Reklama

Jak obchodzić się z prawdą

Jak obchodzić się z prawdą

15.05.2017
Czyta się kilka minut
Stefan Chwin: Nastąpiło rozszczepienie polskiego społeczeństwa i ma ono charakter nie tyle polityczny, co kulturowy. Rozdwoiły się systemy wartości.
Stefan Chwin na okładce Tygodnika Powszechnego 21/2017 / fot. Dominik Sadowski / Agencja Gazeta
A

ARKADIUSZ GRUSZCZYŃSKI: Co się dzieje? Świat chyba oszalał. 

STEFAN CHWIN: Wie pan, ja jednak wolałbym mówić o Polsce.

Ale czy wszędzie nie dzieje się mniej więcej to samo? Trumpa, Le Pen, Brexit i Kaczyńskiego łączą nacjonalizm i skrajny populizm.

Kraje, o których pan mówi, przez wiele stuleci zajmowały zupełnie inną pozycję w świecie niż Polska. Dlatego nie ma co porównywać. To były mocarstwa.

Najpierw skolonizowali pół świata, a teraz ich społeczeństwa dopuszczają do władzy szaleńców. 

Ani Trump, ani Le Pen, ani Kaczyński nie są szaleńcami. Ameryka, Francja, Anglia to były mocarstwa, których kultury promieniowały na znaczną część świata. A polska kultura promieniowała na świat w sposób dalece umiarkowany. Z pewnością byliśmy mocarstwem regionalnym w XVI i XVII wieku. Skutecznie...

26579

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Wspaniały wywiad. Mądry i przenikliwy. Dzięki.

trafić na kogoś, kto umiałby zadawać autentyczne pytania i słuchać odpowiedzi, zamiast wybuchać co chwila histerią. Chwin naturalnie ma poglądy standardowe dla swojego milieu polityczno-społecznego, ale jego obraz świata jest zniuansowany, gotowość zrozumienia innego punktu widzenia - szczera, a maniery - nienaganne. Może zresztą i dobrze, że red. Gruszczyński wystąpił tu jako "foil character", uwydatniając cechy niby normalne, a coraz rzadsze w tzw. dyskursie publicznym. I tu od zasłużonych komplementów przechodzę do swoich skromnych trzech groszy. Owe ataki histerii i niemaskowana agresja po stronie tzw. oświeconej liberalnej lewicy (niech będzie OLL - określenie czysto umowne, jak przymiotniki "polska" i "robotnicza" w nazwie PZPR) wynikają po części stąd, że jej zwolenników kompletnie zaskoczyła nowa sytuacja. Otóż ideologia ta, o oświeceniowych korzeniach, opiera się na założeniu, że Wielkiego Zegarmistrza co prawda nie ma, ale świat społeczny jest Wielkim Zegarem z tylko jedną słuszną i w sumie dość prostą instrukcją obsługi. Bieda w tym, że znana mędrcom Prawda (zwracam uwagę na znamienny tytuł wywiadu) z takim trudem toruje sobie drogę do większości - już to nie dość pojętnej, już to niewolonej przez historyczne przesądy i System. Dlatego też OLL była przez długi czas antysystemowa i do perfekcji opanowała środki walki właściwe antysystemowym formacjom. Jednakże po dziesięcioleciach od faktycznego przejęcia rządów nie tylko dusz sama stała się siłą systemową. I tu chyba jest istota problemu. Reprezentanci OLL chcieliby mieć ciastko i zjeść ciastko, utrwalać status quo i zachować wyłączność na to, co każdy status quo, każdą hierarchię rozsadza. Stąd to oburzenie. Jak to? ONI śmią wykorzystywać wybory do przejęcia rządów? Przecież to myśmy wynaleźli wybory! ONI przyciągają młodych hasłami kontestacji? Przecież kontestacja to nasza specjalność! Itd, itp. Będę szczery, żadna ze stron nie jest wolna od zarozumialstwa i skłonności do uważania cudzych poglądów za rezultat defektów umysłu lub charakteru, ale OLL demonstruje taką postawę częściej i bardziej bezpośrednio. I coraz częściej protekcjonalny ton wyższości ustępuje miejsca wrzaskowi. Oczywiście nie wszyscy wrzeszczą, czego ten wywiad jest przykładem. Pozdrawiam.

Ano choćby tego, ze Polacy są relatywnie bardzo tolerancyjni. Zacytuję przykład przytoczony przez pana profesora Chwina. "Praca na Zachodzie jest krzepiącym zjawiskiem, bo ludzie mogą zarobić lepiej niż w Polsce, ale z drugiej strony Polacy za granicą doznają wielu upokorzeń. Zwykle wykonują podrzędne zawody. W skali danego społeczeństwa zarabiają najmniej. Byłem świadkiem sceny w londyńskim pubie, kiedy to grupa Brytyjczyków zdecydowanie uciszyła naszych rodaków za to, że w publicznym miejscu mówili po polsku." Czy wyobrażacie sobie aby ktoś we Wrocławiu albo Gdańsku próbował uciszyć pijanych Anglików albo Niemców słowami "Jesteście w Polsce, gadajcie po polsku" ? Nie taki Polak straszny jak go malują !!!

No, nie tak dawno profesor dostał w zęby za to, że w tramwaju rozmawiał po niemiecku z akademickim kolegą...

Ja znam wielu takich u nas w kraju co to dostali w zęby mimo tego, że mówili po polsku. Język nie musiał tu mieć większego czy też decydującego znaczenia. Natomiast przykład podany przez profesora Chwina wydaje mi się bardzo trafiony. Sam wielokrotnie w Anglii miałem okazję usłyszeć w miejscu publicznym: "English, please !" Uważam, że Polacy są dużo bardziej sympatyczni, także, a może zwłaszcza dla obcokrajowców. Nawet jeśli jakiś świr zaatakował pewnego profesora w tramwaju.

mało tego, czytam o podobnych przypadka co dnia - wczoraj o parze Ukraińców pobitej za rozmowę w ojczystym języku.

A słyszał pan o tym aby w jakimś pubie w Warszawie ktoś próbował uciszyć Ukraińców, Niemców, Anglików albo Jemeńczyków Północnych, względnie zmuszać ich do mówienia po polsku ?

Ależ Pan irracjonalnie uparty. Nie w pubie - na ulicy, i nie próbowali uciszyć tylko pobili, za język ukraiński - coś nie pasuje? pobili to za mało czy o ten pub głównie chodzi?... Boli Pana ta prawda?

Do pubu idą normalni ludzie aby się rozerwać, a na ulicy można spotkać ludzi normalnych i tych normalnych mniej. Ukraińcy mieli pecha, że trafili na tych ostatnich. Pocieszające jest to, że tego typu przypadki zdarzają się w Polsce relatywnie rzadko. Dlatego też takie przykre historie jak spalenie kukły Żyda, czy też pobicie profesora w tramwaju lub też pobicie Ukraińców są eksploatowane medialnie po kilka lat.

Idzie Pan w zaparte jak nie przymierzając baran na rzeź. Cóż za nonsensowne tłumaczenie z tym pubem - upici klienci pubu bardziej normalni niż przechodnie na ulicy. Pan da to w ramkę i zgłosi cechowi szynkarzy jako hasło promocyjne. 'Ukraińcy mieli pecha' - no jasne, a Polacy w GB szczęście. Na koniec - przypadki rasistowskich i ksenofobicznych zachowań o charakterze bandyckim i chuligańskim zdarzają się w Polsce ZATRWAŻAJĄCO CZĘSTO, proszę Szanownego Pana. Zdrowia życzę w Pańskim wirtualnym świecie, kto wie czy nie radiomaryjnym?... to by wiele tłumaczyło.

Tak się mi jakoś poskładało, że miałem okazję pomieszkać całe 5 lat w GB. Oczywiście, można sporo dobrego powiedzieć o Anglii i Anglikach ale o jakiejś większej otwartości, a zwłaszcza o gościnności powiedzieć się raczej nie da. Przez te 5 lat żaden Anglik nie zaprosił mnie na piwo, za to dość regularnie na ciastko i herbatę zapraszała mnie pewna Walijka. Często natomiast spotykałem się towarzysko z Gudżaratczykami, Sikhami i Kameruńczykami. Całe szczęście, że to raczej antypolsko nakręceni Polacy jak pan narzekają na szerzący się ponoć w Polsce rasizm i ksenofobię, a nie robią tego, względnie zdarza się to niezwykle rzadko, obcokrajowcy. Ci ostatni chwalą raczej polską gościnność.

5 lat i Walijka... No, to są argumenty. Wymiękam...;) Z Panem Bogiem.

Ano-z szaconkiem, bo się skończy źle...Chodzi o szacunek dla prawdy w klasycznym ujeciu, że prawdą jest to, co rzeczywiście istnieje(chciałoby się dodać: "prawdziwie" i wyszłaby tautologia masła maślanego...). Ale (chyba?) wiadomo o co chodzi: o "spójność pomiędzy uchwyceniem rzeczywistości i jej przekazaniem", czyli o uczciwość i czystość intencji prawdy jako samodzielnego podmiotu istotnej wartości. Bo mamy obecnie silną presję na "pragmatyczne" traktowanie prawdy-tak jak to postulował minister propagandy III Rzeszy, czy organy publicznego oświecenia Ludu(Suwerena) wg post-scholastycznego wzorca zaproponowanego przez "oświeceniowego ojca"-Woltera. Jakobińsko-bolszewicka Nowa Antyszkoła, dała współczesnemu politycznemu mainstreamowi, szkołę cynizmu nowej "prawdy użytecznej", którą posługiwali się i posługują się nadal pragmatycy władzy: "правда" z czasów Związku Radzieckiego,przekłada się na prawdę z polskiego podwórka, ukształtowaną przez politykę Jedyniesłusznej Partii, i to także w wymiarze religijnym: radiomaryjne "Po stronie prawdy", czy jehowickie "Bycie w prawdzie", a także "Prawda smoleńska" forsowana przez Prezesa-to ten sam wymiar moralnego cynizmu, który dezorganizuje życie społeczne brakiem wiary-godności. Kidyś mówiono: "łżesz jak pies", więc jeżeli chcemy się poczuć cokolwiek lepiej jako narodowa wspólnota, to cyników od "pragmatycznej prawdy", należałoby by zamknąć w canis domum. Czyli w psiarni

Szanowny Pan pewnie przez przeoczenie pominął wątek najznamienitszych głosicieli Jedynej G..no Prawdy, wyróżniających się krystalicznie czystą nieczystością intencji i nieuczciwością. To oczywiście od samej góry po sam dół funkcjonariusze kościoła katolickiego, perły obłudy i zakłamania, klejnoty fałszu i nietolerancji. Ja nawet nie próbuje sięgać do tragicznej historii kościelnych krucjat w obronie prawdy przenajświętszej, które rozświetlały stosy Giordana Bruno i tysięcy innych ofiar. O nie, to materiał na cała bibliotekę. Wystarczy myślę nam współczesnych i swojskich łgarze i cyników w sutannach, by uzupełnić i skorygować Pański obraz. Tak, z pewnością ma Pan rację - presja w kościele katolickim na pragmatyczne pojmowanie własnej gie prawdy jest z pewnością równie silna, jak w III Rzeszy czy za komuny.

I tak jest już od 2000 lat-Swięty Kościół grzesznych ludzi, który skleił cywilizację ludzką sensem racjonalności(uzasadniając racjonalność miłością Boga-Stwórcy), to także Wielka Nierzadnica ludzkich słabości i grzechu, który jest chybieniem celu świętości. Bo oprócz Pałaców Biskupich(krucjat, pedofilii, symonii, etc.), to są katedry, uniwersytety, szpitale, hospicja, schole. Jest jakaś solidarność międzyludzka w imię wspólnego dziecięctwa Bożego-to spoiwo, które trzyma cywilizację w kupie, jak zaprawa cegły w katedrze z Chartres... Swieta Inkwizycja(co m.in. skazała na stos Giordana Bruno) przez paręset lat swej działalności(ca 1215-1965)ma na sumieniu tyle samo ludzkich istnień, co JEDEN DZIEŃ działalności KL Auschwitz-Birkenau: przedsięwzięcie duchowych spadkobierców Giordano Bruno-irracjonalisty wyznajacego ezoterykę i magię i narzucającego swą "religię" innym. Znaj proporcję, Mociumpanie"

Przyrównanie Inkwizycji do KL Auschwitz znamienne, choć moim zdaniem ociupinkę przesadzone. Inna sprawa, że KL A-B to także dziecko cywilizacji chrześcijańskiej i chrześcijańskiej nienawiści do Żydów. Nazistów osądzono i skazano - za ofiary kościoła o ile wiem nikt nie odpowiedział przed sądem - ba, wieki kościołowi zajmuje przyznanie się do winy i okazanie skruchy. Pańska opinia o GB dobitnie świadczy o tym. Nie podniecajmy się 'jakimś spoiwem' - to istnieje w każdej zbiorowości. Akurat cywilizację zdominowaną przez chrześcijaństwo cechuje wyjątkowe okrucieństwo wobec bliźnich, niepohamowana chciwość, wojownicze i awanturnicze nastawienie, wieki całe niewolnictwa, bodajże największe zbrodnie i wojny w dziejach ludzkości. Katedry dla swej chwały i zaspokojenia pysznych żądz biskupi budowali kosztem krwi i potu poddanych. Z Panem Bogiem.

"Inna sprawa, że KL A-B to także dziecko cywilizacji chrześcijańskiej i chrześcijańskiej nienawiści do Żydów..."-No jakże klasyczny przykład zastosowania "prawdy pragmatycznej" wg. goebelsowskiego zalecenia: "kłamstwo powtórzone tysiąc razy, staje się prawdą". Zaś przyrównywanie chrześcijańskiego antyjudaizmu religijnego, do postoświeceniowego etnicznego antysemityzmu, to także przykład braku zachowania jakiejkowiek proporcji. Zresztą znamiennym jest fakt, że mimo religijnego antagonizmu, Żydzi wybierali przede wszystkim patronat chrześcijańskich władców, jako gwarantujących relatywnie największe bezpieczeństwo-dlaczego np. nie ma żydowskiej diaspory wśród Hindusów, Chińczyków,czy w Japonii, skoro mają to być "przyjazne cywilizacje"-w porównaniu z "okrutnym chrześcijaństwem"? Nawet "prawdę pragmatyczną" trzeba przedstawiać w jakieś proporcji do rzeczywistości...

Szanowny Panie, nie godzę się na wybiórcze opisy rzeczywistości - chrześcijaństwo jako fundament cywilizacji Zachodu to nie tylko katedry i szkoły przykościelne - to także wojny światowe i obozy koncentracyjne. Koniec, kropka. Pan nie pierwszy co chce się chwalić katedrami i udaje, że nie widzi zbrodni - a to nieuczciwe jest. Może Pan na te smutne fakty przymykać oczy, ale Hitler był katolikiem, wyrósł i kształtował się wśród wierzących, Stalin chrzczony był w cerkwi prawosławnej. "Gott mit Uns" to nie ja wymyśliłem ani z księżyca nie spadło. To element owego spoiwa, o którym Pan pisał. Antysemityzm wyrósł na gruncie religijnym, był i jest troskliwie hodowany i pielęgnowany przez kościół podpierający się dla jego uzasadnienia ewangelią. Oświecenie itede to także dziedzictwo chrześcijaństwa w Europie - no przecież nie buddyjskie ani konfucjańskie, proszę Pana... Przy okazji, Pańskie tłumaczenie jakoby pogromy Żydów w chrześcijańskiej Europie były im milsze niż okrutny los spodziewany w Japonii czy Indiach jest kuriozalne z dwóch powodów: po pierwsze potwierdza tezę, przed którą Pan się broni, po drugie z pewnością stanowi unikatowy wkład w historię diaspory żydowskiej. Gratuluję - choć obawiam się, że Żydzi nie będą...

argumentowania na rzecz absurdalnych tez. W potrzebie zdyskredytowania chrześcijaństwa, dochodzi już Pan do stalinowskiej konkluzji, że problemem jest sam człowiek-jako taki. Chrześcijaństwo można określić jako "religią człowieczeństwa"-wg niej Bóg przyjmuje ludzkie ciało i doświadcza ludzkiej egzystencji-ze wszystkimi jej ułomnościami, a także śmiercią zadaną w brutalny sposób i to w majestacie prawa zastosowanego z cyniczną przewrotnością ( z tą samą, z jaką argumentuje ideologiczny ateizm przeciw chrześcijaństwu). Chrześcijaństwo nie neguje człowieka, tylko go udoskonala,czyli uczłowiecza na drodze permanentnej moralnej poprawy. Tym się różni od innych religii i ideologii, że nie stosuje "selekcji" i nie eliminuje osobników nie pasujących do pewnego idealistycznego wzorca-choć nie brakowało i nie brakuje takich ideologów, którzy demagogicznie powoływali się na chrześcijaństwo. Dlatego chrześcijaństwo nie odcina się od człowieka, który zaistniał(także Hitlera i Stalina), choć ich zbrodnicze działanie w ewidentny sposób zaprzeczało istocie chrześcijaństwa. Dlatego Pańskie argumentacje przeciw chrześcijaństwu,dochodzą już do kuriozalnego momentu, w którym dziecko wylewa się razem z kąpielą-m.in. i to, że lepiej by Żydów w ogóle nie było na świecie, niż mieliby oni cierpieć jakiekolwiek przykrości ze strony wyznawców Chrystusa. To iście szatańska demagogia, na której opiera się m.in. proaborcyjna propaganda-wyboru większego zła dla zaradzenia złu mniejszemu.

Dziękuję za docenienie, 'popisy sztuki...' brzmi nieźle. Niestety nijak się Sz. P. nie odnosi do meritum - powtórzę,, jestem przeciw wybiórczemu traktowaniu chrześcijaństwa i wycenie jedynie jego 'zasług' - w moim mniemaniu co najmniej tak samo kontrowersyjnych jak według Pana przytaczane przeze mnie jego grzechy. Pan pisze o cukierkowej, wyidealizowanej teorii, opowiada piękną bajkę o chrześcijaństwie, i dowolna religia czy wyznanie mają takie bajki gotowe na użytek PR. Niestety rzeczywistość nie jest tak piękna. Katedry - tak, krwią i potem tysięcy zniewolonych poddanych budowane. Hitler, Stalin - owszem, dzieci tej cywilizacji. GOTT mit Uns - a nie Budda czy Sziwa. Handel niewolnikami na olbrzymią skalę, długo pod patronatem papieży. Największe w historii rzezie, począwszy od wypraw krzyżowych i mordowania nawet współwyznawców, poprzez wojny religijne aż po dwie wojny światowe - to także dziedzictwo dwóch tysięcy lat chrześcijaństwa. Monstrualne rozpasanie i zwyrodnienia wśród najwyższych kapłanów, od czasów historycznych po dzień dzisiejszy. Obłuda, fałsz, zakłamanie, chciwość, hipokryzja - co jak kąkol plenią się wśród kleru i wiernych, na masową skalę. Mało Panu?... Wstyd pochylić głowę ze skruchą i przyznać 'moja wina...'? Bo kto jawnemu Złu zaprzecza czy je usprawiedliwia, to jakby je wspierał, bez dwóch zdań. Iście szatańskie dzieło.

by prawdę tworzyć jak Bóg-na swój obraz i podobieństwo(i użytek), ja z moim argumentem na rzecz prawdy zgodnej z rzeczywistością-jestem za słaby(za mało przekonujący?). Mogę tylko ostrzec przed "Triumfem woli"-bo może to się b.źle skończyć (nawet samobójczym strzałem w głowę...), gdy świat własnych miraży pryśnie jak bańka mydlana

Sugeruje Pan, że całemu temu złu, łącznie z dwiema wojnami światowymi, jest winne chrześcijaństwo? A nie np. fakt, że człowiek ogólnie, w mniejszym lub większym stopniu, ma w sobie wrodzoną skłonność do czynienia zła? Sądzi Pan, że gdyby, w alternatywnym wariancie historii, nie urodził się Jezus i nie było chrześcijaństwa, to nie byłoby wojen i w ogóle żadnego zła na świecie? Czy przed narodzeniem Jezusa nie było wojen, niewolnictwa, wyzysku, mordowania niewinnych ludzi? Moim zdaniem obwinianie chrześcijaństwa za zło panujące na świecie jest nadużyciem.

Faktycznie Pan nie zrozumiał. Chętnie wyjaśniam. Na początek proszę przeczytać cały wątek. Wskazuję negatywne zjawiska i cechy cywilizacji wyrosłej na gruncie chrześcijaństwa w odpowiedzi na jej apologetyczny obraz przedstawiony przez p. JN. Jeśli więc dla przykładu pan JN wychwala tę cywilizację za katedry i szkoły, ba, nawet za 'sens racjonalności' (kuriozum...) - to po pierwsze, wskazuję, iż podobne osiągnięcia są dziełem także innych kultur, po drugie obnażam mroczne strony chrześcijaństwa. Tak dla zdroworozsądkowej równowagi. Dla prawdy. Ma Pan rację - "człowiek ogólnie, w mniejszym lub większym stopniu, ma w sobie wrodzoną skłonność do czynienia zła" - ale i czynienia dobra, nie tylko pod wpływem chrześcijaństwa. No i z całą pewnością nie oskarżam chrześcijaństwa o odpowiedzialność za całe zło tego świata - niemniej jednak akurat ta cywilizacja ma WYJĄTKOWO dużo na sumieniu pod tym względem. Inaczej mówiąc, 2000 lat po Chrystusie plon Jego siewu łatwiej wciąż mierzyć w korcach złota, niż w złotych sercach. W liczbie pomordowanych, niż w liczbie szczerze nawróconych +++ p.s. Wojny światowe? - no chyba nie ma wątpliwości, że to chrześcijanie je wywoływali i wzajemnie się w nich mordowali. Alternatywny wariant historii - pomijam bzdurność takich spekulacji - proszę nie łączyć postaci Chrystusa z chrześcijaństwem. On na pewno nie jest winien patologiom które są udziałem świata wskutek cynicznego i instrumentalnego wykorzystanie Jego nauk przez kościoły, kapłanów, przywódców do zdobywania władzy i bogactw. Ja nie łączę. Nauczanie Jezusowe cenię i szanuję na równi z naukami innych wielkich i mądrych tego świata.

Oj, trzeba zapłakać na niedolą polskiego inteligenta, co to stoi okrakiem między ideologią oświeceniową i narodowo-ludowo-parafialną. Pomysłu na siebie nie ma, więc mizdrzy się do wszystkich, byle przetrwać kolejne zawirowania historii. A miał być przewodnikiem duchowym narodu...

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]