Reklama

Jeśli jest tak dobrze, czemu się smucimy?

Jeśli jest tak dobrze, czemu się smucimy?

06.05.2019
Czyta się kilka minut
Miło się dowiedzieć, że produkt krajowy brutto (PKB) wzrósł w Polsce najwięcej w Europie.
Ks. Adam Boniecki. Fot. Maciej Zienkiewicz dla „Tygodnika Powszechnego”
GRAŻYNA MAKARA
B

Biorąc pod uwagę siłę nabywczą – mówi w tym numerze »Tygodnika« ekonomista Marcin Piątkowski – PKB per capita wzrósł niemal trzykrotnie, z około 10,3 tys. dolarów w 1990 r. do blisko 27 tys. dolarów w 2017 r. (...) W ciągu ostatnich 25 lat Polska rozwijała się szybciej niż wszystkie kraje na świecie o podobnym poziomie dochodów”. Z naszym PKB zajmujemy teraz 56. miejsce w świecie. To nie byle co, bowiem wskaźnik ten mówi o rozwoju gospodarczym kraju (definiuje się go jako wyrażoną w pieniądzu łączną wartość wszystkich dóbr i usług wytworzonych w danym kraju, zwykle w ciągu roku lub kwartału).

Powinniśmy się cieszyć – dlaczego więc przy lekturze tych informacji niektórych z nas trafia szlag? Zresztą, nie tylko nas. Anthony B. Atkinson, badacz zajmujący się zagadnieniem dystrybucji dóbr, pisze w...

4225

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

"Dlatego zasadniczą rolą państwa powinno być ograniczanie nierówności dochodowych i niwelowanie – za pomocą mechanizmu podatków i transferów – zbyt wysokich rozpiętości dochodów” PISAŁA Małgorzata Julia Radziukiewicz w 2011 roku. 500+ to klasyczny mechanizm transferu bezpośredniego. Niewystarczającego, ale może na tyle teraz państwo stać i jest to więcej niż robiono 8 lat temu. PKB rośnie, rząd chce jeszcze bardziej regulować rynek i obiecuje rozdawać więcej pieniędzy. Dlaczego księdza to smuci i co by go pocieszyło? Pire ça va, mieux ça est?

A skąd wrażenie, że autora smuci 500+ ? Jedyne wartościujące sformułowanie z tekstu (niektórych z nas trafia szlag...) odnosi się do tego, że wzrost PKB nie przekłada się proporcjonalnie na wzrost zamożności wszystkich obywateli. Naprawdę, nie każda wypowiedź musi odnosić się do wojny polsko-polskiej i lokować jej autora w obozie zwolenników czy też przeciwników PIS-u...

A skąd wrażenie, że autora smuci 500+ ? Jedyne wartościujące sformułowanie z tekstu (niektórych z nas trafia szlag...) odnosi się do tego, że wzrost PKB nie przekłada się proporcjonalnie na wzrost zamożności wszystkich obywateli. Naprawdę, nie każda wypowiedź musi odnosić się do wojny polsko-polskiej i lokować jej autora w obozie zwolenników czy też przeciwników PIS-u...

Coś go smuci i właśnie nie wiadomo, z jakiego powodu. Przytaczane przez księdza Bonieckiego opinie i propozycje autorytetów ekonomicznych nijak się mają do obecnej polskiej rzeczywistości. Czy władze kierują się wyłącznie wskaźnikami PKB oraz dyscypliną fiskalną, jak narzeka Atkinson? Czy "uelastyczniają" rynek pracy, dając pracodawcom okazję do obniżania płac? Czy nierówności dochodowe rosną (a nie "maleją w niewystarczającej proporcji do wzrostu PKB"), jak pisał Stiglitz o innej gospodarce? Czy państwo nie niweluje ich za pomocą mechanizmu transferów, o co upominała się Radziukiewicz? Spadek współczynnika Giniego w okresie ostatnich trzech lat to taki sam fakt, jak równoległy wzrost PKB, a to, że nastąpiło to głownie za przyczyną 500+, nie jest kwestionowane nawet przez najzacieklejszych krytyków PiS. Obserwując wzrost PKB i spadek rozpiętości dochodów można mimo wszystko martwić się o przyszłą katastrofę, ale co mają do tego cytowane wypowiedzi Atkinsona i innych? Wypowiedź księdza Bonieckiego interpretowana dosłownie jest zbiorem zdań pozbawionych sensu jako całość. Więc szukam niewyrażonych wprost powodów smutku. Moim zdaniem jest to zmartwienie, że w najbliższych wyborach europejskich i krajowych pozytywne wskaźniki ekonomiczne i realna poprawa bytu większości rodzin posłuży rządzącej opcji politycznej. Jest to całkiem zgodne z linią tego Tygodnika i duchem innych wypowiedzi księdza Bonieckiego. Jeśli się mylę, to proszę wskazać inne racjonalne wytłumaczenie o co w tym felietonie chodzi albo nie gniewać się, że nazwę go taką sobie księżowską paplaniną.

Przecież to taki "wstępniak". Autor pisze by zaciekawić treścią Numeru... Może rzeczywiście źle się stało, że przywołując mnóstwo nazwisk "puszy się" na niesłychane znawstwo. Ale większych podtekstów tu bym się nie doszukiwał ;-)

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]