Reklama

Finał Konkursu: Koniec odwagi

Finał Konkursu: Koniec odwagi

21.10.2015
Czyta się kilka minut
Pierwszą nagrodę otrzymał Seong-Jin Cho z Korei Płd. Nagrody pokazują, że sędziowskie grono nie odważyło się zerwać z konwencją.
Seong-Jin Cho
Seong-Jin Cho, zwycięzca 17. Konkursu Chopinowskiego. Warszawa, 20 października 2015 r. / fot. AP/Fotolink
O

Ogłoszenie wyników przyniosło rozczarowanie tym, którzy spodziewali się, że wraz z wysoką promocją pianistów rzucających wyzwanie konwencjonalnemu myśleniu o interpretacji Chopina: Georgijsa Osokinsa i Aljosy Jurinicia, zmieni się też ostateczny obraz Konkursu.

Podstawowy wybór jury, jak można się było spodziewać, nie przebiegał między lepszymi i gorszymi pianistami, tylko między odmiennymi koncepcjami grania muzyki w ogóle. I ostatecznie najwyżej oceniono najbardziej konwencjonalne z nich, choć jednocześnie najmniej dyskusyjne.



Pierwszą nagrodę oraz nagrodę specjalną za wykonanie poloneza otrzymał Seong-Jin Cho z Korei Południowej, który przez cały czas trwania Konkursu odznaczał się niezawodną biegłością i konsekwencją w sprawnym dążeniu do końca utworu. Pewne rozczarowanie zaczął wprawdzie budzić w III etapie (trochę jednostajne Preludia), nie wypadł też przekonująco w finałowym Koncercie e-moll (co odbiło się w postaci nieprzyznania w tym roku nagrody specjalnej za wykonanie Koncertu), jednak najwyraźniej równy poziom przez cały Konkurs i dalekowschodnia estetyka wystarczyły do zwycięstwa.

Następny w kolejności Charles Richard-Hamelin to drugi z najpoważniejszych kandydatów do nagród, który swoją pozycję zdobył I i II etapem, gdzie odznaczył się umiejętnością budowania formy. Zaskakująca zdaje się dla niego nagroda specjalna za wykonanie Sonaty, gdyż właśnie w Sonacie rozczarował brakiem interesującego pomysłu - była po prostu konwencjonalna. Wydaje się, jakby jury odczuwało pewien obowiązek przyznania mu nagrody specjalnej, a ta najbardziej pasuje do jego charakteru.

Kate Liu, kochana przez wielu i typowana jako najciekawsza kandydatka do zwycięstwa, musi zadowolić się trzecim miejscem, ale też nagrodą za mazurki. Brązowy medal w takim układzie wydaje się na miejscu, natomiast nagroda za mazurki? Zdaje się, że można było znaleźć sporo ciekawszych, choć niekoniecznie wśród laureatów - najciekawsi "mazurkowicze" odpadli po III etapie.

Całość nagród przedstawia dość precyzyjnie ostateczną opcję, jaka wygrała w sędziowskim gronie, które ostatecznie nie odważyło się zerwać z konwencją. Wygrała znana od paru dziesięcioleci koncepcja muzyki toczącej się gładko do przodu - ubogiej wyrazowo, ale pewnej technicznie i formalnie. Muzyki niestawiającej pytań, niedającej odpowiedzi, autotelicznej - gdzie celem jest gładkie dojście do ostatniej nuty. Premiowano najlepszy jej przejaw, podczas gdy typowo szkolna wersja (Kobayashi) pozostała jedynie z wyróżnieniem (i tak to wielki sukces dla pianistki). A swoją drogą, czy przy takich uczestnikach w finale, jakaś inna nagroda naprawdę wydawałaby się bardziej na miejscu?

Wyniki Konkursu:

20 października zakończyły się przesłuchania finałowe XVII Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina. Siedemnastoosobowe, międzynarodowe jury pod przewodnictwem prof. Katarzyny Popowej-Zydroń przyznało nagrody i wyróżnienia.

NAGRODY GŁÓWNE:

  • I nagroda i złoty medal – SEONG-JIN CHO (Korea Południowa)
  • II nagroda i srebrny medal – CHARLES RICHARD-HAMELIN (Kanada)
  • III nagroda i brązowy medal – KATE LIU (Stany Zjednoczone)
  • IV nagroda– ERIC LU (Stany Zjednoczone)
  • V nagroda– YIKE (TONY) YANG (Kanada)
  • VI nagroda– DMITRY SHISHKIN (Rosja)

WYRÓŻNIENIA:

  • ALJOŠA JURINIĆ (CHORWACJA),
  • AIMI KOBAYASHI (JAPONIA)
  • SZYMON NEHRING (POLSKA
  • GEORGIJS OSOKINS (ŁOTWA)

NAGRODY SPECJALNE:

  • Nagroda Towarzystwa im. Fryderyka Chopina za najlepsze wykonanie poloneza – SEONG-JIN CHO (Korea Południowa)
  • Nagroda Polskiego Radia za najlepsze wykonanie mazurków  – KATE LIU (Stany Zjednoczone)
  • Nagroda Filharmonii Narodowej za najlepsze wykonanie koncertu – nie przyznano
  • Nagroda Krystiana Zimermana za najlepsze wykonanie sonaty – CHARLES RICHARD-HAMELIN (Kanada)

Przesłuchania 17. Międzynarodowego Konkursu Pianistycznego im. Fryderyka Chopina rozpoczęły się 3 października, wzięło w nich udział 78 pianistów z 20 krajów.

 

Czytasz ten tekst bezpłatnie, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Autor artykułu

Ur. 1973. Jest krytykiem i publicystą muzycznym, historykiem kultury, współpracownikiem „Tygodnika Powszechnego” oraz Polskiego Radia Chopin, członkiem jury International Classical Music...

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Z wielkimi emocjami słuchałam Georgija Osokina (bo tak chyba nazywa sie, a te "s" zostały dodane dla zadośćuczynienia łotewskiej tozsamosci:)), niemniej nie widziałam go jako laureata pierwszej nagrody. Moim faworytem był Charles Richard-Hamelin. Natomiast grupa pianistów azjatyckich studiujacych w USA zrobila na mnie wrazenie perfekcyjnych cyborgów. Gra noszonej przez wszystkich na rękach Kate Liu wydała mi się odhumanizowana produkcją komputerowa podobnie jak jej kolegi Eryka Lu. Co innego Japonka Aimi Kobayashi. Choc bardzo konwencjonalna, romantyczna, sprawila, ze szlochałam jak bobr przez cały czas jej wystepu w finale. Uronilam też łze przy Rondzie w wykonaniu naszego Szymona. I chyba o to chodzi. Co innego przelewac perfekcyjnie nuty na klawiature, a co innego dostarczać ludziom wzruszeń. Dla mnie moze pianista nawet pomylic sie, byleby jego gra byla ludzka, osobista. Niekoniecznie osobista Chopina, ale osobista wykonawcy, jak Osokinsa, Bozanowa, czy Pogorelicia. Ale ja się pewnie nie znam...:))

"Gra noszonej przez wszystkich na rękach Kate Liu wydała mi się odhumanizowana produkcją komputerowa" Na pewno słuchaliśmy tej samej pianistki? Jedyna poetka fortepianu na tym konkursie, moim zdaniem.

Akademickie kryterium poprawności wykonania zapewne unowocześnia się z czasem, ale ciężka inercja nie pozwala mu dotrzymywać kroku zmieniającym się gustom publiczności. A w końcu dla publiczności grają i nagrywają muzycy. Pewno w czasach współczesnych Chopinowi, przy polonezach i mazurkach, polska emigracja roniła łzy nad nieszczęściem rozbiorowej, powstaniowej ojczyzny, a publiczność zachodnia wzruszała się naszym post napoleońskim nieszczęściem. Mój kontekst współczesny jest inny. Żyję w wolnym kraju, emigracja nie jest przymusem, nie wykrwawiam się ani w styczniu, ani w listopadzie. Pracuję, podnoszę produkt narodowy, cieszę się wolnością i tym jak Polska zmieniła się w ostatnim ćwierćwieczu. Myślę, że gdyby Chopin mógł zerknąć jak dziś wygląda Polska ucieszyłby się, ale gdyby zobaczył jak w niej ocenia się występy odtwórców jego muzyki załamałby ręce. Nie domagam się, żeby uwspółcześniając interpretacje dzieł Fryderyka dodać tu i tam arabski akcent lub globalistyczny kontrapunkt, ale - no naprawdę - czy nie czas odkurzyć klawiaturę i pozwolić Chopinowi pójść z nami, co i jemu i nam wyjdzie na zdrowie ?
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]