Reklama

Co się wydarzyło w u świętej Rity w Paryżu

Co się wydarzyło w u świętej Rity w Paryżu

05.08.2016
Czyta się kilka minut
Zdjęcia z tego wydarzenia działają na emocje. Zamiast je podsycać, warto sprawdzić choćby podstawowe informacje.
Z nagranego przez protestujących filmu z usuwania przez policję protestujących przeciw wyburzeniu kościoła św. Rity w Paryżu / źródło: YouTube
Usuwanie przez policję protestujących przeciw wyburzeniu kościoła św. Rity w Paryżu, 3 sierpnia 2016 r. / źródło: YouTube
D

Do kościoła św. Rity w stolicy Francji wkroczyła 3 sierpnia policja, żeby siłą usunąć protestujących przeciw wyburzeniu świątyni. Miało się ono rozpocząć się tego dnia rano. W internecie ukazały się zdjęcia i film wykonane przez uczestników protestu. Na nich m.in. ksiądz w leżący w albie na posadzce i wleczony przez policjantów w hełmach i pod bronią.

Na ten widok (można sądzić, że było to główne źródło wiedzy o wypadkach „u św. Rity”) głośno zareagowały oburzeniem prawicowe media w Polsce. Oskarżając Francję o "lewacką" degenerację i walkę z chrześcijaństwem, w dodatku w kontekście... islamskiego terroryzmu.

„Z milczącymi katolikami można zrobić wszystko”

Anna Wiejak na portalu prawy.pl: „Czy zatem może być przypadkiem, że paryski kościół św. Rity postanowiono zamknąć w sposób spektakularny akurat w trakcie Eucharystii? Powalony na ziemię przez policjantów katolicki ksiądz, którego zdjęcie podbija internetowe fora, to symbol powalonej przez lewackie eksperymenty Francji, która najwyraźniej już nie jest warta Mszy...”.

Portal wPolityce.pl pod nagłówkiem „Wojnę z radykalnym islamem Francja rozpoczęła od wywleczenia siłą ze świątyni... katolickiego księdza wraz z wiernymi” - pyta piórem Krzysztofa Feussette’a: „Czy sam Papież potępi kolejny akt przemocy wobec duchownego katolickiego, czy też zaapeluje o niewyciąganie zbyt pochopnych wniosków z potraktowania księdza gazem [o gazie mówią wg niektórych źródeł świadkowie] oraz wywleczenia katolików ze świątyni przez francuskich żandarmów, na dodatek podczas Mszy?”.

Tekst sygnowany przez zespół wPolityce.pl: „W kościele Msze od roku co niedzielę odprawia, jak podkreśla paryska prefektura – „nielegalnie” ks. Guillaume de Tanoüarn z bractwa św. Piusa X. Spodziewając się brutalnej ewakuacji ks. de Tanoüarn postanowił odprawić Mszę św. także i dziś”.

Podobnie w mediach społecznościowych. Krzysztof Bosak na twitterze: Panie Ambasadorze @PierreBuhler, proszę odnotować oburzenie Polaków pacyfikacją katolików w czasie Mszy w #SainteRita

Według fronda.pl „Z milczącymi katolikami można robić w zasadzie wszystko” (dodajmy, że bractwo św. Piusa X – czyli lefebryści – zerwało łączność z kościołem katolickim).

Oczywiście, nie wolno milczeć wobec przemocy, a tak brutalna interwencja kilka dni po tym, jak poderżnięto gardło księdzu Hamelowi (przyjacielowi muzułmanów) i w dzień po jego pogrzebie, rodzi wiele pytań: o zasadność zastosowanych tu środków, o zwyczajną wrażliwość, i o stosunek państwa francuskiego do praw człowieka. W tym do swobody wyznania.

Nie można jednak wyciągać wniosków – i to tak daleko idących – wyłącznie na podstawie migawek z końcowego aktu walki o budynek, która trwa od lat. Zdjęcia są bardzo sugestywne, działają na emocje. Zamiast je podsycać, warto sięgnąć do źródeł i sprawdzić choćby podstawowe informacje.

„Strefa do obrony”

Sprawę kościoła św. Rity znam od 2012 r., jego zdjęcia trafiły do mojej książki „Kochaj i walcz” (WAM, 2013). Wtedy wynajmowali go gallikanie, był już przeznaczony do rozbiórki. Gallikanizm to nurt zapoczątkowany w XIII w., opowiadał się za wyższością soboru nad papieżem, dążył do uniezależnienia Kościoła lokalnego od Rzymu. Biskupów mianował król Francji, władza kościelna miała być podporządkowana świeckiej. Ruch stracił na znaczeniu po ogłoszeniu dogmatu o nieomylności papieża w sprawach wiary (1870) i przeprowadzeniu rozdziału Kościoła od państwa we Francji (1905).

4 sierpnia na christianitas.org ukazał się pierwszy rzeczowy artykuł, dementujący interpretacje z portali społecznościowych. Monika Grądzka-Holvote wyjaśnia, że kościół został sprzedany deweloperowi przez belgijską Wspólnotę Katolicko-Apostolską w 2013 r. (od nich wynajmowali ją gallikanie, ale nie mieli na czynsz). Dewoleper kupił nieruchomość do wyburzenia, ma tam powstać parking i mieszkania. Budynek najpierw bezprawnie zaanektowali anarchiści i squatersi, do których dołączyły grupy tradycjonalistów. Kościół ogłoszono „strefą do obrony”, sięgano po rozmaite formy protestu. Zorganizowanie mszy w dniu zapowiadanej eksmisji to jeden z nich.

Mimo zdecydowanego sprzeciwu wobec użycia siły w miejscu kultu i wyrzucania ludzi ze świątyni, trzeba zadać pytanie o granice używania liturgii dla prywatnych celów. Czy liturgia była tu celem, czy środkiem?

Kościół p.w. św. Rity w Paryżu, 2012 r. / fot. Janusz Stobiński / ze zbiorów Małgorzaty Bilskiej
Kościół p.w. św. Rity w Paryżu, 2012 r. / fot. Janusz Stobiński / ze zbiorów Małgorzaty Bilskiej

Jak zapewnia pisarka Marta Fox, która bywała w tym kościele co roku od 10 lat, gallikanie spokojnie i bez żalu znaleźli inny budynek na świątynię. Według Barbary Meister, Polki mieszkającej w Paryżu od 40 lat, mieszkańcy XV dzielnicy byli do niego przywiązani, ale w Paryżu słynął głównie z... obrzędu święcenia zwierząt. Tylko tu psy, koty etc. mogły uczestniczyć we mszy na kolanach u swoich państwa. Potem ksiądz błogosławił je wodą święconą. Jak u nas samochody w św. Krzysztofa.

Kto chciał zburzenia, kto nie pomógł

Meister jest z wykształcenia romanistką, pracuje w pośrednictwie nieruchomości. Jest zdumiona, że eksmisję ktoś próbuje łączyć z morderstwem ks. Hamela.

Z jej relacji wynika, że sprawa toczy się od ponad dekady. W 2011 r. komisja przy merostwie Paryża orzekła, że kościółek nie ma wartości zabytkowej. Gdyby miał, byłby chroniony „jako ojcowizna” i dotowany przez państwo. Podjęto decyzję o wyburzeniu. Wnioskowała o to właśnie... belgijska Wspólnota Katolicko-Apostolska. Budynek wymagał remontu, lało się z dachu, nie było środków na inwestycje.

Żaden z bogatych Kościołów – w tym katolicki – nie kupił świątyni dla jej ratowania, choć mógł. Meister podkreśla, że kwota 3 mln euro nie jest poważna dla dużych instytucji. W Paryżu (nie licząc przedmieść) jest 208 kościołów chrześcijańskich, w tym 139 katolickich; 25 synagog, 20 meczetów, 3 świątynie buddyjskie i jedna hinduska – wymienia. Powtarza, że to mit, iż kościoły w stolicy Francji świecą pustkami. Sama jest praktykującą katoliczką.

Msza św. w obrządku gallikańskim, kościół p.w. św. Rity w Paryżu / fot. Janusz Stobiński / ze zbiorów Małgorzaty Bilskiej
Msza św. w obrządku gallikańskim, kościół p.w. św. Rity w Paryżu, 2012 r. / fot. Janusz Stobiński / ze zbiorów Małgorzaty Bilskiej

Barbara Meister przypomina historię słynnej sali koncertowej Olympia (śpiewała w niej m. in. Ewa Demarczyk). Jedyną instancją, która może zmienić decyzję komisji przy merostwie, jest rząd. Olympię uratował Jack Lang, minister kultury, który w 1993 r. wydał stosowne zarządzenie. Tym razem apelacje od decyzji komisji pozostały bez echa, nie tylko z powodu lewicowego światopoglądu władzy. Pośredniczka nieruchomości mówi o długach miasta i podkreśla, że w całej sprawie rozeszło się w dużej mierze o finanse. Paradoks: gallikanizm zaczął się od sporu o pieniądze. A konkretnie o podatki nałożone przez króla Francji bez zgody papieża.

Patronka spraw beznadziejnych

Tyle z tego wszystkiego, że w świetle fleszy stanęła wreszcie święta Rita, patronka rzeczonego kościoła. Rita (Margherita Lotti Mancini, 1381-1457) była przez wieki przedstawiana jako ta, która biernie i bez skargi znosiła przemoc ze strony męża. Przez lata Kościół katolicki widział w takiej postawie – milczącym niesieniu krzyża” – wzór świętości dla kobiet, powielając zresztą często ten stereotyp do dzisiaj. Przerost legend nad faktami był tak duży, że reforma soborowa usunęła jej wspomnienie z kalendarza liturgicznego. Po badaniach historycznych wróciło ono 22 maja. Runął wtedy mit masochistki.

Figurka św. Rity przy kościele p.w. św. Rity w Paryżu / fot. Janusz Stobiński / ze zbiorów Małgorzaty Bilskiej
Figurka św. Rity przy kościele p.w. św. Rity w Paryżu, 2012 r. / fot. Janusz Stobiński / ze zbiorów Małgorzaty Bilskiej

Rita, której rodzice pełnili w lokalnej społeczności funkcję mediatorów, wybaczyła mordercy męża. Wyjednała zgodę rodów po niemal 200 latach vendetty. Jest nazywana patronką od spraw beznadziejnych. W Polsce powinna mieć setki kościołów i kaplic, gdzie naród mógłby się modlić o pojednanie. Na razie jedyna parafia pod jej wezwaniem znajduje się w Lusówku pod Poznaniem. Kościół dopiero tam powstaje.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Co tam Rita paryska. Kiedy sobie przypomnę wojnę o krzyże oświęcimskie (tylko najstarsi górale...) albo o ten z Krakowskiego Przedmieścia, to wiwat nasi, łza się w oku kręci. Swoją drogą, że też Rydzyk albo inny Natanek nie wysłali do Rity swoich wojów dla wspomożenia kolegi po fachu?..
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]