Reklama

Idąc pod prąd

Idąc pod prąd

02.12.2008
Czyta się kilka minut
Nauka krzyża głupstwem jest
J

Już dawno chciałem napisać o wydawanej przez jezuickie Wydawnictwo WAM Bibliotece Historii Kościoła. Dopiero sięganie do początków, do wydarzeń i zjawisk przełomowych, mających charakter wielkiej próby, pomaga chrześcijaństwo zrozumieć. W tych momentach dziejów wyraźnie ukazuje się różnica między tym, co w chrześcijaństwie jest istotne, a tym, co jest tylko kulturową "obudową", podlegającą zmianom, często skazaną na odejście w niebyt.

Fabio Ruggiero, pracownik Międzynarodowego Centrum Nauk o Religiach Uniwersytetu w Bolonii, prezentuje i analizuje proces rozwoju chrześcijaństwa widziany z perspektywy dominującego pogaństwa. Czyni to - co podkreśla we wstępie Manlio Simonetti - ze znacznie większym rozmachem niż w innych studiach poświęconych tej samej tematyce: "Wątek analityczny w eseju Ruggiera pozwala na stopniowe przeniknięcie tej złożonej problematyki, jaką możemy obserwować z perspekty­wy dominującego pogaństwa: początkowo odruch irytacji czy wręcz wstrę­tu; stopniowe uświadamianie sobie, nawet jeśli tylko w pewnych grani­cach, prawdziwych rozmiarów problemu; ostateczne zagubienie i frustra­cja w obliczu nieuniknionego odwrócenia sytuacji. Przechodzimy od powierzchownej postawy Pliniusza Młodszego, który nie wdając się w sed­no przekonań chrześcijańskich, potępia je tylko dlatego, że ich upór w od­rzucaniu religii państwowej wydaje mu się karygodny, do bardziej świa­domej postawy Celsusa, który doskonale dostrzega wywrotowy charakter nowej wiary religijnej i przeciwstawia jej swoją filozofię polityczną, zmierzającą do zharmonizowania wymogów rozumu z tradycyjnymi kultami; do ironii Lukiana, dla którego nawet solidarność chrześcijan jest w grun­cie rzeczy naiwnością i dowodzi braku umiarkowania i zrównoważenia; wreszcie do podjętej przez Juliana Apostatę próby wskrzeszenia pokonanego pogaństwa i nadania mu struktury religijnej zbliżonej właśnie do tej, jaką wypracowali znienawidzeni »Galilejczycy«".

Dla świata antycznego chrześcijaństwo jawi się jako głupota, niebezpieczne szaleństwo, skandal. Do takich konstatacji różni autorzy dochodzą różnymi drogami i często nie sposób wątpić, że to ich głębokie przekonanie. Wszystko, nawet odwagę męczenników, interpretują w ten sposób. Przytaczane teksty odznaczają się finezją i prowadzą do konkluzji, że chrześcijanie są chorzy na umyśle i należy ich najpierw leczyć, a dopiero potem karać. Argumentacja zaś niewiele się różni od tej, po którą mieli sięgnąć racjonaliści XVII i XVIII wieku. Fakt, że chrześcijaństwo stało się jedyną dopuszczoną przez państwo rzymskie religią i zaczęło przejawiać wolę prześladowania tego świata pogańskiego, który je do niedawna prześladował, musiał wzbudzać u wielu zrozumiałą niechęć.

Sporadyczne i okazjonalne represje wobec chrześcijan w I i II wieku zmieniają się w prześladowania powszechne i systematyczne w III i na początku IV w. Jedne i drugie okazały się nieskuteczne. Dlaczego? Ruggiero podejmuje także i to pytanie. Oglądanie chrześcijan pierwszych pięciu wieków oczami świata, w którym się znaleźli i który (może z wyjątkiem Juliana Apostaty) nie może ich zrozumieć, jest fascynujące i prowokuje pytania całkiem aktualne. Analogii nie brak.

Parafialny kajet o seksualności

"Każdego roku w ramach »prezentu na początek Wielkiego Postu« pisałem zeszyt parafialny na jakiś konkretny temat. Postanowiłem więc z okazji Wielkiego Postu 1998 zająć się seksualnością". Tak ksiądz Éric de Beukelaer opowiada o powstaniu tej znakomitej książki. Urodzony w 1963 roku, jest absolwentem prawa, filozofii, teologii i prawa kanonicznego. Był proboszczem, pracował w duszpasterstwie akademickim, dziś jest rektorem Wyższego Seminarium Duchownego w Louvain-la-Neuve i rzecznikiem prasowym Episkopatu Belgii.

Po ośmiu latach tekst poprawił, uzupełnił, tu i ówdzie - jak przyznaje - złagodził. Cóż, przeszedł "od trzydziestki do czterdziestki". Jednak w zasadzie "zgadzał się ze sobą sprzed ośmiu lat". Książka ukazała się w Belgii w zeszłym roku. Polski przekład niespełna rok później.

Co na temat seksualności mógł belgijski proboszcz mieć do powiedzenia swoim parafianom w 1998 roku? Czy w świecie, w którym - jak się wydaje - powiedziano na ten temat już wszystko, proboszcz może powiedzieć jeszcze coś ciekawego? Może, bo wie, że Ewangelia się nie starzeje. Ewangelia, nie kulturowe nawyki, często odwołujące się do chrześcijańskiej proweniencji: "Czy długo jeszcze będziemy tkwić zawstydzeni w kącie, wmawiając sobie, że Kościół »nie jest już na fali«, i pozwolimy naszej młodzieży odkrywać własną seksualność jako »to«? Osobiście sądzę, że Ewangelia przynosi kon­struktywne i wyzwalające przesłanie dotyczące ludzkiej seksualności. Do nas należy odkryć je na nowo, odgrzebać spod poczucia winy naszych babć... I o nim świadczyć!".

Opinia jednego księdza (moja) o książce innego księdza piszącego o seksualności może nie budzić zaufania, powiem jednak, że w książce księdza de Beukelaera widzę modelowy przykład tego, jak chrześcijanin może dziś się komunikować ze światem takim, jaki naprawdę jest. Bez kompleksu niższości, bez wyniosłego osądzania, z pozycji towarzysza tej samej, ludzkiej drogi, bez pruderii i eufemizmów, nazywając rzeczy po imieniu, z humorem, a jednocześnie z szacunkiem.

Autor doskonale wie i pisze o fatalnych błędach popełnianych w imię chrześcijańskiej etyki, ale chrześcijańskich zasad się nie wypiera. Wprost przeciwnie: "Nie neguję pewnej oskarżycielskiej roli Kościoła w przeszłości i niebezpieczeństwa, że przez niezręczność przekazu może on ją odgrywać także dziś, jednak trzeba przyznać, że w świecie »jednej myśli«, gdzie media uważają się za trybunę prawdy, ma on niezaprze­czalną zasługę: ośmiela się mówić inaczej. Nie pod publiczkę, nie! Idąc pod prąd".

Nasz rodak

Ojciec Józef Wrzesiński (1917-1988), znany raczej jako p?re Joseph Wresinski, syn polskiego emigranta i Hiszpanki, był francuskim księdzem. Zalicza się go do wielkich postaci XX wieku, obok Abbé Pierre’a i innych bezinteresownie zaangażowanych na rzecz bliźnich. Jego proces beatyfikacyjny na szczeblu diecezjalnym został zakończony i dokumenty przesłano do Rzymu.

Przeżył dzieciństwo w skrajnej nędzy i związanym z nędzą poniżeniu. Jako kapłan chciał pracować wśród najuboższych - i tak się stało. Znał ten świat i, co więcej, rozumiał. Wiedział, że to poczucie poniżenia i bezradności budzi w ludziach agresję i stan permanentnej wściekłości. Tak było z jego ojcem, tak było z nim samym. "W naszej ubogiej dzielnicy byliśmy wyrzutkami, których z resztą społeczeństwa łączyły nie więzy przyjaźni, lecz jałmużny. Od najwcześniejszego dzieciństwa towarzyszyły mi stale: brak pieniędzy, wstyd i przemoc". Stał się twórcą wielkiego ruchu ATD Czwarty Świat. W dwudziestą rocznicę powstania ruchu (1977) tak mówił o nim: "U podwalin Ruchu ATD Czwarty Świat jest potrójny sprze­ciw, ten sam, który w milczącym buncie wyraża najuboższa warstwa społeczna, a mianowicie: sprzeciw wobec nieuchronności ubóstwa; sprzeciw wobec obciążania winą tych, którzy cierpią ubóstwo; sprzeciw wobec marnotrawstwa duchowe­go i ludzkiego, spowodowanego przez to, że społeczeństwo tak łatwo obywa się bez doświadczenia tych, którzy żyją w ubóstwie. Nie ma usprawiedliwienia dla społeczeństwa tolerującego ubóstwo, albowiem ubóstwo nie jest nieuniknione, nie jest jakimś przekleństwem ludzkości, czymś, czemu ludzie nie byliby w stanie zaradzić. Ubóstwo jest ludzkim dziełem i dlatego ludzie są w stanie je unicestwić! To nieprawda, że ubóstwo jest pozostałością po minio­nym, mniej rozwiniętym społeczeństwie, pozostałością, która przy wzroście ekonomicznym może zniknąć sama z siebie".

Szkic biograficzny pióra Jeana-Claude’a Caillaux i wybór pism samego ojca Józefa to niebanalna lekcja chrześcijaństwa, gdzie mało jest pobożnych słów, a wiele szacunku dla bliźniego i miłości. Skutecznej. Od 1998 roku ATD Czwarty Świat istnieje i działa w Polsce. Żeby dobrze zrozumieć, w czym rzecz, najpierw się powinno przeczytać tę książkę, a potem pójść pod któryś ze wskazanych na końcu książki adresów (poczty elektronicznej). Mam nadzieję, że duch ojca Józefa tam wciąż żyje.

Choć w Polsce ukazały się przynajmniej trzy książki jego i o nim, to jednak p?re Joseph Wresinski znany jest niemal powszechnie we Francji i innych krajach. W Polsce chyba nie za bardzo.

Ważna antologia

Krzysztof Dybciak, historyk i teoretyk literatury, eseista i poeta, autor wielu publikacji, m.in. książki "Karol Wojtyła a literatura", opracował antologię zawierającą wybór tekstów o Janie Pawle II powstających w ciągu pontyfikatu i po śmierci Papieża. Teksty ułożone według tematów: Wojtyła, wybór papieża z Polski, pielgrzym, zamach, świadek, nauczyciel, znak sprzeciwu oraz odchodzenie. Teksty autorów znanych i mniej znanych, prozą, wierszem, w konwencji reportażu, refleksji, artykułu, fragmentów pamiętnika (np. Stefan Kisielewski). Wielu autorów zdążyło już odejść do wieczności. Nas, którzy pamiętamy, lektura przenosi w tamten czas. Czym jest dla młodszego pokolenia? Nie wiem. Krzysztofa Dybciaka, który w przedmowie wyraża gotowość dostarczenia nam obszerniejszej antologii, serdecznie do tego zachęcam.

Wbrew poczuciu, że wszystko, co można było powiedzieć o Janie Pawle II, zostało powiedziane, w antologii znalazło się mnóstwo szczegółów, których gdzie indziej nie znajdziesz. I myśli niebanalnych, jak wstrząsający wiersz Marka Skwarnickiego "Po powrocie z Rzymu" ("Nie mogę się uspokoić, przyjacielu, Nie mogę się uspokoić...") czy tekst Andrzeja Stasiuka, w którym ostrzega on przed kanonizacją Jana Pawła II. Przytaczam, póki czas, bo może Stasiuk ma rację.

"I świętość, i pomniki zniweczą pamięć o nim. Zniknie jego człowieczeństwo, jego cierpienie, jego prostota, jego białe skarpetki i brązowe pantofle i jego słowiańska twarz z biegiem lat coraz bardziej upodabniająca się do twarzy ludzi ustawiających jego fotografie na parapetach wiejskich chałup. To wszystko zniknie zakute w brąz, przepadnie w woni kadzideł. Nikt nie powinien robić z niego świętego. Powinno mu się dać święty spokój. Powinien żyć w ludowej legendzie jako nielegalny święty, jako święty nieortodoksyjny, do którego można modlić się o rzeczy dla urzędowych świętych nie do przyjęcia. A może nawet trudne do zaakceptowania dla samego Pana Boga. Amen".

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Urodził się 25 lipca 1934 r. w Warszawie. Gdy miał osiemnaście lat, wstąpił do Zgromadzenia Księży Marianów. Po kilku latach otrzymał święcenia kapłańskie. Studiował filozofię na Katolickim...

Dodaj komentarz

Od 25 maja 2019 r., godz. 0:00, do zakończenia głosowania do Parlamentu Europejskiego trwa CISZA WYBORCZA. W tym czasie nie wolno prowadzić agitacji wyborczej. Dowiedz się więcej >> 

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]