Reklama

Wydanie specjalne "Polska Żydowska"

COP24: słowa, słowa, słowa

COP24: słowa, słowa, słowa

17.12.2018
Czyta się kilka minut
Podczas konferencji klimatycznej w Katowicach cywilizowany świat uniknął kompromitacji, ale równocześnie nie wziął byka za rogi. Realizacja określonych dotychczas celów nie zatrzyma ogrzewania planety przed krytyczną granicą 1,5 stopnia Celsjusza.
Zakończenie COP24, na pierwszym planie Michał Kurtyka. Katowice, 15 grudzień 2018 r. / FOT JANEK SKARZYNSKI/AFP/East News
Zakończenie COP24, na pierwszym planie Michał Kurtyka. Katowice, 15 grudzień 2018 r. / FOT JANEK SKARZYNSKI/AFP/East News
N

Na COP24 w Katowicach mocarstwa pokłóciły się o to, jakim czasownikiem potraktować raport oenzetowskiej agendy IPCC. Ten, który mówi o 1,5 st. Celsjusza jako bezpiecznej granicy ogrzewania planety. Niemal wszystkie delegacje chciały ów tekst „przyjąć”, ale tradycyjnie powściągliwe w krytykowaniu kopalin Arabia Saudyjska, Kuwejt oraz – to nowość – USA i Rosja wyłącznie „odnotować”. To dobra ilustracja tego, jak w praktyce wygląda walka o uniknięcie klimatycznej katastrofy.

Katowicki szczyt, jak i wcześniejsze, miał swoją dynamikę. W pierwszym tygodniu negocjowali delegaci niskiego szczebla, w drugim dołączyli do nich politycy. Przygotowywano kolejne robocze wersje tekstu porozumienia, które miałoby wyposażyć deklarację paryską sprzed trzech lat w konkretny mechanizm i wprawić ją w działanie. W piątkowy poranek, który miał być ostatnim dniem COP24, liczba spornych zapisów przekraczała 150 i nikt nie był w stanie przewidzieć, czy uda się wypracować jakikolwiek wspólny dokument.


ZOBACZ SPECJALNY SERWIS „TYGODNIKA”: GLOBALNE OCIEPLENIE –  PYTANIA O NASZĄ PRZYSZŁOŚĆ >>>


Sekretarz Generalny ONZ Antonio Guterres mówił, że brak porozumienia w Katowicach byłby nie tylko niemoralny, ale i samobójczy. W kuluarach podkreślano, że ewentualny końcowy sukces będzie zasługą intensywnej unijno-chińskiej współpracy. Aby przełamać negocjacyjny impas, Pekin zgodził się – ku zaskoczeniu uczestników – na ujednolicenie zasad wdrażania porozumienia paryskiego względem państw rozwijających się i rozwiniętych, co długo stało kością niezgody.

– Kieruje nami poczucie humanizmu i zaangażowanie w dobrostan Ziemi, która żywi nas i pokolenia, które przyjdą po nas – mówił w sobotę przewodniczący COP24 Michał Kurtyka. Przez cały dzień trwały próby załagodzenia sprzeciwów Brazylii (domagała się bardziej elastycznych zapisów dotyczących zbywalności redukcji emisji pomiędzy krajami) oraz Turcji, której zależało na tym, by z kraju rozwiniętego stać się rozwijającym, a tym samym móc liczyć na wsparcie finansowe. Ostatecznie w sobotni wieczór wszelkie sporne kwestie zostały zażegnane lub odłożone na później. Kurtyka wykonał spektakularny skok z konferencyjnego stołu, a w świat szedł komunikat: „Dogadali się”.


CZYTAJ TAKŻE:

ZMIERZCH EPOKI CZŁOWIEKA: Kilka najbliższych lat będzie najważniejszych w historii ludzkiej bytności na Ziemi. Katastrofa klimatyczna nie będzie długotrwałym procesem. Po przekroczeniu punktu krytycznego nasz świat po prostu runie. Jego los decyduje się teraz – pisze Adam Robiński.

ROZMOWA Z EWĄ BIŃCZYK, FILOZOFKĄ: Mówienie, że na ratowanie Ziemi jest już za późno, paraliżuje. A my nie potrzebujemy wehikułów czasu ani geoinżynierii. Mamy opracowane proste rozwiązania. Musimy tylko zacząć je wdrażać.


Pakiet Katowicki to liczący 130 stron dokument, który ma tchnąć życie w wypracowane trzy lata temu Porozumienie Paryskie. Jest w nim mowa o wspólnej odpowiedzialności, mechanizmach monitorowania tego, jak poszczególne kraje radzą sobie z realizacją celów obniżania emisyjności gospodarek oraz zasadach pomocy finansowej dla biedniejszych krajów. Jest też kilka dziur, które załatać będzie musiał kolejny szczyt. Odbędzie się za rok w Chile.

„Katowice udowodniły trwałość Porozumienia Paryskiego i to, że nasza mapa drogowa działań na rzecz klimatu ma solidne podstawy” – mówił sekretarz generalny ONZ António Guterres w odczytanym na koniec obrad oświadczeniu. „Od tej chwili moimi pięcioma priorytetami będą: ambicja, ambicja, ambicja, ambicja i ambicja”.

To właśnie niskie ambicje deklaracji uczestników konferencji są teraz zmorą wszystkich zaangażowanych w proces klimatyczny. W Katowicach cywilizowany świat uniknął kompromitacji, ale równocześnie nie wziął byka za rogi. Realizacja określonych dotychczas celów nie zatrzyma ogrzewania planety przed krytyczną granicą 1,5 st. C. (względem stanu sprzed rewolucji przemysłowej). Za nią, jak jednogłośnie przekonują naukowcy, znajduje się zupełnie inny świat od dzisiejszego. Świat klimatycznej katastrofy. Aby go uniknąć, potrzebne jest zredukowanie emisji światowej gospodarki do poziomu zerowego w 2050 roku. Na razie wciąż znajdujemy się na drodze do ocieplenia planety o 3 st. C jeszcze w tym wieku.

Przyjęcie pakietu pozwoliło uniknąć wizerunkowej wpadki krajowi gospodarza. Ale delegaci z niemal dwustu krajów przekonali się w Katowicach, że Polska jest od węgla nie tylko uzależniona, ale ma na jego punkcie obsesję. Z wizyty na Śląsku zapamiętają zapewne głównie górnicze orkiestry, biżuterię i mydło z węgla oraz wycieczki do kopalni.

I może jeszcze propozycję prezesa Jastrzębskiej Spółki Węglowej, aby odgórnie zmienić nazwę węgla koksowego (wykorzystywanego w metalurgii). Gdyby nie zawierała w sobie słowa „węgiel”, lepiej by się wszystkim kojarzyła, przekonywał.

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarz, wychowanek „Życia Warszawy”, stały współpracownik „Tygodnika Powszechnego”. Autor krajoznawczego zbioru esejów „Hajstry. Krajobraz bocznych dróg” (Wyd. Czarne 2017), za który...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

żałosny gatunek.

na obraz i podobieństwo

Chodzi o to żeby grały a jednocześnie nie wydobywać węgla. Górnictwo węglowe to na Śląsku dużo więcej niż gałąź przemysłu. To wielopokoleniowa tradycja rodzinna, do której należy nie tylko praca pod ziemią ale różne elementy dookoła wydobycia - np. orkiestry górnicze. Respektowanie tej tradycji, nawet przy zamykaniu kopalni, to pokazywanie ludziom szacunku. W świecie idealnym - węgla nie wydobywamy ale orkiestry górnicze dalej grają, Barbórka dalej jest obchodzona, a najciekawsze z kopalń, z zachowanymi różnymi instalacjami przemysłowymi, przerobione są na muzea na szlaku Industriady.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]