fundacji oddała głos „za” jednomyślnie podjętą uchwałą Rady Fundacji wyrażającą zgodę na dokonanie powyższych darowizn, wskazującą wprost na kwoty, jakie zostaną darowane do poszczególnych fundacji. Przedstawiając rzekomo misternie uknuty bez jej wiedzy i woli plan, wydaje się zapominać, że brała czynny i świadomy udział w podejmowaniu poszczególnych decyzji. Co gorsza, wydaje się nie rozumieć, że nie doszło do naruszenia żadnych przepisów prawa, korupcji czy prania pieniędzy, co nieustannie zarzuca Fundacji i członkom jej władz.

Na marginesie poprzedniego zarzutu: nie jest też prawdą, że darowizny na rzecz polskich fundacji zostały wykonane dopiero po przelaniu środków na rachunek w banku UBS. Nie było żadnego związku miedzy jednym a drugim wydarzeniem. Posiadanie konta w renomowanym banku, jakim jest UBS, mającym także swoje przedstawicielstwo w naszym kraju, jest zgodne z prawem i nie powinno budzić jakichkolwiek kontrowersji. Fundacja informowała o tym Narodowy Bank Polski.

Dalej, Tamara Czartoryska mija się z prawdą, mówiąc, że jej ojciec domagał się przelania pieniędzy Fundacji na swój osobisty rachunek w jednym z banków na Cyprze. Adam Karol Czartoryski niczego takiego nie proponował. Żadne sumy nie zostały ulokowane na osobistym rachunku Adama Karola Czartoryskiego, niezależnie od tego, gdzie taki rachunek miałby się znajdować. Takie działanie byłoby niezgodne ze statutem Fundacji, który nie daje żadnych możliwości wypłat na rachunki prywatne bez gwarancji realizacji celów statutowych Fundacji.

Poruszę teraz wątek, który dotyczy mnie osobiście. Tamara Czartoryska po raz kolejny zarzuca mi fałszowanie dokumentów. Jest to oczywiście gołosłowne i nieprawdziwe oskarżenie. Nie rozumiem, do czego Tamara Czartoryska się odnosi i jaki ma w tym cel, poza oczernieniem mnie. Żadne dokumenty w okresie, na jaki wskazuje w wywiadzie, nie były jej okazywane. Nie dziwi mnie więc, że nie potrafi odpowiedzieć na konkretne pytanie Pana Redaktora Rabija, jakie to miałyby być dokumenty, że nie przedstawia tych dokumentów ani że nie potrafi nawet ich nazwać. Wielka szkoda, że media, w tym „Tygodnik Powszechny”, tak chętnie powielają jej oskarżenia i nie wykazują dociekliwości w tym zakresie. Rozważam podjęcie kroków prawnych przeciw Tamarze Czartoryskiej w związku z naruszeniem moich dóbr osobistych poprzez publiczne formułowanie takich oskarżeń.

Tamara Czartoryska mówi wiele na temat swoich rzekomych zamiarów i planów co do Fundacji XX. Czartoryskich. Sądzę, że nadszedł czas, by opinia publiczna poznała jej prawdziwe zamiary i plany, których z uwagi na przekazanie środków do fundacji pożytku publicznego Le Jour Viendra nie udało się jej zrealizować. Tamara Czartoryska w październiku 2017 r. zarzuciła ojcu, że nie ma on intelektualnych zdolności do zarządzania Fundacją. Wielokrotnie twierdziła, że Adam Karol Czartoryski chory jest na chorobę Alzheimera i nie jest tym samym zdolny do podpisywania żadnych umów, a podpisane już umowy będą unieważnione. Zażądała ustąpienia Adama Karola Czartoryskiego z Fundacji i przekazania jej władzy, niejako w zamian za wypłacanie ojcu stałej renty z Fundacji.

W tym miejscu warto wrócić do wątku The Czartoryski Foundation. Tamara Czartoryska miała nadzieję, że pieniądze z Fundacji XX. Czartoryskich właśnie tam się znajdą. Martwiła się, że Adam Karol Czartoryski nie od razu dołączył ją do grona beneficjentów, jednak znalazła się w tym gronie. Jak wskazywałem wyżej, pojawił się pomysł, by pewną kwotę przelać na tę fundację, która ma wśród swoich celów statutowych także cele związane z kulturą. Tamara Czartoryska była zwolenniczką przelania na rachunek tej fundacji znacznych środków. Jako członek Zarządu Fundacji XX. Czartoryskich nie zgodziłem się na jakąkolwiek darowiznę dla tego podmiotu.

W kolejnych miesiącach Tamara Czartoryska domagała się dożywotniego stanowiska w zarządzie The Czartoryski Foundation. Zażądała, by fundacja ta wpłaciła na rachunek nowo tworzonej przez nią fundacji w Polsce znaczną sumę i zobowiązała się do jej zasilania kolejnymi wpłatami. Proponowana przez Tamarę Czartoryską umowa nie zakładała żadnych warunków, które jej fundacja musiałaby spełnić, w tym przede wszystkim zobowiązania do realizacji celów statutowych Fundacji XX. Czartoryskich. Na takie propozycje oczywiście nie można było przystać. Tamara Czartoryska domagała się ponadto wielokrotnie wypłat dla siebie, na zaspokojenie swoich potrzeb prywatnych. Za każdym razem rozmowom towarzyszyły groźby i próby szantażu ujawnieniem szczegółów rodzinnych konfliktów i rzekomych nieprawidłowości, jak darowizny na rzecz innych fundacji. Padały też groźby „nakręcenia” medialnej burzy, z którą właśnie mamy do czynienia.

Tamara Czartoryska wielokrotnie udowadniała, że celem jej działania jest pełna kontrola nad całością aktywów Fundacji XX. Czartoryskich. Kiedy dowiedziała się, że pieniądze mają być przelane w formie darowizny na fundację pożytku publicznego Le Jour Viendra, okazała głębokie niezadowolenie. Początkowo zainteresowała się możliwością pozyskania środków na rzecz dopiero tworzonej przez nią fundacji charytatywnej w Polsce. Adam Karol Czartoryski zaproponował, by jej fundacja została zasilona kwotą 2 milionów euro oraz dalszymi kwotami po dokonaniu oceny działalności tej fundacji. Tamara Czartoryska wzgardziła jednak tą propozycją, uznając, że nie będzie co roku prosiła o kolejne wpłaty, i zażądała, by były one gwarantowane bez żadnych warunków. Nie znając konkretnych celów nowo powstałej fundacji, na takie rozwiązanie nie mógł się zgodzić oczywiście ani ojciec, ani zarządy Fundacji XX. Czartoryskich oraz fundacji Le Jour Viendra. Pozostawałoby to w jawnej sprzeczności z przepisami regulującymi działalność tych fundacji. Fundacje te mają bowiem obowiązek wydatkowania środków wyłącznie na cele statutowe.


Czytaj także: Maciej Radziwiłł: List do redakcji


Brak zgody Adama Karola Czartoryskiego na bezwarunkowe dotowanie nowej fundacji Tamary Czartoryskiej spotkał się z jej negatywną reakcją. Zrezygnowała z zakładania fundacji, mimo że kwota 2 milionów euro pozwoliłaby jej na prowadzenie bardzo znaczących działań charytatywnych. Pokazało to jej prawdziwe intencje i jej prawdziwy zapał do pracy charytatywnej.

Frustracja Tamary Czartoryskiej nasiliła się, kiedy stało się jasne, że nie otrzyma ona żadnych środków finansowych na swoje cele prywatne. Zaczęła wtedy atakować ojca oraz osoby zasiadające we władzach Fundacji XX. Czartoryskich, w tym także te osoby, które miały być członkami władz jej nowej fundacji charytatywnej.

Wiele słów padło już pod adresem Fundacji XX. Czartoryskich, jej fundatora oraz Zarządu. Wiele słów padło w szczególności z ust Tamary Czartoryskiej. Mam nadzieję że powyższy list pozwoli czytelnikom „Tygodnika Powszechnego” oraz opinii publicznej na wyrobienie sobie własnego zdania w tej sprawie, bez przyjmowania jednostronnej i nieprawdziwej narracji Tamary Czartoryskiej.

POLECAMY: WSZYSTKIE TEKSTY O SKANDALU WOKÓŁ FUNDACJI CZARTORYSKICH

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Ta historia przywodzi na myśli powieści Agathy Christie. :-) Prawdziwego trupa (jeszcze?) nie ma, ale trup medialny - i owszem. :-(
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]