Korona Czerwonej Królowej

Nie zrozumiemy reguł rządzących obecną pandemią bez znajomości podstaw biologii ewolucyjnej. Wynika z nich, że bierzemy teraz udział w ważnym wyścigu.

Reklama

Korona Czerwonej Królowej

Korona Czerwonej Królowej

22.03.2021
Czyta się kilka minut
Nie zrozumiemy reguł rządzących obecną pandemią bez znajomości podstaw biologii ewolucyjnej. Wynika z nich, że bierzemy teraz udział w ważnym wyścigu.
Helena Bonham Carter jako Czerwona Królowa w filmie „Alicja po drugiej stronie lustra”, reż. James Bobin, USA, 2016 r. ARCHIVES DU 7E ART / WALT DISNEY PICTURES / ALAMY / BEW
M

Może nie wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę, ale prawie wszyscy mówimy ostatnio językiem biologii ewolucyjnej. „Selekcja”, „wzrost wykładniczy”, „mutacje”, „ewolucja” – pandemia spowodowała, że używamy tych pojęć częściej niż zwykle. I, co ciekawe, w przykrym, ale jednak naturalnym dla nich kontekście. To znamienna odmiana, bo w ostatnich latach termin „ewolucja” pojawiał się w mediach bodaj najczęściej przy okazji różnych kreacjonistycznych wybryków, np. projektów otwarcie promującej tzw. Inteligentny Projekt fundacji En Arche.

Teoria ewolucji to temat wyjątkowo podatny na podobne pseudonaukowe dywagacje. Wiele osób myśli o niej jako o czymś metafizycznie doniosłym, a zarazem ważnym osobiście. Czymś, co przesądza o wyjątkowości doświadczenia bycia człowiekiem, albo wręcz przeciwnie – degraduje nas, umieszczając wśród wszystkich innych, zwyczajnie zwierzęcych gałęzi drzewa...

16627

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, roczny lub płatność za pojedynczy artykuł.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

"Niefortunnie jeden z naszych najwspanialszych wynalazków – medycyna – stanowi niezwykle efektywną siłę selekcyjną...". No to marne mamy szanse ścigając się z Czerwoną Królową: kogo nie poharata silna reakcja odpornościowa, ten stanie się mimowolnym rozsadnikiem jeszcze zjadliwszych wariantów. Chyba że finał będzie taki sam, jak w "Alicji". ;)

"...w ostatnich latach termin „ewolucja” pojawiał się w mediach bodaj najczęściej przy okazji różnych kreacjonistycznych wybryków". Przykro to powiedzieć, ale właśnie w tym tygodniu pojawił się w mediach przy okazji wybryków zupełnie innego rodzaju. Uniwersytet Harvarda podjął decyzję o likwidacji działającego od 2003 roku Programu Dynamiki Ewolucyjnej, poświęconego badaniom nad fundamentalnymi zasadami matematycznymi rządzącymi ewolucją. Zablokowano dostęp do strony, która jeszcze w ostatnią środę działała normalnie. Tematy badawcze Programu obejmują (czy raczej obejmowały) ewolucję współpracy, raka, wirusy, zastosowania teorii gier i grafów w ewolucji, strukturę populacji, ewolucję języka, ekonomię ewolucyjną itd. Cele były nadzwyczaj ambitne: wyleczenie świata z raka, chorób zakaźnych, egoizmu oraz... teorii dostosowania włącznego (były dyrektor programu Martin Nowak, autor i współautor prawie 500 artykułów w czołowych periodykach naukowych, ostro z nią polemizował, mając za sojusznika samego E. O. Wilsona, twórcę socjobiologii, zwanego "Darwinem XXI wieku"). Nie szukając daleko, niedawno powoływano się na niego w TP [https://www.tygodnikpowszechny.pl/bonobo-to-tez-milosierni-samarytanie-150859]. Teraz otrzymał dwuletni zakaz prowadzenia badań (!) i nauczania. Swoja drogą, ciekawe, co stanie się z jego trzema zapowiadanymi nowymi publikacjami. W tle jest skandal z Jeffreyem Epsteinem - jak się okazało, dobrym znajomym Nowaka (chociaż niczego więcej nikt nie sugeruje) oraz dobrodziejem Uniwersytetu Harvarda, a szczególnie owego Programu. Tak się zastanawiam, czemu nie wystarczyło wyrzucenie dyrektora i usunięcie ze strony informacji o sponsorze? Czemu zwinięto cały interes? Jedyna hipoteza, jaka przychodzi mi do głowy, to wyjątkowo nieszczęśliwy skrót nazwy: Program for Evolutionary Dynamics. No i co będzie z tą nauką?

Fragment ze wstępu ich głośnej książki "Błąd Darwina": "To nie jest książka o Bogu, inteligentnym projekcie ani o kreacjonizmie. Obaj trzymamy się od tych spraw z daleka i uznaliśmy, że warto z góry zadbać w tej kwestii o jasność. Zasadniczą tezą tej pracy jest twierdzenie, że w teorii doboru naturalnego tkwi błąd – być może nawet zasadniczy błąd. Zdajemy sobie również sprawę, że przywiązanie do darwinizmu to kryterium, za pomocą którego odróżnia się ludzi wyznających «naprawdę naukowy» światopogląd od całej reszty (kryterium tym posługują się nawet osoby, które nie wiedzą o darwinizmie za wiele). «Trzeba wybierać między wiarą w Boga a wiarą w Darwina, a ten, kto chce być świeckim humanistą, wybiera drugą opcję». Ponoć każdy to wie”." Każdy sobie może pocztać o Fodorze i Patellim, choćby w wikipedii. Obawiam się, że pan Szymon Drobniak musi jeszcze sporo popracować aby zblizyc się do tego naukowego poziomu, który osiagneli obaj - niewątpliwie światowej klasy - naukowcy. Książka "Błąd Darwina" została wydana przez PWN kilka lat temu i jest pełna argumentów, na które wyznawcy Darwina nie mają dobrej odpowiedzi. Co nie znaczy, że w przyrodzie obserwujemy pewne procesy o charakterze ewolucyjnym. Chocby te, dotyczące mutowania koronawirusa.

Problem w tym, że jest w toku, że są używane różne mechanizmy jego realizacji, że jednym z mechanizmów jest nawet "chaos", wirusowa ingerencja w DNA, i jak najbardziej "dobór naturalny" też, i przede wszystkim, nie dowodzi istnienia Boga, dowodzi istnienia potężnych kosmitów, których wzięto za bogów. Być może nawet oni sami wywołali to mniemanie? A Bóg? może i gdzieś tam i jest? ale wątpię czy jest bezpośrednim twórcą naszej pokręconej rasy. Reasumując "czerwona królowa" żyje i nie jest wyłącznie symbolem. Tak uważam, ale oczywiście mogę jeszcze zmienić zdanie, lub się mylić, ot traktuję to jako najbardziej prawdopodobne wyjaśnienie otaczającej mnie rzeczywistości.

Obawiam się, że pan plainduncan musi jeszcze spor popracować, aby zbliżyć się do poziomu trollowania, który mógłby wywrzeć pożądany przez niego skutek. Pojedyncze życie ludzkie jest za krótkie nie tylko na to, aby zaobserwować makroewolucję, ale także na to, żeby przeczytać każdą książkę propagującą każde twierdzenie - od tego mamy wyznawców owych niszowych teorii, którzy na pewno potrafią podać z tych publikacji jakiś decydujący argument przeciw występowaniu makroewolucji, a nie będą ograniczać się tylko-li do pustych ogólników w rodzaju "pełno argumentów" i "światowej klasy naukowcy". :)

Kiedyś TP przeprowadził wywiad z J.F. A tu omówienie jednej z jego słynnych książek. Link do tekstu z TP poniżej. Podaj mi link do jednej z twoich słynnych książek Grzesiu. Książka "Błąd Darwina" została wydana przez Państwowe Wydawnictwo Naukowe. Jeśli chcesz się na temat tej książki wypowiadać to najpierw przeczytaj. Nie zakładaj z góry, że jesteś mądrzejszy od genialnego Żyda z Nowego Jorku, który całe swoje życie poświęcił na badanie praw przyrody. Napisanie książki "Błąd Darwina" wymagało olbrzymiej wiedzy i wielkiej odwagi ( patrz wstęp do książki, który zamieściłem wyżej ). Tą wiedzę, którą ty posiadasz z zakresu teorii ewolucji Fodor zapewne już posiadał w szkole podstawowej. On poszedł do przodu a ty zostałeś z tym co powiedziała tobie pani na lekcji biologii. Pozdrawiam. PS Czy ty naprawdę uważasz, że Jerry Fodor nie wiedział czegoś co wiesz ty ? https://www.tygodnikpowszechny.pl/myslenski-jezyk-mozgu-159506

Innymi słowy, plainy, nie potrafisz podać ani jednego argumentu z całej tej rzekomej "pełni argumentów", który moglibyśmy tutaj poddać krytyce. Jedyne, co potrafisz, to silić się na komiczny paternalizm względem red. Drobniaka, zaklinać się raz po raz, że autorzy wielkimi naukowcami som, i odwoływać do Wikipedii (która nota bene w obszernej angielskiej wersji przytacza szeroką merytoryczną krytykę ich twierdzeń). Czy ty w ogóle sam przeczytałeś tę książkę? A jeśli przeczytałeś, to czy w ogóle zrozumiałeś i pamiętasz, co było w środku? Zdajesz się nawet nie wiedzieć, że autorzy ci krytykują tylko wyłączność mechanizmu naturalnej selekcji w procesie zmian ewolucyjnych, lecz nie kwestionują samego faktu makroewolucji i pochodzenia od wspólnego przodka. Ja też nie wykluczam, że prócz samejgo doboru naturalnego za ewolucję odpowiadają też i inne, niepoznane jeszcze, mechanizmy. Cóż to za odwaga z mojej strony! :) PS. Moje książki? Szczególnie cenię "Why Evolution is True?" Jerry'ego Coyne'a, a ostatnio czytałem znakomitą "Some Assembly Required. Decoding Four Billion Years of Life" Neila Shubina.

Cała książka Fodora to są mocne argumenty, nie do odparcia. Jestem w pracy i nie wziąłem ze sobą tej książki. Ale nawet gdybym ją ze sobą wziął to i tak nie będę przepisywał 300 stron. Sorry. PS Pan Drobniak wyśmiewał kreacjonistów sądząc, że w ten sposób załatwi krytyków Darwina. Dlatego też zamieściłem wstęp do książki "Błąd Darwina". Ale też masz sporo racji. Książka, o której mowa jest zdecydowanie pracą naukową i sporo jej fragmentów nie było dla mnie zrozumiałych. Aby w pełni tą pracę zrozumieć wypadałoby podjąć kierunkowe studia.

Nikt ci nie każe przepisywać 300 stron, plainboy - wystarczy, jak podasz JEDEN, DWA "mocne argumenty, nie do odparcia". Jakoś do beztreściowego wymądrzania się nie trzeba cię specjalnie namawiać, a do zaprezentowania jakiegoś meritum, już tak:) Ale OK, poczekamy, aż wrócisz do domu i odświeżysz pamięć. ;)

Z pamięci podam jakiś sexy przykład.

No tak, sporo fragmentów książki "nie było dla ciebie zrozumiałych", ale ty i tak wiesz, że "cała książka to są mocne argumenty, nie do odparcia". ;)

Krótki opis pewnego występującego w przyrodzie zjawiska ( pytania dot. Ampulex Compressy nastąpią nieco później ). Osa Szmaragdowa, kiedy spotka Karalucha Amerykańskiego to wówczas rozgrywa się szybka, emocjonująca akcja. Osa żądli karalucha w tułów powodując chwilowy paraliż, dzięki czemu osa może wykonać kolejny krok. Kolejnym krokiem jest bardzo precyzyjne użądlenie w głowę karalucha. Użądlenie powoduje, że karaluch zamienia się w "zombie", który posłusznie wykonuje polecenia osy. Osa dotyka czółek karalucha, a nawet czasem siada na karalucha i niby woźnica pociąga go za czółki. Osa prowadzi karalucha w ustronne miejsce, gdzie przygotowuje sobie gniazdo. Następnie osa składa na ciele karalucha jaja, z których wykluwają się larwy. Dzięki robocie wykonanej przez mamę larwy osy mają zapas świeżego mięsa w postaci żywego karalucha. Za chwilę nastąpią pytania. Obejrzyj sobie krótki film a potem pogadamy. https://www.youtube.com/watch?v=YcR-zlmsJAc

Osa Szmaragdowa jest szczęśliwą posiadaczką magicznej mieszanki toksyn. Naukowcy są zachwyceni jadem osy i mają zamiar wykorzystać osę szmaragdową do walki z chorobą Parkinsona. Jad osy jest skomplikowaną mieszanką wielu toksyn. Złośliwi twierdzą, że kilka substancji można mieszać ze sobą w różnych proporcjach na biliony bilionów sposobów. Aby uzyskać w sposób świadomy i celowy taki magiczny jad jaki ma osa, który potrafi zamienić karalucha w zombie, świetnie wyposażony i wykształcony zespół chemików potrzebowałby wielu lat. Ile - twoim zdaniem - lat potrzebowała bezmyślna natura aby uzbroić osę w magiczny jad ? Czy natura dostarczyła gotowy produkt czy tez wczesniej były jakieś wersje mniej doskonałe ( np zamiast zamieniać karalucha w zombie zabijały karalucha co psuło cała zabawę itp ). No więc opisz proszę, jak twoim zdaniem przebiegała ewolucja jadu osy szmaragdowej i ile milionów lat osa musiała czekać aż powiedziała BINGO TO JEST TO NA CO CZEKAŁAM. https://kopalniawiedzy.pl/osa-szmaragdowa-karaczan-amerykanski-jad-ampuleksyny-choroba-Parkinsona-Michael-E-Adams,27733

Aby osa zamieniła karalucha w zombie musi wykonać dwa użądlenia. Pierwsze użądlenie paraliżuje przednie odnóża karalucha, drugie na trwale zamienia karalucha w bezwolne stworzenie. Ważna jest sekwencja zdarzeń, czas pomiędzy użądleniami, a przede wszystkim precyzja użądlenia w głowę. Osa musi trafić w zwoje nerwowe mózgu karalucha z chirurgiczną dokładnością i zostawić tam odpowiednią dawkę toksyn ( tak, nie za dużo i nie za mało ). W jaki sposób, twoim zdaniem, osa nauczyła się takich czynności ? Czy to jest tak, ze trening czyni mistrza i osa przeprowadziła tysiące, a może miliony treningów zanim wpadła na to, gdzie trzeba żądlić i w jakiej kolejności ? A jeśli już opanowała wszystkie te sztuczki to jak przekazała swoją wiedzę innym osom ? Życie osy nie jest długie więc wiedza w taki czy też inny sposób musiała być przekazywana ekspresowo. Ewolucja mówi o minimalnych zmianach, które, gdy są korzystne dla danego gatunku są przezeń adoptowane. Co miałoby być adoptowane przez osy dopóki cała sekwencja nie będzie w pełni skuteczna ? Gdy sekwencja nie będzie w pełni skuteczna jest zupełnie bezużyteczna. A jak ty to widzisz Gregg ?

Zdaje się, że miast zadawać pytania mnie, to ty miałeś podać argument(y) na twierdzenie, jakoby naturalna selekcja nie była w stanie w pojedynkę kierować ewolucją organizmów. No więc gdzie jest ten argument (bo nie mogę się doczekać)? Czy chodzi o to, że niby dobór naturalny nie był w mocy obdarzyć osę szmaragdową jadem o konkretnych właściwościach korzystnych dla danego sposobu rozmnażania się? Jeśli tak, to nie widzę żadnych podstaw do tego twierdzenia. Mogę wręcz powiedzieć, że ten przypadek wygląda na podręcznikowy przykład kompatybilności z naturalną selekcją. Ile tych owadów żyje w tej chwili na świecie? Miliardy? Setki miliardów? Co ile następuje wymiana pokoleniowa? Co kilka dni? Co kilka tygodni? Przez jaki okres ewoluują te owady? Dziesiątki milionów lat? Setki milionów lat? Organizmów w tej linii musiało być takie multum, że na pewno zaliczyły one miliardy mutacji genetycznych. Część z tych mutacji pogarszała adaptacyjność (te zostały wyeliminowane), większość z nich była neutralna, a część wreszcie zwiększała dostosowanie organizmów do środowiska - i te rozszerzyły się na całą populację drogą selekcji. *** Już wyczuwam, że to będzie kolejne starcie, gdzie w bezsilnej złości wyskoczysz na końcu od czapy z jakimiś "niemieckimi miastami i polską wsią". :)

Profesor Fodor w grobie się obraca ze wstydu, że tak łatwo odpowiedziałeś na jego pytania. To co wyżej przedstawiłem z pamięci ( książkę pożyczyłem 3 miesiące temu i jeszcze do mnie nie wróciła ) to były tzw pytania do ewolucjonistów zadane przez Fodora. Niech inni ocenią czy twoje odpowiedzi miały jakikolwiek sens. Moim zdaniem - żadnego. Kompletnie brakuje ci wyobraźni matematycznej. Dla mnie jesteś klasycznym płaskoziemcem.

Pozwól zatem, że i ja to uczynię z moją odpowiedzią, odnosząc się do jego treści za pomocą rozumowania ewolucyjnego i darwinowskiego. * Plainduncan: "W jaki sposób, twoim zdaniem, osa nauczyła się takich czynności ? Czy to jest tak, ze trening czyni mistrza i osa przeprowadziła tysiące, a może miliony treningów zanim wpadła na to, gdzie trzeba żądlić i w jakiej kolejności ?" Gregg84: Nic podobnego. Jedna osa żądliła zawsze w podobnym miejscu (albo w różnych miejscach bez wyróżniania żadnego z nich). Ale potomek którejś z miliarda miliardów os na skutek mutacji genetycznej zaczął żądlić częściej w jednym konkretnym miejscu, które okazało się lepiej (szybciej? z mniejszym wysiłkiem? - tego nie wiemy; ewolucjonizm nigdy nie obiecywał pełni odpowiedzi na prehistoryczny przebieg konkretnych specjacji) obezwładniać ofiarę, a tym samym osobnik obdarzony daną mutacją zyskiwał małą przewagę nad osobnikami bez tej mutacji i stopniowo wypierał ich materiał z puli genetycznej. * Plainduncan: "A jeśli już opanowała wszystkie te sztuczki to jak przekazała swoją wiedzę innym osom ? Życie osy nie jest długie więc wiedza w taki czy też inny sposób musiała być przekazywana ekspresowo". Gregg84: Osobnik obdarzony korzystną mutacją nie musiał przekazywać żadnej wiedzy innym osobnikom - wystarczy, że się rozmnożył w stopniu minimalnie skuteczniejszym od innych osobników i przekazał dalej mutację. * Plainduncan: "Ewolucja mówi o minimalnych zmianach, które, gdy są korzystne dla danego gatunku są przezeń adoptowane. Co miałoby być adoptowane przez osy dopóki cała sekwencja nie będzie w pełni skuteczna ? Gdy sekwencja nie będzie w pełni skuteczna jest zupełnie bezużyteczna". Gregg84: Na jakiej podstawie twierdzisz, że sekwencja działań rzeczonej osy jest zupełnie bezużyteczna, jeśli nie jest kompletna? Jad mógł początkowo służyć tylko do obezwładniania ofiary, którą owad sam konsumował. Zapewne któraś pra-osa na skutek mutacji złożyła w ofierze jaja, zapewniając im w ten przypadkowy sposób bezpieczniejszy niż dotąd "inkubator". Zapewne jakaś mutacja pozwoliła jajom wylegać się dłużej dzięki obezwładnieniu "inkubatora" zmienionym jadem miast jego szybkiego uśmiercania. Zapewne takich mutacji zmieniających właściwości jadu w sposób korzystny dla inkubacji jaj było wiele. Zapewne któraś osa za sprawą jeszcze innej mutacji zaczęła ciągnąć upolowany "inkubator" do gniazda, jeszcze bardziej zwiększając bezpieczeństwo jaj. Zapewne którejś wychodziło to lepiej, kiedy następna mutacja zwiększyła częstotliwość ukłuć w dane miejsca na ofierze. *** Budujesz, plainy, kreacjonistyczny argument z "nieredukowalnej złożoności", jakbyś odkrywał Amerykę, a tymczasem wiele takich "nieredukowalnych" złożoności zostało już skutecznie zredukowanych do prostszych, darwinowskich mechanizmów (np. zwierzęce oko, skrzydło ptaków). Trudno mi uwierzyć, aby Fodor i Piatelli byli tak samo naiwni w tej kwestii. A w bajki, jakoby stosują oni w swoich pytaniach równie karkołomne metafory (choćby ironicznie) o pojedynczych osach dysponujących ludzkim intelektem, nie uwierzę już zgoła w ogóle. ;) *** To teraz już chyba możesz wyjaśnić, w jaki to niby sposób matematyczna wyobraźnia twoja i autorów niweczy rozumowanie darwinowskie w przypadku rzeczonej osy?

Za czasów Kopernika było jeszcze gorzej. Płaskoziemców było grubo ponad 99 procent.

Jeśli chce pan zdać egzaminy na Wydział Biologii którejkolwiek uczelni w Polsce to musi się pan nawrócić na darwinizm. Albowiem człowieka myślącego poznać po tym, że nie ma żadnych wątpliwości. Na pocieszenie powiem jednak to, że w świecie lawinowo rosną zastępy naukowców, którzy mimo wszystko np ryzyka utraty stanowiska na uczelni, ostro Teorię Darwina krytykują. "Konieczna jest nowa synteza do opisywania zjawisk występujących w przyrodzie. Tak orzekli uczestnicy spotkania w siedzibie Royal Society w Londynie. Podczas sympozjum znakomita część uczestników przyznała, że neodarwinizm nie wytrzymuje próby w zetknięciu z dowodami. Naukowcy przełamali laicki dogmat, w myśl którego kwestionowanie teorii Darwina jest nienaukowe a głosiciele odmiennych koncepcji powstania życia powinni być wykluczani z debaty."

@plainduncan w niedziela, 28.03.2021, 20:18. "Jeśli chce pan zdać egzaminy na Wydział Biologii którejkolwiek uczelni w Polsce to musi się pan nawrócić na darwinizm". Ależ to piękny przykład zastosowania darwinizmu w naukach społecznych! Jednostka, np. dr hab. Szymon Drobniak, może sobie wyobrażać, że należąc do inteligentniejszej części ludzkości w sposób wolny i świadomy przyswaja sobie, a jako naukowiec także odkrywa prawdę obiektywną, tj. ontycznie wtórną wobec niezależnego od umysłu sposobu istnienia rzeczywistości. Tymczasem skłonność do myślenia według pewnych schematów może być po prostu cechą adaptacyjną w danym (w tym przypadku akademickim) środowisku, podlegającą zwykłemu mechanizmowi doboru naturalnego. Odchodzisz od obowiązującego poglądu - masz mniejsze szanse na przeżycie okresowej ewaluacji, a jeśli cię nawet nie odsieją, to studenci będą mniej się garnąć do izolowanego freaka i prawdopodobnie nie zostawisz w tym światku "potomstwa". Tu muszę się zastrzec, że ani "czysty" kreacjonizm, ani Inteligentny Projekt do mnie nie przemawiają. Powiem więcej: paradygmat ewolucyjny - inspirowany "darwinowską wizją przyrody ożywionej", ale przecież nie ograniczający się do niej - uważam za nieunikniony sposób myślenia w ramach nauk ściśle przyrodniczych, który nawet przez zwolenników wymienionych konkurencyjnych poglądów jest jakoś "inkorporowany" w ich obraz świata. Gdyby np. zapytać HuginMunina, czy jego potężni kosmici sami są wynikiem czyjegoś inteligentnego projektu, a jeśli tak, to... itd., to pewnie chciałby gdzieś ten łańcuch przyczynowo-skutkowy zakończyć czymś wytłumaczalnym w kategoriach zwykłej fizyki i biologii. No, powiedzmy, że astrobiologii. Ale to inny problem. Mnie trapi właśnie nieśmiałość "darwinistycznego" światopoglądu, zatrzymującego się trwożliwie na progu ludzkiego świata. Tu zamiast konsekwentnego ewolucjonizmu mamy wolicjonizm, wyjaśnianie w kategoriach teleologicznych, krytykę moralną itp. Tak naprawdę - zamysł podjęcia własnego Inteligentnego Projektu w oparciu o naukę, która takie projekty wyklucza. ;) Dla relaksu: https://youtu.be/aKNmY0aKLWI

Ostatnio, przy tego typu tematach zarabiam na chleb. Wyobraźmy sobie, że na bramie do pomieszczenia z pożywieniem mamy trzy czytniki, na których trzeba się autoryzować aby uzyskać dostęp. Jeden z czytników czyta odciski palców, drugi - kartę zbliżeniową z kodowanymi sektorami, a trzeci wymaga podania dwunastocyfrowego kodu PIN. Jeśli ktoś uzyska autoryzację na czytniku biometrycznym oraz czytniku zbliżeniowym, a na czytniku z klawiaturą pomyli się na jednej z dwunastu cyfr to w rezultacie umrze z głodu. Albo cała sekwencja działań jest prawidłowa albo jest do dupy. Nie ma innej możliwości. Tu nie ma miejsca na niewielkie zmiany, które następują powoli przez miliony lat, na których to opiera się teoria ewolucji. To, że prawie wszystko działa oznacza, że nic nie działa. Sądzę, że pan - w przeciwieństwie do Gregga - to rozumie. Gregg jest z kryzysowego rocznika 84. Dzieciom w tamtym czasie niewiele wlewano oleju do głowy. Zauważyłem, że katolicy - chyba z racji kompleksów - bardzo chętnie podpierają się Darwinem. Ateistów, chyba jednak częściej stać na uczciwość, choćby po to aby powiedzieć: "nie wiem". Pana uwaga o darwiniźmie na uczelniach celna, a zwłaszcza dowcipna. Tu Frank Crick ( noblista i ateista ) o powstaniu życia na ziemi. https://pl.wikiquote.org/wiki/Francis_Crick

Prawidłową sekwencją swojej dvpy po żużlu matematycznej wyobraźni:) Nie zdziwię się, jeśli nawet @zwyj... pominie ten wyczyn miłosiernym milczeniem. Ja jednak twoim ideologicznym kamratem nie jestem i tyle litości dla ciebie nie mam. :) *** Tak, plainy, to że prawie wszystko działa, oznacza, że nic nie działa - w przypadku zero-jedynkowych systemów zabezpieczeń zaprojektowanych przez człowieka specjalnie po to, aby blokować dostęp osobom nieuprawnionym (aczkolwiek przykład wyjątkowo niefortunny, bo nawet jeden działający czytnik spełniałby swoją funkcję, choć nie tak dobrze, jak trzy czytniki). Aby skutecznie zastosować ów model do twojej ukochanej osy szmaragdowej, musiałbyś wiedzieć wcześniej, że 1. jej mechanizm rozrodczy został celowo zaprojektowany przez świadomą istotę w konkretnym celu, oraz 2. mechanizm ten byłby bezużyteczny dla osy szmaragdowej w jego bardziej prymitywnych formach. Innymi słowy musiałbyś założyć to, co dopiero próbujesz wykazać (albo raczej udajesz, że próbujesz). Podałem ci przykłady tego, jak mechanizm ten MÓGŁ stopniowo ewoluować po darwinowsku, dostarczając na każdym etapie przewagi selekcyjnej stosującym modyfikacje osobnikom. Ale po co się tym przejmować, skoro z góry wiadomo, że to nieprawda i mechanizm ten jest kubek w kubek jak czytniki na drzwiach spichlerza? :) Pojęcia petitio principii też pewnie nigdy nie słyszałeś? Ech, plainy, przynosisz prawdziwy zaszczyt Fodorowi i Piattelliemu! :)))

1. Po co osie celne użądlenie w odwłok i głowę jeśli nie ma idealnego jadu ? 2. Po co osie celne użądlenie w odwłok i idealny jad skoro nie trafia idealnie w głowę czyli w ośrodek odpowiedzialny za koordynację ruchu ? 3. Po co osie celne użądlenie w odwłok i głowę i idealny jad skoro nie potrafi sterować karaluchem w drodze do gniazda ( osa jest za mała aby karalucha dźwigać ) ? Można zadać tysiące podobnych pytań. Ale przecież każdy to wie, że wszystkie te umiejętności zebrały się w jednym miejscu i jednym czasie w jednej małej osie. Tak przez przypadek. Doprawdy trzeba być człowiekiem wielkiej wiary aby w taki przypadek uwierzyć. Dobra nowina dla ciebie Grzesiu jest taka, że profesor Fodor po śmierci pozostawił wakat na jednej z bardziej znanych amerykańskich uczelni. I wtedy miejsce amerykanskiego geniusza zajmie polski błazen.

Marne szanse, aby ci się udało, plainy, i niestety raczej nadal będziesz się wyżywał pseudonaukowo jedynie na forum TP, więc to dla mnie średnia nowina. Ale próbuj - a nuż docenią twoje wybitne zrozumienie procesów ewolucyjnych i pozwolą kontynuować dzieło "amerykańskiego geniusza". ;) *** No to chyba moja kolej na nasuwające się pytania. Czyżby twoi mistrzowie wykazali, że jad inny niż "idealny" (cokolwiek by to nie znaczyło) jest bezużyteczny w paraliżowaniu ofiar? Czyżby wykazali, że wstrzyknięcie jadu w miejsca inne, niż "idealne", nie paraliżuje wystarczająco skutecznie ofiary? Czyżby wykazali, że rzeczona osa nie jest w stanie sprowadzić sparaliżowaną ofiarę do przygotowanego gniazda inaczej niż poprzez dotykanie jej konkretnych części? (W serwisie terrarystycznym przeczytałem mniej pasjonującą wersję: osa prowadzi sparaliżowanego karaczana do gniazda, ciągnąc go fizycznie za czułki, które często urywa). Czyżby twoi geniusze wykazali, że to karaczan (a nie inne gatunki) ze swoją anatomią zawsze stanowił ofiarę przodka osy szmaragdowej? Czyżby wykazali, że przodek tej osy nigdy nie stosował innych metod rozrodczych? Czyżby wykazali, że jad tej osy nigdy nie był używany w innych celach, np. w obronie? *** Widzisz, plainboy, naturalna selekcja była obserwowana do tej pory tysiące razy - zarówno w przyrodzie, jak i eksperymentalnie (i nie chodzi tu w pierwszym miejscu o sztuczną selekcję, gdzie pewnym osobnikom nie pozwala się sztucznie rozmnażać, ale o przygotowanie środowiska kontrolnego, gdzie selekcja dokonuje się już bez udziału człowieka). Darwinizm ma największą ze znanych teorii ewolucyjnych moc eksplanacyjną, a także predyktywną. Nie twierdzę, że dobór naturalny to na pewno jedyny działający w ewolucji mechanizm. Nie twierdzę, że daje on gotowe odpowiedzi na wszystkie pytania. Ale do jego skutecznego podważenia - choćby i tylko w przypadku jednego gatunku osy - potrzeba czegoś więcej niż parę grepsów prawaka, któremu zależy jedynie na szybkim i tanim potwierdzeniu swojego wąskiego światopoglądu. ;)

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]