Reklama

Akademia przemocy

Akademia przemocy

02.04.2021
Czyta się kilka minut
Ponad 40 procent studentek i studentów doświadczyło molestowania, co trzecia osoba – molestowania seksualnego. Według anonimowych badań, bo oficjalne skargi są rzadkością, a sprawcy latami pozostają bezkarni.
IL.: ANDRZEJ WIETESZKA
P

Post pojawia się 9 czerwca 2020 r., 22 minuty po północy. Do tej pory administrator facebookowej strony ŚUMemes wstawiał głównie prześmiewcze memy z życia Śląskiego Uniwersytetu Medycznego. Ten wpis jest inny. Autor pisze, że uczelnia zamieniła się w piekło. Prosi studentów, by opisali swoje historie. Kończy: „ŚUM-ie kochany, ogarnij się. Błagamy”.

42 godziny później pod postem jest 736 komentarzy. W specjalnie stworzonej ankiecie – 420 odpowiedzi. W skrzynce odbiorczej na Facebooku – 1988 wiadomości. To historie studentów, w większości – historie mobbingu, znęcania się nad studentami, molestowania i seksizmu. Uczelnia z początku odpowiada, że do rektora nie wpłynęła żadna oficjalna skarga. Sugeruje nawet obronę dobrego imienia uczelni na drodze prawnej.

Historii przybywa, oskarżenia robią się coraz poważniejsze. Część pojawia się na ŚUMemes. M.in. relacje z obozów dla...

21615

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, trzymiesięczny lub roczny.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Bardzo ciekawe zjawisko, Czy jest ktoś na tym łez padole, kto nigdy nie został wykorzystany, będąc zależny od kogoś innego? z drugiej strony, czy sami możemy z czystym sumieniem powiedzieć, że nie wykorzystywaliśmy sytuacji mając władzę nad innymi. Nie chodzi mi zaraz o przemoc seksualną, fizyczną czy psychiczną, ale o zwykłe relacje w sprawach drobnych, a czasami wręcz poważnych. Relacje dorosły dziecko, nauczyciel uczeń, pracodawca pracownik, relacje w domu rodzinie. Na dominacji i uległości zbudowana jest cała nasza cywilizacja zachodnia. Na wzajemnych zależnościach i szantażu emocjonalnym oparta jest nasza religia. Kościół wszak nie stoi na filarze miłości do bliźniego, lecz na strachu przed ostracyzmem. Straszeni wiecznym potępieniem, odmową katolickiego pochówku... podporządkowujemy się bzdurnym ograniczeniom sami i zmuszamy do podporządkowania się innych. W ten proces zaangażowani są wszyscy, a presja jest ogromna. Pierwszy raz takiej przemocy, w sensie dosłownym, wręcz kryminalnym, doświadczyłem będąc powołanym do odbycia ZSW. Byłem zszokowany skalą fali jaka tam panuje i akceptacji zjawiska przez kadrę zawodową. Zastanawiałem się czemu to służy i skąd to się bierze. Chłopak o rok starszy służbą wojskową, autentycznie znęca się nad nowo wcielonym, z całkowitą akceptacją środowiska. Przypadki kończące się tragicznie i ewidentnie kryminalne, są metodycznie zamiatane pod dywan. Dziś na ten mechanizm patrzę dalej z obrzydzeniem, ale i z pewnym zrozumieniem. Do wykonywania pewnych rzeczy potrzebna jest specyficzna predyspozycja i odporność fizyczna i też psychiczna. Upokarzanie podwładnego, bardzo szybko ujawnia jego słabe strony, a na polu walki, na słabych nie można liczyć, ufać im, mieć przekonania, że staną na wysokości powierzonego im zadania. Nasze życie, cokolwiek o nim myślimy, jest w pewnym sensie polem walki, nieustanna bitwą o przetrwanie. Nasza natura jest taka a nie inna, tylko na pokaz jesteśmy braćmi w Chrystusie, ale na co dzień musimy być silni i gotowi, nie liczymy na słabych, zwyczajnie nimi gardzimy. Z punktu widzenia słabego, nie jest to ciekawa perspektywa. Możemy sobie wymyślać tysiące kodeksów postępowania, prawić morały i opowiadać pierdoły. Nie zastąpi to dobrego wychowania w domu, płynącego od rodziców przekazu, że gdy czynisz dobro, lub zło, zawsze wraca do ciebie ze zwielokrotnioną mocą, wybór należy do ciebie. Jaki my przekaz lokujemy we własnych dzieciach, wnukach. To pytanie niech sobie każdy zada sam. Jaki jest przekaz oficjalny, w mediach, płynący od polityków kapłanów wszyscy wiemy.

Papież Benedykt dawno już zauważył, że to co współcześnie obserwujemy w świecie zachodnim to nie jest odkrywanie ale banalizacja seksu. Trudno jest nazwać groźnym występkiem coś co jest powszechnie spotykane. Na zachodzie prawie każdy ci powie: "sex is not a problem". Wiele młodych kobiet, zwykle zresztą singielek ze sporym bagażem seksualnych doświadczeń, jest przygotowana na to, że aby zdobyć dobrze płatną pracę musi okazać "przyjazne uczucia" przyszłemu szefowi ( często też singlowi ). Sporo takich przypadków widziałem w Wielkiej Brytanii. Zresztą, gdy próbowałem interweniować dwukrotnie to sam straciłem pracę. Mimo wszystko, pomiędzy krajami zachodnimi a Polską wciąż jest przepaść, choć - jak wiele na to wskazuje - młodzież usiłuje tą przepaść zasypać.

https://oko.press/radziwill-narazil-na-zakazenie-sars-cov-2-kobiety-rodzace-dzieci-z-ciezkimi-wadami/?fbclid=IwAR2HlJwL01_Tp9tBHVeSqG-Rhn1_0FqLtIgAwXBbEc85YKqQW4Fl_xuhM8U Polecam lekturę, a potem rozmyślanie nad banalizacją systemu wartości. Od młodego pokolenia proszę się łaskawie odpitolić. To nie oni banalizują, relatywizują, raczej usiłują dostosować się do standardów, które wyznaczają takie kreatury jak Kurski i jemu podobni, oraz osobniki ich wspomagający w "zbożnym" dziele. A pierdoły o swej niezłomności proszę zachować dla siebie, niezbyt są wiarygodne zważywszy na całokształt prezentowanej na łamach postawy.

czasem młodej, nadobnej i nagiej Szulamitki, która rozgrzałaby cię, jak króla Dawida na starość? Byś znormalniał, nabrał dystansu do siebie, powiedział coś wesołego lub rzeczowego, a mniej gderliwego. A może chociaż pajdę suchego chleba na przepchnięcie ości w przełyku? To jak?

Forysiak, a nie masz w burdeliku żadnej takiej, która skutecznie zaspokoi ci potrzebę pieprzenia bez sensu?

Udało mi się w GB posiedzieć w areszcie cały dzionek ponieważ chłopcy z zarządu pewnej firmy zgłosili na policję, że ich prześladuję ( jak wiadomo najlepszą obroną jest atak ). Wypuszczono mnie dzięki temu, ze policja sprawdziła wiarygodność moich zeznań. Bardzo pomógł mi adwokat z urzędu - hindus, którego nie zaskoczyło specjalnie to, że dziewczyny pochodzenia azjatyckiego były zmuszane w pracy do różnych seksualnych usług. Ty czerpiesz swoją wiedzę z TVN i GW, a ja mówię o tym co sam doświadczyłem. Największa furorę zrobiło moje zdanie: "dziewczyna miała nieobecne, zamglone oczy, a reka jej się trzęsła jakby przez godzinę pracowała młotkiem."

Banalizacje seksu to światu zafundowało chrześcijaństwo gdy sprowadziło je do roli prokreacji, w dodatku "nieczystej" prokreacji. Moje doświadczenie zawodowe pokazuje inne sytuacje, "wzorcowe katoliczki" załatwiają sobie awans, premię, władzę w firmach poprzez uwodzenie szefostwa. W niedzielę wzorcowo do kościółka, w piątek bułeczka z serkiem, a na codzień intrygi i knucie, byle do przodu, byle awans, byle kasa, a że faceci to naiwniacy? to za chwilę seksu zrobią wszystko, potem drobny szantażyk i kariera leci. Mgła w oczach? Jaka mgła? tupet i pewność siebie, czasem "takie słodkie, milutkie" ale wiadomo, że coś chce, że trzeba za nią coś zrobić. A wykorzystywanie? A pewnie też się zdarza, wzorcowi katoliccy pracodawcy cuda wianki odstawiali z pracownicami z Ukrainy. Tak jest od dziesięcioleci, od zawsze. Na dobrą sprawę właśnie przykład Zachodu co nieco zmniejsza patologię. Bo są już sprawy o mobbing, o molestowanie. Kiedyś tak po katolicku wstyd było się przyznać, bo to kobietę mieliście za "zbrukaną". Zachód każe taką kobietę traktować jako ofiarę przestępstwa, a katolicy mają ją za "zbrukaną". Taki "wzorcowy katolik" to nie chciał się nawet wiązać z ofiarą gwałtu, bo przecież "nie jest dziewicą". To dopiero jest banalizacja seksu!

jakie średniowiecze? to trwa do dziś, a w średniowieczu to dopiero chrześcijaństwo dawało popis, zgwałcona kobieta to w sumie mogła iść już tylko do burdelu, takie "miłosierdzie" wtedy panowało, noooo w elitach to może jeszcze klasztor zostawał, chociaż średniowiecze to było dziwne nieraz, niektóre klasztory też funkcjonowały jako burdele. Bez seksu nie byłoby nas, zatem skoro jesteśmy znaczy seks jakoś musiał istnieć, pytanie jak?

Studenci to najbardziej aktywna grupa w uniwersytecie w zakresie zgłaszania patologii - choć i tak zgłaszany jest promil spraw. Z kolei pracownicy nauki w Polsce wolą podporządkować się zasadzie lojalności i milczą. Tymczasem polski uniwersytet czeka dopiero na swoje me too, skala wyzysku, molestowania seksualnego i mobbingu jest niewyobrażalna. Tymczasem pracownicy wolą pozostać przechodniami, świadkami wzmacniającymi patologie swoją biernością. Porzucenie hierarchicznych i paternalistycznych relacji wydaje się im niepojęte, skoro wychował ich do tego polski kościół i historia wyzysku i pańszczyzny. Postawa polskiego uniwersytetu przypomina postawę niemieckich i włoskich uniwersytetów jak i kościoła katolickiego, wobec faszyzmu i nazizmu, a więc bierność, a nawet przecież wsparcie. Brak reakcji na patologie wewnątrz uczelni to jedno, bierność wobec obecnego faszyzującego rządu i ministra edukacji to kolejna odsłona dramatu lojalności.

Proszę sobie porównać dwie mapki: górna pokazuje poparcie dla Hitlera i nazizmu, a dolna obszary w Niemczech zamieszkałe głównie przez katolików. Wnioski pozostawiam Panu. https://polimaty.pl/wp-content/uploads/2016/06/ZjsMV-bMQNx5L0l_jbqyNXRSR_oo74vMsufzdjEIXlI.jpg

Chciałem sobie tym razem oszczędzić wysiłku dekonstruowania twoich wrzutek, ale nie ułatwiasz sprawy. Do wyciągnięcia krytycznych wniosków, jak ochoczo namawiasz, potrzebne jest źródło informacji, a jakaś randomowa mapka z nieczytelną legendą na pewno takim źródłem nie jest. Ja też mogę stwierdzić pozytywną korelację między żarliwym polskim katolicyzmem a entuzjastycznym głosowaniem na skończoną patologię, jaką jest PiS, ale to nie znaczy jeszcze, że katolicyzm zawsze i wszędzie musi się politycznie skvrwić, nieprawdaż? Dlatego plainy - DOWODY. Sam rozumiesz, że po twoich ostatnich nadmuchanych spiskowych i kreacjonistycznych rewelacjach tym bardziej nie można ci ufać na słowo. ;)

Najpierw była przykra historia z oryginalną ( z Gujaratu ) hinduską o imieniu Hetal. Dziewczyna była ściągnięta z Indii do GB przez jakiegoś urodzonego w Anglii hindusa ( małżeństwo aranżowane przez jej rodzinę ). Ponieważ była drobna i miała malutkie piersi dziewczyna dostała rozwód zaraz po tym jak wyszła za mąż. A potem musiała się jakoś sama otrzymywać. Wiem, chciałbyś abym, ci opowiadał jaką Hetal odstawiała Kamasutrę w miejscu pracy. Faktem jest, że przez Hetal straciłem pracę po raz pierwszy. Ta dziewczyna, o której wspomniałem wcześniej to była ciemnoskóra, urodzona w Anglii hinduska. Ładna i bardzo inteligentna dziewczyna. Kilka razy patrzyła mi głęboko w oczy i miała przy tym bardzo smutne spojrzenie. Początkowo sobie pomyślałem, że pewnie się we mnie zakochała ( cóż, jestem raczej przystojny i takie rzeczy przytrafiały mi się już wcześniej ). Teraz już wiem, że jak dziewczyna patrzy w taki sposób to chce powiedzieć "Help me please". PS śladów spermy na sukience też nie mam.

Aha, czyli z braku wątpliwych danych kwantytatywnych na temat anty-nazistowskich katolików przechodzimy z powrotem na pewny grunt twoich szlachetnych czynów :) Powiedz, plainboy, gdybyś nawet miał te porwane majtki, to w jaki sposób wspierałoby to twoje twierdzenia o 1. większej banalizacji seksu w czasach współczesnych w porównaniu do czasów dawniejszych i 2. większej banalizacji seksu na Zachodzie niż w Polsce?

myślałem, że ciebie interesują pokrzywdzone dziewczyny, a ty chcesz gadać o mapkach. https://polimaty.pl/2016/06/katolicy-wybory-nsdap/

To już wiemy, że pokrzywdzone dziewczyny nikogo nie interesują tak bardzo, jak ciebie, Benedykta i PiS. :) Jak widzę, ty z kolei o mapkach gadać nie chcesz - chcesz jedynie, aby łykano twoje wrzutki bez zastanowienia, nieprawdaż? *** Link to tekstu, pod którym nikt się nie podpisał, i który za swoje źródło podaje tę samą gołą nieczytelną mapkę... Nadbudowę już skleciłeś plainy - teraz pokaż, że stoi ona na jakiejkolwiek bazie :)

by nie rzec kłamstwo. Południowe landy Niemiec zwłaszcza Bawaria są zawsze pewną opcją krypto-anty niemiecką. Mają silnie rozbudowanie poczucie odrębności. Zapewne dlatego wpierw Hitlera mocno poparli (przecież tam właśnie zaczynał) a potem kiedy budował "wielkie Niemcy" to miny im zrzedły i entuzjazm się skończył. Mapka biorąc pod uwagę, że jest idealnym pozytywem- negatywem, wydaje się też być jednak ideologicznym chłamem. Niemniej oczywistym jest, że Hitlera najsilniej popierał żywioł pruski, a regiony o jakimkolwiek poczuciu odrębności były bardziej sceptyczne.

Też mi się ta idealna korelacja między obu mapkami wydała mocno podejrzana. Zobaczymy, czy plainy jest w stanie czymkolwiek ją podeprzeć. Tym niemniej nawet gdyby okazała się prawdziwa, to jednak nadal stoi przed nim karkołomne zadanie wykazania związku przyczynowego między katolicką tożsamością (z odrzuceniem innych wpływów kulturowych, połecznych i gospodarczych) a faktem niegłosowania na nazistów w lipcu 1932 r. Poza tym można podać wiele kontrprzykładów na wspieranie dyktatur przez katolików. Pobliski przykład: reżim Mussoliniego cieszył się przez długie lata masowym poparciem Włochów - kto poza katolikami mógł go popierać w tym arcykatolickim kraju?...

A ty co sądzisz ? Lista twoich ulubionych bohaterów, którzy byli zafascynowani Stalinem ( w kraju i za granicą ) zapewne krótka nie jest. A wątek historyczny z Hitlerem w tle jest tu raczej poboczny stąd te dziewczęce porwane majtki.

A Lucyfer nie dorasta w tym samym przedmiocie do pięt twojemu Bogu. A ty co sądzisz, plainy? :)

Lucyfer to imię pozabiblijne, ale zadajmy sobie pytanie, poczytajmy Biblię. Kogo w Biblii zabił Szatan? A ile ofiar pochłonął gniew Jahwe?

1. Bóg nigdy nikogo nie zabił. 2. Jeśli Biblia twierdzi, że Bóg kogoś zabił - patrz punkt 1. :)))

najbłyskotliwszy komentarz miesiąca. W nagrodę kilogram polskich winogron i tytuł "Jana bez Głowy"!

Nic na to nie poradzę, że moje doświadczenia na Zachodzie ( nie wspomniałem jeszcze o Holandii ale to już sobie i wam daruję ) nie dotyczą pedofilii księży. Czegoś takiego co widziałem w Anglii i Holandii nigdy nie widziałem w Polsce. Zdania nie zmienię. Sorry, ale Benedykta XVI uważam za wielkiego myśliciela i zgadzam się z nim w pełni.

No wiadomo, że im mniej możesz zaoferować na poparcie swoich rewelacji, tym bardziej po drugiej stronie musi narastać irytacja.;) Jako katolik wszak nie tylko widzisz rzeczy, których nie ma, ale też musisz się poddać autorytetowi papieskiemu. Bo nie spodziewam się, aby Ratzinger przeprowadził rzetelne badania banalizacji seksu. :) PS. (Nie)wspominając o Holandii, masz na myśli to, jak wziąłeś udział w rabunku tamtejszego fiskusa?

To naprzeciw Polski sporadyczne przypadki, tam organy państwa nie chronią księży przestępców, tam ich ścigają prawie jak każdego innego(ewentualnie KK sam siebie chroni i tuszuje). Co do Polski, hmmmm albo ślepy, albo przebywałeś tu bardzo okazyjnie, ewentualnie siedzisz w jakimś "kloszu". O Anglii się nie wypowiadam, nie byłem, w Holandii też nie, ale Niemcy, Francja, Włochy, Hiszpania nie są mi obce. Włochy to praktycznie jak Polska pod względem patologii(oczywiście pewne różnice są) :)))

.... to proponuję kilka zdań Joachima Trenknera: "Wprawdzie pięć wieków lat temu antysemityzm był zjawiskiem powszechnym w elitach Europy, ale faktem jest, że tamta odległa historia miała całkiem niedawno swój ciąg dalszy: nienawiść Lutra do Żydów wykorzystali do swych celów narodowi socjaliści. I faktem jest, że znacznie więcej niemieckich protestantów niż katolików poparło Adolfa Hitlera – gdy spojrzymy na mapę tego poparcia i mapę podziałów wyznaniowych w Niemczech, okaże się, że im bardziej protestancki był dany region, tym poparcie dla Hitlera większe, a im bardziej katolicki, tym mniejsze. https://www.tygodnikpowszechny.pl/dlugie-cienie-marcina-lutra-33804

Rozumiem, że Joachim Trenkner dysponuje wiarygodnymi badaniami opinii publicznej w kreisach katolickich np. w roku 1935, 1938 i 1940, także może zasadnie twierdzić, że poparcie dla nazistów było w nich wówczas relatywnie niskie (dużo niższe, niż w kreisach protestanckich)? Jeśli tak, to poproszę o te badania. Bo na razie dostaliśmy tylko jakieś zawieszone w próżni mapki rzekomo oddające preferencje z wyborów w lipcu 1932 r. i liczebność katolików w tym samym czasie. Jeśli nawet przyjąć arguendo, że w 1932-1933 r. katolicy rzeczywiście poparli NSDAP dużo rzadziej niż protestanci, to przecież taki rezultat mógł wynikać z innych przyczyn, niż "bezbłędne rozpoznanie zła obecnego w ideologii nazistowskiej za sprawą bożej łaski i doskonałego zmysłu moralnego katolicyzmu". Przykład innego wyjaśnienia: regiony katolickie już od czasów II Rzeszy tradycyjnie, stale i konsekwentnie głosowały na katolicką partię Zentrum i nie było powodu, aby miały zmienić preferencje wyborcze na rzecz nazistów. Z drugiej strony jeśli można uznać bez powodu, że to katolickość chroniła przed wpływami ideologii nazistowskiej, to równie dobrze można obstawać przy tym, że to katolickość stała za poparciem bardziej (faszystowskie Włochy, frankistowska Hiszpania, latynoamerykańskie dyktatury) lub mniej (pisowska Polska) autorytarnych reżimów.

Jak ty się bardzo starasz aby udowodnić, że to jednak katolicy byli i są ci najgorsi. A nie lepiej sobie pobiegać ? Poczujesz się lepiej i nie będziesz miał pretensji do pana Boga o to że żyjesz. Ale to, że masz pretensje do pana Boga jest już jakimś promykiem nadziei. A poza tym przypadek osy szmaragdowej pokazał, ze potrafisz wierzyć w cuda. Będzie jeszcze z ciebie dobry katolik.

Twoje cuda wystarczy tylko delikatnie podrapać, aby spod pozłacanej blagi wylazł tandetny paździerz ;)

to właśnie Ty starasz się ze wszystkich sił wmówić, że katolicy to najcudowniejsza, najszlachetniejsza nacja jaka kiedykolwiek stąpała po ziemi, a cała reszta, to zepsute, zdemoralizowane, bezduszne istoty. Taka jest Twoja narracja, i jest ona tak bardzo kłamliwa, że nie może być na nią zgody. Nie ważne gdzie, ale wszędzie jest tak, że dobrzy ludzie czynią dobro a źli ludzie czynią zło, ale po to by dobry człowiek czynił zło, to potrzebna jest religia. Nie ja to wymyśliłem, ale podzielam ten pogląd, przy czym zarówno hitleryzm jak i stalinizm nosiły w sobie wszelkie znamiona religii.

A nie wystarczy powiedzieć, że hitleryzm i stalinizm to świeckie ideologie, podczas gdy katolicyzm to ideologia religijna? Nie ułatwiajmy prawym fundamentalistom maskowania istoty rzeczy ;)

by dobry człowiek czynił zło, potrzebna jest ideologia, nie ważne czy świecka, czy religijna.

czy ludzie którzy w początkowym okresie głosowali na Hitlera byli złymi ludźmi? Hitler w początkowym okresie całkiem sprawnie się kamuflował, a Republika Weimarska była kpiną z państwa, a potem było już za późno.

Też mi to przeszło przez myśl: początkowo wystarczyła ignorancja i wybiórcze poznawanie pod wpływem paru przyjemnie brzmiących haseł, a potem wystarczył strach i konformizm. Dlatego nawet dziś dostrzegam szansę reedukacji dla jakiejś połowy wyborców PiS-u. :)

do tego by racjonalnie i sensownie, oraz zgodnie z prawdą ocenić przyczyny "fenomenu" Hitlera. Najbliższy wolny termin to wtedy gdy "Sztuczna Inteligencja" przejmie funkcję badań historycznych na tym świecie.

Będąc na prowincjonalnej uczelni chińskiej rozmawiałem przy piwie z innymi wykładowcami - obcokrajowcami. Padło zdanie, ze nawiązanie romansu ze studentką (była mowa o związku za obopólna zgodą, inne sytuacje w ogóle nie były dyskutowane) prowadziłoby do natychmiastowego wydalenia nauczyciela. Pracując na uczelni w Polsce nie spotkałem się z problemami nadużyć o podłożu seksualnym - może nie zwracałem na te problemy uwagi i nie interesowały mnie dyskusje na ten temat? Były to uczelnie techniczne, może wykładowcy byli zbyt zajęci, żeby się w pracy zajmować takimi sprawami? :-)

Historia studentki od piątki w indeksie przypomniała mi historię dziewczyny wykorzystanej przez Portugalczyka o nazwisku Osculati (świetna piosenka Kabaretu Starszych Panow, znakomicie przedstawiona przez Barbarę Rylską). Ów Portugalczyk, proszę sobie wyobrazić, bezczelnie oświadczył, że "ne zaplati", i rzeczywiscie "nie uiścił". "A kiedy wstałam i wyszłam bez słowa, nie wybiegł za mną, nie dofinansował", żali się dziewczyna. To wszystko przez tę straszną Europę, tę banalizację seksu, o której była tu mowa. Co innego nasz rodak: "Polak z groszem się nie liczy, jakby nie miał, by pożyczył.....najpierw podjął (z konta, przyp. mój), potem objął, a nie nabrał" . Mamy swoją dumę, nie to, co ten Osssskulati.

Trochę się rozpędziłem i straciłem kontrolę w jednym z komentarzy, Przepraszam !

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]