Reklama

Impeachment na horyzoncie

Impeachment na horyzoncie

17.05.2017
Zdaje się, że pytanie o wszczęcie procedury impeachmentu prezydenta Donalda Trumpa brzmi już nie „czy?” a „kiedy?”.
Donald Trump. Fot: AP Photo/Evan Vucci
I

Interesującego podsumowania dokonał Robert Reich, minister pracy w rządzie Billa Clintona, a dziś profesor i popularny publicysta. „Już wiadomo, że są ewidentne podstawy do impeachmentu. Teraz ruch należy do republikanów: czy postawią swoją lojalność wobec Ameryki przed wiernością partii? Przyczyną wszczęcia procesu odsunięcia Nixona było włamanie do siedziby demokratów w kompleksie Watergate. Clintona postawiono w stan oskarżenia przed Senatem za kłamstwo przed ławą przysięgłych w sprawie tego, czy uprawiał seks ze stażystką. Obstrukcja sprawiedliwości w wydaniu Trumpa jest dużo poważniejsza niż oba wspomniane przypadki. Chodzi o to, że prezydent lub ludzie z jego otoczenia współpracowali z Rosją w czasie kampanii wyborczej, co – jeśli okazałoby się prawdą – byłoby największym zamachem na amerykańską demokrację.” – napisał w internetowym wydaniu Newsweeka Reich.

W miniony czwartek prezydent udzielił Wywiadu Lesterowi Holtowi z NBC, dziennikarzowi który nigdy nie krył republikańskich sympatii, a minionej jesieni poprowadził jedną z debat między Clinton a Trumpem. Gospodarz Białego Domu parokrotnie strzelił sobie w kolano. Powiedział, że wyrzuciłby Jima Comey’a niezależnie od sugestii zastępcy prokuratora generalnego Roda Rosenteina (wcześniej informowano, że to za jego sugestią szef FBI stracił stanowisko). Znaczyłoby to, że Comey wyleciał z powodu widzimisie Trumpa. Potem prezydent stwierdził, że naciskał na szefa FBI, by ten zdradził czy prowadzi przeciwko niemu śledztwo. W końcu przyznał, że to iż Federalne Biuro Śledcze sprawdzało jego powiązania z Kremlem było jednym z czynników, jakie brał pod uwagę zwalniając jego kierownika. Zasugerował też, że istnieją „jakieś taśmy” z nagraniami rozmów obydwu panów.

Tak niefrasobliwego „męża stanu” Ameryka jeszcze nie widziała. Publicysta „Kultury Liberalnej” Piotr Tarczyński bardzo trafnie zaobserwował, że Trump jest sam swoim Głębokim Gardłem, które ujawnia światu wszystkie tropy do swoich nadużyć. To nawiązanie do postaci wiceszefa FBI Marka Felta, który zdradzał dziennikarzom śledczym „Washington Post” tajemnice, dzięki którym udało się dojść po nitce do kłębka i opisać aferę Watergate skutkiem której Richard „Tricky Dick” Nixon podał się do dymisji.

Amerykańskie prawo nie pozostawia złudzeń. Jeżeli Trump wyrzucił Comey’a z powodu śledztwa w sprawie jego związków z Putinem, to znaczy że nadużył władzy. I doszło do „obstrukcji sprawiedliwości”. Tymczasem prezydent dalej brnie w przestępstwo i straszy na Twitterze byłego szefa FBI groźbami w stylu: „Mam nadzieję, że mnie nie nagrałeś!”.

Procedury są następujące: ponad połowa członków Izby Reprezentantów musi w drodze uchwały postawić prezydenta w stan oskarżenia. Sąd odbywa się w Senacie. Senatorowie służą tu za „wielką ławę przysięgłych”, o winie głowy państwa decydują większością głosów. Przewodniczącym tego ciała sędziowskiego jest prezes Sądu Najwyższego. Delegacja kongresmenów tymczasem występuje w roli kolegialnego oskarżyciela.

Do przegłosowania w Izbie tzw. „ustawy o impeachmencie” potrzeba, oprócz całej opozycji głosów 22 republikanów. Notowania prezydenta lecą na łeb na szyję. Tymczasem zeszłej jesieni Hillary Clinton wygrała w 23 JOW-ach reprezentowanych w Izbie przez republikanów. To oni najbardziej narażeni są na utratę mandatów w wyborach do Kongresu w listopadzie przyszłego roku. I prędzej czy później sobie to uświadomią.


Wpis pochodzi z bloga autora "Stany zapalne". Więcej tekstów Radosława Korzyckiego: http://korzycki.blog.tygodnikpowszechny.pl

 

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Komentarze

przynosi tak potrzebne globalne zmiany, to ta potrzeba nie może tolerować jakiegolwiek kłamstwa usprawiedliwianego "wymogiem polityki". Choć jest do zaakceptowania "polityczna prawda", czyli pewna ostrożność w przedstawianiu tejże-na wzór jezuicki. Tylko że "protestancka" Ameryka Płn. nie ma tradycji duchowości jezuickiej, wobec czego chyba będzie zmuszona "zaeksportować" ją z sąsiedniej Ameryki Płd.(Środk.). Do Europy przyjechał stamtąd jezuita, który objął urząd przewodnictwa najwiekszej światowej organizacji(co prawda o charakterze religijnym)i dlatego w Europie robi się na tyle ciekawie, że jest nadzieja na prawdziwie dobre zmiany-w kierunku wspólnoty na wzór jezuickiej redukcji z Ameryki Płd. Latynoscy jezuici są w USA pilnie potrzebni...

Dodaj komentarz

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

Podobne teksty

Henry Kissinger, Radosław Korzycki
Wojciech Pięciak, Teresa Stylińska, Marek Cichy
Wojciech Bartuzi, Krzysztof Strachota, Anna Łabuszewska

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]