Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Jak nie można dużo, to mało

Jak nie można dużo, to mało

29.11.2011
Czyta się kilka minut
Na pierwszy rzut oka to raczej broszura niż książka. 50 stronic... Jestem pewien, że wydawca np. francuski, mając ten tekst i fotografie, zrobiłby z nich okazałą książkę, bestseller. Ale nie Towarzystwo Pomocy im. św. Brata Alberta.
"

"Pamiętnik" jest niezmiernie rzeczową i udokumentowaną opowieścią o powstawaniu Towarzystwa. I nie tylko o tym - jakby wbrew woli i bardzo powściągliwie autor pisze jednocześnie swoją własną biografię. Książka ukazała się w jego osiemdziesiąte urodziny. I w trzydziestolecie powstania Towarzystwa. Jest częścią tryptyku, na który składają się "Życiorys Jerzego Adama Marszałkowicza", ten właśnie "Mój pamiętnik" oraz "Antologia tekstów Jerzego Adama Marszałkowicza".

Kilka słów o autorze: Jerzy Adam urodził się w 1931 r. w Zgłobicach pod Tarnowem. Jest synem Adama Marszałkowicza, komisarycznego zarządcy Tarnowa. W 1945 r., chroniąc się przed prześladowaniami władzy komunistycznej, rodzina osiedliła się we Wrocławiu. W 1949 r. Adam został przyjęty na anglistykę na Uniwersytecie Wrocławskim, potem wstąpił do seminarium, które ukończył w 1956 r.

Przyjął niższe święcenia. Do wyższych nie przystąpił ze względu na słaby stan zdrowia. Pracował w Instytucie Katolickim w Trzebnicy, a od 1959 r. jako bibliotekarz w Wyższym Seminarium Duchownym we Wrocławiu. W 1962 r. poprosił o przeniesienie na stanowisko furtiana w seminaryjnej portierni. Zamieszkał w pokoiku przy furcie i dyżurował od 6 rano do 22.

Tam spotkał się ze światem ubogich, bezdomnych, inwalidów, psychicznie chorych, alkoholików, którzy przychodzą po wsparcie do furty. Pomagał im, woził do szpitala, karmił, odziewał. "To wszystko, co dla nich robiłem, to są ochłapy rzucone tym biednym. Przyniesienie koszuli czy kromki chleba, czy załatwienie dowodu osobistego nie zmieniają jego sytuacji - on ciągle pozostaje bezdomny" - tak napisze w "Pamiętniku" o tamtym okresie.

Furtian (za zgodą przełożonych kościelnych zawsze w sutannie) miał talent spotykania niezwykłych ludzi, którzy mu pomagali i go wspierali. W 1971 r. wystąpił do władz Wrocławia o udostępnienie budynku na dom noclegowy. Zabiegi o stworzenie domu trwały ponad dziesięć lat. Nieprawdopodobne perypetie tego okresu są opisane w książce - rzeczowo, zwięźle, bez wielkich słów. W Noc Wigilijną 1981 r. Marszałkowicz opuścił seminarium i zamieszkał z dziesięcioma bezdomnymi w pierwszym schronisku Towarzystwa przy ul. Lotniczej we Wrocławiu.

To nie jest koniec historii, raczej jej nowy początek, zatytułowany "Towarzystwo Pomocy". Dziś Towarzystwo liczy blisko 3 tysiące członków, z tego 900 uczestniczy w działalności ogromnie rozwiniętej (domy opieki, jadłodajnie, łaźnie, punkty charytatywne, kluby, świetlice, mieszkania... Szczegóły można znaleźć w internecie: www.bratalbert.org.pl).

A Brat Jerzy Adam? Od 1981 r. prowadzi albo pomaga prowadzić kolejne schroniska, mieszkając - wzorem patrona towarzystwa, św. Brata Alberta - razem z bezdomnymi. Pracując w schroniskach korzysta tylko z tego, co jest dostępne mieszkańcom. Nie pobiera wynagrodzenia. Wiele pisze o bezdomnych. Dodam, że w 1995 r. otrzymał Medal św. Jerzego.

Sygnalizuję pojawienie się tej książki trochę po to, by napisać o istnieniu Towarzystwa i jego Założyciela. Nie powinno ich zabraknąć w brutalnej niekiedy debacie o miejscu Kościoła w naszym państwie i społeczeństwie. Ta obecność to nie tylko biskupi i kardynałowie, ale w takim samym, jeśli nie większym stopniu Jerzy Adam Marszałkowicz z przyjaciółmi, współpracownikami i bezdomnymi.

Otwarcie pierwszego schroniska i zarejestrowanie Towarzystwa nazwano we wstępie do książki cudem. Cud się dokonał, bo był ktoś, kto - sam ubogi - odważył się poważnie potraktować słowa św. Brata Alberta: "każdemu głodnemu dać jeść, bezdomnemu miejsce, a nagiemu odzież. Jak nie można dużo, to mało".

Jerzy Adam Marszałkowicz,

Mój pamiętnik

Wrocław 2011,Towarzystwo Pomocy im. św. Brata Alberta.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Urodził się 25 lipca 1934 r. w Warszawie. Gdy miał osiemnaście lat, wstąpił do Zgromadzenia Księży Marianów. Po kilku latach otrzymał święcenia kapłańskie. Studiował filozofię na Katolickim...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]