Reklama

Izrael po wyborach

Izrael po wyborach

09.03.2020
Czyta się kilka minut
Od trzecich w przeciągu 12 miesięcy wyborów w Izraelu minął tydzień, a wciąż nie wiadomo, jaka będzie przyszłość kraju.
C

Choć zaraz po ogłoszeniu wyników sondażowych urzędujący premier obwieścił ponowne zwycięstwo, różnice między jego partią Likud a tą konkurencyjną – Kahol Lavan z Beni Gancem na czele – okazały się na tyle niewielkie, że nie ma mowy o jednoznacznym zwycięstwie. Zdecyduje potencjał polityka do zbudowania rządu, który musi zdobyć minimum 61 mandatów (na 120 dostępnych w Knesecie).

Prawicowy blok partii narodowych i religijnych wspierających Netanjahu ma w tej chwili 58 mandatów, a centrolewicowy blok Ganca – 62. Przewagę temu drugiemu zapewniły dwie partie, z którymi Ganc w chwili zamknięcia tego numeru negocjuje szczegóły współpracy. Pierwsza to prawicowa, antyreligijna Israel Beitenu kierowana przez Avigdora Liebermana, byłego współpracownika Netanjahu, ministra obrony w jego rządzie. W czasie kampanii Lieberman nie opowiadał się po żadnej ze stron, później zapewnił jednak wyborców, że nie pójdą do wyborów po raz czwarty. Oznajmił, że poprze kadydaturę Ganca na premiera i że dołączy do jego bloku głównie w jednym celu: by strącić Netanjahu z piedestału. Plan jest sprytny: uchwalić prawo zakazujące formowania rządu przez osobę, wobec której toczy się postępowanie karne. Przypomnijmy – 17 marca Netanjahu stanie przed sądem w związku z oskarżeniami o korupcję, oszustwo i nadużycie zaufania.

Co ciekawe, pozycję trzeciej największej partii w Knesecie wyborcy – arabscy, ale i żydowscy! – zagwarantowali Zjednoczonej Liście, czyli koalicji partii arabskich. To ona dała Gancowi przewagę. Lista wejdzie do Knesetu z aż 15 mandatami – wśród nich dla czterech kobiet, w tym jednej w hidżabie. Choć Ganc zapowiadał na początku, że nie będzie współpracował z partiami arabskimi, musiał zmienić zdanie.

Największym przegranym wyborów jest lewica: zrzeszenie Avoda, Geszer i Merec otrzymało zaledwie siedem mandatów.

Starcie Netanjahu–Ganc zmobilizowało największą od ponad 20 lat liczbę wyborców. W specjalnie przygotowanych komisjach wyborczych pojawili się nawet ci, których poddano domowej kwarantannie związanej z koronawirusem. To on wypchnął wybory z nagłówków izraelskiej prasy. Nic dziwnego: w poniedziałkowy poranek zarażonych było 39 osób, a kwarantannie poddano dziesiątki tysięcy. ©

Autor artykułu

Dziennikarka, korespondentka Tygodnika Powszechnego z Izraela. Interesuje się dialogiem polsko- i chrześcijańsko-żydowskim, historią Żydów aszkenazyjskich i współczesnymi obliczami Izraela...

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]