Hydraulik na milisekundy

W wielu grach występują niedające się ominąć dialogi. Gracze już dawno zorientowali się, że darem od niebios jest dla nich język japoński. A w „Zeldzie”, po szczegółowym porównaniu ośmiu wersji...

Reklama

Hydraulik na milisekundy

Hydraulik na milisekundy

15.11.2021
Czyta się kilka minut
W wielu grach występują niedające się ominąć dialogi. Gracze już dawno zorientowali się, że darem od niebios jest dla nich język japoński. A w „Zeldzie”, po szczegółowym porównaniu ośmiu wersji językowych, okazało się, że najlepsze tempo ma lektorka niemiecka.
Prezentacja gry „Super Mario”. San Francisco, wrzesień 2016 r. BECK DIEFENBACH / REUTERS / FORUM
H

Hydraulik Mario, główny bohater gry „Super Mario Bros.”, musi uratować księżniczkę Peach, więzioną w Królestwie Grzybów przez złego Bowsera. Od księżniczki dzielą go 32 poziomy, a w nich wąskie platformy unoszące się nad bezdenną przepaścią, wysuwające się z rur drapieżne rośliny i żółwie miotające młotkami.

To naprawdę trudna gra. Większość sprawnych dorosłych będzie miało problem z ukończeniem pierwszego poziomu. „Super Mario Bros.” powstało w latach 80., kiedy gry projektowano jeszcze z myślą o automatach na monety, a nie o komputerach domowych. Cóż zaś po graczu, który spędzi przy maszynie godzinę na jednej ćwierćdolarówce? Producenci szybko zorientowali się, że optymalny czas gry to około dwie minuty – wystarczająco długo, żeby poczuć przyjemność z rozgrywki, ale wystarczająco krótko, żeby automat wypełnił się monetami. Gry powstawały wtedy, by stanowić emocjonujące...

19883

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, trzymiesięczny lub roczny.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Zjawisko to jest dla mnie raczej egzotyczne. Jako młodszy, choć już nie całkiem młody człowiek grałem kiedyś w "Księcia perskiego" i "Dowódcę Keena" ale nie mam natury gracza i jakoś mnie nie wciągnęło. Artykuł natomiast - bardzo dobry, pobudzający do pomyślenia o różnych zagadnieniach, interesujących mnie bardziej niż gaming jako taki. A propos zarobków graczy - można zarabiać nawet na nieumiejętności grania, być może nawet celowo dla większego zysku pozorowanej. Trzeba tylko przyciągnąć młoda publiczność potokiem wywrzaskiwanych podczas rozgrywki wulgaryzmów. Coś w rodzaju gamingowego patostreamingu. Niestety, trudno o tym nie wiedzieć, kiedy głównym źródłem ruszających się obrazków jest (jak dla mnie) YouTube. Dlatego tez chętniej czytam niż oglądam. Właśnie przypomniała mi się opowiastka Czuang-tsy o gościu, który kupił tajemnice maści ma pierzchnące dłonie i, nie zmieniając jej zastosowania i właściwości, zrobił na niej majątek, o jakim nawet nie marzyli wynalazcy i poprzedni właściciele wynalazku. W świecie wirtualnym tez tak bywa.

Fajny tekst, nie miałem pojęcia o istnieniu świata speedrunnerów. Zastanawia mnie tylko, jakim cudem redaktor Lamża ma jeszcze czas na gry komputerowe?

Ej, to było do pracy! ;)

Nie dowierzam... Ale Pozdrawiam!

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]