Reklama

Bóg nie jest mężczyzną

Bóg nie jest mężczyzną

22.03.2021
Czyta się kilka minut
„TP” 11/2021
C

Czytając felieton Zuzanny Radzik „Odmówcie sobie” miałam wrażenie, że autorka podsłuchiwała moje myśli, gdy w ostatnich dniach szukałam głównej przyczyny płynącego pod moją skórą gniewu, i gdy w końcu nazwałam główny powód frustracji: boli mnie Kościół! Boli w tych miejscach, gdzie panoszy się chory, opresyjny patriarchat. Patriarchat dający kobiecie w Kościele tylko takie miejsce, które jest wygodne dla mężczyzn. Patriarchat, który domaga się męskiej władzy (a raczej rządzenia, które nie jest służbą), unikając związanej z władzą odpowiedzialności. Patriarchat, który ze święceń kapłańskich czy biskupich zrobił sobie bożka i domaga się szacunku a priori, bez potrzeby zapracowania własną postawą na tenże. Boli mnie marginalizowanie świeckich, a szczególnie kobiet, ograniczanie nam możliwości decydowania o kształcie Kościoła w tych jego aspektach, które nie są niezmienne. Zdumiewa mnie męska, klerykalna awersja do zaciekawienia się tym, co Bóg mówi do kobiet i co chciałby przez kobiety powiedzieć mężczyznom-kapłanom.

Kiedy patrzę na obraz stworzenia człowieka i jego upadku, nieodparcie przychodzi mi na myśl, że wyłączenie kobiet z nauczania, z głoszenia Dobrej Nowiny jest demoniczne, że kłamliwie zniekształca obraz Boga. Męska narracja o Bogu z zasady będzie odmienna od kobiecej. Wyeksponuje te elementy, które mężczyznom są bliskie, bardziej dla nich zrozumiałe, pomijając kobiecą percepcję Boga. Bez tej komplementarności zubażamy przekaz wiary, przez co trudniej jest prowadzić do dojrzałości chrześcijańskiej zarówno mężczyzn, jak i kobiety.
Nie zapominajmy, że Bóg nie jest mężczyzną, i że nie możemy na Niego patrzeć jedynie przez osobę Chrystusa. Kobieca twarz Boga „opowiadana” przez mężczyzn nigdy nie będzie tak prawdziwa jak ta, którą „opowie” kobieta z głębi wewnętrznego doświadczenia. I nie myślmy, że taka kobieca opowieść jest potrzebna kobietom. Nie, ona jest potrzebna przede wszystkim mężczyznom.

Autorka opublikowanego listu dostanie od nas notes TUROWICZ na 75-lecie.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Jestem za. Wykonałem kiedyś pracę myślową pod tytułem (roboczym, bo na mój użytek) "Kobieta w oczach świętych" - niektórych, ale będących postaciami znaczącymi. Zacząłem od Aureliusza Augustyna z Tagasty (354-430), który w młodym wieku wiódł "nieuporządkowane życie, doznał przemiany i został świętym Augustynem z Hippony. Głosił "wczesnoowsiakowe" hasło ale też głosił z całą mocą swoją, że "...kobieta jest istotą pośrednią, która nie została stworzona na obraz i podobieństwo Boga. To naturalny porządek rzeczy, że kobieta ma służyć mężczyźnie...". Święty a zaprzecza pierwszemu opisowi stworzenia człowieka. Drugim - wg chronologii - wziętym na warsztat jest Grzegorz I zwany Wielkim, który chlapnął w kazaniu wielkanocnym, że Maria Magdalena, Apostołka Apostołów, była be. Skąd mu się wziął taki "fake news"? Trzecim punktem jest Akwinata (1225-1274), jeden z najtęższych umysłów swoich czasów; jednak oprócz rzeczy mądrych głosił również, powtarzając za św.Augustynem jak za panią matką, że "kobieta to niewydarzony mężczyzna". Mało ? Według tradycji są cztery rzeczy, których nie można cofnąć, m.in. słowa wypowiedzianego. A słowo jest potęgą! Zostało wypowiedziane/napisane i odtąd żyje własnym życiem - trwa. Na takich poglądach zostały wyedukowane zastępy wiernych a głównie duchownych; ilu ludzi czytało i czyta Akwinatę w całości a nie "wypisy"? Dlatego może trzeba ustanowić "nowy świecki zwyczaj" sprowadzający się do przywrócenia człowieczeństwa kobietom, bo to Wam Panie się należy! The future is female!

Piękny, wspaniały tekst, który jest krzykiem o mądrosć i prawdę. Gratuluję takiej umiejętnosci wyrażenia tego co najważniejsze.

Ja już władzę nad obejściem oddałem kobicie, byle tylko po pysku nie prała za często.

nasz obraz świata, przekonania religijne, wzorce kulturowe itepe są wskutek tresury/wychowania/nauki itede niemal dosłownie 'wbudowane' w obwody naszego mózgu, neurobiologia opisała już te procesy i mechanizmy dość dokładnie - stąd bierze się siła wczesnodziecięcego prania mózgu i słuszne przekonanie o jej skuteczności, stąd parcie kościoła na chrzest niemowląt i edukację religijną od przedszkola, stąd też janczarzy i wiele innych ciekawostek - na szczęście, zwłaszcza dla jak Sz. Pani cierpiących z tego powodu, nie jest to sytuacja bez wyjścia - jak się raz k o m u ś udało pani świat zaprogramować, tak teraz ma Pani szansę s a m a przeprogramować go na nowo i na swój sposób - wystarczy chcieć, a cennej wskazówki udzielił nam w tej kwestii ś.p. Karol Wojtyła jako papież Jan Paweł II zwany "świętym" : nie lękajcie się! ★ ★ ★ [na marginesie - także w tym temacie ale nie tylko polecam świetną książkę Iana Stewarta pt. 'Czy kości grają rolę boga?', nowość nie tylko na polskim rynku - od początków rachunku prawdopodobieństwa po fizykę kwantową, podane w sposób ciekawy i przystępny nawet dla co bardziej kumatych 'humanistów' ㋡]

zamiast kopnąć ten cały kościół, jęczycie jak kiedyś Polacy o/w PRL: "socjalizm tak - wypaczenia nie" sami kładziecie łeb w obrożę --- nie nawołuję do porzucenia wiary - ale - kiedy w końcu zrobicie jakąś reformację w tym biednym kościele? Albo przejdziecie do gotowych już wyznań tej samej wiary

Bób nie jest mężczyzną - czyżby. Nie rozumiem tych pretensji, przecież odnosi się Pani do Boga wymyślonego przez facetów i dla facetów. Gra pani w grę bez zrozumienia jej zasad. Oto przyczyna frustracji. Stworzyliśmy sobie Boga na miarę własnych potrzeb, za bardzo nie rozumiem dlaczego kobiety tak chętnie w tę naszą grę grają. Są niewątpliwie o wiele bardziej zaangażowane niż my faceci. Nam nieco przeszło, bo powierzyliśmy sędziowanie w tej grze nieudacznikom. Może nie tyle powierzyliśmy co sami się przepchnęli, albo po prostu tak wyszło. Głównym celem tej gry jest podporzadkowanie sobie otaczającego nas świata, na czele z kobietami. Dość długo to działało sprawnie, ale ostatnio zaczęło coś zgrzytać. Popatrz proszę, ile w kościelnych ławkach siedzi mężczyzn a ile kobiet. Nas facetów, z braku ewidentnych korzyści dla siebie, gra ta jakby mniej bawi. Wy kobiety macie parcie na ołtarz przez nas wymyślony, to jeszcze bardziej zniechęca. Życzę powodzenia, może coś ugracie dla siebie, mnie to po prostu zwisa.

patologicznej postaci w jakim go mamy, to dzięki właśnie kobietom tak świetnie funkcjonuje. Wystarczy pójść do kościoła i zobaczyć, która to płeć zdecydowanie przeważa w ławkach. A kto pilnuje, żeby dzieci chodziły na religię, do kościoła, uczestniczyły w różnego rodzaju imprezach kościelnych? Chyba jednak Wam, kobietom to pasuje. I jeszcze jedno: bracia Sekielscy to jednak nie są kobietami.

Lata życia blisko kościoła nauczyły mnie że dziewczynki dużo szybciej "łapią bakcyla", są aktywne i zaangażowane. Chłopcy z ostrożności bądź czystego lenistwa częściej pozostają z boku. Ostatnio jednak zauważam że to się zmienia. Pamiętny list Episkopatu i wszelkie późniejsze wydarzenia był dla wielu katoliczek nie do udźwignięcia. Już mniej nas pilnuje żeby dzieci chodziły na religię czy przystępowały do sakramentów - siłą rozpędu system ciągle działa, ale spowolnienie jest widoczne. Zobaczymy czy mężczyźni, na których przelane zostaną obowiązki dopilnowania wychowania dzieci w wierze: 1. w ogóle zauważą ten fakt 2. podołają zadaniu 3. zaryzykują starcie ze swoimi kobietami w kwestiach zasadniczych.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]