Prawdziwe ofiary gier aborcją

Nowe prawo pozbawi kobiety odpowiedniej opieki. Na świat przyjdzie więcej chorych niemowląt, których wady można było zoperować w łonie matki. I więcej z nich umrze.

Reklama

Prawdziwe ofiary gier aborcją

Prawdziwe ofiary gier aborcją

01.02.2021
Czyta się kilka minut
Nowe prawo pozbawi kobiety odpowiedniej opieki. Na świat przyjdzie więcej chorych niemowląt, których wady można było zoperować w łonie matki. I więcej z nich umrze.
Ginekologiczno-Położniczy Szpital Kliniczny. Poznań, 19 stycznia 2021 r./ FOT. Jakub Kaczmarczyk / PAP
S

Spotkałam je na oddziale patologii noworodka. Odciągałyśmy mleko w pokoju laktacyjnym. Mój syn urodził się przedwcześnie, ich dzieci miały wady letalne, choroby genetyczne, wady serca. „Gdyby w ciąży zrobiono mi szczegółowe badania, moje dziecko miałoby większe szanse” – to zdanie, wypowiadane przez łzy, padało prawie codziennie. Kobiety przeklinały system, winiły się. „Gdyby wykonali echo serca płodu, wiedzieliby, jak poważna jest wada”; „Gdyby zrobili mi na czas dobre USG, wiedzieliby, że łożysko jest niewydolne, płód od dawna nie rośnie i się nie dotlenia”. 

W dużych miastach, w szpitalach o najwyższym stopniu referencyjności, opieka nad ciężarną jest na najwyższym poziomie. Inaczej niż w mniejszych miastach: kobieta po USG otrzymuje małe, rozmazane zdjęcie, najczęściej bez opisu. Wie, że płód żyje i tyle. W małych państwowych przychodniach lekarze często nie widzą konieczności wysyłania pacjentek na badania prenatalne. Uważają, że to „niepotrzebny wydatek” (80 proc. ciężarnych refundacja nie przysługuje). No i po co młoda kobieta, z nieobciążonym wywiadem, ma się badać? 


STRAJK KOBIET – CZYTAJ WIĘCEJ W SERWISIE SPECJALNYM >>>


Argumentu tego nie zbija nawet fakt, że najwięcej chorych dzieci rodzą młode kobiety, m.in. właśnie dlatego, że się nie badają. Środowisko perinatologów (obejmują opieką matkę i płód) obawia się, że teraz odsetek badań jeszcze się zmniejszy. Często – za ruchami pro-life – rozumie się je bowiem jako „wstęp do aborcji”. Ta jest już nielegalna, więc i badania przestają być potrzebne. Brakuje świadomości, że niejednokrotnie ratują one życie i matki, i płodu. Jeśli lekarza coś zaniepokoi, wykonuje pogłębioną diagnostykę. Wiele wad można leczyć przy pomocy zabiegów wewnątrzmacicznych (np. rozszczep kręgosłupa, wady serca, przepuklina przeponowa). Muszą być tylko wcześnie wykryte. Niektóre z porodów przedwczesnych da się przewidzieć i przedłużyć czas przebywania płodu w łonie matki (tym samym ratuje się życie dziecka i zwiększa szansę na jego sprawność w przyszłości). Zmiana prawa oznacza, że więcej kobiet będzie powtarzać to zdanie: „Gdyby zrobili na czas... ”. Uderzy w kobiety najsłabsze: z małych miejscowości i niezamożne. 

Nowe prawo obniży też komfort pracy lekarzy. Dobry ginekolog-położnik mówi: „Jeśli coś panią zaniepokoi, proszę dzwonić o każdej porze”. W tej relacji musi istnieć zaufanie. W nowych realiach położnicy mogą czuć się zastraszeni. Wada wykryta w badaniach prenatalnych zostaje w dokumentacji. Kobieta może poronić (to naturalne: ciało „pozbywa się” chorej ciąży). Łatwo wyobrazić sobie kontrole i pytanie: „Czy ktoś tej pani nie pomógł?”. Lekarz, który niedawno był tym „walczącym o życie”, może stanąć w roli oskarżonego. 

Kiedy na świat przychodzi zdrowe dziecko, mówi się o „sukcesie położniczym”, na który składa się też świadomość kobiet. W atmosferze ostatnich dyskusji o aborcji młode kobiety tę świadomość będą tracić. Może to wpłynąć na dane dotyczące umieralności okołoporodowej. Do niedawna polscy położnicy chlubili się, że w naszym kraju wskaźnik ten należy do najniższych w Europie. Zmiany w prawie mogą ten powód do chwały odebrać.


CZYTAJ TAKŻE

 

PRAWDZIWA OCHRONA DZIECI: Badania prenatalne ratują życie tysięcy noworodków, a czasem i matek. Uznawanie ich za „wstęp do aborcji” to największa manipulacja ruchów pro-life >>>

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Dziennikarka, reporterka, ekspertka w tematyce wschodniej, zastępczyni redaktora naczelnego „Nowej Europy Wschodniej”. Przez wiele lat korespondentka „Tygodnika Powszechnego”, dla którego...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Eh, widziałeś tą opiekę ? Lekarz w swojej pracy powinien wolny od wszelkiej tego typu ideologii, czy to anty, czy pro. Wystarczy, że będzie człowiekiem.

podpowiada, że największą, samobójczą ofiarę w tej grze złoży polski episkopat i instytucja którą ten na maksa spatologizował

Po czym poznać społeczną kompromitację prawackiej pato-moralności? M.in. po tym, że zatwardziały troll pisowski już nawet nie próbuje jej bronić, jeno zawodzi żałośnie nad katolicyzmem Joe Bidena (jak niżej).

co daj Boże. Amen

"Próbując znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego tak wielu katolików opowiada się za kandydatem, który otwarcie popiera aborcję i związki LGBT, agencja Reutersa rozmawiała z kilkoma „typowymi” katolikami. Jedna z nich – Minerva Munguia-Sanchez, dyrektorka szkoły katolickiej w Los Angeles, wspomina ubiegłoroczne spotkanie przedwyborcze Bidena w jednej z restauracji w tym mieście. „Poczułam się wzruszona, gdy podarował mi różaniec. Widziałam, że nie traktuje on tej modlitwy «lekko». Zauważyłam na jego lewym nadgarstku właśnie różaniec, który stale nosi ze sobą” – powiedziała dyrektorka. Pytana o proaborcyjne poglądy tego polityka, wyraziła przekonanie, że jego „katolicyzm poprowadzi go we właściwym kierunku”, dodając, że „polityk ma służyć ludziom”. Według niej nikt nie jest doskonały, ale „bycie katolikiem ma znaczenie moralnego kompasu, który zawsze poprowadzi w dobrą stronę”. Prezydent USA rozdaje różańce niczym papież Franciszek. Wydaje mi się, że raczej płakać aniżeli się śmiać.

Okazuje się, że klimakterium w tym kraju to dla kobiety wcale nie najgorsza perspektywa...

Jak powszechnie wiadomo prezes Kaczyński już organizuje inspekcje robotniczo-chłopskie aby nadzorować ciąże te chciane i te niechciane. Intuicja pani Nocuń mylić nie może.

Nie sądzę aby obecny prezydent USA, papież, nasi biskupi czy piwowscy politykierzy mieli patent na szczęście swych poddanych tu na ziemi i w zaświatach. Jestem głęboko przekonany, że sobie takie prawo cynicznie uzurpują. Nie twierdzę też, że ktokolwiek posiada mandat upoważniający go do zmuszania innego człowieka do ponoszenia ciężarów dla zaspokojenia czyjegoś kaprysu. Proszę się nie silić na wyciąganie wiekopomnych argumentów, tych ideologicznych i merytorycznych, tak za jak i przeciw aborcji. Już dawno nikt nikogo nie słucha i nie przekonuje na rzeczowe argumenty. Zapędziliśmy się w ślepą uliczkę, gdzie nikt nie ma ochoty z sobą rozmawiać. Będzie tak jak "ja" chcę i koniec. Bo tak na prawdę, wcale nie chodzi o rodzinę, człowieka, kobietę czy dziecko, chodzi o pokazanie swego "ja" Nie wątpię, że wzorem Irlandii, to całe kołtuństwo szlak trafi, niestety to potrwa. Tymczasem młode kobiety w mej rodzinie i nie tylko w mojej nie kwapią się do rodzicielstwa, żadne 500+ ich nie omami. Szkoda, chciałbym jeszcze kilku wnuków się doczekać. Czas ucieka a jak długo ta głupawka potrwa nie wiadomo. Rozumiem głos Kościoła, nie zabijaj, ale państwo powinno stać na straży dobra obywatela, nie katolika. A nawet jak katolik zechce zgrzeszyć to jest to jego prywatna sprawa, to on osobiście na sądzie ostatecznym się z tego rozliczy. Państwo powinno stać na straży praworządności zgodnie z racjonalnymi przesłankami a nie ideologią. Tak zwyczajnie współczuję kobietom, których nie będzie stać na wyjazd w wiadomym celu. Kolejny raz podzieli się je na te lepsze i gorsze. Bo chyba nikt nie ma wątpliwości, że nasi zacni notable nie dopuszczą by cierpiały ich córeczki, żonki i kochanki, ot tyle tej równości wobec prawa co szusowanie na nartach smyków pani piśowej poslinki

To będą główne ofiary tej regulacji. Osoby zdeterminowane dokonać aborcji z jakiejkolwiek przyczyny i tak dadzą radę bo kto miałby je powstrzymać- przecież nie prawo. Czas pomyśleć o ubezpieczeniu zagranicznym dla córek i wnuczek bo lekarz - ideolog to jak polityk BMW.

.

W grze uczestniczą dwie drużyny i prezes. Obie drużyny tj katolicy tradycjonaliści i katolicy progresiści naparzają w prezesa, który siedzi pośrodku miedzy nimi. Sukces jednych jest porażką drugich. Prezes w każdym przypadku przegrywa.

Nie dziwota tedy, że zasady tej gry pomyliły ci się jak prezesowi reguły Konstytucji z zasadami dupniaka. Ale, ale, czyżby już było i tak, że poniewierany prezesina po prostu MUSI trwać na boisku pod ostrzałem niegodziwców z obu stron? Na szczęście pisia krucjata przywracania prawdziwej wolności trwa, a nawet już dotarła na Żoliborz, jak zaświadczają tabory z policyjnych wozów, także nasz dobrodziej też jej pewnie niedługo zakosztuje.

Bez wątpienia dużo większym i ważniejszym graczem ode mnie jest pani Lempart. Zdecydowanie przydałby się ktoś rezolutny kto nauczy panią Martę kilku podstawowych zasad wynikających z litery Konstytucji RP. Sądzę, że merytorycznie jesteś na to przygotowany. Chyba się nie spodziewałeś takich miłych słów z mojej strony ?

Skala protestów w Polsce pokazała, jaki stosunek większość społeczeństwa ma do zakazu aborcji eugenicznej. Nie rozumiem, dlaczego ten zakaz miałby się przyczynić do spadku liczby badań prenatalnych. Dlaczego te protestujące kobiety nie chciałyby ich wykonać? Dlaczego ci protestujący lekarze mieliby na nie nie kierować? Nie widzę związku. Szczerze wątpię też w jakieś tropienie aborcji wśród poronień. To nie Ameryka Łacińska... Osobiście jestem przeciwna aborcji w każdym przypadku. Natomiast w ciąży wykonuję badania prenatalne i dokładne USG. To racjonalne - jest szereg chorób/wad, które można leczyć, a na nieuleczalne przygotować się psychicznie i logistycznie. Fakt, jestem z dużego miasta i mam wyższe wykształcenie, ale nijak się to ma do mojego bycia pro-life czy pro-choice

Pani Nocuń się starzeje w swoich manipulacjach, jak markiza de Merteuil w swych intrygach.
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]