Reklama

Grupa trzymająca władzę

Grupa trzymająca władzę

13.02.2017
Czyta się kilka minut
Jak nie wybrać najlepszego z możliwych kandydatów na dyrektora artystycznego i jednocześnie zachować czyste ręce?
Michal Oleszczyk podczas 41. Festiwalu Filmowego w Gdyni, 20.09.2016 r. / Fot. Mateusz Ochocki/KFP/REPORTER
Michal Oleszczyk podczas 41. Festiwalu Filmowego w Gdyni, 20.09.2016 r. / Fot. Mateusz Ochocki/KFP/REPORTER
P

Proste rozwiązanie: zlikwidować funkcję dyrektora artystycznego. W taki sposób Komitet Organizacyjny Festiwalu Filmowego w Gdyni (złożony m.in. z przedstawicieli PISF, MKDiN, TVP i Stowarzyszenia Filmowców Polskich) pozbył się niewygodnego kandydata, jakim był Michał Oleszczyk, sprawujący tę funkcję przez trzy ostatnie lata. Wywiązywał się z tej roli znakomicie. Przede wszystkim wyciągnął Gdynię ze środowiskowego grajdołka. Otworzył ją na świat, m.in. zapraszając zagranicznych jurorów i prezentując polskie kino w szerszym niż dotychczas kontekście.

Nie każdemu odpowiadały te zmiany. Młody dyrektor artystyczny naraził się środowisku niezależnością – dążył do zwiększenia swojego wpływu na kształt programu. W ostatnim czasie zarzucano mu także... brak niezależności, czytaj: nazbyt ugodowe relacje z „dobrą zmianą”. Co prawda Oleszczyk nie dopuścił do konkursu nieudanej „Historii Roja”, zorganizował za to w Gdyni pokaz specjalny „Smoleńska”. Natychmiast stał się podejrzany, choć słynie z postawy otwartej na dialog. Ostatecznie zaproponowano mu jedynie członkostwo w liczącej kilkudziesięciu członków Radzie Programowej, wespół z Wojciechem Marczewskim, wybranym na przewodniczącego, i Janem Pawlickim z TVP (obaj również kandydowali na stanowisko dyrektora artystycznego). O szczegółowym programie najważniejszej dla polskiego kina imprezy zadecyduje teraz wspomniany już Komitet Organizacyjny oraz Leszek Kopeć, dotychczasowy dyrektor zarządzający festiwalem. Na swoim Facebooku Oleszczyk gratulował temu ostatniemu „objęcia potrójnej funkcji dyrektora Festiwalu, dyrektora programowego Festiwalu i dyrektora Gdyńskiej Szkoły Filmowej, prezentującej filmy w Konkursie Młodego Kina”. Trudno nie wyczuć w tym ironii: wszystko zostało w rodzinie.

Festiwal w Gdyni doczekał się zatem swojej „dobrej zmiany” – nie tej w znaczeniu ściśle politycznym, wobec której większa część środowiska filmowego się dystansuje. Pozbawienie festiwalu niezależnego dyrektora artystycznego oznacza umocnienie grupy od lat trzymającej władzę w naszej kinematografii. Niezależnie od tego, kto w Polsce rządzi, zamknięty układ branżowo-towarzyski musi przetrwać. A co z polskim kinem, będącym ostatnio w coraz lepszej formie? Na pewno na tym nie zyska. ©

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Anita Piotrowska / FOT. GRAŻYNA MAKARA
Krytyczka filmowa „Tygodnika Powszechnego”. Pisuje także do pisma „EKRANy”, „Kino” i miesięcznika psychologicznego „Charaktery”. Jest współautorką takich publikacji, jak: „Panorama kina...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]