Reklama

Uroda zmierzchu

Uroda zmierzchu

08.02.2021
Czyta się kilka minut
W „Wykopaliskach”, traktujących o anglosaskim dziedzictwie, unosi się charakterystyczny lawendowo-naftalinowy zapaszek. Dla niektórych będzie on miał swój urok.
Ralph Fiennes w filmie „Wykopaliska” MATERIAŁY PRASOWE
W

Wdobie brexitu powielanie klasycznych wzorów brytyjskiego „kina dziedzictwa” (heritage films) mogłoby mieć polityczną wymowę. Adaptacja powieści „Wykopaliska” Johna Prestona z 2007 r., wydanej niedawno także w Polsce, trzyma się pierwowzoru i próbuje nadać opowieści z przeszłości możliwie neutralny ton. Reżyser Simon Stone raz jeszcze przypomina autentyczną postać Basila Browna, skromnego archeologa samouka z hrabstwa Suffolk, który w przededniu II wojny światowej dokonał epokowego odkrycia, znanego jako skarb z Sutton Hoo.

Eleganckie widowisko uderza jednak w pewne tęsknoty za „dobrą starą Anglią” – otuloną w tweedy, zakochaną w swoich pejzażach, dumnie pielęgnującą własną przeszłość i jakże powściągliwą w poruszaniu drażliwych kwestii. Choć niekoniecznie zapatrzoną ślepo w tradycyjne hierarchie społeczne.

Już sukces książki przekonał, że istnieje...

6208

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, trzymiesięczny lub roczny.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Jak zawsze: wspaniały styl językowy i przeniklowość analizy Pani Piotrowskiej. To nie tylko jest talent w dziedzinie krytyki filmowej, ale także i niewątpliwie- w zakresie stylu i języka polskiego. Tego tekstu się nie czyta; to doświadczenie szybowania przez słowa, zdania, paragrafy.

Szkoda, że w recenzji nie napisano o jakości samego filmu, bo wg mnie film jest żenująco słaby. Bezsensownie wrzucane wątki zapchajdziury, kamera ciągle z ręki, beznadziejne dialogi i ujęcia. Wydaje się, że jest to wytwór przemysłowej produkcji Netflixa, która z filmami nie ma wiele wspólnego.

widziało film? Czy ujrzało go w wyobraźni pani AP - może zdolnej niczym pomysłowi bohaterowie "Nowych szat cesarza"?

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]