Szanowny Użytkowniku,

25 maja 2018 roku zaczyna obowiązywać Rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2016/679 z dnia 27 kwietnia 2016 r. w sprawie ochrony osób fizycznych w związku z przetwarzaniem danych osobowych i w sprawie swobodnego przepływu takich danych oraz uchylenia dyrektywy 95/46/WE (określane jako „RODO”, „ORODO”, „GDPR” lub „Ogólne Rozporządzenie o Ochronie Danych”). W związku z tym informujemy, że wprowadziliśmy zmiany w Regulaminie Serwisu i Polityce Prywatności. Prosimy o poświęcenie kilku minut, aby się z nimi zapoznać. Możliwe jest to tutaj.

Rozumiem

Reklama

Doprawdy dobra nowina

Doprawdy dobra nowina

11.04.2016
Czyta się kilka minut
Z tekstu „Amoris laetitia” wynika, że wierni mają wolność interpretacji niektórych aspektów nauczania Kościoła o rodzinie.
Dziennikarze czytają adhortację apostolską Papieża Franciszka „Amoris Laetitia”. Watykan, 08.04.2016 r. / Fot. MASSIMILIANO MIGLIORATO/CP/REX/Shutterstock /EAST NEWS
K

Kościół jest „powołany do kształtowania sumień, nie zaś domagania się, by je zastępować”. To zdanie kluczowe dla zrozumienia posynodalnej adhortacji apostolskiej papieża Franciszka o miłości w rodzinie. Przez wiele fragmentów jej tekstu przebija żal nad asekuracyjnym podejściem stosowanym dotąd podczas dyskusji na ten temat.

Przede wszystkim należy przyznać, że tekst dokumentu jest złożony, jasny i przemyślany pod względem kompozycji. Nie ucieka się do utartych sloganów czy nieodpowiednich konkluzji. Świadom tego jest sam papież. Przyznaje on, że adhortacja „w różny sposób” dotyka „wielu różnorodnych tematów”. Zniechęca do pospiesznej lektury całości, namawiając czytelników do „zgłębiania jej kolejnych części” z cierpliwością i uwagą.

Dokument rozpoczyna się od słów: „Radość miłości przeżywana w rodzinach jest także radością Kościoła. Jak wskazali Ojcowie synodalni, pomimo licznych oznak kryzysu małżeństwa, »pragnienie rodziny jest stale żywe, zwłaszcza wśród ludzi młodych, i motywuje Kościół«. Odpowiadające na to pragnienie »chrześcijańskie przepowiadanie dotyczące rodziny to doprawdy dobra nowina«”. We wstępie adhortacji Franciszek wyjaśnia, że złożoność tych tematów „ukazała potrzebę dalszego, otwartego pogłębienia niektórych zagadnień doktrynalnych, moralnych, duchowych i duszpasterskich”. Przywołuje również intensywne „dyskusje w środkach przekazu” oraz wśrod ludzi Kościoła, których osie „przebiegają od niepohamowanej chęci zmiany wszystkiego, pozbawionej wystarczającej refleksji i ugruntowania, do postawy usiłowania rozstrzygnięcia wszystkiego za pomocą ogólnych norm”.

Nie wszystko musi być rozstrzygane zgodnie ze stanowiskiem akceptowanym przez Magisterium. Franciszek zauważa, że chociaż „konieczna jest jedność doktryny i działania”, „nie przeszkadza to, by istniały różne sposoby interpretowania pewnych aspektów nauczania lub niektórych wynikających z niego konsekwencji” – zaś „każda ogólna zasada (...) potrzebuje inkulturacji”.


Czytaj więcej:


Uderzające jest to, że papież niejeden raz wskazuje, iż „nie ma sensu, aby zatrzymywać się na retorycznym oskarżaniu aktualnego zła”, że bardziej potrzebujemy wysiłku „przedstawiania przyczyn i motywacji” towarzyszących wyborom dotyczącym małżeństwa i rodziny. Papież przypomina, że „często przedstawialiśmy małżeństwo w taki sposób, że jego cel jednoczący, zachęta do wzrastania w miłości i ideał wzajemnej pomocy pozostawały w cieniu z powodu niemal wyłącznego nacisku na obowiązek prokreacji. Nie wsparliśmy dostatecznie młodych małżeństw w pierwszych latach ich wspólnego życia, przedstawiając im propozycje dostosowane do godzin ich zajęć, do ich języka, do konkretnych niepokojów”.

Dodaje również: „Przez długi czas byliśmy przekonani, że jedynie kładąc nacisk na kwestie doktrynalne, bioetyczne i moralne, nie pobudzając do otwartości na łaskę, dostatecznie wsparliśmy rodziny, umacniając więź małżonków, i wypełniliśmy sensem ich wspólne życie. Trudno nam zaprezentować małżeństwo bardziej jako dynamiczny proces rozwoju i realizacji niż jako ciężar, który trzeba znosić przez całe życie. Z trudem dajemy też miejsce dla sumienia wiernych”. „Stawiamy tak wiele warunków miłosierdziu – czytamy w adhortacji – że ogołacamy je z konkretnego sensu i realnego znaczenia, a to jest najgorszy sposób rozwodnienia Ewangelii”.  ©

Przełożył ŻyM

Andrea Tornielli (ur. 1964) jest watykanistą włoskiego dziennika „La Stampa”, a także założycielem portalu „Vatican Insider”.


Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Watykanista włoskiego dziennika „La Stampa”, inicjator i moderator strony „Vatican Insider”. Ostatnio wraz z Giacomo Galeazzim opublikował książkę „Papa Francesco: questa economia uccide” (...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum
Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

W kwestii najbardziej wyczekiwanej czyli małżeństw osób rozwiedzionych nie ma przełomu - żadnej nowej doktryny ani rewizji dotychczasowej. Co nie oznacza, że nie istnieją inne możliwości interpretacji doktryny i konsekwencji z niej wypływających. Słowem kluczowym jest "discernimento" roztropność i rozeznanie, które w połączeniu z wezwaniem do odpowiedzialnego rozeznania i podjęcia decyzji w zgodzie z własnym sumieniem tworzą novum adhortacji. Postawa roztropności powinna pomóc w znalezieniu właściwej drogi do Boga w przeciwnościach. Papież wskazał, że dla tak wielu sytuacji szczególnych nie ma potrzeby aby Synod lub adhortacja wypracowała nowe normy ogólne, które można by stosować do wszystkich przypadków. Możliwa jest tylko nowa zachęta do odpowiedzialnego rozeznania osobistego i duszpasterskiego indywidualnych przypadków. Ciężar odpowiedzialności – bo jest to ciężar – spoczywa na osobie, która znalazła się w sytuacji nieregularnego związku. Z jednej strony pragnienie Komunii z drugiej ogólna norma, poczucie życiowej porażki wobec pragnienia życia w normalnym kochającym związku, resentymenty wobec konieczności budowania nowej przyszłości. Dość dużo aby to samemu na własną odpowiedzialność unieść. Na ile będzie można liczyć na pomoc i zrozumienie duszpasterzy?

...nie stanowiła problemu "naruszenia subordybacji", w ramach takiego, czy innego hierarchicznego porządku. Miłość i braterstka wspólnota są dla Kościoła ważniejsze, niż strukturalność i funkcjonalność w duchu splendoru świętej władzy. Nie lękajcie się-Kościoła bramy piekielne nie przemogą...

Kto potrzebował Franciszkowego mrugnięcia okiem, żeby odważyć się na przystąpienie do komunii, ten najwyraźniej z definicji nie zrozumiał o co w Ewangeliach chodzi. Ten żałosny rozdźwięk między szamańską celebrą i dziwacznymi rytuałami a przesłaniem Jezusowym jest w polskim kościółku szczególnie wyraźny. Przykładem choćby polskie podejście właśnie do spowiedzi i komunii.

bo tak jest skonstruowane to całe boże objawienie, że człowiek przechodzi od łez do smiechu. Zanim była ofiara niewinnego na Golgocie i Ewangelia o odkupieniu człowieka, wpierw był Synaj, trzęsąca się ziemia, gromy i głosy i surowe Prawo na kamiennych tablicach, którego trzeba było przestrzegać-pod karą ukamienowania...Dziwne to...Ale bez zdziwienia rzeczywistoscią, nie ma poznania rzeczywistości.

nic tylko po raz kolejny ulubionego Augustyna przypomnieć: nie gadaj o czym nie dasz rady.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]