Nieobecność usprawiedliwiona

Już niemal co dziesiąty polski uczeń jest w prywatnej bądź społecznej szkole. To dobrze, bo z roku na rok margines wolności się poszerza. To źle, bo rosną nierówności.

Reklama

Nieobecność usprawiedliwiona

Nieobecność usprawiedliwiona

08.11.2021
Czyta się kilka minut
Już niemal co dziesiąty polski uczeń jest w prywatnej bądź społecznej szkole. To dobrze, bo z roku na rok margines wolności się poszerza. To źle, bo rosną nierówności.
Jedną z przyczyn przechodzenia uczniów do szkół prywatnych są obawy rodziców o skutki reformy szkolnictwa publicznego. Na zdjęciu: Szkoła Podstawowa nr 37 w Katowicach, 31 maja 2021 r. ANNA LEWAŃSKA / AGENCJA WYBORCZA
I

Im gorzej w publicznych, tym lepiej u nas – mówi wprost Jarosław Pytlak, dyrektor społecznego Zespołu Szkół STO na warszawskim Bemowie. Popyt na oświatę niepubliczną, dodaje, najdoskonalej napędzają prawicowi ministrowie oświaty.

– Zaczęło się od Romana Giertycha, jego mundurków i innych pomysłów, których wielu rodziców się przestraszyło – mówi Pytlak. – Minister Anna Zalewska tak zmieniła edukację, że rodzice zaczęli zabierać dzieci ze szkół nieradzących sobie z powiększeniem podstawówek. Kolejną falę popytu zapewnia nam Przemysław Czarnek.

Pół miliona uczniów

Nawet jeśli przełożenie polityki na decyzje rodziców nie jest w sensie statystycznym aż tak proste, to najświeższe dane, przekazane „Tygodnikowi” przez Ministerstwo Edukacji i Nauki, powinny być dla tego resortu alarmujące: odsetek uczniów uczęszczających do prywatnych i społecznych placówek (...

22353

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, trzymiesięczny lub roczny.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Niby podstawa programowa ta sama, ale np. w nauczaniu historii kluczowa role odgrywa nauczyciel i jego interpretacja wydarzeń. I tu np. warszawskie szkoly spoleczne zatrudniają bardzo dobrych, mlodych nauczycieli-entuzjastow, którzy maja w nosie oficjalna PiS-owską "polityke historyczna". Nauczycielom i uczniom tych szkół poki co taki Czarnek moze naskoczyć. Pytanie, jak długo...

Poznańskie szkoły publiczne też takich zatrudniają. ;)

Choć przeprowadziłam jedno z dzieci przez publiczną edukację nie powiem o niej dobrego słowa- dramat goni dramat. Dlatego kiedy syn znajomych rzucił szkole na 2 lata przed maturą żeby uczyć się samodzielnie - powiedziałam rodzicom że to bardzo mądry wybór a dzieciak ma rację- szkoła marnuje jego czas. Marnuje go od początku. Dzieci w nauczaniu początkowym zaczynają lekcje o 11 obiadem i dwoma religiami ( młodsze moje )- matematyka i polski później - w jednym dniu szkolnym dopiero od 14. Co robią wcześniej? Wysiadują ( dosłownie) na świetlicy bez większego celu i sensu. W tym czasie dzieciaki z prywatnych szkół przerabiają materiał z opiekunami, mają pozalekcyjne zajęcia, języki i gry na powietrzu. Nasze tylko marnują czas. Po 15 latach różnica w poziomie będzie kolosalna. O poziomie hałasu i nerwów nie wspomnę. Czarnek i jego pomysły to wisienki - za chwilę będą historią ale braki lokalowe, ciężkie tornistry, przeladowane materiału i wszechobecna indoktrynacja religijna towarzyszą nam od lat. Czas zwiewać z publicznego systemu, tylko najpierw trzeba bank rozbić.

Rzeczywiście coś się nam mocno pod sufitem pochrzaniło. Nie do końca rozumiem dlaczego ale mam pewną teorię. Znam pewną młodą rodzinę z trójką dzieci. Rodzice z wykształceniem wyższym po kilku fakultetach, uprawnieniach pedagogicznych. Zresztą zawodowo szkoleniem i uczeniem się zajmują. Gdy ich odwiedzamy, zawsze panuje tam bałagan, dzieciaki latały brudne, usmarkane, ale uśmiechnięte i szczęśliwe. Nie chorowały, a jak coś ich dopadło, rodzice nie robili z tego sensacji. Do szkoły wysłali dzieciaki publicznej, o dziwo najstarszy idąc do zerówki nie potrafił czytać, pisać, Dzieciaki są piekielnie inteligentne, ale rodzice nie robią z nich omnibusów. Oprócz zajęć szkolnych mają tylko zajęcia prywatne na basenie. Doskonale się bawią w towarzystwie rówieśników i własnym . Kiedyś w rozmowie z pewną starą nauczycielką o tej rodzinie, usłyszeliśmy jej święte oburzenie, jak można tak dzieciaki zapuszczać. Myj ręce, zachowuj higienę, odstęp, bądź sterylny, wyślij dzieciaki do prywatnej szkoły, na angielski, i jeszcze co najmniej dwa języki, na balet, pływanie, załatw korki z matmy... . Ani się obejrzysz, a wyprodukowałeś kalekę, w sensie dosłownym i przenośni. Pasożyta przyssanego do portfela rodziców, wieczne dziecko, któremu nawet po 30 trzeba tyłek podcierać. Pobiły się chłopaki w szkole, oczywiście tej brzydkiej publicznej. Wychowawcy, rodzice dzwonią na policję, szukają porad psychologa. Przed moim domem wędrują dzieciaki do i ze szkoły, na trzy zmiany, objuczone tornistrami niczym muły, głowy pochylone wpatrzone w chodnik. Nie śmieją się, nie dokuczają sobie, wleką te tornistry zapakowane cudami nauki ku świetlanej przyszłości. Po zdobyciu tych wszystkich matur, magistrów... , trafiają do roboty - mamo tato co ja tu robię, gdzie ja jestem, chcę do domu do łóżeczka.

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]