Reklama

Bóg, w którego wierzę

Bóg, w którego wierzę

27.07.2020
Czyta się kilka minut
„TP” 29/2020
O

Od dłuższego czasu nurtuje mnie temat grzechu pierworodnego, dlatego wdzięczna jestem za tekst „Święci potępieńcy” autorstwa Józefa Majewskiego. Życie nauczyło mnie, że próbując opisać niepojęte, wpadamy w pułapkę pojęć, które mając oddać sens, gubią go albo zniekształcają. W kontekście grzechu pierworodnego takiej pokusie zniekształcenia ulegamy, jak mi się wydaje, nie biorąc pod uwagę czasu, który w Bogu nie istnieje.

Kiedy Chrystus umarł za człowieka, który u zarania dziejów zgrzeszył (stając się „nieprzyjacielem Boga”), bramy raju na powrót się otwarły dla wszystkich ludzi wszystkich czasów i pokoleń. Także dla tych, którzy żyjąc przed Chrystusem nie znali chrztu w Jego imię, oraz dla tych, którzy po Chrystusie nie mieli możliwości poznania Go jako Boga jedynego. Będąc uwikłani w czas, nie jesteśmy w stanie pojąć Bożej perspektywy, wyjść poza przed–po, wczoraj–jutro. Wieczne trwanie Boga w nieustannym „teraz” wymyka się rozumowi. Może w tym tkwi błąd formułowania kategorycznych osądów, stanowienia wykluczająco-włączającej normy, czarno-białego postrzegania kwestii winy, kary, odpowiedzialności, odkupienia.

Może rzeczywiście nadchodzi czas, by przemyśleć i przedefiniować wykładnię doktryny o grzechu pierworodnym w świetle Miłości, która w Chrystusie dała nam na nowo utracony przez grzech prarodziców przystęp do Ojca. Jakoś nie potrafię sobie wyobrazić Jezusa mówiącego: „Tato, umarłem tylko za niektóre z Twoich dzieci”. Taki bóg nie byłby Bogiem, w którego wierzę.
Jadwiga Bester

Autorzy opublikowanych listów dostaną od nas notes TUROWICZ na 75-lecie.

Ten materiał jest bezpłatny, bo Fundacja Tygodnika Powszechnego troszczy się o promowanie czytelnictwa i niezależnych mediów. Wspierając ją, pomagasz zapewnić "Tygodnikowi" suwerenność, warunek rzetelnego i niezależnego dziennikarstwa. Przekaż swój datek:

Dodaj komentarz

Usługodawca nie ponosi odpowiedzialności za treści zamieszczane przez Użytkowników w ramach komentarzy do Materiałów udostępnianych przez Usługodawcę.

Zapoznaj się z Regułami forum

Jeśli widzisz komentarz naruszający prawo lub dobre obyczaje, zgłoś go klikając w link "Zgłoś naruszenie" pod komentarzem.

Oczywiście katolicką nauką jest to że człowiek który nie zna Chrystusa i Jego Kościoła, nie może być ze swej ignoranci sądzony. O ile jest to ignorancja niezawiniona. Co zaś się tyczy grzechu pierworodnego. Usuwając te prawdŕ wiary misja Jezusa przestaje mieć sens. No chyba, że przyjmujemy jakąś formę pelagianiznu. I uważamy że Jezus przyszedł na Ziemię aby dać przykład. No ale to nie jest katolicyzm. A pewnie i nie chrześcijaństwo w ogóle

warto dodać "a k t u a l n i e" przed kwestią o katolickiej nauce, nieprawdaż...㋡ a co do reszty, nie trzeba być filozofem by zrozumieć, że kwestia jak nazwiemy to w co ktoś wierzy nie ma ż a d n e g o znaczenia dla przedmiotu wiary, a dla wierzącego chyba jedynie marketingowe

Napisz jeszcze raz to co chciałeś przekazać. Tylko tym razem w języku polskim

dobrodusznie zakładam, że Pańskie niezrozumienie wynika z niezawinionego braku dostatecznej inteligencji a nie z pospolitej złośliwości, dlatego się dostosuję i przetłumaczę na Pański: tzw. "katolicka nauka", szczególnie o bożych sądach, jest zmienna jak kurek na wietrze, a Bóg jeśliby miał istnieć w formie w jakiej go w jego istnienie wierzący służalczo opisują, musiałby mieć głęboko w boskiej de czy sobie jego imieniem pelagiańską czy katolicką gębę wycierają, radiomaryjną czy trydencką

Oczywiście że wynika ze złośliwości, i faktu że nie potrafisz sformułować zdania po polsku Ediepolo pisze: ""katolicka nauka", szczególnie o bożych sądach, jest zmienna jak kurek na wietrze". A ja wciąż czekam na dogmat który Kościół Katolicki najpierw orzekł, a później się z niego wycofał i za niego przepraszał. Oczywiście żadnego przykładu nie będzie. Bo jak zwykle antykatolicy dużo gęgają tylko po to by sobie poujadać na paskudne klechy :( Pisze dalej "Bóg jeśliby miał istnieć w formie w jakiej go w jego istnienie wierzący służalczo opisują, musiałby mieć głęboko w boskiej de czy sobie jego imieniem pelagiańską czy katolicką gębę wycierają, radiomaryjną czy trydencką" Jako że nie reprezentuje poglądów "Kościoła Otwartego" promowanych przez Tygodnik Powszechny, mógłbym odpowiedzieć w równie prymitywny sposób. Bo i pokazywanie ateistą i innym antykatolikom że są upośledzeniu umysłowo sprawia mi ogromną radość. Ale nie zniżę się do tego poziomu Pisze dalej "Pelagiańską" poznałeś nowe słowo. Teraz będziesz szpanował?

emocje Pana ja zwykle na mieliznę zniosły, daleko poza granice ewangelicznych cnót - o dogmatach możemy osobny wątek rozpocząć, ale skończmy wpierw ten o bożych sądach o których pisałem - otóż dwa podam dla przykładu charakterystyczne przypadki w których PB wedle opinii biegłych bogologów i najwyższych kapłanów katolickiego kościoła zmienił zdanie ledwie za naszego żywota - jeden to zjedzenie kotleta w niedzielę, drugi los pośmiertny niemowląt czy noworodków - czy rzeczywiście PB zmienił zdanie czy też jak pisałem "tzw. "katolicka nauka", szczególnie o bożych sądach, jest zmienna jak kurek na wietrze"?... sapienti sat, mawiąją, ale to najwyraźniej nie ta okoliczność zachodzi

No czyli tak jak myślałem. Przykładu dogmatu który KK orzekł a później z niego się wycofał jak nie było tak nie ma. Wróć jak już się dowiesz czym jest dogmat

...nie wypisywałby tu seryjnie ewidentnych bzdur

A przykładu jak nie było tak nie ma :(
Zaloguj się albo zarejestruj aby dodać komentarz

© Wszelkie prawa w tym prawa autorów i wydawcy zastrzeżone. Jakiekolwiek dalsze rozpowszechnianie artykułów i innych części czasopisma bez zgody wydawcy zabronione [nota wydawnicza]. Jeśli na końcu artykułu znajduje się znak ℗, wówczas istnieje możliwość przedruku po zakupieniu licencji od Wydawcy [kontakt z Wydawcą]