Reklama

Solidarność z cierpiącym

Solidarność z cierpiącym

08.02.2021
Czyta się kilka minut
„TP” 4 / 2021
D

Do artykułu Józefa Majewskiego o sensie cierpienia chciałabym dołączyć kilka myśli. Jest oczywiste, że próby tłumaczenia racjonalno-psychologicznego tego najtrudniejszego ludzkiego doświadczenia (że „może stanowić przestrogę”; że „uszlachetnia”; że „pozwala docenić dobro” i inne przytaczane przez autora) nie zadowalają, nie tłumaczą jego istoty, nie wyjaśniają tego ogromu (nadmiaru) cierpienia, zwłaszcza cierpienia ludzi niewinnych, dzieci. Myślę, że naprawdę jedynie chrześcijaństwo pozwala zrozumieć tajemnicę cierpienia, a może tylko przybliżyć się do jej zrozumienia.

Tylko perspektywa zbawczej Misji Chrystusa, podjętej przez Mękę Krzyża dla ratowania świata, odkrywa najgłębszy sens cierpienia. Bóg wszedł w świat rozdarty przez zło i naznaczony cierpieniem po grzechu, będącym konsekwencją wolności człowieka. Przyjął najcięższy ludzki los i odtąd jest z tymi (i w tych), którzy cierpią. Na pytanie, gdzie był Bóg w Oświęcimiu i gułagach, odpowiedź brzmi: w gazowanych i poniżanych.

I w dziele ratowania świata przez cierpienie uczniowie Chrystusa mogą uczestniczyć oddając to, co jest ich najbardziej własne – cierpienie. Wszystko inne, co posiadają, jest darem otrzymanym. Może to jest ta „solidarność z cierpiącymi”, o której mowa jest w końcowej części artykułu o Hiobie, tylko pojmowana bardziej mistycznie.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

wydumana, nadęta, bałamutna, alogiczna, od wieków dla maluczkich niewiarygodna, najmniej ważne, że trącąca muzealną stęchlizną - a już frazy "Tylko perspektywa zbawczej Misji Chrystusa..." czy "świat naznaczony cierpieniem po grzechu, będącym konsekwencją wolności człowieka...." to klasyka i kwintesencja teologicznych wygibasów w konfrontacji z oczywistością dramatu ludzkiej egzystencji, sugerującym wprost jeśli już to raczej szatańskie niż boskie autorstwo stworzenia - w języku potocznym nazwałbym ten tekst świergoleniem, w formule poprawności politycznej [?] jałowym powtórzeniem wyświechtanych frazesów niemających żadnego przełożenia w realnym życiu - na szczęście wbrew temu co Autorka twierdzi prócz teologów chrześcijańskich byli i są inni, którzy naturę cierpienia nie tylko tłumaczą, ale i lekarstwa na nie proponują - nie jest tak źle, proszę Pani, głowa do góry
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]