Reklama

Fundacja Powszechna

Fundacja Powszechna

12.04.2016
Czyta się kilka minut
W „Lekcjach czytania” biorą udział setki uczniów z całej Polski. Na Festiwal Conrada przyjeżdżają tysiące wielbicieli literatury. Podpisuje się pod tym skromnie Fundacja Tygodnika Powszechnego. Ale najważniejsi są ci, którzy dzięki niej coś zyskują.
Olga Tokarczuk na Festiwalu Conrada, październik 2015 r. Fot. Tomasz Wiech / KBF
4

450 kilometrów od Conrada

Olga Tokarczuk mówi, że Festiwal Conrada jest najsolidniejszym i najbardziej zatłoczonym festiwalem literackim w Polsce. – Podziwiam publiczność: jest tłumna, wymagająca i inteligentna. Obok siebie siedzą ludzie w różnym wieku i z różnych środowisk. Co ważne: wielu z nich przyjeżdża do Krakowa specjalnie na tę okazję. To właśnie ta publiczność nadaje atmosferę festiwalowi i sprawia, że robi się z niego święto literatury na miarę europejską.

Anna Nakielska, polonistka z VI LO w Bydgoszczy, po raz pierwszy przywiozła garstkę swoich pierwszoklasistów na Conrada w październiku 2011 r. W następnych latach dołączyły kolejne roczniki, dziś to grupa prawie 30 osób, które wyczekują jesieni. Nakielska opowiada, że planu wizyty na festiwalu nie opracowuje „na sztywno”. Na kółku polonistycznym dużo o tym dyskutują, czytają książki gości, analizują program.


Działania kulturalne i społeczne, „Lekcje czytania” i „Lekcje historii”, festiwale: Conrad i Copernicus. To początek długiej wyliczanki spraw, którymi zajmuje się Fundacja Tygodnika Powszechnego >>>


– Wybieramy pisarzy, którzy nas interesują. Czasami jest to moja decyzja, bo dzieci mogą nie znać któregoś z gości, na festiwalu są też rzeczy hermetyczne. Ale im oni są starsi, dojrzalsi, tym decyzje z ich strony są coraz bardziej świadome – tłumaczy. – Uczniowie mówią, na co chcą pójść, i chociaż czasem ja wybrałabym coś innego, pozwalam im sprawdzić na własnej skórze. No i kierujemy się też „Lekcjami czytania”, które u nas w szkole organizujemy już od kilku lat.

Nakielska potwierdza zasadę, że najlepiej zapamiętuje się coś pierwszego – ona najbardziej pamięta pierwszego „Conrada”, na którego przyjechała z młodzieżą.

– Byliśmy wtedy na spotkaniu o języku, dużo rozmawiało się tam o wykorzenieniu z języka. To bardzo wbiło nam się w pamięć. W poniedziałek miałam rozmowę z chłopcem, który skończył naszą szkołę, od dwóch lat studiuje w Anglii, ma ambicje, żeby pisać po angielsku. Wrócił w naszej rozmowie do spotkania z Festiwalu Conrada i do refleksji, co to znaczy pierwszy i drugi język. Oni to naprawdę pamiętają – mówi z dumą nauczycielka, dodając po chwili ze śmiechem: – Nie wszystko oczywiście, bo ja im dużo serwuję, siedzimy na spotkaniach od rana do nocy. Ma to jakąś magię.

Kursy zaawansowanej lektury

Akcja społeczna Fundacji Tygodnika Powszechnego wystartowała osiem lat temu. W bydgoskim liceum „Lekcje czytania” pojawiły się rok później. Anna Nakielska organizowała wtedy konferencję naukową, potrzebowała na niej warsztatu literackiego. O „Lekcjach…” wiedziała z „Tygodnika”, czyta go od lat.

– Tak trafiłam na Michała Tabaczyńskiego. Na jednej z pierwszych lekcji przerabiał z dzieciakami eseje Orwella – mówi. Na uczniach bydgoskiego liceum wielkie wrażenie zrobił Jerzy Sosnowski z omówieniem „Jądra ciemności”. Uwielbiane są lekcje Przemysława Czaplińskiego, który omawiał twórczość Doroty Masłowskiej. – Masłowska była objawieniem. Oni naprawdę ją lubią, rozumieją, są wrażliwi na język. Bardzo się podobały dramaty, to było chwytliwe. Nie wiem, czy opisywało ich problemy, ale na pewno świat, który widzą i słyszą – wyjaśnia Nakielska.

Polonistka powtarza jak refren, że lubi młodzież i widzi w niej potencjał. – Pracuję z różnymi uczniami, ale zawsze można zebrać garstkę – niech to na początek będzie pięciu, dziesięciu – która będzie zainteresowana i której jest potrzebne takie poszukiwanie. Mogą mówić pokaleczoną polszczyzną, mogą nie mieć wiedzy, ale muszą lubić dyskutować, myśleć. Te spotkania są dla nich bezcenne – podsumowuje.

To, że „Lekcje czytania” nie dostały dotacji z Ministerstwa Kultury, Nakielska uważa za nieracjonalne: – Byłam zaskoczona. Bo jeśli ciągle dyskutujemy o upadku czytelnictwa i chcemy je propagować, to trzymajmy się rzeczy, które są cenne i sprawdzone. Dbajmy o tych czytelników, których jesteśmy w stanie pozyskać.

Pożar z Dehnelem 

Na pierwszą lekcję czytania licealiści z Chojnic jadą na festiwal Europejski Poeta Wolności do Gdańska. Umówieni na jedne zajęcia, zostają na trzech.
– Chciałem zorganizować lekcje u nas w szkole, skontaktowałem się, zaproponowałem do prowadzenia Ewę Tomaszewską. Mieliśmy wtedy lekcję o haiku, a z tego, co wiem, żadnych innych zajęć o haiku nie było w tym cyklu – opowiada Marcin Szopiński, polonista, który od 18 lat pracuje w II LO w Chojnicach.

Pomysł wśród licealistów się przyjmuje: organizowane są kolejne lekcje. Kiedy w szkole otwierana jest nowa sala humanistyczna, Szopiński chce zrobić coś, co zaistnieje w szkolnej przestrzeni. – Wtedy na lekcję przyjechał do nas Jacek Dehnel. Odbierałem go z dworca, przyjechaliśmy pod szkołę, a u nas tego dnia był próbny alarm przeciwpożarowy: szkoła pełna dymu, biegający wokół niej antyterroryści. I Dehnel stoi z nami przed szkołą, patrzymy, jak dym bucha, cała szkoła wybiega. Teraz w „Roku chrystusowym” opisał tę wizytę – śmieje się nauczyciel.

Niedługo później Szopiński dowiaduje się z „Tygodnika”, że „Lekcje…” ewoluują: powstaje pomysł na organizację „Lekcji czytania 2.0” – w formie kursu z programem cyklicznych dyskusji i przygotowaną listą lektur. Regularne spotkania w Chojnicach zaczyna prowadzić Maciej Dajnowski z Uniwersytetu Gdańskiego. – Mamy stałą grupę około 30 osób, które na „Lekcje czytania” chodzą regularnie, do tego zawsze dochodzi kolejnych dwadzieścia kilka. Czasami przychodzą też ci, którzy tekst znają trochę albo wcale. Po zajęciach mówią: „Może przeczytam, bo warto, bo to jednak nie jest kompletnie bez sensu”. Ważne, że jest w nich ta ciekawość – podkreśla Szopiński. – Jutro mamy ostatnią z cyklu sześciu lekcji. Szkoda będzie to kończyć – dodaje po chwili. – Te spotkania nauczyły uczniów szukania w literaturze czegoś więcej, niż widać po pierwszym odczytaniu.

Polonista mówi, że trudno byłoby mu znaleźć minusy „Lekcji czytania”. – Nie wiem, co by nim miało być: to, że uczeń więcej czyta? – śmieje się. – Dla nas, nauczycieli, to też jest fajne doświadczenie: przy okazji i my się uczymy. „Lekcje…” wpisują się wspaniale w nowy sposób myślenia o szkole. Bo nie ma nic gorszego od człowieka, który zostaje nauczycielem i nie szuka czegoś nowego. Trzeba się bawić przy okazji. Ja jestem nauczycielem, bo mnie to kręci, ale cały czas szukam. Właśnie dlatego znalazłem Fundację Tygodnika Powszechnego.

Z pierwszą klasą humanistyczną, z której kilkanaście osób stale chodzi na „Lekcje czytania”, już przymierzają się do jesiennego wyjazdu na Festiwal Conrada.

Prasowe bonusy

„Lekcje czytania” i Festiwal Conrada to nie jedyne inicjatywy Fundacji Tygodnika Powszechnego. O kolejnej edycji Copernicus Festival, którego Fundacja jest współorganizatorem, piszemy w tym numerze, prezentując kolejnego gościa w dziale nauka.

Nad specjalnymi, tematycznymi dodatkami do „Tygodnika Powszechnego” także czuwa Fundacja. Ich przekrój jest ogromny: o sztuce i kulturze, historyczne, pokazujące znane tematy w zupełnie nowym kontekście.

Natalia Zarzecka, dyrektorka Ośrodka Dokumentacji Sztuki Tadeusza Kantora Cricoteka, z Fundacją współpracowała dwukrotnie, przy dodatkach o Kantorze.

– Pierwszy dodatek, który wydaliśmy na otwarcie nowej Cricoteki, był naszą inicjatywą. Pomysł na drugi, związany ze stuleciem urodzin Kantora, wypłynął z Fundacji i okazał się niezwykły – opowiada. – To przedsięwzięcie w pewnym sensie inaugurowało uroczystości i zbierało w jednym, wyjątkowym miejscu najważniejsze informacje o znaczeniu Kantora. Nie za dużo mówię? – pyta po chwili ze śmiechem, ale nie czekając na odpowiedź kontynuuje. – Wzięłam ten „Tygodnik”, przeglądam dodatek… Naprawdę uważam, że to rewelacyjne wydawnictwo. To poszło do ludzi, ukazując innego Kantora, ale też inny Kraków, bo przecież tak naprawdę to był przewodnik po miejscach Kantora.

O współpracy przy publikacji Zarzecka opowiada chętnie i dużo: – Jak się jest czytelnikiem pisma, a potem zaczyna się z nim współpracować przy wydaniu specjalnym, to jest to coś niezwykłego: widzi się, jak to wszystko powstaje, przychodzi się do redakcji, wspólnie pracuje. I widzi efekty. ©℗

„Lekcje czytania” i „Lekcje historii”, międzynarodowe festiwale: Conrad i Copernicus. To początek długiej wyliczanki spraw, którymi zajmuje się Fundacja Tygodnika Powszechnego. A przede wszystkim „Tygodnik”...”

WARTO PRZEKAZAĆ 1% PODATKU NA DZIAŁALNOŚĆ NASZEJ FUNDACJI

1% Fundacja Tygodnika Powszechnego jest organizacją pożytku publicznego. Można i warto na jej działalność przeznaczyć 1 procent odpisu od podatku, wpisując w rozliczeniu rocznym w odpowiedniej rubryce nr KRS: 0000125605

Darowizny na rzecz Fundacji prosimy wpłacać na konto: 31 1910 1048 2006 1845 1121 0001

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]