Reklama

Usilnie prosimy: odejdź

Usilnie prosimy: odejdź

01.03.2021
Czyta się kilka minut
Nie można zabronić świeckim domagania się od biskupa, by zrezygnował – zwłaszcza gdy stracili doń zaufanie.
CHARLES PLATIAU / REUTERS / FORUM
W

W ostatnim czasie coraz częściej rozbrzmiewają wezwania kierowane do polskich biskupów, by podali się do dymisji. Biorąc pod uwagę przyczyny ich pojawiania się – wychodzące na jaw krycie przez niektórych biskupów przestępstw seksualnych podległych im księży oraz brak jednoznacznej reakcji innych członków episkopatu – łatwo te postulaty zrozumieć i uznać za zasadne, przynajmniej na poziomie psychologicznym i społecznym.

Z punktu widzenia osoby wierzącej może jednak pojawić się pytanie teologiczne: czy hierarchiczny ustrój Kościoła, wedle obowiązującej dziś doktryny pochodzący od samego Jezusa, daje ludziom świeckim prawo domagania się ustąpienia z urzędu biskupa? W konstytucji dogmatycznej o Kościele „Lumen gentium” Soboru Watykańskiego II można przeczytać, „że biskupi z ustanowienia Bożego stali się następcami Apostołów, jako pasterze Kościoła, kto tedy ich słucha, słucha...

8215

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, trzymiesięczny lub roczny.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

gardzę tymi, co mi wmawiają pogardę dla Jezusa kiedy nazywam po imieniu upadłych, do cna zdemoralizowanych, pysznych i chciwych biskupów - tak jak i nimi samymi zresztą gardzę

Biskupa bardzo trudno przekonać do dymisji. Ponieważ to wierni utrzymują kościół mają prawo wpływać na decyzje kadrowe (takie jest moje zdanie). Biskupi powinni traktować wiernych jak bardzo ważnych partnerów w dyskusji. Wszystko powinno się odbywać na zasadzie poszanowania dwóch stron i ich racji. Jeśli biskup łamie prawo lub jest powodem zgorszenia publicznego powinien zrezygnować z piastowanego urzędu. Tylko najpierw powinien zostać upomniany, zanim ktoś będzie chciał doprowadzić do odejścia z urzędu. Każdy człowiek popełnia błędy , biskupi tym bardziej. Jest to normalne i naturalne. Każdy ma prawo do błędu i grzechu. Biskupi z reguły jak ich lepiej poznać to fajni faceci. Mają przesrane bo wierni lubią się ich czepiać. Czepiają się nonstop. Biskup nie jest do zadowalania widzimisiów wiernych, tylko do kierowania kościołem na zasadzie praworządności i poszanowania praw obywatelskich ( godności oraz ich swobód, wolności kształtowania opinii i poglądu). Biskupi jeśli popełnili błąd są winni wyjaśnienia. Bo to wierni utrzymują kościół. Jeśli dwie strony będą prowadziły rzeczowy dialog, oparty na szacunku i partnerstwie, to nie będzie niedomówień i konfliktów. Ważne jest w każdym sporze szukanie kompromisu. Dla tego przestrzegam przed dyktaturą z racji piastowanego urzędu (stanowiska). =====>https://www.youtube.com/watch?v=VQp8E6k0yec

Jak się nie mylę w Cerkwi Prawosławnej wierni mają wpływ na wybór nowego Cyryla. Ja raczej jestem demokratą i bardziej odpowiada mi wizja demokratycznego kościoła. Synod po części jest objawem demokratycznych działań w kościele. Uważam że część władzy należy powierzać wiernym KK. Dzięki czemu chętniej będą się angażować w życie kościoła. Obecnie wierni to sponsorzy działalności kościoła katolickiego ( z którymi kościół się nie liczy). KK karmi ich bajeczkami o kapłaństwie królewskim i służebnym. Wierni według nich pełnią kapłaństwo królewskie (słowa biskupa RYSIA) a księża - kapłaństwo służebne. Kościół powinien powierzyć wiernym realną władzę w kościele. Bo kościół to wspólnota ludzie wierzących. Kościół to rodzina, którą założył Chrystus. I wszyscy jesteśmy braćmi i siostrami. ======>https://www.youtube.com/watch?v=vxyTrDLT0SM

W oryginalnej ewangelii niema słowa kościół jest tam słowo EKLEZJA!!! To kościół sobie przetłumaczył te słowo tak jak znacie je dzisiaj (jako budynek świątynny - kościół). Naprawdę te słowo oznacza zgromadzenie. Eklezja (gr. ἐκκλησία ekklesia „zgromadzenie”) – Zgromadzenie Ludowe, zgromadzenie obywateli w demokracji ateńskiej w V i IV wieku p.n.e. Eklezja jako reprezentacja ogółu była najwyższą władzą w państwie, decydującą o polityce zagranicznej, sprawach wojskowych i niektórych sądowych. Termin εκκλησία używany jest w języku greckim nieprzerwanie od czasów starożytnych. Źródłosłów ma związek z czasownikiem εκ-καλώ – zapraszam osoby spośród ogółu, by utworzyły grupę. Stąd rozwinęło się m.in. znaczenie έκ-κληση – wezwanie, apel, odwołanie się, oznaczające zarówno wezwanie o charakterze postulatu czy prośby, jak i wezwanie do gromadzenia się. Powstały tak termin εκκλησία w dawnym języku greckim opisywał zarówno procedury działania, jak też jego wynik. W języku nowogreckim, znaczenie terminu εκκλησία zawężone jest do: kościoła wyznań chrześcijańskich (organizacja i budynek).W obradach eklezji mogli uczestniczyć wszyscy pełnoprawni obywatele, którzy ukończyli 20 lat. Podczas obrad obowiązywała swoboda wypowiedzi (isogoria) i składania wniosków. Obrady zaczynały się od modlitwy oraz zarżnięcia świni i skropienia jej krwią mównicy, aby przepędzić złe duchy. Następnie przedstawiano porządek obrad – w pierwszej kolejności głos zabierali uczestnicy, którzy ukończyli 50 lub 60 lat. Od 403 roku p.n.e. za udział w obradach płacono diety. Zgromadzenie Ludowe zbierało się początkowo raz w miesiącu, później cztery razy. Każde obrady dotyczyły innego zakresu tematycznego – na pierwszych wybierano nowych urzędników, oceniano ustępujących, rozpatrywano sprawy dotyczące rozdawnictwa zboża oraz sądów skorupkowych, na drugich rozpatrywano sprawy dotyczące obywateli, a na trzecich i czwartych omawiano sprawy religijne oraz sprawy zastrzeżone dla posłów i heroldów. Eklezja liczyła sobie 30-40 tys. obywateli; kworum wynosiło 6 tys. Na zebraniach obywatele głosowali nad uchwałami, zajmowali się polityką zagraniczną, decydowali o wojnie i pokoju, prowadzili tzw. sąd skorupkowy (ostracyzm), kontrolowali urzędników. Na jednym posiedzeniu podejmowano około 10 uchwał, a każda opatrzona była podpisem edoxse to demo (uchwalone przez lud). Najważniejsze decyzje wykuwane były na kamiennej płycie i ustawiane w centrum miasta, tak aby każdy mógł się z nimi zapoznać. Głosowanie przeprowadzano poprzez podniesienie rąk (decyzje podejmowano na podstawie większości optycznej), w szczególnych przypadkach w sposób tajny, za pomocą kamyczków. Miejscem spotkań była początkowo Agora, następnie specjalnie usypane wzgórze Pnyks. W ostatniej fazie istnienia demokracji był to Teatr Dionizosa – boga wina, winnej latorośli i płodności.

Jako Piotr i kamień kościoła powinniście wiedzieć jeszcze to!! Fakt jest taki, że jestem kamieniem zgorszenia (oznacza to, że przed moim wyborem (nawiedzniem) byłem zgorszycielem tego świata, czyli prowadziłem bardzo naganne życie, które potem zmieniłem). I fakt, że mam pomazaną klatkę piersiową (Psalm 2 - jako Książe Kościoła). I ja nie buduje kościoła tylko zgromadzenie. Czyli gromadzimy się, żeby pogadać o Bogu, kościele, ewangelii i religii. ======>https://www.youtube.com/watch?v=9Cdk3kmpSFk

w pociągu w "Dniu Świra", która co chwila sięga po chipsa mówiąc - "ostatni!"

Mój drogi nie pamiętam dobrze tego filmu. Bo dla mnie to był chory film. Nie lubię za bardzo takiej kinematografii bo ryje beret. Mój drogi oboje wiemy, że wiara to szaleństwo. I mamy szalone nauki i fundamenty. I szalone sugestie do Boga. Czyli proroctwa. Proroctwo jest sugestią ożywiania wiary. I to Bóg buduje autorytet pism i nauk filarowych wciągając w to ludzi, którzy wcale tego nie chcą. Ponieważ nauki są szalone to mamy do czynienia z szaleństwem faktycznie. I faktycznie jesteśmy szalonymi ludźmi. Bo zajmujemy się szalonymi sprawami i szaloną tradycją. I sam się zastanawiam po co ten cyrk na ziemi z wiarą. I czemu miałoby to służyć (bo sam czasem nie wiem). I czy jest to wytwór ludzkiej podświadomości? I czy Bóg naprawdę przez krew buduje naród odkupiony (czy jest to efekt prania wyłącznie sobie mózgu). Mimo, że wam o czymś opowiadam , to zawsze przypominam wam o zachowaniu do tego należnego dystansu. Bo mimo, że wam o tym mówię to sam zachowuje do tego dystans. Bóg musi nas najpierw w pewnych sprawach doświadczyć, utwierdzić (czy jest to efekt prania sobie mózgu, wytwór podświadomości , czy ma to zawiązek z Bogiem?). Musimy sami to rozpoznać, do tego prowadzi się badania dotyczące prowadzenia ciało i umysłu po rzekomym wcieleniu. I faktycznie są to szalone rzeczy, bo fundamenty naszej wiary są szalone i wiara jest szalona. Czy jestem jego szaleńcem? Z całą pewnością tak. I mam nadzieje, że skoro rzekomo mnie wybrał to mi to wyjaśni i mnie doświadczy w tym zakresie. Bo we mnie jest wiele wątpliwości tak jak i w tobie. Co jest naturalne i normalne. I wiem jak reagujesz na to co napisałem i jakie masz odczucia. I mogę ci powiedzieć, że całkowicie to rozumie. Bo sam miałbym podobne podejście. Po prostu zastałem wciągnięty przez rzekomy wybór naszego rzekomego Boga w ten dziwny CYRK! I sam się zastanawiam po co! Bo dla ludzi wiara to mity i zabobony. I mi też nie chce się tym zajmować, bo nie widzę w tym sensu. Co miałoby to zmienić? Mi się też nie chce robić z siebie nawiedzonego wariata. Bo mam poważniejsze sprawy na głowie niż wydurnianie się dla niego na jakiś forum. Mam nadzieje, że sam kiedyś prawdę poznam. Bo sam nie wszystko rozumiem. Bo dla mnie to też szaleństwo. I zdaje sobie z tego sprawę. W tym polskim plemieniu każdy pełni jakąś funkcje (jaką ja pełnię to wyjaśnij ci staruszka w tym filmie) ====>https://www.youtube.com/watch?v=iVEyK5-5Ebk

Proszę dokładnie obejrzeć swój beret. I wyciągnąć wnioski.

Sam już nie wiem jakie wnioski z tego wyciągnąć. Najlepiej by było dać sobie spokój z tą religią i wiarą. I zacząć życie od nowa. Bez wiary w te wszystkie szalone rzeczy. I sam nie wiem co o tym wszystkim sądzić. Z jednej strony mówi się o ufności do Boga z drugiej strony trzeba rozpoznać czy coś miało z nim związek. Bo raczej lanie na Boga ciepłym moczem nie jest dobrym rozwiązaniem (jeśli doszło do twojego wyboru przez krew). Między wiarą a szaleństwem jest bardzo cienka nić. Problem jest z tym ,żeby rozgraniczyć czy ma to związek z Bogiem, czy jest to urojenie i pochlebne życzenie. I to jest prawda. Bo osobiście uważam, że jeśli dojdzie do wyboru to takiemu człowiekowi należy się prawda. I dlatego nie życzę nikomu, żeby doszło do waszych wyborów. Bo zamienicie się w szaleńców, opowiadających reszcie społeczeństwa , głupoty na które tak naprawdę każdy leje ciepłym moczem. I wasze poświęcenie nic tu nie da. Bo to rzucanie grochem o ścianę. I nawet dla mnie niema to sensu. Bo jest to walka z wiatrakami. I najlepiej jest się podać i to zostawić. I tak często mam. Bo mam lepsze i gorsze dni. Czasem uważam, że warto walczyć o dobro Ludu Bożego, czasem brakuje mi sił i wytrwałości. I tak się zastanawiam o co mam walczyć? Chyba o innych interesy i o chwałę biskupa Rzymu i ich kłamliwe interesy i dziwne manipulacje, które się dostały do tradycji. Prawda jest taka, że ludzie nie potrzebują Boga i jego wybranych. Więc po co się pchać. ===>https://www.fotosik.pl/zdjecie/ec233867020eb88f

Każdemu człowiekowi ciężko uwierzyć w cud. I nawet tym, których tyczy problem. Każdy człowiek jest racjonalny i każdy człowiek wątpi. I jest to naturalne. W wierze zawsze mamy do czynienia z indywidualnym doznaniem na którym opiera się czyjaś wiara. Wielu ludzi nie rozumie, że kiedy poznają Boga będą śmiesznymi szaleńcami, wariatami. Dla tego może nie powinienem tego mówić ale nikomu nie życzę, żeby ktoś stał się jego wyborem. Bo nie chce, żeby ktoś tracił życie na cudze interesy. Kiedy dojdzie do waszego wyboru będziecie śmiesznymi ludźmi dla reszty społeczeństwa a wasz trud i wysiłek będzie szedł na marne. Bo nikt wam w to wiary nie da. Wiara to tylko krzyż. I wcale to nie daje szczęścia. My okłamujemy ludzi, że to szczęście. W rzeczywistości to tylko problemy. Osobiście zazdroszczę ludziom, żyjącym w nieświadomości. I brakuje mi tego życia. Bo kiedyś byłem szczęśliwym człowiekiem, może i prowadziłem grzeszne życie ale byłem szczęśliwym człowiekiem. Jak człowiek może być szczęśliwy w świcie w którym Boga niema. I każdy wybrany to wariat. Bo Boga niema . Nie każdemu wiara w tym świecie daje szczęście. Wystarczy się przyjrzeć co się dzieje w mediach i Internecie. Co wyrabia się z kościołem i ludźmi wiary. ===>https://www.youtube.com/watch?v=XGa17kVZCUQ

jeśli już Pan chce publikować swoje posty na forum TP usilnie proszę nie zamieszczać ich jako odpowiedzi na wcześniejsze innych autorów, to nie przystoi, to w stylu PRL-owskiego "wpychania się na chama bez kolejki" - liczę na zrozumienie i pozdrawiam, ep

Tak, tylko to nam zostaje, bo z głupotą jeszcze nikt nie wygrał ani nawet nie zremisował...

Możemy tylko apelować. "Oni" nie czytają, nie słuchają, wiedzą lepiej. Mają swoje grono, nade wszystko bojących się precedensu i zmian, a przecież abp Dzięga nie jest jedynym siejącym niezgodę wśród wiernych (i zgorszenie). Kolejny to przecież abp. Jędraszewski. Z drugiej strony, nie można załamywać rąk i stać na stanowisku, że nic się nie da. Nawet jeśli te nawoływania pozornie nie dają rezultatu w postaci dymisji, to wierzę, że skutecznie powstrzymują zapędy siania nienawiści, niepokoju, wszczynania wojenek z ateistami formą listów apostolskich czy kazań. Sam fakt, że wierni się łączą i zaczynają głośno domagać się zmian ma swoją ogromną siłę.

Nie ma na co czekać.

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]