Reklama

Głos umysłu, głos serca

Głos umysłu, głos serca

18.04.2016
Czyta się kilka minut
Karski był jednym z pierwszych, którzy uprzytomnili mi, na czym polega różnica między dialogiem religii a dialogiem wiary. W pierwszym przypadku ludzie mówią obok siebie, w drugim – do siebie.
Jan Karski, 1943 r. Fot. Muzeum Historii Polski w Warszawie; dzięki uprzejmości Archiwum Instytutu Hoovera w Kalifornii
P

Posadę na Uniwersytecie Georgetown objąłem 1 lipca 1968 r. Było piątkowe popołudnie, mój pierwszy tydzień na kampusie, kiedy zadzwonił Jan Karski. Życzył mi szabat szalom [tradycyjne życzenie żydowskie: pokoju podczas szabatu – red.] i powitał w gronie wykładowców. Zaprosił na lunch i spytał o dietetyczne wymogi koszeru. Spotkanie trwało dwie godziny. O sobie nie powiedział nic poza tym, że wykłada tu od lat i że cieszą go dobre relacje i ciekawe dyskusje z żydowskimi studentami. Spytał, czy chciałbym poznać Billa O’Briena, dziekana wydziału nauk politycznych. Zaznaczył, że O’Brien jest bardzo zainteresowany utworzeniem na swoim wydziale stanowiska dla profesora wizytującego z Izraela. Ubolewał, że studia bliskowschodnie pomijają zagadnienia syjonizmu i bieżącej polityki tego państwa.
Nasze drugie spotkanie z Karskim dotyczyło głównie oferty Georgetown, którą przyjąłem. Streściłem rozmowę z rektorem, wielebnym Jerome’em Campbellem SJ, zaznaczając, że na moją decyzję wpłynęło to, jak ojciec Campbell pojmował moją wizję i misję – jako uczenie chrześcijańskich studentów, że Jezus urodził się Żydem, żył jak Żyd i umarł jako Żyd. Dzięki temu będą lepszymi chrześcijanami, a żydowscy studenci lepszymi Żydami. Jan był bardzo podekscytowany, zaoferował mi pomoc, która mogłaby wzbogacić moje zajęcia. Opowiedział mi o swej miłości do jezuitów i o podobieństwach między ich nauką a zasadami żydowskiego nauczania. Podobało mu się to, że i jezuici, i Żydzi kładą większy nacisk na pytanie niż odpowiedź. Zaskoczyło mnie, że jako katolik ceni żydowską wizję „zmagania się z Bogiem”. Żydowsko-chrześcijańską paralelę widział w pojmowaniu studiów jako formy modlitwy.

Jan Karski był też jednym z pierwszych, którzy uprzytomnili mi, na czym polega różnica między dialogiem religii a dialogiem wiary. W pierwszym przypadku ludzie mówią obok siebie, w drugim – do siebie. Jan w ogóle spowodował ogromne zmiany w moim życiu. Byłem rabinem synagogi konserwatywnej. Jako członek Zgromadzenia Rabinicznego [Rabbinical Assembly zrzesza rabinów konserwatywnych, głównie z USA – red.] nie mogłem udzielać ślubów z osobami innej wiary. Żaden taki zakaz nie był jednak warunkiem mojego zatrudnienia w Georgetown. Zostałem wychowany w tradycjach judaizmu konserwatywnego, z którymi czułem silny związek emocjonalny. Nadal przestrzegałem zakazu bycia świadkiem związków międzywyznaniowych. Konflikt sumienia pojawił się, gdy udzielałem porady pewnej parze. Pan młody był konserwatywnym żydem, a panna młoda irlandzką katoliczką. Najpierw zwrócili się o poradę do znanego rabina reformowanego, słynącego z liberalnych poglądów. Do mnie przyszli po pociechę po miażdżących słowach, które padły z ust mojego uczonego kolegi. Przyszłemu panu młodemu powiedział on, że jego małżeństwo „sprawi to, czego nie zdołał osiągnąć Hitler” – dopełni unicestwienia narodu żydowskiego. Nie prosili, żebym dał im ślub. Rozumieli moje położenie. Szukali tylko pocieszenia.

To, że nie mogłem udzielić im ślubu, wprawiło mnie w głębokie zakłopotanie, budząc sprzeczne uczucia. Co jest ważniejsze – tęsknota czy współczucie? Poradziłem się Jana, który powiedział, żebym „szedł za głosem serca”. Udzieliłem więc im ślubu i wystąpiłem ze Zgromadzenia Rabinicznego. Koledzy rabini krytykowali mnie i stronili ode mnie, ja jednak trzymałem się rady Jana Karskiego. Nauczył mnie, bym nie tylko słuchał umysłu, ale i głosu serca.

Niech pamięć o Nim towarzyszy przyszłym pokoleniom. ©

HAROLD WHITE był w latach 1968–2009 rabinem duszpasterstwa akademickiego Uniwersytetu Georgetown. Zaangażowany w dialog chrześcijańsko-żydowski. Wcześniej był m.in. rabinem marynarki wojennej USA. Jego wspomnienia, których fragmenty publikujemy, ukazały się w antologii „Pamięć i odpowiedzialność. Dziedzictwo Jana Karskiego” (red. Eugeniusz Smolar), wyd. Fundacja Edukacyjna Jana Karskiego i Muzeum Historii Polski, Warszawa 2015.

Napisz do nas

Chcesz podzielić się przemyśleniami, do których zainspirował Cię artykuł, zainteresować nas ważną sprawą lub opowiedzieć swoją historię? Napisz do redakcji na adres redakcja@tygodnikpowszechny.pl . Wiele listów publikujemy na łamach papierowego wydania oraz w serwisie internetowym, a dzięki niejednemu sygnałowi od Czytelników powstały ważne tematy dziennikarskie.

Obserwuj nasze profile społecznościowe i angażuj się w dyskusje: na Facebooku, Twitterze, Instagramie, YouTube. Zapraszamy!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]