Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Drzewo, sadzawka, mur świątyni

Drzewo, sadzawka, mur świątyni

02.04.2009
Czyta się kilka minut
Jerozolima jest drzewem kosmicznym. Osią łączącą górę i dół, ziemię i niebo. Jak żadne inne miasto świata.
Ś

Święty zdrój

W scenie opisanej przez Jana Jezus odsyła uzdrowionego ślepca do miejsca powszechnie znanego: "idź, obmyj się w sadzawce Silom". Miało ono dla ówczesnych mieszkańców Jerozolimy znaczenie historyczne i religijne. To właśnie stąd czerpano wodę podczas Święta Namiotów. Historyczne, ponieważ do zbiornika Silom nakazał król Ezechiasz poprowadzić ze źródła Gichon (najstarszego i głównego w Jerozolimie) podziemny tunel, wydrążony w skale. Inżynieryjny wysiłek podyktowany był potrzebą wojenną. Spodziewano się oblężenia wojsk Sennacheryba, a źródło znajdowało się poza murami obronnymi miasta. Działo się to w VIII w. przed Chrystusem. W roku 1880 odnaleziono przypadkiem hebrajską inskrypcję z czasu tej budowy. Dziś znajduje się ona w stambulskim Muzeum Starożytnego Wschodu. Najciekawszy jest fragment przypominający współczesną budowę metra, kiedy dwie ekipy z przeciwległych stron spotykają się pod ziemią. "Kopacze uderzyli nawzajem naprzeciw siebie, oskard naprzeciw oskarda i wtedy popłynęła woda".

Ale tunel Ezechiasza nie był pierwszym w tej okolicy. Jebusyci, broniący miasta przed królem Dawidem, korzystali z podobnej konstrukcji. To właśnie dzięki jej odkryciu Joab z grupą żołnierzy dostał się do Jerozolimy i opanował miasto. Działo się to około roku 977 przed Chrystusem. Dawid założył tu swoją warownię, postawił ołtarz, sprowadził Arkę Przymierza, słowem - ustanowił stolicę. Dzisiejszy tunel liczy niewiele ponad 500 metrów. Jak informują przewodniki: "przejście jest wąskie i niskie na pewnych odcinkach, ale całkowicie bezpieczne". Kiedy parę lat temu odwiedziłem Jerozolimę, okazało się widocznie nie całkiem bezpieczne: dla turystów zostało zamknięte. Nad sadzawką Silom myślałem jednak nie o królu Dawidzie, Jebusytach czy inżynierach z czasów Ezechiasza. Przypomniałem sobie wizytę w Arezzo, poprzedzoną - rzecz jasna - lekturą eseju Herberta - "Piero della Francesca".

Święte drzewo

"Cykl czternastu fresków - Legenda Krzyża - malował Piero między rokiem 1452 a 1466, a zatem w okresie swojej pełnej dojrzałości. Temat zaczerpnięty jest z apokryficznej ewangelii Nikodema i ze Złotej Legendy Jakuba Voragine" - rozpoczyna Herbert. Dla całej legendarnej i skomplikowanej historii najistotniejszym spoiwem jest oczywiście drzewo. To, które wyrosło z ziarna włożonego pod język konającego Adama. Wzrastało aż do czasów Salomona, który nakazał je ściąć i zbudować zeń most nad "źródłem Siloe". Herbert, przytaczając te słowa z legendy, nie zastanawia się, co właściwie mają oznaczać, jakie miejsce.

Siloe/Silom nie jest źródłem, tylko cysterną, zbierającą wody podziemnego potoku wypływającego z Gichon. Nie wiadomo więc, czy natchniona wizją drzewa Adamowego królowa Saby klęka nad sadzawką Silom, czy też - skoro nad źródłem - jest to raczej wspomniane już miejsce o nazwie Gichon. W legendzie, jak i na fresku Piera ważne jest to, że odkrycie świętego drzewa dokonuje się przez kobietę. Królowa Saby po to właśnie przybyła z fantastycznym orszakiem do króla Salomona: by oddać święte drzewo na powrót sferze sacrum. Most zostaje rozebrany, drzewo uświęcone, by przejść następnie wiele niesamowitych - w czasie i przestrzeni - odmian losu. Jego dzieje - w sensie teologicznym - kończą się na freskach Piera della Francesca sceną zwiastowania. Tak jak Adam jest pre-Jezusem, tak władczyni Saby jest pre-Maryją.

To, w jaki sposób wyobraził sobie realia mitycznej Jerozolimy malarz - zachwyca i wzrusza. Od murów i wież świętego miasta, po wzgórza i oliwki otaczające sadzawkę, czy też źródło, przy którym królowa Saby adoruje odnalezione cudownie drzewo. Piero nie widział Jerozolimy i widzieć jej nie musiał. Wizja artysty przemawia do nas siłą jego talentu i zastosowanych środków, którym tyle precyzyjnych i trafnych uwag poświęca Herbert. Istotą malarskiej wizji, jak samej legendy jest odnalezienie Środka. Owego kosmicznego Centrum, w którym łączą się Niebo i Ziemia. Jak pisze Eliade - "najbardziej rozpowszechniony wariant symbolizmu Środka, to drzewo Kosmiczne, znajdujące się w centrum Wszechświata i stanowiące oś podtrzymującą owe sfery. (...) Drzewo Kosmiczne, które korzeniami dotyka Piekieł, konarami zaś sięga Nieba". W pewnym, nawet mocno dosłownym sensie, Jerozolima jest takim właśnie drzewem kosmicznym. Osią łączącą górę i dół, ziemię i niebo. Jak żadne inne miasto świata.

Niezależnie od ustaleń historyków, miejsca święte nakładają się tu na siebie jak palimpsest. Grobowiec króla Dawida oddziela od sali Ostatniej Wieczerzy kilkanaście schodów i grubość stropu. Skała, na której Abraham miał złożyć ofiarę z Izaaka, jest tą samą, z której Mahomet pofrunął do nieba. Stojący tam dziś meczet Qubbat as-Sakhra zajmuje część przestrzeni po Pierwszej i Drugiej Świątyni Jahwe. Złota Brama z czasów Mameluków jest tą, w miejscu której za rzymskich czasów wjechał do Miasta Jezus, i równocześnie tą, przez którą przejdzie Mesjasz w dniu ostatnim, udając się na Górę Oliwną, by tam osądzić świat. Jeden z zamurowanych od stuleci portali Złotej Bramy to w muzułmańskiej tradycji Brama Skruchy. Drugi - Brama Miłosierdzia. Zupełnie tak, jak gdyby miasto oddalało od siebie i skruchę, i miłosierdzie. Jak gdyby historia wciąż tryumfowała nad eschatologią.

Ściana Płaczu

Kiedy w czerwcu 1967 r. w wyniku wojny sześciodniowej żołnierze izraelscy zdobyli Jerozolimę i stanęli pod Ścianą Płaczu, rabin Szlomo Goren prosił Dajana, by wojsko wysadziło w powietrze meczety na Wzgórzu Świątynnym. Goren widział oczami swojej religijnej żarliwości wzniesienie Trzeciej Świątyni. Pierwszą zniszczyli Babilończycy. Drugą Rzymianie. Na gruzach obu Arabowie postawili meczety. Na szczęście dla obu stron konfliktu nikt ze zwycięskich decydentów nie chciał słuchać wizji rabina Gorena. Jak pisze Konstanty Gebert w znakomitej historii izraelskich wojen - "Dajan, świecki lewicowy syjonista, obawiał się nie tylko wzburzenia muzułmanów, lecz także tryumfalizmu religijnych Żydów. (...) Ale nawet on nie mógł pozostać niewrażliwy na emocje historycznej chwili. Pod Ścianą Zachodnią oświadczył: »Powróciliśmy do naszych najświętszych miejsc, by już nigdy stąd nie odejść«".

Czy kiedy król Dawid zdobywał Jerozolimę ponad dwa tysiące lat wcześniej, któryś z jego żołnierzy wypowiedzieć mógł podobne zdanie? Kim był - opisany w Genezis - mityczny król Salemu, a zarazem kapłan Melchizedek, błogosławiący przed Abrahamem chleb i wino? Czy Jerozolima stanie się kiedyś miastem pokoju? Żadne z tych pytań nie znajduje odpowiedzi ani dzisiaj, ani w dającej się przewidzieć przyszłości. Amos Oz, który w autobiograficznej książce uświadamia nam, że Żydzi nigdy przez te wszystkie tysiąclecia Jerozolimy nie opuścili, choć bywali w niej często prześladowaną mniejszością, nawet chyba Amos Oz - liberalny i tolerancyjny - nie zaryzykowałby dzisiaj optymistycznego scenariusza.

Wracając do początku - czyli w tym przypadku do sadzawki Silom i podziemnego tunelu, którym żołnierze Dawida wdarli się do Jerozolimy - warto wspomnieć, że król Izraela nie wygnał Jebusytów z miasta. Od niejakiego Arauna zakupił ziemię, na której potem zbudowano świątynię. Wśród niesłychanie krwawych batalii i rzezi opisanych w Biblii, wydarzenie to posiada symboliczną wymowę. Tak jak sadzawka, do której Jezus odesłał uzdrowionego ślepca i przy której Piero della Francesca namalował królową Sabę, kontemplującą święte, kosmiczne drzewo Adama i Jezusa, drzewo które jest Jerozolimą...

Paweł Huelle (ur. 1957) jest pisarzem, autorem m.in. powieści "Weiser Dawidek" (1987). Ostatnio opublikował zbiór opowiadań "Opowieści chłodnego morza" (2008).

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]