Reklama

Kiedy nic nie można

Kiedy nic nie można

11.10.2021
Czyta się kilka minut
Spytałem przyjaciela, mistrza skutecznego działania: „Co robić, kiedy nic nie można zrobić?”. Po namyśle odpowiedział: „Wtedy trzeba coś zrobić”.
Ks. Adam Boniecki / FOT. GRAŻYNA MAKARA
N

No tak – pomyślałem – przecież, kiedy o chorym, który jest nam bliski, usłyszymy z ust lekarza, „że już nic się nie da zrobić”, to nie siadamy z założonymi rękami. Robimy wszystko, by mu oszczędzić bólu, by zapewnić serdeczną bliskość tych, których kocha i którzy go kochają itd.

Diaboliczna operacja Alaksandra Łukaszenki wpędziła mnóstwo ludzi w stan „nic się nie da zrobić”. Miotamy zarzuty pod adresem rządu, jednocześnie uznając, że beztroskie otwarcie granic byłoby absurdem, inni starają się o tym nie myśleć. Są wreszcie tacy jak Marysia Złonkiewicz, aktywistka Grupy Granica, od wielu tygodni działającej na pograniczu białoruskim. Jej rozmowa z Marcinem Żyłą w poprzednim numerze „Tygodnika” to odpowiedź na pytanie, co robić, kiedy wbija się nam do głowy, że nic zrobić się nie da. Bo jednak coś zrobić się da. Można...

3644

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, trzymiesięczny lub roczny.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

o Ludwik Wiśniewski - "Pisze także: "Kilka lat temu, przejęty sytuacją rodzin wychowujących niepełnosprawne dzieci, dla których ojczyzna jest macochą, jak szaleniec zaproponowałem: skoro sprawa jest tak ważna i bolesna, a państwo nie wypełnia swojej roli, stwórzmy kościelny fundusz dla tych rodzin. Niechby zapoczątkowały go np. pieniądze zebrane na najbliższej kolędzie. W ten sposób dotkniemy choć jednym palcem ludzkich ciężarów. Jeżeli tego nie uczynimy, nasze nawoływanie do poszanowania każdego życia będzie niewiarygodne. Reakcja? Jeden z hierarchów miał powiedzieć: „temu Ludwikowi chyba odbiło, on chce nasze pieniądze rozdawać”. Gdzie jest ten palec hierarchów??? Na razie mamy do czynienia z pobożnym, pełnym "miłosierdzia" pustosłowiem.

Dokładnie tak. Od moich pieniędzy wara. Państwo, kościół, bogaci .... mają, niech dają. Takie jest najczęściej nasze myślenie.

Jestem już stara i nie stać mnie na własną inicjatywę. Ale niech ktoś młodszy się skrzyknie, z serca pomogę.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]