Reklama

Mężowie doskonali

Mężowie doskonali

09.11.2020
Czyta się kilka minut
Jeszcze ludzie z minionej epoki rozdzierają szaty, jeszcze marzą o zmuszeniu innych do milczenia. Nie da się!
E

Epoki zmieniają się niepostrzeżenie, a ja, dość długo będąc księdzem, nagle zdałem sobie sprawę z tego, że żyję w innej epoce historii Kościoła niż ta, w której wstępowałem do zakonu czy rozpoczynałem pracę księdza. Tamta trwała długo. Jak długo będzie trwała ta nowa?

W tamtej obowiązywały zasady o niekalaniu własnego gniazda, niekrytykowaniu własnej matki (czytaj: Kościoła, a w szczególności biskupów). Sytuacja wówczas była specyficzna. Każda krytyka Kościoła (biskupa, księdza, zakonu) była wodą na młyn komunistycznej propagandy. Kto krytykował Kościół (czytaj: jak wyżej), sytuował się po stronie reżimu. Reaktywna strategia rzeczywiście „oblężonej twierdzy” polegała m.in. na zachowywaniu dyskrecji w odniesieniu do wszelkich słabości Kościoła. Chyba jednak ta strategia znacznie wyprzedzała czasy PRL-u. Przecież szacunek dla świętej hierarchii zawsze wpajano w katolickich...

4328

Dodaj komentarz

Chcesz czytać więcej?

Wykup dostęp »

Załóż bezpłatne konto i zaloguj się, a będziesz mógł za darmo czytać 6 tekstów miesięcznie! 

Wybierz dogodną opcję dostępu płatnego – abonament miesięczny, trzymiesięczny lub roczny.

Tygodnik Powszechny - weź, czytaj!

Więcej informacji: najczęściej zadawane pytania »

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

bo ewangelie to tak trochę mniej obowiązywały, prawda?

No i mamy do czego to "niekalanie" doprowadziło. Wtedy też ewangelie obowiązywały wybiórczo. Z poważaniem

...kiedy specjalna komisja będzie badać jak biskup krakowski Karol Wojtyła zamiatał pod dywan afery księży-pedofilów z własnej diecezji

...tego nie wiem, ale myślę najwyższa pora w podobnych jak Sz. P. opisuje przypadkach wprost, głośno i wyraźnie mówić mu co się o jego bełkocie sądzi - a że jedyna okazja praktycznie przy ich kazaniach to może i lepiej

W odpowiedzi na wątpliwości : łotrów, łotrów, łotrów.... hipokrytów z minionej epoki udających nieudolnie niewinność, kompetencję, miłosierną troskę o lud i święte oburzenie - to ostatnie z powodzeniem. Od pewnego czasu nurtuje mnie myśl czy jest jakikolwiek sposób żeby pozbyć się pasożytów żerujących na zdrowej jeszcze tkance szeregowych duchownych, bez zagłodzenia żywicieli.

oprzeć się myśli, że epidemia Covid-19 została nam dana, aby, miedzy innymi, powstrzymać wyniesienie na ołtarze niektórych kandydatów.

Niezwykle trafny i mądry artykuł. Jak zwykle rzeczowy. Im szybciej wycofają się z życia Kościoła hipokryci i bardzooooo grzeszni biskupi (niezwykle delikatne określenie) tym lepiej.

Matematycznie rzecz biorąc, episkopat reprezentujący 95% populacji danego kraju to wielka siła. Dziś przy praktykujących a więc rzeczywistych katolikach to jedynie 25% populacji. Zabiegi formalne, że jak się nie wypiszesz u "księdza dobrodzieja", to dalej jesteś statystycznie katolikiem. Jest to tylko narzędzie pod podtrzymania mitu katolickiego kraju. Oderwane od rzeczywistości wypowiedzi biskupów pogłębiają rozdźwięk pomiędzy hierarchią kościelną na społeczeństwem. Mimo całej nagonki reżimu pisowskiego dziękuję Bogu za Tygodnik i za Więzi

taka akcja jest dziś coraz bardziej popularna na fb - żeby było jasne, ja nie mam nic przeciw apostazji, każdemu kto się zdecyduje będę klaskał, jednak realnym zagrożeniem dla wciąż silnej pozycji skompromitowanego kościoła-szkodnika jest dziś masowa laicyzacja i powszechny 'olew' - ja nie 'zapisywałem' się do tej instytucji, nie zamierzam się fatygować, by się z niej 'wypisywać' - sam ten akt, przecież także kościelny wynalazek, oprócz ewentualnej jałowej satysfakcji nic mi nie daje, zaś kościołowi owszem, zestaw informacji - zamiast więc handryczyć się z jednym czy drugim tępym plebanem po prostu olewam, przekonuję i namawiam do tego samego innych - puste w kościelnej ławce miejsce po mnie to już jest dla mnie czysta przyjemność, a gdy tych pustych miejsc regularnie przybywa uśmiecham się i powtarzam "a niech se w d*pe wsadzą te swoją apostazje"

politycy idą na układy z kościołem bo wiedzą, że pewna część tych, co w kościelnych ławkach siedzą, jest posłuszna przekazom z ambon płynącym - i niechby to dziś było realnie choćby tylko 1 milion głosów na 35 milionów ochrzczonych i 20 milionów głosujących, to jest to dla polityków gra warta układania się z kościołem i dawania biskupom łapówek - ale kiedy ta liczba posłusznych zmaleje, a przeważy tych, co kupczenie z klerem ich razi, politycy porzucą biskupów jak zużytą prezerwatywę, nie mam co do tego wątpliwości - pytanie, czy do tego konieczna jest apostazja, ja uważam że nie zaszkodzi, ale ważniejsza jest 'pozytywistyczna' robota u podstaw, powolny proces który zresztą trwa i się nasila w dużej mierze wskutek starań hierarchów takich jak Jędraszewski, Gądecki, Dzięga, Tyrawa itede - tłumaczenie i przekonywanie, szczególnie tych, co czują autentyczną potrzebę wiary w Boga, że udział w organizowanych przez krk rytuałach nie jest absolutnie konieczny by zbliżyć się do Boga i zostać przez niego zauważonym, a ksiądz katolicki wcale nie ma kluczy do nieba i nie rozdaje do niego przepustek, jak nam to wszystkim od niemowlęctwa wmawiano

arcybiskup gnieźnieński Ignacy Krasicki pisał tak - "Szanujmy mądrych przykładnych, chwalebnych,śmiejmy się z głupich, choć i przewielebnych". Mam świadomość, że czasem ten śmiech będzie przez łzy.Lecz, co tam. Pan prezydent, razem z małżonką, bardzo lubią czytać Polakom, mądre książki.To bardzo dobry zwyczaj, który popieram. Na drugi rok,ma być czytana,bodajże "Moralność pani Dulskiej", bardzo na czasie panie prezydencie. Proponuję coś na 2022 rok, właśnie z twórczości biskupa Krasickiego- "Monachomachia". Też o mężach, prawie doskonałych, czyli na czasie.

Taki oto komentarz niejakiego JerryCanPlay odnalazłem na Wykopie pod tekstem Michała Szułdrzyńskiego "Kościól stracił mileniasów" dla Rzeczpospolitej. " to w sumie dość normalna reakcja paradoksalna. Nasi rodzice też byli formowani, tyle, że na komunistów. I co? I jajco, komuna upadła. Są tacy, którzy za nią tęsknią bo zapewniała jakiś tam poziom bezpieczeństwa i stabilizacji, przynajmniej dla przeciętnego Józka i Maryli, ale większość cieszy się, że może pojechać na wakacje do Grecji i kupić na raty telewizor 65", na którym obejrzy coś więcej niż gębę Jaruzelskiego i program dla rolników z rana ( ͡° ͜ʖ ͡°) Propaganda jest męcząca dla większości ludzi, podobnie jak narzucanie jakichś poglądów. To takie śmieszne, że ludzie z pokolenia wychowanego na monochromatycznym i drewnianym wręcz przekazie Dziennika Telewizyjnego oraz Kroniki Filmowej (do tego - ludzie często walczący z komuną), dzisiaj stoją po tej samej stronie co reżim, z którym niegdyś walczyli i dziwią się, że miliony ich nienawidzą ( ͡° ͜ʖ ͡°) Jeszcze śmieszniejsze, że powołując się na korzenie niepodległościowo-solidarnościowe sami używają narracji Cyrankiewiczowo-Gomułkowskiej. To już jest prawdziwy cyrk. Niektórzy prości ludzie jeszcze się nie połapali i pewnie nie połapią. Za komuny też byli tacy, którzy komunistom wierzyli, a robotników z Poznania nazywali chuliganami. W tym wszystkim kościół to przypadek szczególny. Za komuny czarni zbudowali sobie bazę nawet wśród mocniej socjalizujących robotników bo stali, albo przynajmniej udawali, że stoją po stronie Solidarności i są przeciwko komunie (chociaż dziś już wiadomo, że niejeden ksiądz i biskup współpracował z bezpieką). Grali więc do jednej bramki, a posiadając jeszcze bardzo medialnego papieża Polaka - mieli przez pewien czas bardzo niesamowitą moc przyciągania ludzi. Nawet notoryczni grzesznicy chodzili do kościoła bo tak trzeba. Kościół poczuł wiatr w żaglach, ale zamiast poświęcić się ewangelizacji i pracy u podstaw - skoncentrował się na gromadzeniu dóbr materialnych i podporządkowaniu sobie wszystkich i wszystkiego. Niepostrzeżenie zaczęli tworzyć w Polsce państwo wyznaniowe. Tzw. kompromis aborcyjny czy wprowadzenie religii do szkół i finansowanie pracy katechetów z budżetu państwa to nie było coś, czego chcieli wszyscy Polacy. Wręcz przeciwnie - milion podpisów przeciwko narzuconemu nam "kompromisowi" trafił do kosza. Skrzydła rozwinęła komisja majątkowa, która czasem grabiła wręcz państwo na rzecz kościoła. Przekręty miejsce miały na różnych szczeblach KK, z Caritasem włącznie. Księża poczuli się jak magnaci u schyłku Rzeczypospolitej. Na wsiach do dziś potrafią jeszcze wyczytywać po nazwisku ludzi, którzy nie stawili się na wezwanie do sprzątania kościoła, albo nie zrzucili się na jakiś tam wymysł plebana. Część ludzi jest bardzo pasywna i bogobojna, gotowa bronić swojego "pasterza" za wszelką cenę, nawet jeżeli ten wymaca im, albo zdefloruje dziecko. Ba - gotowi są zlać takie dziecko za szkalowanie kapłana. To znany fenomen, występujący też w innych religiach. Cieszmy się, że nie praktykuje się u nas zabójstw honorowych, co zdarza się jeszcze w niektórych państwach islamskich.Jednak nie wszyscy są tacy głupi. Większość z nas potrzebuje jednak trochę czasu, żeby otrzeźwieć, otrząsnąć się z tego religijnego odużenia, zwłaszcza jeżeli trwało się w tym przez lata. Religia jest bardzo mądrze zaprojektowana do obrony przed takimi zjawiskami - ekskomunika, grzech śmiertelny, piekło po śmierci, itd. Dla ludzi, którym od dziecka wmawia się, że czycha na nich szatan i tylko kościół ich przed nim obroni, wyjście z takiego p%!??@%nika emocjonalnego może być bardzo trudne, a czasem wręcz niewykonalne. Zobaczcie, że są ludzie (przede wszystkim kobiety), którzy potrafią mieszkać z przemocowym partnerem alkoholikiem i gwałcicielem. Całe życie mogą sobie zmarnować. Przykro mi to stwierdzić, ale z religiami jest podobnie. Wszystko to można oczywiście pokonać, ale nie każdy ma siłę. cdn.

Młodzi ludzie mają to szczęście, że urodzili się już w wolnej Polsce i od dziecka obserwują głównie hipokryzję kościoła, a lekcje religii nie były dla nich wesołymi wydarzeniami, tylko zazwyczaj nudnymi zajęciami prowadzonymi przez katechetkę straszącą Halloween i Harrym Potterem ( ͡° ͜ʖ ͡°) Mają też dostęp do TV i Internetu, widzą jak wygląda świat, a przede wszystkim dostrzegają, że kościół mówi jedno, a robi coś zupełnie innego. Dawniej mało kto o tym wiedział, co działo się w alkowie plebana czy biskupa. Dziś błyskawicznie dowiadują się wszyscy. Okazuje się, że mnóstwo (a być może większość) księży nie wierzy w bajki, które sami nauczają i popełnia grzechy, których zabraniają popełniać swoim owieczkom. Oczywiście - zawsze mają na to wytłumaczenie pt. jesteśmy tylko grzesznymi ludźmi ( ͡° ͜ʖ ͡°) Tyle, że kiedy ty, albo ty dokonasz przekrętów takich, jakie dokonywał kościół, albo przelecisz jakieś dziecko, to nikt nie rozmywa sprawy, ani nie przenosi Cię do pracy w innym mieście, udając że nic takiego się nie stało... Także cieszmy się, że młodzi ludzie nie dali się oczadzić tej instytucji i mają szansę wreszcie jej się z Polski pozbyć. Pewnie nie dziś, ani jutro, ale mam nadzieję, że za 20 lat większość kościołów w mojej okolicy będzie świeciła pustkami i zamienią się w coś bardziej przydatnego społeczności lokalnej."

Newsletter

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]